Archiwum Autora
G1: Ależ to była bitwa! (1:0)

G1: Ależ to była bitwa! (1:0)

Nie można było sobie wyobrazić lepszej reklamy PlayOffs. Celtics i Bucks stworzyli widowisko, po którym uwielbienie do koszykówki, jej nieprzewidywalności i kreatywności w pisaniu niespodziewanych scenariuszy, weszło na jeszcze wyższy poziom. W TD Garden mieliśmy nieocenioną przyjemność oglądać prawdziwą bitwę, która być może jest zapowiedzią fascynującej wojny o awans do półfinału Eastern Conference.
Wykalkulowana porażka w stolicy

Wykalkulowana porażka w stolicy

Zachowawczy styl gry, szczególnie w drugiej połowie, jasno pokazuje, że Boston Celtics oszczędzają siły na zbliżające się PlayOffs, ale z tyłu głowy mają też swój plan. Podopieczni Brada Stevensa wyraźnie przegrali w Waszyngtonie i podali Wizards rękę w walce o siódme miejsce w Eastern Conference, a wszystko po to, aby spróbować uniknąć w pierwszej rundzie Miami Heat lub Milwaukee Bucks i spotkać się w niej właśnie ze stołecznymi.
Jastrzębie zabierają wygraną

Jastrzębie zabierają wygraną

Wbrew przedmeczowym zapowiedziom tankująca ekipa Antanta Hawks nie przyjechała do TD Garden po kolejną porażkę. Jastrzębiom chciało się walczyć, a i ich szkoleniowiec Mike Budenholzer wyraźnie miał chrapkę na wywiezienie z Ogródka zwycięstwa, kiedy Brad Stevens postanowił dać odpocząć starterom. Grający drugim unitem w czwartej kwarcie Celtowie stracili trzynastopunktową przewagę i ostatecznie przegrali 106:112.
Celtowie znowu zachwycają!

Celtowie znowu zachwycają!

Brad Stevens dodał kolejny argument za swoją kandydaturą do nagrody Coach of the Year. Szkoleniowiec Celtics świetnie rozdzielał minuty starterów do gry z ograniczonym drugim unitem, czym do minimum zminimalizował zagrożenie ze strony rezerwowych Raptors, zatrzymując ich na 20 punktach. Bostończycy po kapitalnym meczu, w którym czuć było atmosferę PlayOffs, pokonali w Ogródku lidera Eastern Conference.
Kosmiczny Rozier daje „50-tkę”!

Kosmiczny Rozier daje „50-tkę”!

Z nieoczekiwanie dużymi kłopotami w pierwszej połowie, ale za to ze świetną postawą po zmianie stron oraz z fenomenalnym Terry’m Rozierem w roli lidera, ekipa Boston Celtics pokonała Sacramento Kings (104:93) i zapisała na swoje konto już trzecią wygraną z rzędu, osiągając tym samym granicę pięćdziesięciu zwycięstw w sezonie regularnym jako czwarty zespół w ligowej stawce.
Kapitalna wygrana w Portland!

Kapitalna wygrana w Portland!

Celtics zdają się w ogóle nie przejmować ogromnymi problemami zdrowotnymi i po niemożliwej wygranej z Thunder, tym razem po kolejnym już w tym sezonie comebecku z dwucyfrowego deficytu i fenomenalnej grze w czwartej kwarcie, pokonali na wyjeździe gorących ostatnio Trail Blazers (105:100). Liderem zespołu ponownie był Marcus Morris, który zdobył trzydzieści punktów i od początku spotkania był pewną opcją w ataku.
Nieudana wizyta w mieście jazzu

Nieudana wizyta w mieście jazzu

Po raz drugi w tym sezonie New Orleans Pelicans, prowadzeni przez niesamowitego Anthony’ego Davisa, pokonali Boston Celtics. Podopieczni Brada Stevensa po dobrej pierwszej połowie, w której mieli inicjatywę i przez większość czasu prowadzili kilkoma punktami, po zmianie stron zostali zdominowani przez gospodarzy na tablicach i ostatecznie doznali wysokiej, dziewiętnastopunktowej porażki.
Zwycięstwo odjechało po 2OT

Zwycięstwo odjechało po 2OT

Przed meczem nikt nie oczekiwał od zdziesiątkowanych Celtów wygranej, jednak biorąc pod uwagę okoliczności, to końcowe rozstrzygnięcie powoduje uczucie rozczarowania. Po kapitalnym widowisku, okraszonym potężną dawką emocji i aż dwiema dogrywkami, Celtics przegrali w Ogródku z Wizards, choć aż trzykrotnie mieli zwycięstwo dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Pacers znowu za mocni

Pacers znowu za mocni

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Indiana Pacers wywieźli z Ogródka zwycięstwo 99:97, tym razem wykorzystując absencje Jaylena Browna i Ala Horforda, a w drugiej połowie również Kyriego Irvinga. Zdziesiątkowani Celtowie walczyli bardzo ambitnie i w końcówce byli blisko dogonienia przyjezdnych z Indianapolis, jednak próba na dogrywkę w wykonaniu Terry’ego Roziera była niecelna.
Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Zdrowie ważniejsze niż wygrana

Po raz drugi w tym sezonie pech chciał znokautować Celtics. W końcówce 3Q rozpędzony Jaylen Brown nie utrzymał ciężaru ciała po wsadzie i z całym impetem upadł na parkiet Target Center. Wyglądało to przerażająco - na trybunach zapadła równie przerażająca, totalna cisza, a Al Horford załamany siedział na boisku obok leżącego 21-latka. W sekundę odwiedziły nas demony z Opening Night.
Celtics napełnili bak Byków

Celtics napełnili bak Byków

Zgodnie z przewidywaniami Celtowie bez problemów zanotowali zwycięską wizytę w United Center i pokonali 105:89 tankujących Chicago Bulls, którzy w pierwszej połowie zdobyli zaledwie 29 punktów i już na początku spotkania oddali podopiecznym Brada Stevensa run 19:0, który ustawił całe spotkanie. Gospodarze nie byli zainteresowani walką i momentami gra przypominała raczej podwórkowy sparing, aniżeli starcie w NBA.
Przegrany spektakl w Houston

Przegrany spektakl w Houston

Po raz drugi w tym sezonie koszykarze Boston Celtics i Houston Rockets stworzyli kapitalne widowisko i chyba nie ma nikogo, kto ma jeszcze wątpliwości, co do tych kandydatur do serii w The Finals. Tym razem to jednak podopiecznym Brada Stevensa zabrakło sprytu i szczęścia w końcówce wyrównanego pojedynku i ostatecznie gospodarze zrewanżowali się za grudniową porażkę w TD Garden.