#17 Okiem bostońskiego kibica

„Wszystko będzie dobrze” to są słowa Naszego lidera Kyrie Irvinga. Czy aby na pewno? Przecież ten tydzień przyniósł Nam zaledwie jedno zwycięstwo i to jeszcze z drużyną, która najchętniej przegrałaby wszystkie mecze byleby tylko mieć pewność, że dostaną Ziona Williamsona lub R.J.Barretta. W sumie kto by ich nie chciał? Kto wie, może sam Danny zasadzi się ze swoimi assetami na jednego z nich. Teoretycznie miałby dużo do zaoferowania, ale czy ktoś odważy się z Nim targować? Dobra wybaczcie, rozmarzyłem się na chwile. Przejdźmy do konkretów i spójrzmy na ostatni okres okiem bostońskiego kibica!

Ostatnio spadła na Nas ogromna fala krytyki. Głównymi ofiarami byli m.in.:

– cały sztab trenerski ze Stevensem na czele, który nie potrafi wykorzystać ogromu zgromadzonego talentu,

Gordon Hayward który ma problemy ze znalezieniem swojego miejsca na boisku. Pasywność i brak zdobyczy punktowych tylko podsycają hejterów,

Jayson Tatum wybierający trudne pozycję wzorem Kobe Bryanta, tylko w przeciwieństwie do 5-krotnego mistrza NBA – nietrafiający z większości,

Al Horford w zeszłym sezonie miał świetny początek sezonu. Tym razem poniżej oczekiwań, a w ostatnich meczach zaledwie 20% (przy czym w ostatnim 0/5!) z za łuku.

No właśnie, szukamy winowajców. Każdemu można coś wytknąć. Taka rola krytyków, którymi między innymi jesteśmy My, kibice. Pięć zwycięstw i 5 porażek w ostatnich dziesięciu meczach to wynik daleki od Naszych oczekiwań. Z liczbami ciężko polemizować, dlatego popatrzmy na główny problem – czyste pozycje rzutowe. Zgodnie z oficjalnymi statystykami NBA Celtowie wykonali 22,8 rzutów, gdy obrońca znajduje się w odległości około 1,2-1,8 metra, co jest NAJWYŻSZYM wynikiem w NBA. Uzyskują przy tym 38% skuteczności, co jest DRUGIM NAJGORSZYM wynikiem w NBA. Piękne, bo zagrywki Brada działają! Niestety z trafianiem jest problem. Większość tych rzutów oddawana jest z dalekiego półdystansu, co jest teoretycznie najmniej efektywnym miejscem do punktowania. Celtowie również oddają ich najwięcej w lidze, bo aż 19 na mecz przy skuteczności 32,8% co jest trzecim najgorszym wynikiem w NBA. Nawet najlepsi w fachu gracze San Antonio Spurs trafiający 45,6% oddają ich za dużo. Takie rzuty się zdarzają, byleby nie było ich za często! Tutaj pojawia się sugestia – więcej gry w pomalowanym! Automatycznie więcej osobistych i większe pole do gry na obwodzie. Tak jak Timi słusznie zasugerował, nie ma( jeszcze!!!) powodów do paniki.

Gordon wspiera Leverta

Niestety w ostatnim czasie Caris Levert z Brooklyn Netz doznał bardzo podobnej kontuzji co Hayward na otwarcie poprzedniego sezonu. Młody zawodnik był motorem napędowym drużyny z Nowego Yorku i zrobił ogromny postęp w swojej grze. Chyba nikt bardziej go nie zrozumie jak Nasz Gordon. Pocieszył kolegę na twitterze i zaoferował pomoc. Przed Nim długa droga, ale jak widać po Haywardzie, będzie coraz lepiej.

Smart trzęsie szatnią

Nie tylko Nam nie podoba się obecny stan rzeczy. Samo serce drużyny przemówiło: „Nie możemy do tego dopuszczać! Musimy popatrzeć na siebie w lustrze, na każdego z Nas, trzymać się razem i być za siebie odpowiedzialnym i wtedy postarać się rozgryźć, co jest między Nami nie tak”

„Nie jesteśmy już łowcami… jesteśmy zwierzyną . Od teraz zamierzamy sprawić by każdy zagrał najlepiej jak się da, jeśli się to nie uda, będziemy dalej borykać się z własnymi problemami i dalej dostawać po dupie”

Poruszył bardzo ciekawy aspekt, którego poza trafionymi rzutami tak mi brakowało. Nie widziałem tej więzi pomiędzy zawodnikami. Każdy musi sobie ufać i mieć z tyłu głowy, że na boisku stanowią jedność. Mam nadzieje, że każdy z Celtów zrozumie przekaz i w końcu zaczniemy grać na swoim faktycznym poziomie.

TOP 5 tygodnia

Pamiętam jak wydarłem się przed ekranem komputera przy pierwszej pozycji. Bezcenne! Po za tym dodałbym małego postera Jaylena nad Rudym Gobertem.

A na koniec Daniel Theis wraca po kontuzji, a może to Eminem?