Drugie zwycięstwo z rzędu

Bez czterech kontuzjowanych zawodników – w tym Kyrie’ego Irvinga oraz Marcusa Morrisa – ale za to ze zwycięstwem. Boston Celtics pewnie pokonali w piątek Dallas Mavericks, wygrywając u siebie 114-93 w najpewniej ostatnim meczu Dirka Nowitzkiego w Ogródku. Fani bostońskiego zespołu świetnie pożegnali zresztą Niemca, który jednak spudłował wszystkie dziesięć rzutów, choć kibicowała mu nawet ławka Celtics. Najlepszym strzelcem bostońskiej drużyny był Jaylen Brown, który odzyskał w ostatnich meczach pewność siebie, choć wciąż nie jest w pełni zdrów (po meczu zabolała go nawet niefortunnie piątka przybita z jednym z fanów, co jest efektem urazu nadgarstka). Po raz pierwszy od dawna, dwa dni odpoczynku przed Celtics.

Celtowie kilka razy budowali w tym meczu przewagę, prowadząc najpierw 17-5, potem 34-23, następnie nawet 53-36, ale za każdym razem Mavs swoich rywali gonili. Aż do trzeciej kwarty, w której ekipa z Dallas zdobyła ledwie 17 punktów, po raz kolejny już w tym meczu pudłując zza łuku na potęgę. W pierwszej połowie Mavs spudłowali bowiem 14 kolejnych trójek, a w drugiej mieli niemal identyczną serię (13 kolejnych pudeł), podczas gdy Celtics akurat z trafianiem zza łuku problemów nie mieli. Dzięki temu drugie zwycięstwo z rzędu stało się faktem.

  • Jaylen Brown: 21 punktów, 9/15 FG, 2/4 2PT, 2 asysty, 3 przechwyty

Coraz równiejsza forma Jaylena Browna. Jego ostatnie pięć meczów to średnio 17 punktów (63.5 procent skuteczności z gry oraz 46.7 procent skuteczności zza łuku) w każdym spotkaniu. Pod nieobecność Morrisa wskoczył w piątek do pierwszej piątki i po raz kolejny w ostatnim czasie był najlepszym strzelcem zespołu. Brawo!

Solidny mecz młodego skrzydłowego, który wykorzystał absencję Irvinga i Morrisa, oddając team-high 21 rzutów z gry, w tym aż 11 prób zza łuku. Zabrakło trochę lepszej skuteczności, ale koniec końców to fajny sygnał od Tatuma.

W końcu, udało się! Dobry rzutowo mecz Marcusa Smarta nie poszedł na marne, a zamiast tego pomógł w zwycięstwie. Smart rozpoczął mecz od trójki z rogu, a potem trafił jeszcze cztery próby za trzy i zdobył ostatecznie 17 punktów, dokładając do tego także kilka bardzo dobrych podań. Tymczasem na koniec pierwszej połowy Luka Doncić trafił takiego buzzer-beatera ponad Smartem, że szczęka opada.

Po raz pierwszy w tym sezonie Hayward ma dwa mecze z rzędu co najmniej 15 punktami! W piątek Gordon nie był już tak skuteczny jak przeciwko swojej ulubionej drużynie Timberwolves, ale tak czy siak zdobył solidne 16 punktów i poflirtował nawet z triple-double, zbierając również 11 piłek i rozdając osiem asyst. Drugi dobry mecz i oby to był początek równej już formy skrzydłowego.

10/8/8 zrobił także Al Horford, a siedem z dziewięciu rzutów spudłował Terry Rozier. Z ławki dobre zmiany dali przede wszystkim Brad Wanamaker (8 punktów, 4 asysty i 3 przechwyty w 22 minut gry) oraz Daniel Theis (8 punktów, 12 asyst, 3 asysty), co potwierdziło tylko, że głębia bostońskiego składu wciąż stoi na wysokim poziomie. Z drugiej strony, rywalem była najgorsza w tym sezonie w NBA drużyna na wyjazdach. Celtics trafili 21 z 45 prób za trzy (46.7 procent), rozdali też 35 asyst i wygrali walkę na tablicach. W poniedziałek zagrają z Nets.