Choć ten temat wraca jak bumerang, Dwight Howard wciąż nie może znaleźć drogi do Bostonu. I wszystko wskazuje na to, że wciąż jej nie znajdzie, jednak nie można do końca wykluczyć takiego scenariusza. Nawet jeśli Celtics właśnie dodali do składu młodego podkoszowego w osobie Roberta Williamsa. Howard został bowiem kilka dni temu wytransferowany z Charlotte i porozumiał się z Nets w sprawie wykupienia umowy. Dzięki temu, były najlepszy obrońca ligi będzie mógł wejść na rynek wolnych agentów i poszukać sobie nowego klubu, a według raportów jego celem jest dołączenie do zespołu, który może realnie powalczyć o mistrzostwo. Tytuł to bowiem wciąż coś, czego karierze Howarda w NBA brakuje najbardziej.

W związku z tym, wielu dziennikarzy nie wyklucza, że zainteresowani usługami 32-letniego środkowego mogą być Celtics. W przeszłości pojawiło się wiele raportów o Howardzie w Bostonie, ale koniec końców nic konkretnego z tego nie wyszło. Nie od dziś spekuluje się jednak, że GM Danny Ainge lubi Howarda. Ten nie może sobie ostatnio znaleźć miejsca – trzy ostatnie sezony spędził w trzech różnych drużynach, a w ciągu ostatnich siedmiu lat grał dla łącznie pięciu klubów. Jak sam mówi, teraz jedynym jego celem jest znaleźć sobie odpowiednią sytuację:

„Chcę być w drużynie, w której będę miał realną szansę na pomoc w wygrywaniu. To mój jedyny cel. Wszystko, czego potrzebuje to realna szansa i czysta kartka, by ludzie nie skupiali się już na mojej przyszłości.”

Howard twierdzi, że w poprzednim sezonie grał bardzo dobrą koszykówkę, wskazując na to, że trafił najwięcej jumperów w swojej karierze i że choć wciąż może dominować grę w post to jednak może też robić znacznie więcej pozytywnych rzeczy, bo „teraz rozumie grę na zupełnie innym poziomie”. Minione rozgrywki zakończył ze średnimi na poziomie 16.6 punktów, 12.5 zbiórek oraz 1.6 bloków na mecz. Myślicie, że Celtics powinni się zainteresować tematem? Wiele będzie pewnie zależeć od tego, czy w składzie na kolejny sezon zostanie Aron Baynes.