Doc chwali pracę Ainge'a

Doc Rivers w bardzo ciepłych słowach wypowiedział się dla Boston Herald o swoim poprzednim pracodawcy, stwierdzając m.in. że to, czego jesteśmy świadkami to być może najlepsza w historii sportu przebudowa. A ta rozpoczęła się przecież od… odejścia Riversa do Los Angeles w czerwcu 2013 roku. Dziś coach Clippers tęskni za Bostonem, ale swojej decyzji nie żałuje, lecz z uwagą przygląda się poczynaniom Danny’ego Ainge’a. I jak mówi, wcale nie był zaskoczony ruchem Celtów po Kyrie’ego Irvinga, bo jego zdaniem właśnie ten brak strachu bostońskiego zarządu jest czymś, dzięki czemu drużyna odnosi sukcesy teraz i odnosiła sukcesu, kiedy Rivers był jeszcze w Bostonie. Dodatkowo, według Riversa ruch ten jest wyraźnym wzmocnieniem Celtics.

Zawsze miło jest słyszeć takie słowa z ust Riversa, który przecież w ciągu dziewięciu lat w Beantown swoje zrobił. A gdy w 2013 roku uznał, że nadszedł czas na zmiany to podjął taką, a nie inną decyzję i przeprowadził się do Los Angeles, by trenować Clippers. Szkoda tylko, że wcześniej deklarował, że chętnie się podejmie kolejnej przebudowy, choć dziś nie ma już co tego roztrząsać, bo koniec końców wszyscy zainteresowani wyszli na tym dobrze. Rivers dostał, co chciał i aż do 2017 roku pociągał w Los Angeles za wszystkie sznurki, a Celtics…

Celtics też dostali to, co chcieli, czyli możliwość zupełnie nowego startu, powierzając przebudowę wcześniej raczej mało znanemu Bradowi Stevensowi. Reszta jest już historią i dość powiedzieć, że koniec końców to Celtowie zameldowali się w finałach konferencji szybciej niż Clippers, którzy właśnie stracili Chrisa Paula (choć to akurat może im wyjść na plus, jeśli to CP3 był przeszkodą na drodze do finałów konferencji, bo przecież on sam nigdy jeszcze się tam nie zameldował). Rivers tymczasem stracił część obowiązków i przestał być GM-em.

Tak czy siak, Doc z uwagą śledzi poczynania swojego byłego pracodawcy i ma wiele ciepłych słów do powiedzenia. Rivers stwierdził bowiem, że to właśnie odwaga Danny’ego Ainge’a jest powodem, dla którego Celtowie odnosili sukcesy, gdy to on współpracował z Ainge’em i będą odnosić sukcesy teraz, kiedy z Dannym współpracuje Stevens. Jak bowiem podkreśla Rivers, w Bostonie pomimo pierwszego miejsca na Wschodzie w poprzednim sezonie zmieniła się większość drużyny, odeszli bardzo ważni gracze, lecz zespół jest jeszcze lepszy.

Obecny trener Clippers stwierdził również, że pomimo odejścia cały czas darzy Celtów mocnym uczuciem i zawsze będzie chciał, żeby dobrze im się wiodło – oprócz oczywiście bezpośrednich pojedynków. Jak zresztą dodaje:

„Uwielbiam to, co zrobili. Ainge i Mike Zarren odwalili kawał takiej przebudowy, jakiej w sporcie nie widziałem od dawien, dawna. A być może nawet jeszcze nigdy.”

To więc już drugi w ostatnim czasie głos, że w Bostonie może dokonywać się właśnie najlepsza w historii sportu przebudowa – wcześniej to samo powiedział Zach Lowe z ESPN. Jest to kolejne już potwierdzenie, że praca bostońskiego zarządu jest doceniana, ale oczywiście zarząd nie może z tego powodu spocząć na laurach, bo cel nadal jest jeden: zdobycie mistrzostwa. Za kadencji Riversa raz się udało i dopóki Stevens nie zrobi tego samego to Doc będzie miał przewagę. Ale sam Rivers zdaje się potwierdzać, że Celtics są na bardzo dobrej do tego drodze.