#519 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Gdybyśmy na mecz z Bucks wyszli od razu na parkiet, a nie dopiero przy wyniku 0-12, to można byłoby napisać, że wygraliśmy prawie 40 punktami. A tak musieliśmy gonić wynik, a potem po prostu ich zezłomowaliśmy.

[Timi] Ostatnio zaczynamy albo świetnie, albo bardzo słabo. I nie ma za bardzo nic pomiędzy. Tym razem otrzeźwienie przyszło szybko, a że rywal absolutnie nie postawił twardych warunków, to można puścić ten słaby start w niepamięć. Widać po Bucks, że tam brakuje w tej chwili skupienia i że co innego jest w głowach zawodników na kilka dni przed trade deadline. Końcówkę pierwszej połowy po prostu nam oddali – tak jak gdyby przestali grać.

[Adrian] Na plus – Brown dał sygnał do ataku, bo to on ustrzelił pierwsze punkty dla Celtics, ale to Simons był królem pierwszej kwarty i to on pociągnął zespół, oraz dał nam remis.  Swoje dołożyli Queta i White, bo resztę to raczej można swobodnie w minusach wpisać.

[Timi] Simons “obrócił” nam kolejny w tym sezonie mecz – jego punkty w pierwszej kwarcie były bardzo nam potrzebne. To duży skarb mieć takiego gracza na ławce rezerwowych.

[Adrian] Na minus – no nie będę się pastwił, ale kilku zagrało tak, że łzy napływały do oczu same. Jeśli ktoś po meczu pomyślał, że zdemolowaliśmy zespół Bucks czterema zawodnikami, to nie odbiegało to zbytnio od prawdy.

[Timi] No trochę prawdy w tym jest, co też dobrze obrazuje obecny stan drużyny Doca Riversa. Po meczu na X pojawiła się ciekawa statystyka – dla Bucks to była piąta kolejna porażka. A kiedy po raz ostatni Celtics przegrali pięć meczów z rzędu? Trzeba by się cofnąć aż do grudnia 2014 roku do drugiego sezonu Brada Stevensa w roli trenera, gdy w pierwszej piątce wychodzili Rondo, Sullinger czy Tyler Zeller.

[Adrian] Uwag kilka – w kwarcie drugiej, trzeciej i czwartej zespól z Wisconsin nie potrafił wyjść z 20 punktów. Dziękuję, do widzenia.

[Timi] Od momentu 0:12 gospodarze wygrali kolejnych 45 minut stosunkiem 107:67. Warto też wspomnieć, że był to pierwszy “klasyk” w ramach nowego cyklu NBA Pioneers ku pamięci prawdziwych koszykarskich pionierów – Chucka Coopera, Earla Loyda i Nata Cliftona.

[Adrian] Mecz z Dallas po wymianie Simonsa był inny. W końcu Pritchard wrócił na ławkę i znowu dał bardzo dużo drużynie. Zrobiliśmy duże prowadzenie, wygrywając trzy kwarty i je obroniliśmy, pomimo słabych ostatnich 10 minut. Wygrana i można zapomnieć, bo za kilka dni, ta drużyna będzie zupełnie inaczej wyglądać.

[Timi] Będzie wyglądać inaczej, to fakt, ale ten powrót Pritcharda na ławkę to jest bardzo ciekawy sygnał. Mamy jednak ten luksus, że Payton tak naprawdę jest w stanie się szybko dostosować. Jemu nie robi różnicy, czy wchodzi z ławki, czy zaczyna od początku. W tym meczu to po raz kolejny udowodnił i przypomniał, że przecież rok temu był najlepszym rezerwowym w całej lidze.

[Adrian] Na plus – Garza i Pritchard z ławki, dali drużynie więcej punktów, niż S5 bez Browna. Bo sam Brown zaliczył kolejny świetny występ. To dość ciekawa kwestia, gdy do wyjściowego składu wskoczy Vucević, bo mecz był rozegrany już po wymianie Simonsa na Vuca.

