Pewne zwycięstwo z Hornets

Łatwe zwycięstwo 119-103 nad Charlotte Hornets przerwało serię trzech kolejnych porażek Boston Celtics. Bostończycy po raz trzeci w tym miesiącu zaczynali ostatnią odsłonę z co najmniej 27 punktami przewagi – był to przede wszystkim efekt aż 39 punktów, jakie podopieczni Brada Stevensa zdobyli w drugiej kwarcie. Celtowie w dobrych humorach rozpoczną więc okres świąteczny, a już we wtorek starcie z 76ers. Najprawdopodobniej wystąpią w nim Al Horford oraz Marcus Morris, którzy w niedzielę wrócili do gry po kilku meczach przerwy i widać było, jak bardzo brakowało bostońskiej drużynie tej dwójki. Celtics nie przegrali jeszcze meczu, kiedy w piątce wychodzą Kyrie, Smart, Tatum oraz Horford i Morris właśnie.

Miejmy więc nadzieje, że ta seria zostanie podtrzymana w kolejnych dniach. W niedzielę wielkiego wyzwania nie było – Celtowie po trzech porażkach z rzędu wyszli z dobrą energią, a Kyrie Irving tylko w pierwszej kwarcie zdobył 17 z 29 punktów swojego zespołu. Horford raz po raz przypominał, dlaczego jest tak ważny dla Celtów, a Morris robił swoje, dzięki czemu po raz kolejny w tym miesiącu Bostończycy jeszcze przed rozpoczęciem czwartej kwarty mieli już zwycięstwo w kieszeni, prowadząc niekiedy różnicą nawet 30 oczek.

  • Kyrie Irving: 25 punktów, 9/12 FG, 4/6 3PT, 4 zbiórki, 5 asyst

17 punktów miał na koncie już po 12 minutach gry, trafiając rzut za rzutem. Ostatecznie zakończył zmagania z team-high 25 punktami, do czego dołożył jeszcze pięć asyst i koniec końców spudłował tylko trzy z 12 swoich prób.

Bardzo dobre spotkanie wyważonego tym razem Tatuma, który kilku błędów się nie ustrzegł, ale tym razem żył głównie w paint oraz na obwodzie, skąd oddał zresztą aż osiem trójek i trafił trzy z nich.

  • Al Horford: 10 punktów, 4/4 FG, 6 zbiórek, 5 asyst

Powrót Horforda mógł oznaczać, że w szeregach Celtics znów zapanuje aura spokoju. I tak rzeczywiście było, bo Big Al zrobił sporo dobrego i zrobił to w swoim stylu. Miejmy nadzieję, że kolano będzie mu dolegać jak najmniej, bo z tak grającym Horfordem ta drużyna jest po prostu dużo lepsza.

Po dwóch meczach bycia miażdżonym na tablicach, tym razem to Celtics spokojnie opanowali deskę, wygrywając w tym elemencie 47-37. Trafili też równo 50 procent swoich rzutów, rozdając 30 asyst przy 43 trafieniach. Trochę za dużo strat (14), ale nie miało to większego przełożenia na wynik. Rezerwowi nie popisali się w czwartej kwarcie, pozwalając rywalom na aż 36 punktów. Teraz przed Celtami spore wyzwanie, czyli świąteczny mecz u siebie z zespołem Philadelphia 76ers. Po raz pierwszy zobaczymy Szóstki z Jimmym Butlerem przeciwko C’s.

Wesołych Świąt! A w prezencie taki oto alley-oop Gordona Haywarda: