#541 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Kurz opadł, ale sporo kwestii przy wymianie Browna nadal mnie intryguje. Dlaczego wymiana nastąpiła tak szybko? Czego bał się Stevens, że pociągnął za spust od razu na otwarciu wolnej agentury. Racjonalnym wyjściem byłoby przeczekanie przynajmniej do startu sezonu. Dobry start i rozbudzone nadzieje zawsze powodują ruchy kadrowe, żeby jeszcze wzmocnić drużynę. Dla takiej wymiany jak nasza – to okazja. Brad dokonał wymiany natychmiast, otrzymując jednak skromny zestaw assetów.

[Timi] Myślę, że to największe pytanie dotyczące tej wymiany. Pisałem też o tym zaraz po tym, jak to się wydarzyło. Dlaczego robić to już teraz, skoro sezon nie zaczyna się jutro? Mamy jeszcze całe lato. To też nie jest tak, że Brown był na kończącym się kontrakcie. Po konferencji Brada Stevensa nadal do końca nie wiemy, dlaczego tak się stało. Najwidoczniej uznano, że lepszej oferty już nie będzie, skoro po takim sezonie i tak nikt o Browna się za bardzo nie bił. Te pozyskane od 76ers wybory w drafcie mogą – ale nie muszą, jak to z takimi wyborami bywa – okazać się bardzo cennym kapitałem. Tylko że to możemy wiedzieć dopiero za kilka lat.

[Adrian] Trochę się wyjaśniła ta kwestia, gdy dowiedzieliśmy się, że obóz Jaylena kontaktował się z innymi drużynami informując ich o swoich niezadowoleniu i niechęci ewentualnego przedłużenia umowy w ich organizacji. No słabo to wygląda, ale wtedy mamy wytłumaczenie dla skromnej wartości Browna w tej wymianie. Dlatego assety dostaliśmy jakie dostaliśmy, a Brad pociągnął za spust natychmiast, bo tu już nie było na co czekać – jedynie na jeszcze gorsze oferty. Niestety, ale słabo to wygląda, a ponoć taki ten Jaylen inteligentny i z wyższych sfer…

[Timi] Jeśli rzeczywiście tak było, że momentami to Jaylen rozdawał karty i mówił, że tu chce albo tu nie chce, no to koniec końców nie do końca zrozumiały jest ten jego żal. Stevens też utrzymuje, że na bieżąco informował Browna – albo przynajmniej jego obóz – o tym, co się dzieje. No i to finalnie też na pewno mogło wpłynąć na cenę. Tak jak mówisz, jest to w jakimś sensie wytłumaczenie, dlaczego dostaliśmy w zamian tylko dwa wybory w pierwszej rundzie.

[Adrian] Nie ma sensu zwracać teraz uwagi na plotki, kto i co oferował za Browna, bo w 90% to informacje wyssane z palucha. Gdyby były takie fajne propozycje, to by Stevens nie marnował czasu na negocjacje z Sixers. Rynek na Jaylena był żaden, bo to wynika wprost z tego zestawu, który otrzymaliśmy. Wiele razy rozmawialiśmy na temat wpływu nowego CBA na rynek w NBA, ale chyba nikt nie podejrzewał, że jest on tak wielki i że zabija rozdawanie supermaxów na prawo i lewo, nawet tak dobrym zawodnikom jak Brown.

[Timi] W pierwszej chwili to wyglądało jak sabotaż, ale też pamiętajmy, że Brad Stevens ma łeb na karku i jeśli to jest oferta, jaką Celtics wybrali, no to lepszych po prostu nie było. Można się oczywiście zastanawiać, czy w takim razie trzeba było ten transfer robić, tylko tutaj wracamy do tego punktu, że rynek już w tej chwili zweryfikował wartość JB na takiej umowie. A jeśli rywale już teraz czuli, że Celtics działają trochę pod presją, no to z czasem to przecież by się nie zmieniło. Ta presja mogłaby tylko rosnąć, co jeszcze utrudniałoby Celtom zajęcie dobrej pozycji negocjacyjnej.

[Adrian] Sporo opinii się pojawiło, że Danny nigdy takiej wymiany by nie przeprowadził. To ja przypomnę wymianę Antoine’a Walkera, który będąc All Starem poleciał w świat, bo Danny doszedł do wniosku, ze para Walker-Pierce, pomimo iż kręciła fantastyczne cyferki i dobre wyniki w sezonie zasadniczym, to szans na zdobycie pierścienia już nie ma. Żeby była jasność – duet Brown-Tatum osiągnął więcej i jako duet był lepszy, ale… obawy są takie same. Albo coś zmieniamy, albo drepczemy w miejscu.

[Timi] Nie da się ukryć, że tych podobieństw z tamtą wymianą Walkera jest sporo. Bo wtedy też chodziło o zrzucenie kontraktu Toine’a. W ten sposób Danny zaczął porządki (przecież kilka tygodni przed tym transferem objął stanowisko), które miały na celu zbudowanie mistrzowskiej drużyny w perspektywie kilku lat, co mu się zresztą udało. W sieci można znaleźć artykuły z tamtego czasu i wypowiedzi m.in. Ainge’a, który tłumaczy to wszystko w dość podobny sposób jak teraz Stevens.

