10Q: Jaka rola dla Roziera?

Kontuzje, urazy i jeszcze raz kontuzje – tak można podsumować ubiegły sezon, który pomimo tego był dla fanów Boston Celtics niezwykły, bo bostoński zespół pomimo tych wszystkich problemów robił rzeczy niezapomniane. Przed nami nowe rozgrywki, które zbliżają się wielkimi krokami i jeśli w tym roku Celtom dopisze zdrowie to może być… nawet lepiej niż było. Zanim się jednak zacznie, kilka kwestii wymaga rozjaśnienia. Bardzo ważną kwestią jest rola Terry’ego Roziera w nadchodzącym sezonie. Bo choć sam obrońca zdaje się chętnie przyjął nastawienie zaproponowane przez Marcusa Morrisa całej bostońskiej ławce rezerwowych to jednak nie ma wątpliwości, że Rozier mierzy znacznie, znacznie wyżej.

To były najlepsze miesiące w życiu Roziera. Nieszczęście jednego stało się szczęściem drugiego. Terry zajął miejsce w pierwszej piątce po tym, gdy Kyrie Irving musiał przejść drugą operację i zakończyć sezon. Nikt się nie spodziewał, że Rozier zagra tak dobrze, że niedługo potem jako pierwszy nie-rookie podpisze kontrakt z Pumą. Playoffs 2018 to był jego czas i Terry Rozier w zasadzie aż do pamiętnego G7 żył pełnią życia. Ale latem Kyrie wyzdrowiał, stanął na nogi i wrócił do pierwszej piątki, choć tydzień po tygodniu oglądaliśmy jak Scary Terry pracuje.

Pomimo tego, Rozier wrócił do roli rezerwowego i póki Irving jest w Bostonie to raczej musi się z taką rolą pogodzić. Tymczasem na horyzoncie nowa umowa i pytanie, co dalej? Docelowo marzeniem i dążeniem każdego chyba gracza w NBA jest to, aby każdy mecz zaczynać od pierwszej minuty. Nie inaczej jest w przypadku Roziera – na ten moment wciąż ma on jednak pewne niedociągnięcia, przez które nie jest jeszcze w stanie do końca wyjść z cienia Irvinga, nawet jeśli w kilku innych zespołach już byłby delegowany do roli startera.

  • Skuteczność przy obręczy

Ze skutecznym kończeniem akcji przy obręczy Terry miał w poprzednich latach największe problemy.W zeszłym sezonie trafił zaledwie 48.4 procent swoich prób pięć stóp lub bliżej kosza. To tragiczny wynik, jeden z najgorszych wśród obrońców. Nic więc dziwnego, że pomimo najlepszej w karierze skuteczności zza łuku – 38.1 procent – Rozier pod względem TS% plasował się gdzieś pomiędzy takimi zawodnikami jak Rajon Rondo czy Evan Turner. Rozier ma szybkość, ma atletyzm, ale brakuje… kontroli i to nie tylko kontroli ciała.

  • Kreowanie gry i lepsze decyzje

Inna rzecz to lepsza wizja i kreowanie gry, bo przecież nie bez powodu to Marcus Smart z reguły przejmował obowiązki rozgrywającego, gdy Kyrie siadał na ławce. Rozier już w zeszłym sezonie zrobił pod tym względem spore postępy (bo po prostu musiał, gdy Irving i Smart w tym samym meczu wypadli z gry), ale to wciąż za mało.

  • Częstsze wizyty na linii rzutów wolnych

I wreszcie 24-latek powinien też wykorzystać swoje warunki – wspomniany atletyzm i przyspieszenie – by znacznie częściej pojawiać się na linii rzutów wolnych. W poprzednim sezonie Rozier notował średnio ledwie 2.6 rzutów wolnych na 36 minut gry. Malutko? Taki wynik dał mu dopiero 323. miejsce w całej lidze pod tym względem.

To wszystko powinno pomóc mu wejść na kolejny poziom i spowodować, że byłby starterem na jedynce nie tylko w kilku zespołach NBA, lecz w większości klubów. Akurat w Bostonie sytuacja jest nieco inna ze względu na Irvinga, ale taki Rozier to doskonałe ubezpieczenie w razie jakichkolwiek problemów Kyrie’ego. Pokazał to przed rokiem, a po pierwszych meczach preseasonu widać, że praca poskutkowała, bo Terry zdaje się już nieco lepiej kończyć akcje pod koszem. Dodatkowo, kilka dni temu taką pochwałę mógł usłyszeć od coacha Stevensa:

„Muszę wymyślić, w jaki sposób zapewnić mu jak najwięcej minut. Jest niesamowity. I nie chodzi tylko o mecze, ale o to, co robi każdego dnia. Pracuje tak ciężko jak nikt inny w składzie.”

Warto przy tym wszystkim pamiętać, że Rozier wchodzi w swój contract-year i powalczy o nową umowę i spore pieniądze. Z jednej strony, Boston mógłby spróbować wytransferować Terry’ego – tym bardziej, gdy jego wartość jest całkiem spora i zdaje się rośnie – ale z drugiej strony byłoby to niewątpliwie osłabienie zespołu. Rozier w Bostonie nie ma raczej szans na pozycję startera, przynajmniej tak długo, jak w zespole jest Kyrie. Na razie mu to nie przeszkadza – oto, co odpowiedział na pytanie, czy chciałby wygrać nagrodę dla najlepszego rezerwowego:

„Fajnie byłoby ją mieć, ale ja chcę wygrywać. Wygrywać jako zespół. Chcę tego najcenniejszego trofeum. Jeśli zdobędę jakieś indywidualne nagrody to fajnie, ale uważam, że możemy być naprawdę wyjątkowi i wygrać mistrzostwo.”

I to jest nastawienie, dzięki któremu o rolę Roziera w bostońskim zespole raczej nie trzeba się martwić. Przynajmniej na razie, gdy jego droga po coś więcej jeszcze trwa i Terry musi jeszcze sporo w swej grze poprawić, by móc myśleć o przeskoku poziom wyżej. Taki rezerwowy w roli drugiego, trzeciego rozgrywającego to prawdziwy skarb, a przecież on powinien być jeszcze lepszy. Nowy kontrakt na horyzoncie to na pewno coś, co trzeba brać pod uwagę – i coś, o czym myśli zapewne także sam zainteresowany – natomiast wygrywanie ułatwia wszystko. I tego się trzymajmy.

Poprzednio w 10Q:

  1. Jaka pierwsza piątka?
  2. Jakie oczekiwania dla Haywarda?
  3. Kto najgroźniejszym rywalem?
  4. Kto zaskoczy w tym roku?
  5. Gdzie największe problemy Celtics?
  6. Jaki debiutancki rok Williamsa?