Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.
[Adrian] Ostatni mecz sezonu zasadniczego z Orlando i wychodzimy rezerwami, a nawet głębokimi rezerwami, bo przecież Ron Harper czy Max Shulga w PO to nawet sekundy nie pograją, a tu wyszli w podstawowym składzie. Jaki to był mecz? Do 3 kwarty taki jaki można było się spodziewać – Orlando przyjechało wygrać, bo walczyli jeszcze o miejsce w PO, lub w najgorszym razie przewagę parkietu w meczu o 7 miejsce. No i nic z tego. W 3 kwarcie zostali zgruzowani. Niesamowita to była kwarta!!
[Timi] Oj, czy Ron Harper Jr. nie pogra w fazie play-off? Nie jestem wcale tego pewien. Wiadomo, że nikt się tu nie spodziewa wielkich minut, ale myślę, że Harper Jr. dostanie swoją szansę. Zresztą pokazał w tym meczu – i nie tylko w tym – raz jeszcze, że warto w niego inwestować. Był jednym z czterech zawodników Celtics, którzy w tym meczu zrobili nowe rekordy punktowe. Fantastyczne zakończenie znakomitego sezonu zasadniczego.
[Adrian] Na plus – po prostu Boston Basketball! Ta trzecia kwarta to była magia, ale przecież magikami miała być drużyna z Orlando. Na parkiecie był i Franz Wagner, i Banchero, i Carter i Suggs, a Scheierman, Garza i Harper zrobili z nich chłopców do bicia. Na plus oczywiście ostatnie minuty, gdzie Orlando już miało nas w garści, już mogło wyjechać z tarcza, ale… no nie pykło. Garza jest gość!! Aha – Tonje trafił z gry!! I to 4 razy – taki to był mecz!
[Timi] Ten mecz to jest świetne podsumowanie całego sezonu. Taki sezon w pigułce. Celtics skreślani przed spotkaniem, a na koniec jednak zwycięscy. Wielkie brawa dla zawodników, wielkie brawa dla sztabu i dla Stevensa, który dobrze wie, jakich graczy szukać i znajduje właśnie takich walczaków, którzy grają twardo, zawsze są gotowi i dają z siebie wszystko. Aż się chce tej drużynie kibicować – i o to właśnie chodzi!
[Adrian] Na minus – Mazzulla sobie tym meczem narobił problemów. Bo teoretycznie skreślił z Play-offowej ósemki Scheiermana grając w nim w tym meczu, a on mu pokazał – nie tak szybko trenerze. To oczywiście minus z cyklu, coś trzeba poszukać, żeby rubryka nie była pusta. Ale fakt faktem, nie grało 8 najważniejszych zawodników, a ten Scheierman pokazał, że chyba trzeba listę rozszerzyć do 9-10, bo Garza też sroce spod ogona nie wypadł. Klęska urodzaju, to najlepsza rzecz jaka mogła się Mazzulli przytrafić.
[Timi] Dokładnie tak – mamy problem bogactwa, ale jak zawsze powtarzam, że to jest najlepszy problem, jaki można mieć. Garza czy Scheierman też będą mieli swoje momenty w fazie play-off. Co do tego jestem przekonany. Szczególnie ten drugi, bo on w rotacji i tak jest już przed Hugo Gonzalezem, który w niedzielę z powodu lekkiej kontuzji też niestety nie grał.
[Adrian] Uwag kilka – Brown po meczu napisał – KOCHAM TEN TEAM! No i tu nie ma meijsca na polemikę. To był magiczny sezon zasadniczy i nie pamiętam kiedy ostatnio byłem tak mile zaskoczony tym, jak się potoczył RS. A w sumie to pamiętam – Danny ściągnął Thomasa w lutym, a z nim Stevens wjechał do PO. Thomas-Bradley-Sullinger-Crowder-Turner-Zeller-Smart i kto tam jeszcze… GiGi!!! Tak – to była ekipa i to był sezon po którym byłem bardzo mile zaskoczony, tak jak w tym roku. 11 lat minęło.
[Timi] 11 lat minęło, a Celtowie wtedy zapoczątkowali serię kolejnych awansów do fazy play-off. W tym roku już po raz dwunasty z rzędu – nikt w lidze nie ma takiej serii, a w historii NBA to też jest jedna z najdłuższych takich serii. Jesteśmy naprawdę szczęściarzami jako kibice Celtics.