[Adrian] Popatrzmy chłodnym okiem na nasz aktualny stan posiadania. Dodanie do składu George’a i Robinsona, to jest znaczny skok jakościowy nad tym co mieliśmy rok temu. Oczywiście nie pozycjonuje PG13 nad Jaylenem, ale rozpatruje oba te ruchy łącznie, a tu wychodzimy na plus. Do tego dokładam pytanie – czy gdyby Stevens nie był zdecydowany na ruch z Brownem, to ściągałby podatnego na kontuzje Robinsona? Ja wierzę w szerszy plan naszego menago i wykorzystanie reszty assetów, jakie otrzymaliśmy za Browna. To nie bedzie sezon na przeczekanie, na budowę systemu gry z dwoma nowymi zawodnikami, ale uderzymy ponownie już teraz.

[Timi] Na razie nic tego nie zapowiada. Były takie wieści i Stevens w sumie to potwierdził, że na ten moment kolejnego dużego ruchu w planach nie ma. Zdaje się, że Celtics też po prostu wierzą to, że Paul George mimo swojego wieku będzie w stanie dać tej drużynie dużo jakości w przyszłym sezonie. I jeśli to ma być ten Paul George, którego widzieliśmy pod koniec sezonu zasadniczego oraz w pierwszej rundzie, no to rzeczywiście tej jakości da sporo. Dodanie do składu Robinsona też nie wskazuje na to, że my chcemy zrobić krok w tył – tym bardziej że na ten moment jesteśmy znów nad progiem podatkowym. Więc to nie jest tak rok temu, gdy te kolejne nasze transfery to były przede wszystkim po to, by kontrakty zrzucać i robić w ten sposób oszczędności.

[Adrian] Moim zdaniem właśnie zapowiada ta cisza ;) Stevens nie może nic powiedzieć, bo to by wywołało olbrzymie oczekiwania w negocjacjach. Pamiętam jak Danny opowiadał, że gdy tylko gdzieś dzwonił, to wszyscy myśleli że wyskoczy z picków Nets przy byle okazji. Tu byłoby to samo – picki od Sixers zaczynałby negocjacje nawet przy zadaniowcu. Spokojnie, po cichu, do celu – to podoba mi się u Brada, choć nie zawsze podobają mi się jego pomysły. Moim zdaniem będzie jeszcze druga tura ruchów. To dotyczy całej ligi – bo od tego roku inaczej będzie wyglądać tankowanie, znaczy się – umiarkowane przegrywanie.

[Timi] No zobaczymy, natomiast warto wspomnieć, że już nad progiem podatkowym nie jesteśmy. Pisałem tam wyżej, że jesteśmy, ale w międzyczasie zwolniony został Dalano Banton, który miał niegwarantowany kontrakt. I dzięki temu znów zeszliśmy pod próg podatkowy. To otworzyło nam dodatkowe miliony do pierwszego progu apron (to nasz hard cap w tym sezonie) oraz wolne miejsce w składzie, natomiast zakładam też taki scenariusz, że kolejnych ruchów nie będzie i sezon otworzymy z wakatem w zespole – tak jak lubimy. A potem się zobaczy, natomiast zostanie pod progiem to znów będzie opcja, bo to nam totalnie wyzeruje recydywę podatkową i pozwoli iść mocniej nad progi za rok.

[Adrian] Konferencja Stevensa i nowego właściciela poniekąd potwierdza to co piszemy w tym i napisaliśmy w poprzednim Tygodniku. Dużo lepsza sytuacja to trzy kontrakty: jeden za 30 mln, oraz dwa po 20 mln, niż jeden dla Browna za 70 mln. Liga poszła w stronę w jaką poszła i albo się dostosujemy, albo będziemy umierać jak zespoły, które oparły swoją grę o 2 absurdalnie drogich zawodnikach. Przykładów takich zespołów w ostatnich latach jest mnóstwo – w sumie my też (w tym sezonie).

[Timi] Jest to duży argument w rękach Stevensa, który sam o tym wspomniał na konferencji, że gdy Celtics w 2024 roku zdobywali mistrzostwo, to Brown i Tatum wspólnie zarabiali mniej niż połowa ówczesnej kwoty salary cap. Tamta drużyna była bardzo głęboka także dlatego. Teraz to nie byłoby już możliwe. Wspomniał też Stevens, że pewnie nie siedzieliby tam i nie rozmawiali o transferze Browna, gdyby liga zdołała zapobiec takim sytuacjom, kiedy zespoły w pewnym momencie są karane za to, jak dobrze wybierają w drafcie i jak dobrze rozwijają swoich wychowanków. Może gdyby te supermaxy dla “swoich” liczyłyby się trochę inaczej, to rzeczywiście udałoby się to rozegrać inaczej. No ale jest jak jest. Widmo drugiego progu apron znów mocno zagląda nam wszystkim w oczy, a Celtics znów próbują się odpowiednio usytuować, żeby móc sobie w tych nowych realiach skutecznie poradzić.

