Babb znów z kontraktem

Danny Ainge jak co roku pod koniec sezonu postanowił zrobić kolejny mały ruch kadrowy, zwalniając Shavlika Randolpha pozyskanego wcześniej z Phoenix Suns i zatrudniając w jego miejsca starego znajomego Chrisa Babba. Randolph zdołał rozegrać w barwach Celtics łącznie zaledwie 25 minut, a przy nieoczekiwanym wcześniejszym powrocie Jareda Sullingera stał się graczem w drużynie niepotrzebnym. Bostoński GM skorzystał więc z tej okazji, podpisując kilkuletni kontrakt z Babbem – warunki tej umowy nie zostały ujawnione, ale biorąc pod uwagę fakt, że w poprzednich latach mieliśmy już podobne ruchy (patrz: Chris Johnson) to można być pewnym, że jest to po prostu kolejny asset dla Ainge’a.

Jako że Celtowie są dużo pod progiem luxury tax to mogli sobie pozwolić na zwolnienie Randolpha, który za ten sezon zarobił nieco ponad $1 milion dolarów. Była to spadająca umowa, co tym bardziej ułatwiło podjęcie decyzji. W zwolnione przez Randolpha miejsce Ainge zdecydował się pozyskać zawodnika, który już od ponad roku jest gdzieś blisko Celtów. Chris Babb w bostońskich barwach rozegrał w zeszłym sezonie 14 spotkań, kiedy to w obliczu kontuzji Geralda Wallace’a został ściągnięty do składu na końcówkę rozgrywek.

Teraz o wiele bardziej prawdopodobne jest, że koszulki Celtics nie założy wcale. Od razu po podpisaniu umowy został bowiem przypisany do Maine Red Claws, czyli tam, gdzie był… przed podpisaniem umowy. Red Claws niedługo także zaczną fazę play-off, a Babb (i najprawdopodobniej także James Young, który pozostaje w D-League już od paru tygodni) dołączy do Celtów zapewne tylko wtedy, jeśli Claws zakończą rozgrywki, a bostońska drużyna wciąż jeszcze będzie w grze. Nie powinien sobie jednak robić wielkich nadziei, bo dla Danny’ego Ainge’a jest przede wszystkim kolejnym assetem do wykorzystania latem.

To nie pierwszy już raz, gdy Ainge robi coś podobnego – najdalej rok temu podpisał przecież kilkuletni niegwarantowany kontrakt z Chrisem Johnsonem. Dzięki temu to zespół kontroluje przyszłość takiego zawodnika, robiąc też z nich przydatne przy transferach umowy, które można dorzucić do jakiegoś dealu, by pozyskujący je zespół mógł zaoszczędzić. Szczegółów umowy Babba nie zdradzono, ale najprawdopodobniej także jest ona niegwarantowana, a do jej podpisania wykorzystano zapewne pozostały wyjątek mid-level.