[Adrian] Sixers czy Magic? Embiid po operacji na razie nie pogra, ale kiedy dokłądnie wróci? Nie wiadomo – tylko nie widzę możliwości, żeby wrócił na pierwszą rundę. A Orlando bedzie pałało chęcią rewanżu, tylko ich sezon jest tak dramatycznie zły, że nie wiem czy ta drużyna ma szansę się pozbierać psychicznie na PO. Ja bym wolał znowu zlać Phile, ale Orlando może być łatwiejszym rywalem.
[Timi] Uważam bardzo podobnie – też wolę 76ers, choć Maxey i Edgecombe na pewno sprawią nam sporo problemów, przez co ta seria z Szóstkami nawet bez Embiida nie będzie aż tak łatwa. Z kolei Magic już są chyba na krawędzi jakichś dużych zmian. Mosley jakby stracił szatnię i wydaje się, że gra o swoją posadę, no a to nie jest idealna sytuacja. Bo jeśli zawodnicy już w ciebie nie wierzą jako trenera, to nie skoczą za Tobą w ogień w najgorętszym momencie sezonu, jakim jest faza play-off.
[Adrian] No i Sixers. Mecz dupy nie urywał, a Orlando pokazało dokładnie to samo, co w sezonie zasadniczym – degrengolada. Gdzie się podziała drużyna z poprzedniego sezonu – to sprawa dla Archiwum X. My dostajemy to co chcieliśmy – kolejną serie z Filadelfią. Zaczynamy w niedzielny wieczór, dla kibiców w Polsce, nie ma lepszych wiadomości.
[Timi] Kolejna seria z 76ers w erze Jayów – no super się to zapowiada. Może będzie trochę trudniej niż byłoby z Orlando, ale to może być świetne przetarcie dla nas. Sporo na barkach Quety, który będzie miał nieco ułatwione zadanie, bo Embiid przynajmniej na początku tej rywalizacji nie będzie dostępny. Mi się coś wydaję, że on nie zdąży w ogóle wrócić, bo to powinno się skończyć maksymalnie w pięciu spotkaniach.
[Adrian] Patrząc na to jak Orlando obroną zgruzowało w meczu o 8 miejsce Hornets, to może jednak nie bedzie trudniej niż zespołem z Florydy. Czy obudzili się na dobre, tego nie wiem, ale widać było zupełnie inną energię. Natomiast my dostajemy zespół, gdzie te emocje będą od pierwszego meczu. Gdyby to było Orlando, to być może pojawiłaby się nutka lekceważenia w naszym obozie, a tak… Boston w 5, bo z Embiidem czy bez, to jest ten zespół, któremu Tatum chce coś udowodnić zawsze i wszędzie.
[Timi] Magic dostali ostatnią szansę i ją wykorzystali. No znakomicie zagrali po bronionej stronie parkietu i finalnie zaliczyli najwyższe zwycięstwo w historii turnieju play-in, co dużo mówi o tym, jak bardzo zdominowali Szerszenie.
[Adrian] Doc Rivers wylatuje z Bucks. To był zły pomysł, ale chyba nikt nie spodziewał się, jak bardzo zły to bedzie pomysł. Bo jak ktoś chce mi napisać, że zobacz jak się Bucks połamało, to ja mu napisze, zobacz z jakimi zawodnikami Mazzulla zrobił 2 wynik na Wschodzie. Rivers jest już od dawna po drugiej stronie rzeki z napisem emerytura.
[Timi] Degrengolada Bucks od czasu zdobycia mistrzostwa w 2021 roku tylko postępuje. Niestety, ale też zrzucać wszystko na Riversa to byłoby zbyt łatwe. Jasne, to od początku był bardzo zły pomysł – a przypomnę tylko, że on obejmował Milwaukee z rąk Adriana Griffina z bilansem 30-13 – natomiast to nie Doc był tam głównym problemem. Jednym z wielu i dużym, ale nie głównym. Zdaje się też, że Bucks przespali już najlepszy moment na transfer Giannisa, a jak sobie jeszcze pomyślę, że oni tam przez kolejne lata będą cały czas płacić miliony dolarów Lillardowi, no to aż zaczynam lekko współczuć kibicom z Wisconsin.
