Archiwum Autora
Nie zwariowałem - chcę przegrywać

Nie zwariowałem – chcę przegrywać

Prezentujemy Wam tekst przedstawiający spojrzenie na kwestię tankowania oczami naszego kolegi, Neithana. Myślę, że będzie on ciekawą przeciwwagą na artykuł Timiego, poruszającego ten sam problem. Miłej lektury!
A może rynek wolnych agentów?

A może rynek wolnych agentów?

W ostatnim czasie prowadzona była na naszej stronie ożywiona wymiana zdań dotycząca tankowania Celtics i tym samym możliwości przebudowy zespołu poprzez draft. Na pewno wszyscy kibice znają już nazwiska Wigginsa, Randle'a czy Jabari Parkera. Nie każdemu jednak perspektywa budowy drużyny w oparciu o młodych zawodników NCAA się podobała. Spróbujmy więc ocenić pole do eksploracji rynku wolnych agentów w lecie przyszłego roku.
Marność nad marnościami...

Marność nad marnościami…

...czyli o mądrościach Koheleta, tankowaniu i  innych dywagacyjno-filozoficznych spostrzeżeniach przed nadchodzącym sezonem.  
Bez Rondo lepiej znaczy gorzej...

Bez Rondo lepiej znaczy gorzej…

...czyli kompletna bostońska ciamciaramcia. To nie będzie dwudziestostronicowy elaborat o dziadowaniu Rondo. Nie będzie natrętnej demagogii. Nie będzie pastwienia się, nie będzie kpin. Nie będzie ozdobników, kwiecistych metafor, porównań, nie będzie Obamów i bitw pod Grunwaldem. RR9 na to sobie po prostu nie zasłużył. Będzie za to próba przedstawienia mojego puntu widzenia na wcale nie takie głupie i bzdurne, jak niektórzy by chcieli, pytanie: "czy jesteśmy lepsi bez Rondo".
W poszukiwaniu pozytywów

W poszukiwaniu pozytywów

Życie jest wredne. W głowie Rondo na pewno pojawiła się taka myśl, kiedy usłyszał diagnozę w szpitalu. ACL to swego rodzaju wyrok, nawet biorąc pod uwagę poziom dzisiejszej medycyny. Nie chodzi już nawet o czas rehabilitacji po takim urazie, który w najlepszym wypadku nie będzie krótszy niż pół roku. Jest rzeczą wysoce nieprawdopodobną, że zawodnik fizycznie wróci po takiej kontuzji do pełnej sprawności.
Sondaż: ewolucja czy rewolucja?

Sondaż: ewolucja czy rewolucja?

W komentarzach pod poprzednim tematem pojawiła się ciekawa dyskusja na temat kierunku, jaki Danny Ainge powinien obrać, dokonując ewentualnych wymian przed trade deadline. A tych kierunków jest (co najmniej) dwa. Zwalniając Josepha i Varnado, Danny zrobił miejsce w rosterze Celtów. Część dziennikarzy zza oceanu jest zdania, że to zapowiedź większej wymiany, dużego blockbustera, w którym udział miałoby wziąć kilka zespołów.
No to co się stało, że się zesrało?

No to co się stało, że się zesrało?

Oj, wieszczyłem Wam ja sukcesy, blowouty, wisieny na torcie. Grę efektowną i efektywną. Rozpieszczania i odjazdy wizualne o trzeciej nad ranem. Miało być psiejsko czarodziejsko, tymczasem jedyne, co mogę na razie powiedzieć, to, że śmierdzi.
Green's gettin' nasty

Green’s gettin’ nasty

Czwarta kwarta meczu z Utah Jazz może okazać się bardzo istotną dla dalszego rozwoju kariery Jeffa Greena w barwach Celtics.  Znajdujący się do tej pory w jakimś niewytłumaczalnym letargu,  niedźwiedź chyba właśnie się obudził. I jest groźny! Wchodzicie na własną odpowiedzialność.

A jak już wygramy z Miami, to co?

A jak już wygramy z Miami, to co?

Moja chora na ospę córka, czy tego chciała czy nie, odpaliła wczoraj u mnie lont całkiem sporawego toku myślowego. Nie podejrzewająca konsekwencji swojego czynu, dziewczynka zajrzała mi przez ramię, spojrzała na monitor i zapytała: "Tata, a co to za pan?". Na monitorze jarzyła się akurat poniższa postać.
Ray zwariował...

Ray zwariował…

...czyli jak Gorączka Miami potrafi skutecznie klepki ludziom poprzestawiać.

 Brak meczów o stawkę daje mi się nieźle we znaki. Moja druga połowa uparcie od jakiegoś czasu twierdzi, że nie da się już ze mną wytrzymać. Może syndrom gorączki nowego sezonu? A może stetryczałem doszczętnie?  Ale, jeśli ja (podobno) zachowuję się, jakbym upadł na głowę, to co powiecie o naszym (byłym) przyjacielu