Mecze
Kapitalna wygrana w Portland!

Kapitalna wygrana w Portland!

Celtics zdają się w ogóle nie przejmować ogromnymi problemami zdrowotnymi i po niemożliwej wygranej z Thunder, tym razem po kolejnym już w tym sezonie comebecku z dwucyfrowego deficytu i fenomenalnej grze w czwartej kwarcie, pokonali na wyjeździe gorących ostatnio Trail Blazers (105:100). Liderem zespołu ponownie był Marcus Morris, który zdobył trzydzieści punktów i od początku spotkania był pewną opcją w ataku.
Niemożliwa wygrana z Thunder

Niemożliwa wygrana z Thunder

Boston Celtics przyzwyczaili nas do tego, że robią w tym sezonie rzeczy mogłoby się wydawać niemożliwe. We wtorek zrobili to ponownie, bo jako pierwsza w trwających rozgrywkach drużyna wygrali spotkanie, w którym w ostatnich 20 sekundach przegrywali pięcioma lub więcej punktami. Thunder jeszcze na 17 sekund przed końcem mieli taką właśnie przewagę, lecz nieustępliwi Celtics zdołali te straty odrobić.
Nieudana wizyta w mieście jazzu

Nieudana wizyta w mieście jazzu

Po raz drugi w tym sezonie New Orleans Pelicans, prowadzeni przez niesamowitego Anthony’ego Davisa, pokonali Boston Celtics. Podopieczni Brada Stevensa po dobrej pierwszej połowie, w której mieli inicjatywę i przez większość czasu prowadzili kilkoma punktami, po zmianie stron zostali zdominowani przez gospodarzy na tablicach i ostatecznie doznali wysokiej, dziewiętnastopunktowej porażki.
Łatwa wygrana w Orlando

Łatwa wygrana w Orlando

Boston Celtics (47-22) bez większych problemów poradzili sobie w Orlando, wciąż w mocno osłabionym składzie wygrywając z ekipą Magic (21-49) po bardzo jednostronnym spotkaniu. Najwięcej punktów dla bostońskiej drużyny zdobyli Terry Rozier oraz Greg Monroe (obaj zapisali na konto 17 oczek), a całkiem udany powrót po dwóch meczach absencji zaliczył podkoszowy Al Horford, zdobywca 15 punktów.
Zwycięstwo odjechało po 2OT

Zwycięstwo odjechało po 2OT

Przed meczem nikt nie oczekiwał od zdziesiątkowanych Celtów wygranej, jednak biorąc pod uwagę okoliczności, to końcowe rozstrzygnięcie powoduje uczucie rozczarowania. Po kapitalnym widowisku, okraszonym potężną dawką emocji i aż dwiema dogrywkami, Celtics przegrali w Ogródku z Wizards, choć aż trzykrotnie mieli zwycięstwo dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Pacers znowu za mocni

Pacers znowu za mocni

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Indiana Pacers wywieźli z Ogródka zwycięstwo 99:97, tym razem wykorzystując absencje Jaylena Browna i Ala Horforda, a w drugiej połowie również Kyriego Irvinga. Zdziesiątkowani Celtowie walczyli bardzo ambitnie i w końcówce byli blisko dogonienia przyjezdnych z Indianapolis, jednak próba na dogrywkę w wykonaniu Terry’ego Roziera była niecelna.
Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Po raz drugi w tym sezonie pech chciał znokautować Celtics. W końcówce 3Q rozpędzony Jaylen Brown nie utrzymał ciężaru ciała po wsadzie i z całym impetem upadł na parkiet Target Center. Wyglądało to przerażająco - na trybunach zapadła równie przerażająca, totalna cisza, a Al Horford załamany siedział na boisku obok leżącego 21-latka. W sekundę odwiedziły nas demony z Opening Night.
Celtics napełnili bak Byków

Celtics napełnili bak Byków

Zgodnie z przewidywaniami Celtowie bez problemów zanotowali zwycięską wizytę w United Center i pokonali 105:89 tankujących Chicago Bulls, którzy w pierwszej połowie zdobyli zaledwie 29 punktów i już na początku spotkania oddali podopiecznym Brada Stevensa run 19:0, który ustawił całe spotkanie. Gospodarze nie byli zainteresowani walką i momentami gra przypominała raczej podwórkowy sparing, aniżeli starcie w NBA.
Przegrany spektakl w Houston

Przegrany spektakl w Houston

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Boston Celtics i Houston Rockets stworzyli kapitalne widowisko i chyba nie ma nikogo, kto ma jeszcze wątpliwości, co do tych kandydatur do serii w The Finals. Tym razem to jednak podopiecznym Brada Stevensa zabrakło sprytu i szczęścia w końcówce wyrównanego pojedynku i ostatecznie gospodarze zrewanżowali się za grudniową porażkę w TD Garden.
Celtics roznieśli Hornets

Celtics roznieśli Hornets

Boston Celtics (43-19) kontynuują znakomitą grę po przerwie na All-Star Weekend. Podopieczni coacha Brada Stevensa pozostają niepokonani, mając na koncie już cztery kolejne zwycięstwa. Ostatnią ofiarą bostońskiego zespołu stał się zespół Charlotte Hornets (28-34), który do Bostonu przyjechał z serią czterech wygranych z rzędu, a wyjeżdżał nie wiedząc tak w zasadzie, co się stało.
Trzecia wygrana z rzędu

Trzecia wygrana z rzędu

Dokładnie takiej gry fani Boston Celtics (43-19) oczekiwali od swojego zespołu po przerwie na All-Star Weekend. Podopieczni Brada Stevensa pokonali w poniedziałek Memphis Grizzlies (18-41), zgodnie z planem serwując im już dziesiątą porażkę z rzędu. Dla Celtów była to tymczasem trzecia kolejna wygrana i zdaje się, że Bostończycy powoli wracają na bardzo dobre tory, choć prawdziwy sprawdzian w sobotę.
Kyrie Show w Nowym Jorku

Kyrie Show w Nowym Jorku

To był znakomity mecz w wykonaniu Kyrie Irvinga, który uwielbia przecież grać w Madison Square Garden. Bostoński rozgrywający przecież właśnie w Nowym Jorku dorastał, więc mecze z Knicks czy Nets to dla niego jak powrót do domu. W sobotę po raz kolejny przekonaliśmy się, że Irving bardzo dobrze się w takich spotkaniach czuje, bo 25-latek poflirtował z triple-double: 31 punktów, dziewięć zbiórek i osiem asyst.