Butler zażądał transferu

Rok w rok, offseason NBA nie przestaje zadziwiać. Na ledwie kilka dni przed startem sezonu Jimmy Butler zażądał transferu od Minnesota Timberwolves, poinformowali w środę wieczorem Shams Charania i Jon Krawczynski. Ucieszył się bardzo m.in. brat Andrew Wigginsa, co wywołało reakcję m.in. Stephena Jacksona, na co odpowiedział sam… Andrew Wiggins, ale nie to w tym wszystkim jest najważniejsze. Butler podał bowiem listę z trzema klubami, do których chciałby trafić najbardziej: na pierwszym miejscu według źródeł mają być Los Angeles Clippers, a na dwóch pozostałych dwa kluby z Nowego Jorku, czyli New York Knicks oraz Brooklyn Nets. Wszystkie te trzy drużyny mogą mieć przyszłego lata sporo miejsca w salary cap.

Jimmy Butler zdecydował bowiem, że nie da się wygrać mistrzostwa z Karlem Anthonym-Townsem oraz Andrew Wigginsem. Wiele wskazuje na to, że ta trójka mocno się ze sobą nie lubi, choć to przecież nie pierwszy raz, gdy w szatni z Butlerem dzieją się rzeczy dziwne. Tym razem miało pójść o to, że młodzi Timberwolves niezbyt przykładają się do treningów (przynajmniej według Butlera), choć jeśli wierzyć doniesieniom to za kulisami działo się znacznie więcej, wliczając w to na przykład plotki o tym, że dziewczyna Townsa zdradziła go z… Butlerem.

Niezależnie od tego, jakie to wszystko ma podłoże, na kilka tygodni przed startem sezonu Wolves znaleźli się w bardzo słabej pozycji. Warto przypomnieć, że w dzień draftu w 2017 roku oddali za Butlera do Chicago nie tylko Zacha LaVine’a, ale też Krissa Dunna oraz Lauriego Markkanena. 29-latek kosztował więc całkiem sporo, dlatego Wolves teraz będą chcieli odzyskać przynajmniej jakąś wartość, skoro wiedzą już, że skrzydłowy nie przedłuży z nimi umowy latem przyszłego roku, kiedy to może (i tak zapewne zrobi) wejść na rynek wolnych agentów.

Butler, podobnie jak przed rokiem Kyrie Irving, podał nawet listę klubów, do których chciałby trafić. Już pal licho, że nie ma na niej Lakers i LeBrona Jamesa (fakt faktem, że Lakers na ten moment po Butlera transferować nie mają po prostu jak) oraz Celtics (dla przypomnienia, Jimmy Butler to rocznik 1989, podczas gdy Jaylen Brown to rocznik 1996) – skupmy się na tym, kto na tej liście się znalazł. Są to trzy kluby: Los Angeles Clippers, New York Knicks i Brooklyn Nets, w kolejności od tej drużyny, do której Butler chciałby trafić najbardziej.

Clippers kuszą bowiem przede wszystkim tym, że latem przyszłego roku mogą mieć miejsce na aż dwa maksymalne kontrakty, a do tego od tygodni mówi się, że to właśnie dla nich chce grać Kawhi Leonard, który latem 2019 roku również wejdzie na rynek. Knicks także mogą mieć całkiem dobrą sytuację finansową, podobnie jak i Nets, dlatego też obie te drużyny znalazły się na liście, co powoduje, że odżyją plotki o Irvingu w Nowym Jorku. Na ten moment raczej nie ma się czym jednak martwić – wszak Butler musi najpierw w Nowym Jorku wylądować.

Cała sytuacja może wyjaśnić się już niedługo, gdyż według Adriana Wojnarowskiego, żądanie Butlera było takie, aby do transferu doszło już  teraz, zaraz, czyli jeszcze przed media day. Lista tych zespołów może się wydłużyć, oczywiście w zależności od tego, kto się do Wolves zgłosi. Warto przypomnieć, że Butler chce w przyszłym roku podpisać 5-letnią umowę maksymalną, która zagwarantuje mu około $190 milionów dolarów i sprawi, że grubo po 30-tce będzie zarabiać ponad $40 milionów rocznie. Jaylen Brown jest siedem lat młodszy od Butlera.

Zaraz po doniesieniach utworzyliśmy na Facebooku ankietę, w której pytamy, czy Celtics powinni się tym tematem w ogóle zainteresować. Na ten moment około 70 procent z Was uważa, że nie.