Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.
[Adrian] I co zrobisz, jak nic nie zrobisz. Nie można wygrać meczu w sporcie, który polega na trafianiu do kosza, jak do niego nie trafiasz. 17% zza łuku i 37% skuteczności ogólnej – są takie dni. Szkoda, że to przytrafiło się w meczu z NYK. Nawet nie jestem zły – całe szczęscie, ze mecz był o normalnej porze, bo jakbym wstał w środku nocy, to pewnie bym mięsem rzucał.
[Timi] Są takie dni, to prawda, ale jednak był to drugi z rzędu meczu, gdy trójka nam wyraźnie nie siedzi. Choć fakt faktem, że było w tym meczu sporo rzutów z bardzo dobrych pozycji, które nie wpadły, a kilka razy piłka po prostu wykręciła się z obręczy. Szkoda tego meczu przede wszystkim dlatego, że te bezpośrednie starcia na Wschodzie mogą mieć naprawdę duże znaczenie. Na ten moment Knicks prowadzą 2-1, a został nam jeszcze tylko jeden mecz – pod koniec sezonu, w piątek 10 kwietnia w Madison Square Garden.
[Adrian] Na plus – bądźmy poważni, po takim meczu jedynym plusem jest to, że nikt nie odniósł ciężkiej kontuzji. Medal z kartofla dla Scheiermana, bo był jedynym naszym plusowym zawodnikiem, a i tych zbiórek tam uciułał całkiem sporo.
[Timi] 13 zbiórek, pięć asyst i 10 punktów Scheiermana – linijka bardzo fajna, nawet jeśli u niego ta skuteczność też nie była za dobra. Ale to jego drugie double-double na przestrzeni tak naprawdę niecałego tygodnia. Kilka dni temu przeciwko Rockets zaliczył pierwsze double-double w karierze. Sporo dobrego wnosi i w sumie cieszę się, że został. Talentu od Minotta może ma mniej, ale też dużo walczy. I z finansowego punktu widzenia ma dla Celtics trochę większą wartość, bo dłużej mamy kontrolę nad jego kontraktem.
[Adrian] Na minus – i tu też ciężko cokolwiek konstruktywnego, bo wszystko sprowadzało się do skuteczności. Jeszcze można było mieć nadzieje po drugiej kwarcie, gdzie White i Brown tych punktów nastukali, ale w drugiej połowie była tylko ciemność.
[Timi] Była ciemność, choć był też taki moment, gdzie można było pokusić się o jakiś zryw i zmniejszenie strat. Ale wtedy objawił się Jose Alvarado, który w tym spotkaniu debiutował w barwach Knicks, no i zrobił dokładnie to, co do niego należało: trochę krwi nam napsuł.
[Adrian] Uwag kilka – na szczęscie NYK zaraz potem dostał w czapkę od Indiany, więc jak zawsze – w przyrodzie musi być równowaga i wróciliśmy na 2 miejsce na Wschodzie. Teraz tylko nie zlekceważyć Chicago i długa przerwa na All Star Weekend, co Mazzulla powinien spożytkować na wdrożenie Vucevicia do drużyny i schematów.
[Timi] Potwierdza się, że z Pacers przegrać to wcale nie jest taki wstyd mimo ich bardzo słabych wyników w trwających rozgrywkach. Nam też się to przydarzyło, ale jak widać Knicks czy Thunder też sobie nie poradzili. I w sumie to nie dziwi, bo jak się spojrzy na ten zestaw rywali, których Pacers w tym sezonie pokonali, no to widać, że przeciwko pewnym klubom mają dodatkową motywację.
[Adrian] Mecz z Chicago został rozstrzygnięty do przerwy. Dobra pierwsza kwarta i bardzo dobra druga wystarczyły, żeby resztę meczu zagrać skoncentrowanym, ale na luzie. Nie ma sensu szarpac się w takich spotkaniach, ryzykować urazu, które najczęsciej przytrafiają się podczas ostrej walki o każdy centymetr parkietu. Zrobić swoje i pod prysznic.
