Celtics roznieśli Hornets

Boston Celtics (43-19) kontynuują znakomitą grę po przerwie na All-Star Weekend. Podopieczni coacha Brada Stevensa pozostają niepokonani, mając na koncie już cztery kolejne zwycięstwa. Ostatnią ofiarą bostońskiego zespołu stał się zespół Charlotte Hornets (28-34), który do Bostonu przyjechał z serią czterech wygranych z rzędu, a wyjeżdżał nie wiedząc tak w zasadzie, co się stało. Celtowie kompletnie zdominowali bowiem rywala, zdobywając aż 134 punkty (to najlepszy wynik drużyny w tym sezonie) i wygrywając różnicą aż 28 oczek. Najlepszym strzelcem zespołu okazał się znakomicie ostatnio grający Kyrie Irving, który to w zaledwie 25 minut gry zapisał na konto 34 punkty, cztery zbiórki oraz pięć asyst.

To pierwszy raz od 1996 roku, kiedy Celtics zdobylli 30 lub więcej punktów w każdej kwarcie meczu! To był naprawdę fajny do oglądania mecz, bo oba zespoły zaczęły od bardzo ekscytującego pojedynku strzeleckiego, trafiając rzut za rzutem, niezależnie od stopnia trudności. Dobra defensywa, lepszy atak i mieliśmy widowisko. Kyrie kontra Kemba Walker, a potem też Aron Baynes konta Dwight Howard. Ale gospodarzom udało się uciec rywalowi dopiero w trzeciej kwarcie, kiedy to rzeczy przyprawiające o zawrót głowy robił niesamowity Irving.

Tutaj miało być wideo z YouTube, ale mój kanał został niestety usunięty. Na razie nie wiadomo co dalej, ale skróty będą przeze mnie wrzucane poprzez streamable, a w skróconej wersji także na moim twitterze. Poniżej naprawdę warty obejrzenia skrót występu Kyrie’ego, który w 25 minut zrobił 34 punkty, trafiając 13 z 18 rzutów gry:

Brawa należą się też reszcie drużyny – solidna postawa Jaylena Browna, ale też przede wszystkim kolejny znakomity mecz ławki, nawet bez kontuzjowanego tym razem Daniela Theisa. Z okazji skorzystał więc Greg Monroe i był bezlitosny dla Hernangomeza, raz po raz punktując tyłem do kosza. Świetnie spisywał się Baynes, który po początkowych problemach z Howardem (21 punktów, 10/15 z gry) w drugiej połowie bardzo dobrze ograniczył podkoszowego Hornets (Dwight miał tylko trzy zbiórki), dokładając też sporo fajnego po drugiej stronie parkietu.

14 punktów dołożył Terry Rozier, kolejny raz dobre wsparcie z ławki dał Marcus Morris (15/8/2). Marcus Smart znów solidnie: 10 punktów, 2/2 za trzy i sześć asysyt. Mały kryzys (?) przechodzi Al Horford, choć w tych ostatnich meczach nie było potrzeby, żeby Big Al robił duże rzeczy – te robili przede wszystkim zmiennicy. Przed spotkaniem Celtics zrobili sobie „team photo”, był więc Gordon Hayward, ale wszyscy nadal powtarzają, że „nie spodziewają się powrotu” skrzydłowego. Mogliby przecież powiedzieć, że nie wróci i uciąć spekulacje, nie?

Kolejny mecz w sobotę, wielki hit przed nami, czyli Rockets kontra Celtics. No i Marcus Smart kontra James Harden.