Ainge: RR nigdzie się nie wybiera

  • by
  • Wpisy

Danny Ainge postanowił stanowczo zaprzeczyć ostatnim plotkom transferowym związanym z Rajonem Rondo, o którego pytać mieli Houston Rockets oraz New York Knicks, z tym że ci drudzy mieli już nawet złożyć konkretną ofertę. Ainge powiedział jednak w wywiadzie dla Boston Herald, iż nie rozmawiał z żadnymi drużynami na temat wymiany swojego 27-letniego playmakera. Oczywiście, generalny menedżer Celtów może blefować, ale jeszcze tego samego dnia zapewnił, że Rondo nigdzie się nie wybiera. A ten – jakby nie zważając na te wszystkie plotki – wziął udział w pierwszym od czasu kontuzji treningu pięciu-na-pięciu, choć wciąż z pewnymi ograniczeniami. Na jego powrót trzeba będzie więc jeszcze trochę poczekać.

Ainge powiedział wczoraj o Rondo, którego nazwał „centralnym punktem naszej przyszłości” coś takiego:

„Wraca po kontuzji i myślę, że ludzie wiedzą, jak bardzo kochamy Rondo, więc nie spodziewam się, aby jakakolwiek drużyna o niego pytała, będąc tak zupełnie szczerym. Ludzie wiedzą, że Rondo jest wielką częścią naszej przyszłości i nie zamierzamy go transferować. Prawda jest taka, że on się nigdzie nie wybiera. Taka jest prawda.”

Oczywiście, Ainge może zaprzeczać wszelakim plotkom, nawet jeśli te byłby prawdziwe, ale ciężko sądzić, aby te ostatnie rewelacje rzeczywiście miały miejsce. Ainge mówi jednak prawdopodobnie prawdę, gdy stwierdza iż Rondo jest ważnym elementem przyszłości tego zespołu, bo wszystko wskazuje na to, że generalny menedżer Celtics chce się po prostu przekonać, czy Rondo tym centralnym punktem nowego zespołu może być, a odpowiedź na to pytanie może nadejść nawet dopiero w sezonie 2014/15.

Ainge nie ma bowiem w intencji transferowania Rondo (w odróżnieniu od poprzednich lat), jednak są w lidze kluby, które chętnie widziałby w swojej drużynie 27-latka i można z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić, iż zainteresowana Rajonem jest przynajmniej połowa ligi. Pewne jest natomiast to, że Rondo nie zostanie oddany za nic innego jak za inną supergwiazdę, bo właśnie na tyle jest w tym momencie wyceniany przez władze Celtics, mimo że jego prawdziwa wartość jest niższa niż zwykle (oczywiście przez zerwane więzadło i związaną z tym rehabilitację, którą RR wciąż przecież przechodzi). Być może jest aż przeceniany przez bostoński zarząd, ale to sprawia, że na pewno nie ma szans, aby deal złożony ze Stoudemire’a, Shumperta oraz Feltona zadowolił Ainge’a. Tym bardziej, jeśli przyznał on ostatnio, że jeden jedyny raz rozważał oddanie Rondo, gdy do Bostonu miałby w zamian przywędrować Chris Paul.

To pokazuje tylko, jakiego rodzaju propozycji mógłby oczekiwać Ainge, by zgodził się na oddanie Rondo. Poza tym, w tym momencie nie ma żadnego pośpiechu, by robić transfery. Przynajmniej nie w Bostonie. Jest dopiero listopad, sezon na dobre się już rozpoczął, ale do trade-deadline jeszcze daleko. Dodatkowo, Rondo wciąż jest jeszcze dość daleko od powrotu na parkiet, który nastąpi nie wcześniej niż w połowie grudnia, ale o wiele bardziej prawdopodobne jest, że będzie to połowa stycznia czy nawet później. Dopiero wczoraj bowiem Rajon został dopuszczony do normalnych gierek treningowych, ale i tak nie wyzbył się jeszcze wszelkich ograniczeń. Głównie dlatego wciąż nie wiadomo, kiedy tak w zasadzie spodziewać się jego powrotu.

Wiemy natomiast, że Ainge nie będzie robił żadnych transferów tylko po to, by je zrobić. W tym momencie musi on uważać na wszystkie ruchy, bo jeden nieodpowiedni transfer i zespół zablokuje sobie pewne możliwości, co znacząco utrudni proces przebudowy. Mówi się o tym, że Ainge bardzo chętnie pozbyłby się Geralda Wallace’a, gdzieś w plotkach pojawia się też Kris Humphries, ale jeśli już ma dokonać się jakiś transfer to zapewne jeszcze nie teraz, tym bardziej że im dalej w sezon tym wartość bostońskich zawodników powinna tylko rosnąć. Można też być pewnym, że jeśli już będziemy musieli pożegnać się z Rondo to w zamian Celtowie otrzymają zdecydowanie lepszy package niż te, o których dotychczas mówiono.