[Timi] Dobrze, że wyciągnęliśmy nauczkę z poprzedniego spotkania przeciwko Bulls i szybko załatwiliśmy tym razem sprawę. Byki co prawda po zamknięciu okienka wyglądają jak klub, który zaprosił większość zawodników na testy – a wśród nich powracający do Bostonu po wymianie Anfernee Simons – natomiast bardzo ważne było w dobrym stylu zamknąć nieoficjalną pierwszą część sezonu i w dobrych nastrojach wejść w przerwę na Weekend Gwiazd.
[Adrian] Na plus – od kiedy Pritchard trafił na ławkę rezerwowych, znowu gra jak odpalony. Pięć meczów z ławki rezerwowych i cztery razy z 24 lub większą ilością punktów. Aż spojrzałem w cyferki w poprzednim sezonie, nawet wtedy, gdy został 6 zawodnikiem roku w NBA, nie miał takiej passy. Vuc z masywnym double-double, ale nie to najważniejsze – 3 asysty, przechwyt i 2 bloki – właśnie te boki w statystykach robią robotę. Jordan Walsh z prawie 30 minutami na parkiecie i to w DOSKONAŁYM stylu – 16/6/2/3/2 i zero strat. Linijka jak ze snu – nawet jeśli to tylko Chicago.
[Timi] Też wyróżniłbym najbardziej tę trójkę, bo Jaylen Brown tym razem nic wyjątkowego nie zrobił, choć sam fakt, że taki jego solidny występ przyjmujemy już całkiem obojętnie, dobrze przecież świadczy o tym, kim się dla nas stał. Pritchard, Vucević i Walsh zrobili robotę. Dokładnie tak to powinno wyglądać w starciach z takimi zespołami jak Chicago Bulls.
[Adrian] Na minus – przyczepie się tylko do czwartej kwarty, ale też nie jakoś specjalnie – po prostu ją rozegraliśmy.
[Timi] To prawda, choć na szczęście stracić 35 punktów w ostatnich 12 minutach to coś, na co można sobie pozwolić, jeśli po trzech kwartach prowadzi się już 28 punktami.
[Adrian] Uwag kilka – no i przerwa na All Star Game. ASG w nowej formule i przyznam się, że kurcze jestem ciekawy tego meczu, a w sumie powinienem napisać tych meczów, bo to bedzie taki mini turniej. Zobaczymy co się z tego urodzi.
[Timi] Mnie to jakoś szczególnie nie grzeje, choć ziębi też nie. ASG w tym roku doceniam bardziej jako przerwę, która na pewno się przyda w tym momencie sezonu. Rzucimy okiem na występy Jaylena Browna, będziemy też śledzić poczynania Harpera Jr., natomiast raczej nie spodziewam się, że w tym roku wydarzy się jakaś rewolucja w kontekście walki o wynik.
[Adrian] Jayson Tatum zaczął grę 5-na-5 w kontrolowanych warunkach przeciwko trenerom ze sztabu Celtics. Jest to dobra wiadomość, ale nie ma też co snuć teorii o powrocie za kilka czy kilkanaście dni. Wróci, kiedy wróci. Zobaczymy jak zakończymy sezon regularny, zobaczymy jak się nam bedzie grało z Vuceviciem, zobaczymy co przyniesie rozstawienie w PO. Jak będziemy mądrzejsi o te dane, to będziemy snuć plany. Na razie Tatum jakby zagrał, to i tak na baaaardzo ograniczonych minutach i nie w każdym meczu.
[Timi] Pomogli nie tylko trenerzy, ale też zawodnicy Maine Celtics oraz nasi debiutanci, którzy zostali “zesłani” do G League razem z Tatumem właśnie dla tej okazji. JT sam po wszystkim mówił, że to po prostu kolejny krok w rehabilitacji, ale wcale nie oznacza to, że na pewno w tym sezonie wraca. “Wróci, kiedy wróci” – to bardzo dobre podejście. A w międzyczasie trzeba robić swoje, czy jest Tatum, czy go nie ma.