[Timi] Wymiana na razie oficjalna jeszcze nie jest, ale oczywiście Simons został wycofany z gry tak na wszelki wypadek – to standard, żeby nie ryzykować kontuzji. Można też było mieć pewne obawy o to, jak zareaguje drużyna na te wieści, ale sztab szkoleniowy dobrze się zespołem zaopiekował. Brown rozegrał kapitalne zawody. Raz jeszcze. To już standard. Ponad 30 punktów, dobre wsparcie na tablicach. Mało rzutów wolnych – sędziowie mogliby czasem coś gwizdnąć. Pritcharda już chwaliłem, a Garza zrobił rekord kariery i trafił cztery trójki.

[Adrian] Na minus – White kolejny przeciętny mecz w ogólnym rozrachunku, bo jeśli chodzi o skuteczność to był to mecz fatalny. Gonzalez bardzo aktywny, ale skuteczności mizerna – no szkoda, bo mógł tego dnia wykręcić świetna linijkę.

[Timi] Za nami 50 meczów – to jest ten moment, gdzie pierwszoroczniacy często trafiają na ścianę. Tak, trochę śmiesznie to brzmi, gdy Cooper Flagg w tym spotkaniu szaleje i momentami idzie cios za cios z Jaylenem Brownem, natomiast nie da się ukryć, że Hugo w ostatnich dniach wytracił trochę impet. Nadal jest aktywny, ale to już dziesięć kolejnych prób z dystansu bez trafienia na przestrzeni trzech ostatnich meczów. Nadchodząca przerwa jemu też dobrze zrobi.

[Adrian] Uwag kilka – mecz w cieniu wymiany o której zaraz będziemy rozmawiać, ale już samo przesunięcie Pritcharda na ławkę podpowiada w jakim kierunku pójdzie ta drużyna i kogo bedzie teraz szukał na rynku Stevens. Scheierman w wyjściowym składzie to potrzeba chwili, bo docelowo ktoś go zastąpi, mam nadzieje, że już w czwartek.

[Timi] A może dopiero za jakiś czas, bo tym transferem Simonsa udało się zejść pod pierwszy próg apron – nie mylić z progiem podatkowym – dzięki czemu możemy znów działać na rynku buy-outów. No ale zobaczymy, bo to może nie być koniec ruchów Tradera Brada przed zamknięciem okienka w czwartek wieczorem.

[Adrian] Przyznam się szczerze, że mecz z Houston spisałem na straty – zawirowania ze składem bo trade deadline, absencja Browna – no to nie miało prawa się udać. A my ich rym-cim-cim-cim w trzeciej kwarcie i nie było co zbierać. Przegraliśmy tylko ostatnią kwartę i to zaledwie jednym punktem – pełna dominacja, kontrola i duma.

[Timi] Też miałem wrażenie,  że to taka porażka wpisana w kalendarz. A tutaj piękna niespodzianka i przypomnienie, że Hospital Celtics potrafią naprawdę świetnie grać. W obliczu kilku nadprogramowych absencji potrzeba było czegoś “ekstra” od kilku zawodników, no i to właśnie dostaliśmy. White, Pritchard, Garza, Queta, Scheierman, Harper Jr. Duże brawa dla całego zespołu, bo to jedno z fajniejszych zwycięstw w tym sezonie i chyba jeden z najbardziej frustrujących wieczorów Rockets, czemu wyraz dali Ime Udoka i Alperen Sengun. Obaj wyrzuceni z boiska!

[Adrian] Na plus – jak White, w połowie trzeciej kwarty, złapał wiatr w żagle, to on by tego dnia sam drużynę Jordana z jego prime w Chicago rozpierdolił. No siedziało mu wszystko, wychodziło wszystko, a reszta dokładała cegiełkę do tego gruzowania. Pritchard z ławki znowu jest piękny. Garza z mega występem, a Harper Jr. pojawił się znikąd i pokazał siłę. Queta upokorzył podkoszowych Houston swoimi 19 zbiórkami i 5 blokami.

