Russell z nagrodą im. Daly'ego

Bill Russell zostanie wyróżniony przez NBA nagrodą Lifetime Achievement Award im. Chucka Daly’ego podczas tegorocznej gali wręczenia nagród za sezon regularny, która odbędzie się 26 czerwca w Nowym Jorku. Wyróżnienie to jest co roku przyznawane wybitnym trenerom, a liga docenia w ten sposób ich niezwykłe poświęcenie dla koszykówki, uczciwość, ducha rywalizacji oraz nieustanną promocję samej gry. Po raz pierwszy tego typu nagrodę przyznano po sezonie 2008/09, a otrzymał ją wtedy… dobrze nam znany Tommy Heinson, czyli również były coach Celtics. Laureatami w późniejszych latach byli m.in. Jack Ramsay, Lenny Wilkens, Pat Riley czy ostatnio Jerry Sloan. W tym roku do tego znamienitego grona dołączy Russell.

Można by pomyśleć, że długo to trwało – wszak 83-letni dziś Russell jest jednym z najbardziej utytułowanych zawodników i trenerów w całej historii ligi. Warto pamiętać o tym, że Russell został w 1966 roku pierwszym czarnoskórym trenerem w historii amerykańskich sportów zawodowych, a w latach 1968-1969 zdobył z bostońskim zespołem dwa kolejne tytuły jako grający trener. Podkoszowy zastąpił bowiem na stanowisku coacha Reda Auerbacha, ale nie miał zamiaru odwieszać swoich butów na kołek i pełnił dwie funkcje jednocześnie.

Dopiero po zdobyciu tego drugiego tytułu z Celtics w roli trenera (który był ogółem 11 w jego karierze) zdecydował się definitywnie zakończyć karierę. Na ławkę trenerską wrócił jednak potem w latach 1973-1977, kiedy prowadził drużynę Seattle SuperSonics. Dekadę potem, w sezonie 1987/88 po raz ostatni widziano go w roli coacha zespołu NBA, gdy przez 58 spotkań był trenerem Sacramento Kings. Ogółem jego bilans w roli trenera wynosi 341 zwycięstw oraz 290 porażek (54-procentowy wskaźnik wygranych) i oczywiście dwa zdobyte mistrzostwa.

Russell nagrodę odbierze 26 czerwca na specjalnej, pierwszej w historii ligi gali, na której wręczone zostaną także inne nagrody, w tym przede wszystkim ta dla MVP sezonu regularnego. Sam pomysł jest ciekawy, natomiast dziś raczej mało kogo już to ekscytuje, dlatego liga być może powinna zastanowić się nad organizacją tego typu wydarzenia po zakończeniu sezonu regularnego, ale jeszcze przed startem fazy play-off. To bowiem wtedy emocje związane z różnymi nagrodami są największe. Tak czy siak, miło będzie w Nowym Jorku zobaczyć Billa Russella.