[Adrian] Inny rekonwalescent, Damian Lillard, weźmie udział w konkursie za trzy podczas All-Star Weekend. Tez po bardzo ciężkiej kontuzji, ale pobiegać po parkiecie, bez kontaktu, to on sobie może. Warto wspomnieć, że nasz Harper Jr wystąpi z rodziną w konkursie skilli, a to nawet fajna sprawa.
[Timi] Przypadek Lillarda jest bardzo ciekawy, bo ja nie pamiętam, żeby wcześniej coś takiego miało miejsce na All-Star Weekend. No ale to w sumie fajna sprawa i Dame w zasadzie z miejsca staje się faworytem, bo jakby nie patrzeć, to od dłuższego czasu treningi rzutowe są jego “ulubionym” zajęciem. A jak wyg ra, to będzie miał już trzy zwycięstwa w konkursie trójek i zrówna się pod tym względem z rekordzistami, którymi są Larry Bird i Craig Hodges.
[Adrian] Jeremy Sochan zwolniony z SAS. Dla niego to na pewno dobra wiadomość. Teraz zobaczymy kto się ustawi w kolejce po naszego rodaka. Mam nadzieję, że ktoś da mu szansę. Jest to o tyle łatwiejsze, że w tym sezonie on wypłatę dostał z SAS, to można mu zaproponować naprawdę małe pieniądze, niewiele ryzykując. Patrząc z perspektywy Bostonu – umowa Two-Way, a potem konwersja na kontrakt NBA i mieścimy się pod Luxury Tax. Naprawdę bym się ucieszył.
[Timi] Tak, wreszcie Sochan się uwolnił. Nie udało się przed zamknięciem okienka, ale przynajmniej Spurs poszli mu na rękę teraz i skoro stracił miejsce w rotacji na dobre, to pozwolili odejść. Dla niego to szansa na świeży start w NBA. I tak jak już pisałem – naprawdę nie miałbym nic przeciwko, żeby trafił do Bostonu i do tego naszego programu rozwoju graczy, choć podejrzewam, że kolejka się po niego ustawi. Będzie miał nad czym myśleć, bo de facto przed nim cały czas walka o pozostanie w NBA na dłużej – no chyba że ktoś od razu już teraz zaoferuje mu dłuższy kontrakt. Zobaczymy, pewnie wyjaśni się to jeszcze w tym tygodniu.
[Adrian] Sochan w NYK i muszę przyznać, że zrobili dobra robotę. Alvarado i Sochan za czapkę gruszek. Alvarado już w meczu z nami pokazał, ze może być wartością dodaną, zobaczymy co i kiedy pokaże Sochan. Dla NYK to żadne ryzyko, dla Sochana chyba ostatnia szansa. No bo kiedy jak nie teraz, jak sobie nie wywalczy 15-20 minut z ławki, to ciężko będzie o angaż w kolejnym sezonie.
[Timi] To prawda, brakowało im trochę charakteru – Alvarado i Sochan pod tym względem będą więc sporym wzmocnieniem. Rzeczywiście dla Knicks wzięcie Jeremy’ego to małe ryzyko, natomiast jeśli wierzyć tym doniesieniom, że 10 klubów oferowało mu kontrakt, to myślę, że to jeszcze nie jest ostatnia szansa. Ale na pewno wszyscy będą się bacznie mu przyglądać, żeby sprawdzić, czy w San Antonio po prostu nie był ulubieńcem trenera, czy też rzeczywiście Mitch Johnson odstawił go na boczny tor, bo miał rację.
