Przykra niespodzianka w Luizjanie

Boston Celtics przegrywają wynikiem 105-106 po wielkich emocjach w końcówce, ulegając na wyjeździe drużynie Pelikanów mimo bardzo dobrego występu Isaiaha Thomasa, który z 37 punktami na koncie wyrównał swój rekord punktowy w sezonie regularnym. Wszystko przez błędy w ostatniej minucie meczu, których było zbyt dużo, aby myśleć o wywiezieniu z Nowego Orleanu zwycięstwa. W spotkaniu nie zagrał niestety Al Horford, który nadal nie czuje się w stu procentach pewny gry, choć jak sam mówi, z każdym dniem jest coraz lepiej. Jeszcze przed meczem Horford wrócił do Bostonu i wszyscy mają nadzieję, że we wtorek przejdzie przez pełen trening, a w środę wybiegnie na parkiet TD Garden.

BOXSCORE

Anthony Davis jest czasem jak gracz MyPlayer w NBA, którym bardzo łatwo jest zrobić niebotyczne statystyki i dostać A+, ale choć prawdziwy Anthony Davis ma historie znakomitych meczów przeciwko Celtics to jednak tym razem Amir Johnson grał naprawdę solidną obronę, świetnie kontestował większość rzutów, które Davis i tak trafiał, choć koniec końców lider Pelicans musiał się naprawdę napracować na większość zdobytych przez siebie punktów. I nawet Jordan Mickey miał kilka dobrych akcji w obronie przeciwko Davisowi.

Ale Celtowie w pierwszej połowie pozwolili Pelikanom na zbyt dużo w pomalowanym, znów niezbyt dobrze wyglądali na tablicach, gdzie szczególnie zaszkodził im Terrence Jones i pomimo 18 punktów Thomasa tylko w czwartej kwarcie ten mecz przegrali. Bo błędy popełnił Kelly Olynyk, bo źle piłkę z autu wyrzucił Marcus Smart, bo kilka zbyt pochopnych decyzji podjął Isaiah i bo Brad Stevens nie popisał się tym razem przy rozrysowywaniu zagrywek. Celtics oddali też prawie-rekordowe w historii organizacji 41 trójek, ale trafili tylko 12.

Czas na oceny, znów tylko dla trójki zawodników:

  • Isaiah Thomas (37 punktów, 13/29 FG, 3/10 3PT, 8/10 FT, siedem asyst): 5-

Z nim na parkiecie C’s byli o 13 punktów lepsi od rywala. To dzięki niemu Bostończycy w ogóle do tego meczu wrócili, bo jeszcze na początku czwartej kwarty przegrywali 81-93. A przecież grał z wybitym palcem rzucającej ręki. Thomas był jednak niesamowity, kończąc akcje pod obręczą w przedziwny wręcz sposób. Jasne, że mógł lepiej trafiać zza łuku, nie pomylić się na linii rzutów wolnych czy podjąć lepszą decyzję tu czy tam. Ale tak czy siak za ten mecz należą się mu się wielkie słowa uznania. Tym bardziej szkoda, że nie udało się wygrać.

  • Avery Bradley (19 punktów, 7/17 FG, 3/8 3PT, 10 zbiórek): 4

Jak to się stało? Kiedy Avery Bradley stał się maszynką do double-double i najlepiej zbierającym guardem w lidze? To już piąte double-double w tym sezonie dla zawodnika, który wcześniej przez te wszystkie lata kariery miał na koncie dwa takie mecze. AB był gorący w pierwszej połowie, w której zdobył 15 punktów i stanowił główną bostońską siłę w ofensywie, ale w drugiej połówce był raczej mało widoczny, dał się też zablokować Davisowi na 15 sekund przed końcem, co doprowadziło do złej decyzji Smarta przy wyrzucie piłki z autu.

  • Marcus Smart (15 punktów, 6/12 FG, 3/6 3PT, sześć zbiórek, cztery przechwyty): 4-

Minus za wspomnianą decyzję, bo ogółem był to kolejny dobry mecz Smarta. Niezła skuteczność i przede wszystkim duża pewność siebie w ataku, dzięki której gołym okiem widać spory postęp Marcusa w tym elemencie. Mógł podawać nieco wyżej do Amira, mógł też zdecydować się na podanie do innego kolegi, bo przy takiej sytuacji po prostu trzeba dać sobie szanse na zwycięstwo. Tu się nie udało, jednak nie ma się co załamywać – jest po prostu przykro, ale i tak wiemy, że Smart wygra Bostonowi jeszcze niejeden mecz.

Kelly Olynyk tym razem nie miał swojego dnia w ataku (1/8 z gry, 1/7 za trzy), co można powiedzieć także o ławce, która sromotnie przegrała z rezerwowymi Pelicans, wśród których obok wspomnianego Jonesa brylował przede wszystkim Langston Galloway któremu Celtics pozwoli na zbyt dużo i zbyt łatwo. Serio, Galloway? Celtowie zatrzymali w czwartej kwarcie Davisa na 0/6 z gry, jednak popełnili zbyt dużo błędów, dzięki którym ekipa z Nowego Orleanu mogła wygrać dopiero swój drugi mecz w tym sezonie.