Irving nie uciął spekulacji

Szaleństwo ostatnich dni do trade deadline w NBA trwa – w piątek głos zabrali m.in. Kyrie Irving czy Anthony Davis. Ten pierwszy miał okazję uciąć spekulacje odnośnie jego przyszłości w Bostonie po tym, gdy w ostatnich dniach pojawiły się informacje, wedle których ma rosnąć niepewność, co do tego, czy Irving rzeczywiście z Celtics kontrakt przedłuży (co sam zapowiedział jeszcze przed startem rozgrywek). Ale w rozmowie z dziennikarzami 26-latek tego nie zrobił i dolał wręcz oliwy do ognia, mówiąc że zrobi to co dla niego najlepsze, a na pytanie o to, czy jego intencje odnośnie przedłużenia kontraktu w Bostonie się zmieniły odpowiedział, by zapytać go o to ponownie 1 lipca. Mimo wszystko, fani Celtics, nie jest tak źle jak mogłoby się wydawać.

Bo choć wszystkie media od razu wezmą wypowiedzi Irvinga jako coś, co rzeczywiście dolewa oliwy do ognia i kwestionuje przyszłość gracza w Bostonie to jednak warto pamiętać o kontekście. Fakt faktem, że Kyrie miał w piątek okazuje, by raz jeszcze te wszystkie spekulacje uciąć, tym bardziej, że jak jeszcze kilka godzin wcześniej mówił Adrian Wojnarowski, rozgrywający miał w poprzednich tygodniach, dniach jasno dać do zrozumienia, że nadal myśli o przyszłości w Bostonie – tak jak to ogłosił przed startem sezonu. Ta wypowiedź jednak na to nie wskazuje:

„Koniec końców zrobię to, co uważam, że będzie najlepsze dla mojej kariery i tyle. Skupiam się na tym, aby w tym sezonie zdobyć mistrzostwo z Boston Celtics.”

Warto przypomnieć, że Irving w podobnym tonie wypowiadał się latem ubiegłego roku, zanim w październiku na spotkaniu z fanami w TD Garden nie zadeklarował się, że chce przedłużyć kontrakt latem 2019 roku. Po tamtej deklaracji tłumaczył, że chciał po prostu pokazać swoje zobowiązanie wobec Celtics, a potem mówił jeszcze o tym, że chciałby kiedyś zobaczyć #11 pod dachem Ogródka i nakręcił nawet reklamę Nike na ten właśnie temat (samodzielnie pisząc do niej scenariusz), w której to dość nieoczekiwanie wystąpił ze swoim ojcem.

Dlaczego więc w piątek nie powiedział po prostu, że jego intencje się nie zmieniły? Że nadal chce w Bostonie budować swoją przyszłość? Taka odpowiedź z pewnością ucięłaby wszystkie spekulacje, wedle których Irving może odejść z Beantown, by zagrać z Kevinem Durantem w Nowym Jorku albo z LeBronem Jamesem i Anthonym Davisem w Los Angeles. Te spekulacje nadal będą się pojawiać, bo w tej chwili deklaracja Irvinga sprzed początku sezonu jakby straciła na wartości i nikt nie ma stuprocentowej pewności, co latem zrobi Irving.

Z drugiej strony, on sam powiedział, że cały czas wierzy w Celtics:

„Cały czas mam wielką wiarę w Boston i w to, co mogą zapewnić w przyszłości, ale też we wszystko to, co tutaj budujemy. To zresztą najbardziej mnie ekscytowało na początku rozgrywek – była to szansa, aby rozpocząć ten sezon i robić dokładnie to, co sobie zaplanowaliśmy. Wyznaczyć cel, spróbować go osiągnąć i zobaczyć, co się stanie na końcu sezonu. Ten plan wciąż tak wygląda. I oczywiście Boston cały czas jest w czołówce tego wyścigu.”

No i jest jeszcze jeden fakt: jeśli obejrzeć – nie tylko przeczytać – tę całą rozmowę z dziennikarzami to wszystkie wypowiedzi Irvinga jawią się w trochę innym świetle. 26-latek wygląda po prostu tak, jak gdyby był wkurzony na media (i nie tylko), że w ostatnich dniach pojawiły się informacje, które podważają jego przywiązanie do Celtics. Sam zresztą to przyznał, twierdząc że ktoś zażądał transferu (chodzi o Davisa), jego nazwisko zostało w to wszystko wplątane i nagle mówi się, że nie wiadomo, co będzie w przyszłości. Zobaczcie zresztą sami:

Oglądając te wypowiedzi ma się trochę inne wrażenie, natomiast tak czy siak Irving miał szansę uciąć spekulacje, ale wolał odpowiedzieć na pytania w taki, a nie inny sposób i tym samym tylko podgrzał całą sytuację. Według raportów, jakie pojawiły się niedługo po tych wypowiedziach, Celtics cały czas są pewni, że Irving latem podpisze nowy kontrakt, choć ponoć zdają sobie sprawę, że tylko ściągnięcie Davisa może to zagwarantować. Środkowy Pelicans tymczasem nie uważa ponoć Bostonu za odpowiednie miejsce – woli Los Angeles i… Nowy Jork.

Co to wszystko oznacza? Że nic nie jest jeszcze przesądzone i przyszłe miesiące będą dla przyszłości Celtics bardzo ważne, bo na decyzję Irvinga duży wpływ może mieć też dobry wynik zespołu w fazie play-off. Tak czy siak, w piątek nie usłyszeliśmy od rozgrywającego Celtów tego, co chcielibyśmy usłyszeć, choć nie jest też aż tak źle, jak niektórzy próbują to przedstawić. Większość bostońskich fanów wolałaby, aby Irving po prostu uciął te wszystkie spekulacje, jednak tak się nie stało. Pewne jest jedno: szykują się bardzo ciekawe dni, tygodnie i miesiące.