[Adrian] Wemby podpisał nowy kontrakt – przysługiwał mu supermax za 30% salary – wybrał zwykłego maksa 25% salary. Zawodnicy ciągle opowiadają o lojalności, a gdy przychodzi czas nowego kontraktu – to prawie każdy oczekuje absolutnie największego możliwego. NYK mogło powalczyć o pierścień, bo Brunson zostawił na stole bardzo dużo, teraz Wemby zostawił na stole ponad 50 milionów. Gdyby Brown zostawił coś na stole, to byłaby inna sytuacja, no ale on twierdzi, że zasługuje na supermaxa, że to i tamto, i teraz też oczekiwałby 70 milionów za sezon. To nie jest lojalność, bo ona działa w dwie strony – to zwykły biznes i to też działa w dwie strony. Gdyby Brown zostawił na stole te 50 milionów, gdy podpisywał największy kontrakt w historii ligi (czym się szczycił), to po tej wymianie nazwałbym Stevensa zwykłym niewdzięcznym chujem, no ale tak, to po prostu manager, który patrzy na dobro organizacji i przyszłość, bo za to mu płacą.

[Timi] Mam dość podobne odczucia w tym sensie, że dziś Brown dość wygodnie pomija właśnie ten fakt, że już w 2023 roku – czyli gdy Celtics z tym trzonem nadal bili się o mistrzostwo, a po porażce 3-4 z Heat w finałach konferencji w tamtym roku te głosy o rozbiciu Jayów tylko się przecież nasiliły – dostał najwyższy ówcześnie kontrakt w historii NBA.

[Adrian] Sporo plotek o Murphym z Nowego Orleanu. Zespoły patrzą co się dzieje na rynku i NOLA obniża oczekiwania za swojego zawodnika z 4 do 3 picków w pierwszej rundzie, a teraz nas już stać. Tylko pewnie czekamy dalej, bo skoro rynek jest suchy, to i może się okazać, że wystarcza dwa picki. O ile rzeczywiście zależy nam na jego pozyskaniu.

[Timi] I to jest dobre pytanie. Bo to byłoby dla nas spore wzmocnienie, tylko teraz kwestia jest taka, czy rzeczywiście jest nam aż tak potrzebny, by tych kilku wyborów w drafcie się pozbywać. My nadal mocno liczymy, że ta sama młodzież, która zrobiła tak fajny krok w dobrą stronę w poprzedniej fazie zasadniczej, w nowym sezonie będzie nadal robić kolejne kroki. A skoro już mamy ten kontrakt George’a – który na 99% za rok będzie już umową spadającą – to może warto poczekać z oddawaniem wyborów w drafcie, które w teorii można połączyć właśnie z tym kontraktem, gdy za kilkanaście miesięcy na rynku pojawi się jakieś duże nazwisko.

[Adrian] Pistons tracą swojego weterana w osobie Tobiasa Harrisa, a San Antonio właśnie go pozyskali i to za sensowne pieniądze. Teraz zobaczymy jaki wpływ na Pistons miał Tobiasz – ja stoję na stanowisku, że to jeden z najlepszych wetsów na rynku, a w tej cenie co Spurs go podpisali, to zwykła kradzież. Harris nie był, nie jest i nie będzie pierwsza opcją, ale jako trzecia, czy czwarta i weteran z doświadczeniem i dobrym wpływem na parkiet i szatnie, to absolutna topka.

[Timi] Wydaje się, że Tobias Harris może być dla Sprus tym, kim Harrison Barnes w ubiegłym sezonie nie był. To znaczy Barnes na pewno miał dobry wpływ na SAS w szatni, ale Harris ma też jeszcze sporo paliwa w baku. Pamiętam jak lata temu chcieliśmy go w Bostonie. No, po czasie okazało się, że pierwszą czy drugą opcją to on nie jest, ale właśnie w Detroit znakomicie się odnalazł i ta jego kariera poszła w bardzo ciekawym kierunku. Myślę, że dla Spurs to jest bardzo poważne wzmocnienie. A też udało im się jednocześnie zatrzymać Barnesa. Brakuje tylko solidnego wzmocnienia pod koszem, bo Biyombo i Plumlee to było dużo za mało. Tymczasem coś mi się wydaję, że w Detroit mieli zupełnie inne plany na to lato…

[Adrian] Ruszyła Liga letnia w Salt Lake City i Darryn Peterson udowadnia dlaczego został wybrany tak wysoko, a Utah mogą świętować. Dwa mecze i dwa kosmiczne występy. Mam taką mała satysfakcję, że jak przed sezonem pisaliśmy, że miło byłoby zatankować, to on otwierał moją listę.

[Timi] Te początki zawodników i pierwsze mecze w lidze letniej – szczególnie gdy są tak udane – to jest świetna sprawa dla kibiców. Peterson pokazuje, że na pewno jest się czym ekscytować w jego przypadku. Czekamy na kolejne występy topki draftu i czekamy także na start ligi letniej w Vegas, bo tam zobaczymy także nowych Celtów wybranych w tegorocznym drafcie.