Celtics a sytuacja Leonarda

1 lipca coraz bliżej, dlatego w NBA dzieje się coraz więcej, a tematem numer jeden pozostaje na ten moment Kawhi Leonard. W czwartek mieliśmy kolejny dzień, w którym Adrian Wojnarowski i spółka z ESPN raportowali właśnie na ten temat. Jak się okazuje, San Antonio Spurs cały czas pozostają w kontakcie z kilkoma klubami, przy czym Woj z nazwy wymienia tylko Boston Celtics oraz Los Angeles Lakers. Z tego też powodu można sądzić, że rzeczywiście „coś” jest na rzeczy, pytanie tylko, w co tak naprawdę grają Celtowie. Spurs chcą bowiem wyciągnąć jak najwięcej za swoją gwiazdę, a najbardziej lubią ponoć to, co mają Celtics, przy czym według raportów Boston nie włączył do rozmów m.in. Jaylena Browna. Dodatkowo, zegar tyka przede wszystkim dla Lakers.

Warto to wszystko posortować. Co wiemy z raportów?

  • Spurs rozmawiają z kilkoma klubami, w tym z Lakers i Celtics.
  • Spurs najbardziej chcieliby wyciągnąć paczkę z Bostonu, a najmocniej interesuje ich Jayson Tatum.
  • Nie wiadomo, ile Celtics są w stanie oddać za Leonarda.
  • Wiadomo, że w Bostonie widzą spore ryzyko związane z Leonardem – chodzi głównie o kwestie zdrowotne, ale też o przyszłość 27-latka, bo z jego obozu na razie płyną informację, że najbardziej chce grać w L.A.
  • Na ten moment, Jaylen Brown nie jest w tych rozmowach.
  • Zegar tyka dla Lakers, którzy chcą ściągnąć Leonarda, by mieć argument dla LeBrona Jamesa i/lub Paula George’a, którzy w niedzielę najprawdopodobniej wejdą na rynek wolnych agentów (w piątek decyzję o wyoptowaniu lub nie podjąć ma LBJ).
  • Lakers są skłonni oddać Brandona Ingrama i przyszłościowy pick w pierwszej rundzie, ale Spurs chcą więcej.
  • Celtics bez problemu mogą przebić każdą ofertę, z jaką wyjdą Lakers.

Co z tego wszystkiego wynika? Rysują się raczej małe szanse na to, że Kawhi trafi do Bostonu. Danny Ainge może przebić każdego, mając do zaoferowania nie tylko gwiazdy, ale też młode talenty i wybory w drafcie (potencjalnie cztery wybory w pierwszej rundzie w przyszłym roku), dlatego też Celtowie pojawiają się i nadal będą pojawiać się przy okazji każdej sytuacji, gdy gwiazda wchodzi na rynek. Pytanie więc, jak bardzo Celtics zainteresowani są Leonardem i co tak w zasadzie oferują Spurs. Z raportów wynika, że raczej mało, bo mają wiele wątpliwości.

Z jednej strony zdrowie, z drugiej strony także pytania o przyszłość, bo przecież Leonard może w 2019 roku skorzystać z opcji zawodnika i wejść na rynek wolnych agentów. Początkowo mówiło się, że interesuje go gra tylko w bardzo dużym rynku jak Los Angeles, ale w czwartek Jake Fischer z SI.com podał, że według jego źródeł gwiazda Spurs byłaby otwarta na grę w Bostonie czy w Nowym Jorku. Na ten moment, sam obóz zawodnika nie dał ponoć takiego zapewnienia w kierunku Celtics i dlatego też Ainge jest w rozmowach ze Spurs konserwatywny.

Oznacza to, że w tej rzekomej ofercie raczej na 100 procent nie znalazł się Jaylen Brown (ani tym bardziej Tatum). Czyżby więc chodziło tutaj o coś zupełnie innego? No bo fakt faktem, że Celtowie mają sporo wątpliwości i gdyby tylko chcieli zaryzykować to Kawhi już dawno byłby graczem Celtics. Być może GM Celtów liczy na to, że uda się wyciągnąć 27-latka w promocyjnej cenie? A może chodzi po prostu o przysługę dla R.C. Buforda, GM-a Spurs, w ramach której Celtics są w tych rozmowach tylko po to, aby jak najwyżej podnieść cenę?

Magic Johnson jest skłonny zaoferować Brandona Ingrama i pick w drafcie, ale to za mało. Spurs chcą więcej, Spurs chcą nie tylko więcej młodego talentu, ale też więcej wyborów w drafcie. Pytanie, jak bardzo zdesperowani są Lakers – ściągnięcie Leonarda może być kluczem do tego, aby zachęcić do gry w Los Angeles jednego lub nawet obu z dwójki Paul George i LeBron James. Ale jest jeszcze jedna strona medalu, bo skoro z obozu Kawhi płyną informację, że on tak bardzo chce do Lakers to może opłaca się poczekać i za rok nie wydawać za niego po prostu nic.

Do gry spróbują się jeszcze włączyć Sixers, natomiast to nie jest tak, że Spurs się gdzieś spieszy. Oni mają czas do trade deadline i nie muszą żadnych decyzji podejmować tu i teraz, natomiast zdaje się, że bardzo chcieliby wykorzystać presję czasu krążącą nad Lakers do tego, aby wyciągnąć z Los Angeles jak najwięcej. Najbardziej interesuje ich jednak Jayson Tatum, ale Celtowie nie mają zamiaru oddawać ani jego, ani też – przynajmniej na ten moment – Browna. W lidze panuje przekonanie, że to Kyrie Irving znajdzie się w ofercie prędzej niż Tatum.

Ale w tej chwili nic nie wskazuje na to, aby Celtics mieli zaproponować Spurs tego typu deal. Tym bardziej, że według Zacha Lowe’a w Bostonie są całkiem pewni tego, że latem przyszłego roku uda się podpisać nowy kontrakt z Irvingiem. Wszystko to powoduje, że Celtowie są w tych rozmowach ze Spurs chyba tak „na wszelki wypadek”, podnosząc przy okazji cenę za Leonarda samą swoją obecnością. Jednak na ten moment jest za dużo wątpliwości i niechęci do oddawania poszczególnych graczy ze strony Celtics, by Kawhi wylądował w Bostonie.