Fani Boston Celtics kolejny już raz zamarli, widząc jak jeden z najlepszych ich zawodników doznaje strasznie wyglądającej kontuzji. Tym razem był to Kemba Walker. Pierwsze doniesienia są jednak optymistyczne.
Do zdarzenia doszło w drugiej kwarcie piątkowego spotkania w Denver. Kemba Walker w walce o piłkę uderzył głową w Semiego Ojeleye i upadł na parkiet. Nie wiadomo, czy stracił przytomność, ale uderzenie spowodowało, że nie był w stanie poruszać się o własnych siłach. Po kilku minutach został więc włożony na specjalne nosze – takie same, na których kiedyś znaleźli się już m.in. Gordon Hayward czy Jaylen Brown.
Wideo z incydentem:
Here’s every available angle of the Kemba Walker injury. On the third one you can see him grab at his head. There was not a lot of movement beyond that. pic.twitter.com/4iSxa1Kz3a
— Celtics on CLNS (@CelticsCLNS) November 23, 2019
Na całe szczęście wszystko wskazuje na to, że Walker uniknął poważniejszego urazu. Takie informacje przekazali Boston Celtics, tak też napisał Adrian Wojnarowski. Po meczu z dziennikarzami na temat Kemby rozmawiał Brad Stevens, który zdradził, że już w przerwie był sprawdzić co z Walkerem, a ten wydawał się być w dobrym stanie. Pierwsze badania nie wykazały nic poważnego, lecz gracza zabrano do szpitala.
Tam jednak także nic nie wykryto i wstępnie ustalono, że doszło do wstrząśnienia mózgu. Walker jeszcze tego samego wieczoru szpital w Denver opuścił i wraz z zespołem wyruszył samolotem w drogę powrotną do Bostonu. Dopiero tam ma w sobotę przejść kolejny szereg badań, po których będzie wiadomo, co tak właściwie się stało i ile będzie pauzował. Jest jednak spora szansa, że skończy się tylko na sporym strachu.
Bostończycy pod nieobecność Walkera nie byli w stanie domknąć comebacku i przegrali 92-96 z Nuggets.