Łatwa wygrana w Nowym Jorku

Boston Celtics jako pierwsza drużyna w Konferencji Wschodniej wygrała swój 50. mecz w trwającym sezonie. Celtowie z dużą łatwością, prowadząc od początku do końca spotkania, pokonali w niedzielny wieczór New York Knicks wynikiem 110-94. Aż sześciu bostońskich graczy miało 12 lub więcej punktów, a liderował jak zwykle Isaiah Thomas, który w ledwie 24 minuty gry zapisał na konto 19 oczek – tylko o trzy mniej miał jednak Jaylen Brown. Rookie po raz kolejny zastąpił w pierwszej piątce Avery’ego Bradleya, bez którego Celtowie poradzili sobie w ostatnich meczach i umocnili się na pierwszym miejscu na Wschodzie. Teraz przed nimi kilka dni przerwy, zanim w środę zagrają mecz na szczycie, czyli u siebie z Cleveland Cavaliers.

BOXSCORE

Świetny ruch piłki i aż 67-procentowa skuteczność Celtów w pierwszej kwarcie to był przepis bostońskiej ekipy na spotkanie w Nowym Jorku, w którym wygrywali już 30-15 i ani przez chwilę nie musieli się oglądać. Knicks grali bez kontuzjowanych Melo oraz Rose’a, wystawiając pierwszą piątkę z Vujaciciem i Bakerem i momentami wyglądali jak drużyna z D-League. Celtics tymczasem trafili aż 55.6 procent swoich rzutów, wygrali walkę na tablicach 41-32, a żaden z bostońskich zawodników nie zagrał w tym spotkaniu więcej niż 28 minut.

Czas na oceny, dziś aż dla szóstki graczy i oczywiście same piątki:

  • Isaiah Thomas (19 punktów, 6/11 FG, 4/9 3PT, 6 asyst): 5

Nie dobił do granicy 20 oczek, ale z 19 punktami na koncie i tak był najlepiej punktującym graczem drużyny. Miał też najlepsze w drużynie sześć asyst, a wszystko to w ledwie 24 minuty gry.

  • Jaylen Brown (16 punktów, 5/6 FG, 2/3 3PT): 5

Bardzo dobry mecz Browna, który kontynuuje znakomite rzucanie zza łuku, przede wszystkim z rogów boiska. Absencja Bradleya to z jednej strony przekleństwo dla Celtów, ale też małe błogosławieństwo dla Browna.

Tylko Jae Crowder miał lepszy +/- wśród starterów. Horford tym razem nie wystąpił w roli asystenta, bo miał tylko jedno ostatnie podanie, ale też dodał 14 punktów oraz siedem zbiórek, po raz kolejny dokładając do swojego highlight-reelu bardzo fajny wsad w MSG.

Był 5/6 w rzutach za dwa i 1/5 za trzy, świetnie uruchamiał partnerów i z nim na parkiecie Celtowie byli najlepsze w tym meczu +23. Dołożył trzy grosze do małego dunkfestu, wsadzając alley-oopa jedną ręką.

  • Kelly Olynyk (12 punktów, 5/7 FG, 2 bloki): 5

Solidny mecz także dla Olynyka, który najwidoczniej długo nie świętował wczorajszej wygranej Zags. Kelly do 12 punktów (w tym jedna trójka), czterech zbiórek i dwóch asyst dołożył także dwa bloki.

  • Terry Rozier (12 punktów, 4/6 FG, 4 asysty, 3 przechwyty): 5

Znakomity w drugim kolejnym meczu – dostał 24 minuty gry, bo I.T. mógł sobie odpocząć i kilka razy wprawił swojego „mistrza” w bardzo dobry nastrój. Wszyscy pamiętamy te solidne minuty od Roziera w zeszłorocznych playoffs i miejmy nadzieję, że pamięta je także Rozier, który gra ostatnio rzadko, ale jak już wchodzi na parkiet to jest zazwyczaj bardzo dobrym wsparciem dla drużyny, co udowodnił w starciu przeciwko Knicks.

Jonas Jerebko powoli przeistacza się w swoją playoffową postać, choć wciąż szuka jeszcze rzutu – ale za to na tablicach wyróżnił się w ostatnich dwóch meczach znakomitą postawą. Gerald Green i James Young solidarni między sobą, bez punktów w garbage-time. Dwa minusy tego spotkania to: uraz łokcia Jae Crowdera oraz 14 przewinienie techniczne dla Isaiaha Thomasa – jeszcze dwa i będzie musiał pauzować przez jeden mecz (także w fazie play-off). Celtics zrównali się z Lakers pod względem ilości sezonów z 50+ wygranymi na koncie.