Jak C's wykorzystali słabości Sixers

Zdawało się, że Philadelphia 76ers mają idealną sytuację, by już w pierwszym meczu tej serii przejąć przewagę parkietu na swoją stronę – C’s grali bez Jaylena Browna, niezwykle ważnego dla nich w tych playoffs zawodnika, a ewentualne zwycięstwo Sixers sprawiłoby, że Celtowie mieliby już bardzo ciężką drogę do przetrwania. Celtics z gorszymi rzeczami sobie już jednak w tym sezonie radzili i G1 koniec końców wygrali. Zrobili to, przekuwając zalety Sixers w ich słabości – dobrym przykładem jest Marco Belinelli, jeden z liderów i najlepszych strzelców Szóstek w pierwszej rundzie, który w pierwszym meczu w Bostonie już tak efektywny nie był, kiedy Celtics akcja po akcji zaczęli wykorzystywać jego braki w defensywie.

Świetnie w tej roli spisał się m.in. Jayson Tatum, który bardzo dobrze dostawał się pod kosz, czego efektem były punkty spod obręczy oraz aż 13 rzutów wolnych w spotkaniu. Belinelli w pierwszej rundzie był dla Sixers jednym z kluczowych zawodników, zapewniając to, co zapewnia w tej lidze od lat, czyli zdobywanie punktów. Celtics bardzo dobrze postarali się jednak, aby wyłączyć go z gry i sprawić, że to co mógłby dać po jednej stronie parkietu, bostoński zespół „zabierał” sobie po tej drugiej – z nim na parkiecie 76ers oddaliby aż 130 punktów na 100 posiadań.

Ani Belinelli, ani także JJ Redick nie mają zbyt dużo do powiedzenia, jeśli sparować ich z tak atletycznymi graczami jak Tatum czy Brown, dlatego też Celtics liczą, że Jaylen będzie mógł do gry wrócić – sęk w tym, że uraz ścięgna udowego to coś, co łatwo można pogorszyć przy tak aktywnej grze, tym bardziej przy ganianiu Redicka czy Belinelliego po obwodzie. W związku z tym, Celtics chcą mieć pewność, że Brown ma wystarczająco dużo czasu, aby sobie odpocząć i wrócić do gry w pełni sił. Decyzja o jego występie w G2 podjęta zostanie przed meczem.

A propos ganiania strzelców Sixers – Celtics już w pierwszym meczu zrobili kawał dobrej roboty. Szóstki zachwyciły w pierwszej rundzie, oddając sporo rzutów zza łuku i trafiając całkiem solidnie przeciwko Heat, ale okazuje się, że ich najlepszych strzelców łatwo można wybić z rytmu. Redick nie może rzucać catch-and-shoot, bo wtedy jest zabójczy. Covington ma spore problemy w tych playoffs, włącznie z bardzo słaba skutecznością z czystych pozycji. Z kolei skuteczność Belinelliego bardzo mocno spada, gdy obrońca jest blisko i kontestuje rzut.

Celtics to z kolei jedna z najlepszych drużyn w lidze, jeśli chodzi o defensywę na obwodzie i to było dobrze widać w G1. Fakt faktem, że Sixers spudłowali sporo rzutów z czystych pozycji (5/24) i drugi tak słaby mecz raczej im się nie przytrafi, ale na uwagę zasługuje tez to, że Celtowie całkiem nieźle ograniczyli liczbę prób rywala. Sposób jest prosty: Bostończycy nie podwajają ani Embiida, ani Simmonsa, na co mogą sobie pozwolić, mając dobrych defensorów w drużynie na tę dwójkę. Dzięki temu strzelcy Sixers rzadko kiedy dochodzą do pozycji, które lubią.

Ten system działa w zasadzie przez cały sezon, z nielicznymi tylko wyjątkami, i nic dziwnego, że przynosi bardzo dobre efekty. Embiid może sobie dominować w paint, natomiast trzy punkty zawsze dają więcej niż dwa punkty, dlatego Celtics nie mają nic przeciwko, żeby ofensywa Sixers opierała się na dobrze bronionych, kontestowanych (Horford, Baynes!) rzutach Kameruńczyka. Podobnie jest z Simmonsem, który nadal nie trafił jeszcze ani jednego rzutu zza łuku. Kluczem do ograniczenia prób trzypunktowych Sixers jest również mało strat i błędów w ataku.

Strzelcy zespołu z Filadelfii mogą być lepsi i będą w tej serii lepsi, natomiast Celtics już w pierwszym meczu pokazali, że potrafią znakomicie zabrać im te pozycje, w których czują się najlepiej. Ostatecznie, Sixers trafili tylko pięć z 26 prób zza łuku, czyli aż o 12 mniej niż Celtowie, dla których to jest właśnie szansa na wygranie tej serii. Bardzo przydatny będzie powrót Browna, natomiast nawet bez niego Celtics mają bardzo dobry (lepszy niż Heat) personel, aby w ten sposób grać z Sixers. Mecz numer dwa w nocy z czwartku na piątek o 2:30 czasu polskiego!