Boston Celtics wygrali swój ostatni w sezonie regularnym mecz przeciwko Milwaukee Bucks i zapewnili sobie tym samym pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej, kończąc zmagania z bilansem 53 zwycięstw oraz 29 porażek. Celtowie wykorzystali brak kilku kluczowych graczy ekipy z Wisconsin i po znakomitej grze w czwartej kwarcie wygrali 112-94. W pierwszej rundzie fazy play-off Bostończycy zagrają z Chicago Bulls. Najwięcej punktów dla Celtics zdobył tym razem Gerald Green, który przerwał tym samym serię Isaiaha Thomasa – ten miał wyjątkowo problemy z trafianiem i zdobył ostatecznie tylko 13 oczek. Grał jednak tylko 23 minuty, bo w czwartej kwarcie to przede wszystkim rezerwowi wzięli sprawy w swoje ręce.

BOXSCORE

Mieć pierwszy seed i największe szanse na pierwszy pick jednocześnie? Nie było chyba osoby, która przewidywała taki scenariusz przed sezonem. Nikt za ten pierwszy seed banneru nie da, ani też nic – poza przewagą parkietu – ten pierwszy seed nie gwarantuje, jeśli chodzi o rozgrywki play-off, ale jednak trzeba wyrazić słowa uznania w kierunku Celtów, bo to jest osiągnięcie. Osiągnięcie zrobione już w czwartym roku przebudowy, w peaku kariery LeBrona Jamesa. Oczywiście, to „tylko” sezon regularny, dlatego teraz czas na sukces w playoffs.

Kibice bostońskiej drużyny mogą być optymistami – w noc, kiedy Isaiah Thomas robi 3/11 z gry na 13 punktów, pięciu innych jego kolegów zdobywa co najmniej 10 oczek, a przewodzi im Gerald Green. Przez długi czas był to mecz na styku, po tym jak Celtowie odrobili 13-punktową stratę (właśnie za sprawą I.T. pod koniec pierwszej połowy), aż do czasu gdy w czwartej kwarcie Marcus Smart świetnie rozruszał ofensywę, a piłka chodziła jak po sznurku i gospodarzom w końcu udało się odskoczyć rywalom, a fani w TD Garden dostali naprawdę fajne show.

Jedyny minus? Aż do czwartej kwarty słaba była w tym meczu bostońska obrona – bo przez ostatnie 12 minut Celtics pozwolili Kozłom na zdobycie ledwie 12 punktów, ale wcześniej Bucks robili naprawdę zbyt dużo. Już w pierwszej kwarcie zdobyli 36 oczek, trafiając 61 procent swoich rzutów i mając 18 punktów w paint. To była noc, w której Celtics doceniali wsparcie fanów i szkoda tylko, że Celtics sami nieco bardziej nie docenili gry w obronie. Ale nie o minusach teraz  trzeba mówić, bo Bostończycy odwalili kawał dobrej roboty. Czas na playoffs!

Oceny dziś dla czterech graczy:

  • Amir Johnson (16 punktów, 6/7 FG, 2/2 3PT, 5 zbiórek): 5

Amir Johnson od tygodni gra bardzo dobry basket, czasami robi to jako cichy bohater, a czasami trafi dwie trójki i zrobi 16 punktów z siedmiu rzutów. Miejmy nadzieję, że utrzyma tę dobrą formę także w kolejnych meczach.

  • Jae Crowder (16 punktów, 6/12 FG, 5 zbiórek, 3 przechwyty): 5-

Zagrał najwięcej (30) obok Bradleya (31) minut w tym meczu i jest to bardzo dobra wiadomość w przypadku obu zawodników, bo zdaje się, że są oni w pełni sił przed zbliżającą się fazą playoffs, która dla Celtics startuje już w niedzielę.

  • Gerald Green (18 punktów, 6/15 FG, 6 zbiórek): 5-

Piątka z minusem, bo gorący Gerald był jednak tylko 2/8 zza łuku. Ale poza tym dał świetne wsparcie i oby tylko się nie wystrzelał w tym ostatnim meczu sezonu regularnego, bo Celtics naprawdę chętnie z niego skorzystają w fazie play-off.

  • Isaiah Thomas (13 punktów, 3/11 FG, 8 asyst): 4

Czwórka, bo mimo tylko 13 punktów miał też osiem asyst i to jest najlepszy wynik w tym względzie od dłuższego czasu. Przerwał kilka swoich serii, bo te 13 oczek to najmniej od nie-wiadomo-kiedy, natomiast nikt chyba nie ma wątpliwości co do tego, że w fazie play-off tego typu występów ze strony I.T. raczej nie uświadczymy.

12 oczek dołożył jeszcze Al Horford, dziesięć miał Jaylen Brown, a Marcus Smart miał pięć punktów, osiem asyst oraz dwa przechwyty i był najlepsze +21 w drużynie. Celtowie wygrali walkę na tablicach, mieli też 31 asyst i trafili 12 trójek, dzięki czemu na koniec sezonu 2016/17 są w topie wszech czasów (985 trafień zza łuku w tym sezonie) i wyprzedzają nawet Golden State Warriors (982 w minionym już sezonie). Bostończycy wygrali 17 z ostatnich 20 spotkań w TD Garden. Fajnie, jak na drużyną z przewagą parkietu na Wschodzie. It’s playoffs time!