[Timi] Liczby Celtics w zbiórkach robią wrażenie tym bardziej, że Rockets na tablicach są jedną z najlepszych w tym sezonie drużyn. Warto też pochwalić Baylora Scheiermana, który w tym spotkaniu zaliczył swoje pierwsze w karierze double-double. Największe wrażenie zrobił jednak chyba White i mam dużą nadzieję, że ta trzecia kwarta pozwoli mu nabrać pewności siebie i zostawić ten nieszczęsny styczeń za sobą.

[Adrian] Na minus – teoretycznie można byłoby dać pstryczka w ucho kilku zawodnikom, ale Walsh, Gonzalez  i Minott pomimo dużej ilości pudeł, to minusowi nie byli.

[Timi] Mimo wszystko od tej trójki oczekujemy więcej, a dziś trochę zawstydził ich Ron Harper Jr., który po raz pierwszy w karierze zaczął od początku. Ale lepiej skupić się na nim i pochwalić go za ten świetny występ. Trzy trójki, efektowna dobitka, duża aktywność na tablicach, a do tego jeszcze solidna defensywa na KD – no trudno o lepsze wsparcie. Dostał szansę i ją znakomicie wykorzystał. Kto wie, może to on dostanie trochę minut, które otworzyły się po wymianie Simonsa. Po takim występie nie mam nic przeciwko, jeśli będzie tego więcej.

[Adrian] Uwag kilka – Udoka chciał ten mecz wygrać, bardzo chciał, bo to taka konfrontacja dla niego prestiżowa. W końcu wyleciał z Bostonu, a Celtics bez niego przytulili misia, no ale się zbytnio zagotował. Od czasu przejęcia przez Joe drużyny, to Mazzulla – Udoka 6-2.

[Timi] Oczywiście nie wiemy, co by było gdyby, ale myślę, że dziś nikt w Bostonie za Udoką nie tęskni. I to nie jest tylko i wyłącznie wina Udoki, lecz również – a może przede wszystkim – zasługa Joe Mazzulli, który w tym sezonie razem ze swoim sztabem robią cuda.

[Adrian] Absolutnie zła pierwsza połowa, a potem absolutnie doskonała druga połowa. Tak wyglądał mecz z Miami, czyli debiut Vucevicia w Bostonie. Jak bardzo była to zła pierwsza połowa – wystarczy napisać, że trafiliśmy przez 24 minuty tylko jedną trójkę, przy 20 odpalonych takich rzutach. W drugiej połowie mieliśmy 9 trójek na 16 prób. Mecz wygrany, Miami zatrzymane poniżej 100 punktów – lecimy dalej.

[Timi] Czy tak absolutnie doskonała druga? No w tej ostatniej akcji znów duży błąd – Bulls nas skarcili jakiś czas temu, na szczęście tym razem trójka na zwycięstwo niecelna. Oczywiście, wielkie brawa za walkę, za naprawdę duży charakter i za odwrócenie tego meczu, bo w pewnym momencie było już ponad 20 punktów straty, natomiast musimy i lepiej zaczynać, i lepiej bronić w końcówkach.

[Adrian] Na plus – Browna można chwalić za cały mecz, natomiast resztę w sumie tylko za drugą połowę. Wtedy obudził się White, a Pritchard postanowił sobie postrzelać. Obaj szaleli, obaj wykonali masę roboty, a wspierał ich Vucevic, który w 2 połowie pokazał, dlaczego wygryzie Quete z S5 już w najbliższych meczach. Po prostu z nim gra się łatwiej.

[Timi] Wielkie akcje Browna, White’a i Pritcharda w drugiej połowie. White zresztą w końcówce trójka – która okazała się decydująca – a potem jeszcze blok. Derrick White, proszę państwa! Vucević również bardzo solidnie wypadł w debiucie i pokazał nie tylko, że potrafi dobrze zbierać, ale że ma też naprawdę bardzo dobry przegląd pola. Myślę, że na razie pogra z ławki, bo to naprawdę fajnie funkcjonuje, a Queta swoją wartość dla pierwszej piątki nadal ma bardzo dużą.