[Adrian] Malik Beasley podpisał kontrakt w Puerto Rico. Najciekawsze jest to, że to drużyna, której właścicielem jest Bad Bunny, który kilka dni temu dał show na Super Bowl. No i to tyle, bo nie okłamujmy się – sportowo Malik jest pozamiatany.
[Timi] No wiele się mówiło o tym, że wróci do NBA, ale jak widać nic z tego. Liga w sumie nadal oficjalnie nie ogłosiła wyników swojego śledztwa, więc trochę dziwnie, że Beasley już zdecydował, no chyba, że w Portoryko ma się po prostu przygotować do końcówki sezonu, gdyby się jednak okazało, że może wracać. Przy czym tam rozgrywki zaczynają się dopiero w przyszłym miesiącu.
[Adrian] CP3 ogłosił zakończenie kariery. Toronto zwolniło go z kontraktu i chyba nie było żadnej oferty na horyzoncie. No szkoda, bo nie tak powinna zakończyć się jego kariera. Nie w zaciszu gabinetów, a na parkiecie. Paul to jeden z najwybitniejszych rozgrywających w historii koszykówki i tego nic nie zmieni, ale sposób jego odejścia z NBA powinien być inny.
[Timi] Miało to wyglądać inaczej. Wyszło bardzo kiepsko, ale myślę, że CP3 i tak zostanie zapamiętany jako jeden z największych rozgrywających. Wiadomo, na pewno wolałby kończyć inaczej i takie też były plany, no ale czasem tak jest, że plany trzeba zmienić albo odwołać. Dla mnie Chris Paul to po prostu kawał zawodnika i kawał historii. Piękna kariera, nawet jeśli nie ma w niej mistrzostwa.
[Adrian] Utah Jazz zostali ukarani grzywna w wysokości pół miliona dolarów, za bezczelne tankowanie, gdy w jednym meczu wszystkich najlepszych zawodników posadzili na ławce w 4 kwarcie. Mecz przegrany, szansa na lepsze tankowanie jest, kara wpadła – wszystko się zgadza. Liga może sobie takie kary przyznawać, ale to niczego nie zmieni. Indiana też dostała karę, ale tylko 100 tys. Recydywy nie będzie, bo Jaren Jackson Jr już został wysłany na operacje, a Markkanen pewnie zaraz bedzie miał bóle w plecach i też usiądzie na trybunach.
[Timi] NBA ma realny problem, ale to są tylko półśrodki w walce z tankowaniem. Tak się tego niestety nie załatwi. A problem jest palący – i w sumie tak jak rzadko kiedy zgadzam się z Kendrickiem Perkinsem, tak uważam, że ma rację, gdy mówi, że powinno się odchodzić od pojęcia “tankowania” i mówić wprost, że są w NBA drużyny, które po prostu oddają mecze. A to po prostu nie powinno tak wyglądać.
[Adrian] Cam Thomas w Bucks. Zwolniony z Brooklynu zawodnik, wylądował w miejscu, w których chyba już nikt lądować nie chce, o ile ma jakiekolwiek inne możliwości. Thomas ma więcej wad niż zalet, może nawet ma kilka razy więcej wad, niż zalet – to i kolejki po wymianę nie było.
[Timi] A trzeba było brać ten dłuższy kontrakt, gdy Nets oferowali… Kolejny przykład gracza, który nie ma łatwo w dzisiejszej NBA. Bo niby wszyscy wiemy, że stać go na znakomite występy ofensywne, ale jeśli jesteś dziurą w obronie, no to możesz sobie zdobywać regularnie po 40 punktów na Brooklynie, jednak poważne drużyny nie będą ustawiać się w kolejce. Natomiast wybrał sobie całkiem udane miejsce, jak na walkę o nowy kontrakt. Bo w Milwaukee powinien mieć sporo okazji i do grania, i do zdobywania punktów – szczególnie jeśli prawdą jest, że Bucks wycofają Giannisa z gry do końca sezonu, by móc nim handlować latem i w zaletach dopisać, że jest w pełni zdrów.


