Brown wraca do gry

Trzy mecze – najprawdopodobniej tyle potrwa przerwa Jaylena Browna spowodowana groźnym upadkiem na plecy w starciu z Dallas Mavericks. Skrzydłowy wrócił bowiem do treningów i jak sam zapowiedział, planuje wystąpić w najbliższym spotkaniu Boston Celtics, czyli w czwartkowym pojedynku z New York Knicks w TD Garden. Na sto procent wiadomo już natomiast, że nie zagra kat Celtów sprzed kilkunastu dni. Trey Burke – który w poprzednim meczu w Bostonie zapisał na konto 29 punktów i 11 asyst, prowadząc Knicks do wygranej – zmaga się bowiem z urazem kolana, przez co tym razem w Beantown nie wystąpi. Celtics staną tymczasem przed szansą na przedłużenie serii zwycięstw.

Już raz w tym sezonie udało się Bostończykom wygrać cztery kolejne spotkania i w czwartek może się to udać po raz drugi. Celtics wygrali wszystkie trzy spotkania, w których pauzował Jaylen Brown, przez co wielu kibiców właśnie w młodym skrzydłowym znalazło sobie kozła ofiarnego mocno przeciętnej formy drużyny na starcie sezonu. Prawda jest jednak taka, że nie tylko Brown nie zachwycał, choć w ostatnim spotkaniu przed absencją zaliczył jeden z najlepszych swoich występów w rozgrywkach, zdobywając 16 oczek i trafiając siedem z 10 rzutów z gry.

Wtedy też jednak Brown zaliczył groźnie wyglądający upadek przy próbie bloku, co poskutkowało mocnym obiciem pleców i spowodowało, że 22-latek miał przymusową przerwę w grze. W międzyczasie do pierwszej piątki wskoczył Marcus Smart i zdaje się, że coś w Bostonie w końcu „zaskoczyło”, dlatego ciekawe, jak to wszystko będzie wyglądać wraz z powrotem Browna. On sam zapowiedział, że chce zagrać w czwartek przeciwko Knicks – czy w pierwszej piątce? Wcześniej mówił, że nie ma nic przeciwko wychodzeniu z ławki, jeśli ma to pomóc Celtom.