[Adrian] To prawda, że Rivers nie był głównym powodem problemów Bucks, ale nie wierze, że nie miał nic do powiedzenia przy wszystkich transferach i ruchach zespołu z Wisconsin. A co do Giannisa – w sumie można było ten wątek poruszyć tydzień temu, ale… wielu dość sensownych ludzi wieszczy, że latem to Boston ustawi się pierwszy w kolejce po Greka. Scenariuszy jest kilka – zobaczymy co z tego będzie i czy w ogóle Giannis będzie na rynku latem.
[Timi] Niby byśmy mogli, ale po co? Giannis mi też charakterem nie do końca pasuje do Bostonu. Jakby nie patrzeć – to on w dużej mierze jest odpowiedzialny za to, co się dzieje ostatnio w Milwaukee, bo przecież to on tam w wielu sytuacjach miał decydujący głos. A w tym roku nawet drugiego brata udało mu się sprowadzić do klubu… Poza tym ani nie jest już najmłodszy, ani też w ostatnich latach zdrowy, dlatego nie wydaję mi się, żebyśmy rzeczywiście ustawiali się w pierwszym szeregu. Zapytać, zadzwonić, porozmawiać – jasne. Ale dla Bucks po pierwsze lepiej byłoby wysłać go na Zachód, a jeśli już na Wschód, to przynajmniej poszukać klubu, który może zaoferować młodą gwiazdę albo chociaż wybory w drafcie, które w perspektywie mogą wylądować blisko topki draftu. A u nas nie znajdą ani tego, ani tego.
[Adrian] W NBA niemożliwe nie istnieje. Prawda to, że nie mamy młodej gwiazdy, ale są umowy trójstronne i nigdy nie wiesz, co w trawie piszczy. Nie wiemy też jakie będą inne oferty, a skoro w lutym nikt nie przekonał Bucks do wymiany, to dupy nie urywały, mówiąc kolokwialnie. W erze nowego CBA te transfery jednak wyglądają inaczej, nie ma astronomicznych ofert po zawodników z dużymi kontraktami. Ja niczego nie przesądzam, bo ogólnie też jestem sceptyczny, natomiast Stevens potrafi zaskoczyć.
[Timi] Stevens potrafi zaskoczyć, ale z reguły jednak czaruje z kapelusza – czyli robi takie transfery, o których nikt wcześniej raczej nie pisze. Choć akurat Vucević się tam gdzieś już latem ubiegłego roku przewijał. Natomiast wcale się nie zdziwię, jeśli Giannis jednak w Milwaukee zostanie. On też dobrze wie, że w innym klubie ciężko mu będzie mieć aż tak duże wpływy jak w Wisconsin właśnie, bo tam nadal wszystko może być pod jego dyktando – jeśli oczywiście tylko zechce zostać.
[Adrian] Turniej Play In czas zacząć!! Miami pojechało na ryby po fantastycznym meczu, który wyłonił zwycięzcę dopiero po dogrywce. Dla takiej dramaturgii Silver wprowadził ten turniej. Hornets napisali piękną historie, choć są dopiero w połowie drogi do PO. Po latach zbierania wpierdoli, wreszcie wyglądają jak drużyna z NBA, a nie z G-League. Rewelacja rozgrywek, Knueppel, przekonał się, że teraz zaczyna się zupełnie inne granie, ale Coby White był na posterunku i gdy się paliło w tyłku, to trafiał.
[Timi] Szkoda tylko, że po meczu równie dużo mówiło się o tym, co zrobił LaMelo Ball w drugiej kwarcie, gdy – chcący czy niechcący – bardzo niebezpiecznym zagraniem wyeliminował z dalszej gry Bama Adebayo. Jeszcze po meczu mówił, że on oczywiście przeprosi, ale Adebayo kilka dni po zakończeniu spotkania zdradził, że żadnych przeprosin jeszcze nie dostał. A to już niestety nie pierwszy raz, gdy LaMelo robi takie niebezpieczne rzeczy. Potrafi być na boisku fantastycznym magikiem, ale w głowie oleju jednak niestety trochę brakuje.
