Przedłuża się przerwa Avery’ego Bradleya, który z powodu kontuzji Achillesa opuścił kilka ostatnich tygodni gry, wracając na parkiet na ledwie jedno spotkanie, po którym znów został odsunięty od grania. Wszystko wskazuje na to, że ta przerwa potrwa jeszcze trochę i według ostatnich raportów, Bradley do składu Boston Celtics wróci najprawdopodobniej dopiero po tegorocznym All-Star Game. To oznaczałoby, że najwcześniej zobaczymy go na parkiecie 24 lutego, kiedy to Celtowie po raz czwarty i ostatni w tym sezonie zmierzą się z Toronto Raptors, meldując się w Kanadzie. Brad Stevens powiedział we wtorek dziennikarzom, że ewentualny wcześniejszy powrót Bradleya byłby bardzo dużą niespodzianką.

Bradley zmaga się z problemami od początku stycznia i od 6 stycznia rozegrał tylko jeden mecz, gdy chyba za szybko wrócił do gry na starcie z Charlotte Hornets. Początkowo w planach Celtics było zabranie go ze sobą na 4-meczowy trip na Zachodzie, ale ostatecznie 26-latek z drużyną nie poleciał i na pewno w żadnym z tych czterech spotkań nie zagra. Przed przerwą na Mecz Gwiazd bostońska drużyna gra jeszcze u siebie z 76ers oraz na wyjeździe z Bulls, jednak jak oznajmił Brad Stevens, szanse na powrót Avery’ego są małe.

O wiele bardziej prawdopodobne jest, że Celtowie po prostu poczekają nieco dłużej i będą próbowali wrzucić Bradleya w rytm meczowy zaraz po Meczu Gwiazd. Z drugiej strony, już kiedyś mieliśmy w Bostonie taki powrót, który cały czas był odkładany, aż w końcu wcale nie nastąpił (Kevin Garnett w 2009 roku). Trzeba jednak przy tym pamiętać, że ze zdrowiem zawodników nie ma żartów i do wszystkiego trzeba podchodzić z wielką ostrożnością, a już w ogóle, jeśli chodzi o Achillesa. Tymczasem Jonas Jerebko ma złamany nos, ale będzie grał w masce.