G3: C's nie odejdą bez walki! (1-2)

Jonas Jerebko wniósł na parkiet tony energii, Marcus Smart trafił niewiarygodne jak na niego siedem trójek, a Avery Bradley po raz drugi w karierze trafił game-winnera i po raz drugi zrobił to przeciwko Cavaliers w Cleveland. Boston Celtics odrobili tym samym aż 21 punktów straty z trzeciej kwarty i wygrali 111-108 w trzecim meczu finałów konferencji. A to oznacza, że seria wróci jeszcze do bostońskiego Ogródka! Celtowie nie poddali się więc nawet mimo absencji Isaiah Thomasa i pokazali ogromne serducho, wracając do tego meczu i wygrywając w takich okolicznościach. A przecież po dwóch porażkach w Bostonie mieli być już „done”… Tymczasem nie będzie kolejnego sweepu Cavaliers. Boston, walczymy dalej!

BOXSCORE

Trudno jest wierzyć, kiedy Cavs trafiają aż 14 trójek w pierwszej połowie, a Kevin Love robi 7/10 i 22 punkty. Z drugiej strony, ta pierwsza połowa była zdecydowanie najlepszą Celtics w tej serii, przede wszystkim po atakowanej stronie parkietu. Wciąż, to Cavs prowadzili 66-50, notując kolejne już dwie kwarty, w których zdobywali co najmniej 30 oczek. Trudno jest wierzyć, jeszcze trudniej jest wygrać z tak grającymi Cavaliers, którzy prowadzili 16 punktami pomimo zaledwie ośmiu punktów LeBrona, którego Celtics bardzo dobrze trzymali z dala od paint.

Ale w końcu ochłodzili się nieco Cavaliers, pudłując zresztą dziesięć pierwszych trójek w drugiej połowie i tylko ten nieszczęsny Tristan Thompson jak zawsze skakał Celtom po głowie, a na dodatek zaczął cholernie dobrze trafiać swoje rzuty wolne. Celtics wciąż nie mają odpowiedzi na Thompsona i nie jest nią na pewno Al Horford, ale to już chyba wiedzieliśmy. I tak jak Cavs w trzeciej kwarcie zza łuku nie trafiali, tak Celtics (przede wszystkim Smart) zrobili 6/11, grali najlepsze w tej serii minuty w defensywie i z -21 zeszli do -5 przed ostatnią odsłoną.

A ta jest już historią. Niesamowita energia od Jonasa Jerebko. Kolejne trójki trafiane przez Marcusa Smarta. I kolejne trójki pudłowane przez zawodników Cavs. No i oczywiście na koniec jeszcze jedna wielka trójka Avery’ego Bradleya, który raz jeszcze zrobił to w Cleveland, trafiając po znakomitej akcji ATO rozrysowanej przez Brada Stevensa. Historią jest też brak punktów LeBrona Jamesa w czwartej kwarcie. Coach Stevens mówił w przerwie swoim graczom, że ten mecz jest do wygrania, że straty są do odrobienia. Celtics musieli tylko w to uwierzyć.

Czas na oceny, dziś prawdziwy wysyp:

  • Marcus Smart (27 punktów, 8/14 FG, 7/10 3PT, 5 zbiórek, 7 asyst, 2 przechwyty): 5+

Czy to był najlepszy mecz Marcusa Smarta w karierze? Jest to całkiem prawdopodobne, a sam Smart mówił po meczu, że tylu trójek to nie trafił od czasów szkoły średniej. Smart na tę jedną noc zamienił się w Isaiah Thomasa z lepszą obroną i znakomicie wypełnił swoją rolę w obliczu wyjścia w pierwszej piątce. Nie byłoby tak twardo grających Celtics bez Marcusa Smarta i nie byłoby tego wielkiego zwycięstwa, gdyby nie Marcus Smart.

  • Jonas Jerebko (10 punktów, 4/4 FG, 2/2 3PT, 5 zbiórek): 5+

Szwed w końcu otrzepał się z kurzu, kiedy Brad Stevens sięgnął po niego w trzeciej kwarcie i w te 13 minut gry sprawił, że jedyne, co przychodzi do głowy to „czemu tak późno?!”. Jerebko dał w tym meczu niesamowicie dużo energii, dyskutował z Love’em czy Korverem, poobijał Derona Williamsa, a na dodatek trafił wszystkie cztery rzuty (w tym dwie trójki), dołożył jak zwykle dobrą postawę na tablicach i z nim na parkiecie – w te ledwie 13 minut – Celtics byli +22! „Jak zarobić duże pieniądze jednym meczem kolejny rok z rzędu” by Jonas Jerebko.

  • Avery Bradley (20 punktów, 8/23 FG, 3 zbiórki, 4 asysty, 2 przechwyty): 5-

20 punktów z 23 rzutów to nie jest dobry wynik. Ale nikt o tym nie pamięta, kiedy trafiasz game-winnera! Bradley znów miał sporo problemów z trafianiem, także z czystych pozycji, jednak w tym najważniejszym momencie – dzięki obronie Cavs także z czystej pozycji – ręka mu nie zadrżała i po raz kolejny już trafił wielki rzut w Ohio.

  • Kelly Olynyk (15 punktów, 5/8 FG): 4+

Kolejny dobry mecz Olynyka z ławki, który z racji „awansu” Smarta do pierwszej piątki stał się najważniejszym rezerwowym Stevensa i w tej roli wypadł znów bardzo dobrze. 15 punktów i +15 z nim na parkiecie.

  • Jae Crowder (14 punktów, 6/14 FG, 11 zbiórek, 3 asysty, 3 przechwyty): 4+

14 punktów z 14 rzutów to też nie jest dobry wynik, ale Crowder – poza błędem w ostatniej akcji Cavs, kiedy niepotrzebnie podwajał LBJ i JR Smith miał trójkę na wprost kosza – spisał się w tym meczu naprawdę solidnie. Double-double, sporo walki, jak również w końcu niezła obrona na LeBronie. Takiego Crowdera chciałoby się oglądać częściej – no, mógłby jeszcze być nieco bardziej skuteczny, ale to zarzut zarówno w kierunku jego, jak i Bradleya.

Al Horford na 16 punktów, sześć asyst i dwie zbiórki w 36 minut gry. To tylko statystyki, po meczu Horford krzyczał do kamery jak wszyscy inni Celtowie, że drużyna pokazała charakter, że pokazała serce. Tak podekscytowanego Horforda chyba jeszcze nie widzieliśmy – ale w sumie w końcu, po 14 porażkach z rzędu, udało mu się pokonać LeBrona Jamesa w playoffs. Amir Johnson miał problem z ramieniem. Może to i lepiej? Olynyk z kolei grał pomimo urazu biodra. Celtics są poobijani, grają bez I.T. ale nadal walczą, mimo że wszyscy już ich skreślili.

To największa niespodzianka w historii playoffs, biorąc pod uwagę, jak dużymi faworytami byli Cavs po G1 i G2. Według bukmacherów Cavs mieli 17 punktów w zapasie, a kurs na zwycięstwo ekipy LeBrona wynosił niewiele ponad złotówkę. Celtics potrzebowali w tym meczu trochę szczęścia (choć przecież #ItsNotLuck), ale to nie szczęście, lecz wielki charakter tej drużyny postawił ich w sytuacji, w której Avery Bradley po prostu musiał trafić taki rzut. G4 w Cleveland we wtorek, ale będzie jeszcze w tej serii powrót do Bostonu i do wspaniałych kibiców w TD Garden.

I jak tu nie kochać tej drużyny? :)