Boston Celtics wygrywają po raz czwarty z rzędu, pokonując w czwartek drużynę Indiana Pacers wynikiem 109-102. Celtowie zakończyli tym samym 3-meczowy wyjazdowy trip z kompletem zwycięstw, a w ostatnim starciu wygrali z przeciwnikiem, który to od pięciu meczów był niepokonany w swojej hali. Najlepszym zawodnikiem bostońskiego klubu raz jeszcze był Isaiah Thomas, zdobywca 28 punktów i 9 asyst. Połowę swoich punków Thomas zwyczajowo zdobył w czwartej kwarcie, pomagając Zielonym na domknięcie tego spotkania. Nie była to jedyna dobra informacja z ubiegłej nocy – Golden State Warriors wygrali z Brooklyn Nets, a ci zrównali się bilansem z najgorszymi w lidze Philadelphia 76ers.

BOXSCORE

Celtics wygrali tylko i wyłącznie drugą kwartę, ale to dzięki niej objęli prowadzenie, którego już do końca spotkania nie oddali. Ciekawe ustawienie rezerwowych z Jae Crowderem przeprowadziło run 17-0, zatrzymując Pacers na ledwie trzech trafieniach z gry w całej kwarcie. Celtowie starali się wykorzystać słabą obronę Pacers na obwodzie, w całym meczu oddali aż 39 trójek, ale trafili tylko dziesięć. To, co mecz im wygrało to natomiast solidna obrona i dobra egzekucja w końcówce, znów głównie za sprawą Isaiaha Thomasa.

Pacers próbowali bowiem jeszcze w czwartej kwarcie wrócić do tego spotkania, ale Thomas nie zamierzał im na to pozwolić i co rusz z łatwością wbijał się pod kosz, mając tym razem spore problemy na obwodzie (2/11). W ostatniej minucie spotkania zawodnicy gospodarzy trafili kilka rzutów i zmniejszyli nawet straty do ledwie trzech oczek, ale Celtics nie dali im szans na linii rzutów wolnych i w spokoju ten mecz wygrali. Zanim pojadą do Nowego Jorku na święta, czeka ich jeszcze back-to-back w piątek z drużyną Russella Westbrooka.

Oceny dziś dla trójki bostońskich zawodników:

  • Isaiah Thomas (28 punktów, 9/21 FG, 8/9 FT, 9 asyst): 5-

Minus za skuteczność zza łuku, bo z 11 prób wpadły tylko dwie. Ale poza tym był to kolejny świetny mecz Thomasa, który w pierwszej połowie skupił się głównie na asystowaniu swoim partnerom i aż dziwne, że ostatecznie nie udało mu się zaliczyć double-double. Czwarta kwarta to znów popis jego gry i chyba dopiero teraz rzeczywiście widać, że bez niego Celtom bardzo trudno byłoby cokolwiek ugrać w zaciętych meczach.

  • Jae Crowder (15 punktów, 5/9 FG, 3/5 3PT, 5 zbiórek): 4+

Solidny mecz Crowdera, który był częścią tego ustawienia, które w drugiej kwarcie zrobiło naprawdę fajny run 17-0, co w dużym stopniu pozwoliło Celtom przejąć ten mecz. Crowder miał więc najlepszy wskaźnik +/- w drużynie (aż+15) i też w zasadzie jako jedyny nie miał problemu z trafianiem zza łuku (3/5).

  • Avery Bradley (15 punktów, 6/13 FG, 6 zbiórek, 3 przechwyty): 4

Chyba po raz pierwszy w tym sezonie nie trafił w całym meczu ani jednej trójki. Tak czy siak, dał jednak dobre wsparcie w ataku, ale i raz jeszcze w obronie. Dobrze dostawał się w pomalowane, gdzie Myles Turner straszył co prawda długimi ramionami, jednak wyniknął z tego tylko jeden blok.

Zadziwiająco kolejny dobry mecz Amira Johnsona (11 punktów, 6 zbiórek). Problemy ze skutecznością miał też Al Horford (3/12 z gry, tylko osiem oczek), ale w drugim kolejnym spotkaniu spisał się naprawdę dobrze na tablicach. Wśród ławkowiczów największe wsparcie dali Marcus Smart (12 punktów) oraz Kelly Olynyk (11 punktów) i tylko ten nieszczęsny Terry Rozier spisał się tym razem bardzo słabiutko – zagrał tylko siedem minut, spudłował trzy trójki, a Pacers byli w te siedem minut aż o 12 punktów lepsi od Celtics.