C's wygrywają na wyjeździe

Udało się! Nie bez problemów, choć przecież rywal wcale nie był z najwyższej półki, ale Boston Celtics wygrali w końcu mecz na wyjeździe, pokonując 113-105 w Atlancie drużynę Hawks. Przez większość spotkania to jednak Celtowie musieli gonić wynik, a nawet 16-punktowe straty odrobili dopiero w czwartej kwarcie. W końcówce wykorzystali niemoc strzelecką gospodarzy i cieszyli się z trzeciej wygranej z rzędu. Tym samym zbliżyli się nieco w tabeli konferencji wschodniej do Philadelphia 76ers, którzy tego samego wieczoru przegrali wyrównany mecz w Oklahoma City, bo Ben Simmons nie chciał rzucać za trzy w ostatniej akcji spotkania. Kolejna dobra wiadomość: przed nami pięć kolejnych meczów w Ogródku.

Starcie w Atlancie przez długi czas nie układało się po myśli Celtów. Było 28-36 po pierwszej kwarcie, 60-67 po pierwszej połowie (tak, słabi Hawks zdobyli ponad 30 punktów zarówno w pierwszej, jak i drugiej odsłonie), a po przerwie z parkietu wyleciał Marcus Smart, który starł się słownie z DeAndre Bembrym i po raz drugi w tym sezonie Jayson Tatum musiał zapobiegać eskalacji konfliktu, bo Smart po chwili uspokojenia wyleciał z pięściami na skrzydłowego Hawks. Dzięki szybkiej reakcji kolegów do niczego jednak nie doszło, ale niesmak pozostał.

Bardzo prawdopodobne, że Smarta czeka bowiem co najmniej mecz zawieszenia, choć z drugiej strony po całej tej akcji Celtics zaczęli grać z dużo większym zaangażowaniem. Lepsza obrona, ale też duża nieskuteczność Hawks w czwartej kwarcie spowodowały, że Bostończycy odrobili straty. Ważne akcje na punkty zamieniał Al Horford, a w końcówce daggera – mimo prawie całkowitej utraty równowagi – trafił jeszcze Kyrie Irving. Hawks przez ostatnie sześć minut spotkania zdobyli… pięć oczek, przegrywając ostatecznie 12 minut wynikiem 16-30.

  • Kyrie Irving: 32 punkty, 11/19 FG, 5/8 3PT, 5/5 FT, 5 asyst

23 punkty miał już po 24 minutach gry, trafiając w drugiej kwarcie kilka wielkich trójek, nawet kilka kroków od linii rzutów za trzy. Tym razem nie rozdał już tylu asyst co w dwóch poprzednich meczach i wydawało się, że w drugiej połowie było go za mało, ale Irving przypomniał o sobie jeszcze pod koniec spotkania, wbijając gospodarzom gwóźdź do trumny.

  • Jayson Tatum: 19 punktów, 7/13 FG, 5/5 FT, 5 zbiórek, 3 bloki

Bardzo dobry występ Tatuma, który odbił sobie poprzedni mecz – ledwie dwa zdobyte punkty przeciwko Grizzlies to był jego najgorszy wynik w karierze. 20-latek trafił siedem z 13 prób w Atlancie, a do tego dołożył także team-high trzy bloki. Panowie sędziowie, prosilibyśmy jednak częściej używać gwizdka przy wjazdach Jaysona pod kosz.

  • Al Horford: 13 punktów, 4/11 FG, 1/4 3PT, 4/4 FT, 9 zbiórek, 2 bloki

Horford powrócił do miejsca, w którym spędził większość swojej kariery i zaliczył kilka kluczowych akcji w crunchtime: trzy zbiórki w ataku, cztery trafienia z rzutów wolnych i jedna dobitka.

Z ławki solidne wsparcie dał agresywny i grający do kosza Jaylen Brown (14 punktów, 2/5 z trzy, trzy przechwyty i najlepsze w drużynie +16, gdy był na parkiecie). Terry Rozier popełnił sporo błędów, ale miał też najlepsze w zespole 11 zbiórek, a do tego dziewięć oczek (tylko 1/5 zza łuku), cztery asysty i trzy przechwyty. Nie było w Atlancie natomiast Gordona Haywarda, który przygotowuje się do powitania swojej trzeciej już córeczki. Przed nami pięć kolejnych spotkań w TD Garden, gdzie Celtics wygrali osiem spotkań z rzędu.