We wczorajszym spotkaniu z Atlanta Hawks w pierwszej piątce zespołu wyszedł Jerryd Bayless, a Brad Stevens miał do dyspozycji ledwie dziewięciu zawodników. Wszystko przez kontuzje, które nie pomagają Celtom w tym sezonie, gdyż nieustannie któryś z zawodników nie może grać. Ostatnio do Avery’ego Bradleya i Vitora Faveraniego dołączył Jared Sullinger, a wczoraj okazało się, że odpocznie sobie też Kelly Olynyk. Bostoński debiutant to najświeższy poszkodowany w zespole – urazu nabawił się w meczu z Sacramento Kings, lecz pomimo zwichniętego palca u nogi zagrał z Utah Jazz, będąc zresztą najlepszym zawodnikiem na parkiecie. Niestety i on po raz kolejny już zmuszony jest opuścić kilka spotkań.

Olynyk resztę tygodnia spędzi w specjalnym bucie, bo mało prawdopodobne – choć możliwe – jest, aby wrócił na sobotnie spotkanie z Indiana Pacers, czyli kolejny mecz Celtów. Jest to jednak dobra informacja, bo obawiano się, że Olynyk mógł złamać palec, co odsunęłoby go z gry na o wiele dłużej. Na całe szczęście badania nie wykazały nic takiego, choć gra w Utah mimo kontuzji mogła tylko pogorszyć stan debiutanta. Przypomnijmy, że Kanadyjczyk opuścił w tym sezonie kilkanaście spotkań z powodu urazu kostki.

Z kostką wciąż zmaga się też Avery Bradley, który opuścił 13 z ostatnich 16 spotkań zespołu po wystąpieniu w pierwszych 43 meczach tego sezonu. Niestety, nie do końca wiadomo kiedy Bradley wróci na parkiet. Choć przyznał wczoraj, że jest z nim coraz lepiej to okazuje się, że Bradley nie wrócił nawet jeszcze do lekkich treningów, co oznacza, że pozostanie on poza grą przez jakiś czas. Jak długi? Tego nie wiadomo, ale pewne jest to, że Bradley nie grał od 9 lutego, a już w styczniu opuścił pięć spotkań. Jak sam mówi, jest to bardzo frustrujące, ale jedyne co może robić to zdrowieć i starać się wrócić tak szybko, jak tylko jest to możliwe.

Poza grą pozostaje też dwójka bostońskich podkoszowych – Vitor Faverani wciąż zmaga się z urazem kolana, które podkręcił na początku miesiąca grając w D-League i planuje spotkać się jeszcze z lekarzami, by zasięgnąć drugiej opinii, a Jared Sullinger jest z kolei najbliżej powrotu z całej czwórki, bowiem przeprowadzone testy (których wymaga liga) nie wykazały nic negatywnego i Sullinger najprawdopodobniej wróci do gry już w sobotę w meczu przeciwko Pacers, po tym jak opuścił trzy ostatnie spotkania z powodu wstrząsu mózgu, którego doznał w starciu z Los Angeles Lakers. Wszystko zdecyduje się w najbliższych dniach, ale drużyna nie ma zamiaru się z niczym spieszyć i uważnie przyglądać się drugoroczniakowi.