[Adrian] No nigdy nie byłem fanem jego talentu. LaMelo czy na parkiecie, czy poza nim (różne wypadki samochodowe) pokazuje, że nie ma trzycyfrowego IQ. Czy to było intencjonalne? Ja uważam, że tak – po dokładnym obejrzeniu tego fragmentu. No ale Hornets i tak już nie ma w PO, Orlando wyrównało ten rachunek.
[Timi] Co ciekawe, w tych dwóch spotkaniach play-in totalnie zawiódł Kon Knueppel – najlepszy strzelec ligi z dystansu w sezonie zasadniczym (i nowy rekordzista wszech czasów, jeśli chodzi o debiutantów) w dwóch meczach łącznie trafił tylko jedną z 12 prób za trzy. Bolesne zderzenie z rzeczywistością, która wymaga już trochę więcej.
[Adrian] Na Zachodzie to Portland zagwarantowało sobie 7 miejsce i skazali Phoenix na dalszą walkę o PO. Jrue Holiday znowu to zrobił. Może i w sezonie zasadniczym można było narzekać na jego formę, ale przyszedł decydujący mecz i Jrue był na posterunku. Avdija wykręcił 41 punktów i Portland po 5 latach wracają do PO.
[Timi] Jrue Holiday to jeden, a Robert Williams III to drugi były Celt w składzie Trail Blazers, dlatego fani bostońskiej drużyny mogą się uśmiechnąć po tym zwycięstwie. Nie ma jednak absolutnie przypadku w tym, że Blazers wracają do fazy play-off po tym, jak dodali Holidaya do drużyny. To jest nadal niezwykle wartościowy zawodnik. Mistrzostwo w pierwszym sezonie w Milwaukee. Mistrzostwo także w pierwszym sezonie w Bostonie. Teraz mistrzostwa oczywiście nie będzie, ale dla Blazers już sam powrót do fazy play-off to duży krok naprzód.
[Adrian] No i GSW pokazało pazurki w końcówce meczu z Clippers. Przechwyty Greena, trójki Horforda i nieśmiertelny Curry – to nadal jest drużyna na PO. Teraz mecz z Phoenix, w którym będą małym faworytem, po tym co pokazali w Los Angeles. Czy to starczy? No jest na to duża szansa, bo ten mecz ich podbudował jako drużynę.
[Timi] Na taki występ Horforda fani Warriors czekali od początku rozgrywek. No i w najważniejszym momencie sezonu jak dotychczas Big Al pokazał, że nadal potrafi. Świetnie zagrała stara gwardia Wojowników w czwartej kwarcie, ale pytanie, czy rzeczywiście na tym pociągną w decydującym starciu turnieju play-in. Curry’ego nadal stać na wielkie rzeczy, ale te mecze play-in często rządzą się swoimi prawami. Jedno spotkanie, które decyduje tak naprawdę o wszystkim. Na pewno Warriors będą mieli sporą przewagę, jeśli chodzi o doświadczenie. Nie zależy mi jakoś bardzo, ale w sumie chyba wolałbym popatrzeć jak defensywa Thunder musi uganiać się w pierwszej rundzie za Stephem.
[Adrian] No i jednak defensywa OKC bedzie musiała uganiać się za Greenem, ale nie Draymondem a Jalenem. GSW paliwa w baku miało tylko na jeden mecz. A Suns pokazali pazurki. Zobaczymy teraz jak Brooks zagra na Shaia, bo raczej to on bedzie siedział na gwiazdorze z Oklahomy. Czy mają szanse? No teoretycznie nie, ale to NBA – tu cuda zdarzają się w każdym PO. Green w meczach Play In robił po 35 i 36 punktów, jak utrzyma formę, a reszta się podciągnie, to wcale to nie musi być jednostronna batalia w 4 czy 5 spotkaniach.
[Timi] Suns oczywiście się odgrażają – po wyeliminowaniu Warriors mogą to przez chwilę robić – ale raczej nie widzę tego, żeby Thunder mieli jakikolwiek problemy. To będzie duża niespodzianka, jeśli przegrają w tej serii więcej niż jeden mecz. A i tak spodziewam się jednak, że wyciągną miotły. Ciekawe też, czy w piątek skończyła się pewna era w Golden State. To mógł być ostatni mecz Draymonda dla Warriors, ale też Steve’a Kerra w roli szkoleniowca Wojowników.