[Adrian] Na minus – o pierwszej połowie wspomniałem, to teraz przypierdolę się do obrony ostatniej akcji Miami. Ależ to źle broniliśmy. Nie wiem kto zawalił – najprawdopodobniej Hauser się spóźnił i Heat mieli wide open 3 w ostatniej sekundzie. Na szczęscie było pudło, ale co miałem stan przedzawałowy, to moje. Zwyczajnie byłoby szkoda tej pogoni, żeby uwalić mecz jedną złą obroną.

[Timi] No właśnie, też tak sobie pomyślałem przed tą akcją – szkoda byłoby to teraz przegrać. Tak jak wspominałem, wcześniej taki nasz wielbłąd w końcówce skończył się trójką Hurtera i porażką w Chicago. Tutaj też niewiele brakowało. Mazzulla musi na to zwrócić uwagę.

[Adrian] Uwag kilka – odzyskaliśmy 2 pozycje na Wschodzie, bo NYK dostało wpierdol od Pistons. Może nawet nie tyle wpierdol, co zostali zmasakrowani. Kibice NYK to muszą przeżywać istną gehennę. Raz rekordowe zwycięstwo, w nic nie znaczącym meczu, z nic nie znaczącym przeciwnikiem, by zaraz potem zostać zmiażdżeni przez głównego rywala do wygrania Wschodu.

[Timi] A przed nami starcie Celtics-Knicks w Ogródku w niedzielę od 18:30 czasu polskiego. Oj, będzie bardzo ciekawie. Dla obu zespołów to arcyważny mecz, bo przy tak małych różnicach te bezpośrednie starcia mogą być kluczowe w ostatecznym rozrachunku. Ogródek musi od początku dać dużo energii naszym. W piątek przeciwko Heat momentami było chyba najgłośniej w całym sezonie, jak odrabialiśmy te duże straty. Akurat na pierwszy mecz Vucevicia w Bostonie – od razu przeżył tę atmosferę w pierwszym występie w koszulce Celtics.

[Adrian] Czy to będzie ten Tygodnik, w którym będziemy emocjonować się wymianami? No mam nadzieje, że tak. DeAndre Hunter trafia do Kings, a w przeciwną stronę polecieli Schroder i Ellis. Cavs oszczędzają pieniądze i dostają Ellisa, którego ponoć chciało wiele drużyn. W co gra Kings nikt na razie nie wie, bo to chyba dopiero początek ich aktywności.

[Timi] Karuzela ruszyła i wygląda na to, że całkiem się w tym roku zakręci. Pierwszy transfer – jak to mówią – dupy nie urywa. Kings rzeczywiście mają dużo więcej pracy do wykonania, a to dopiero pierwszy krok. Zaraz powinni stamtąd “polecieć” kolejni zawodnicy.

[Adrian] Tyle lat się mówiło, że Stevens uwielbia Vucevicia, że chciałby go w Bostonie, no i masz. Simonsa już nie ma, praktycznie nie dopłaciliśmy nic w pickach, bo oszczędziliśmy 6 mln – a to też ogromna sprawa. Zejście poniżej apronu, ma wiele zalet. Zobaczymy czy nie wrócimy zaraz ponad ten próg, bo mamy trzy TPE (w tym nowe na 28 mln wykreowane poprzez tę wymianę, bo wykorzystaliśmy TPE za Łotysza), oraz prawo podpisywania dowolnych buyoutów i potrzebujemy kogoś za Simonsa, oczywiście taniej.  Vuc ma wiele wad, ma 35 lat, ale zbiera, podaje i trafia zza łuku. Zobaczymy co dalej.

[Timi] Nigdy fanem Vucevicia nie byłem, ale fakt faktem, że to środkowy, a nam jednak w tym sezonie brakowało więcej jakości pod koszem – z całym uznaniem dla Quety i Garzy, bo obaj robią dużo dobrej roboty. Simons mimo solidnych występów (dał naprawdę sporo dobrego w Bostonie w ostatnich tygodniach) nie podbił swojej wartości, więc jest tylko Vucević. Ale przy okazji Celtics zrobili też oszczędności, natomiast jestem ciekaw, co jeszcze zrobimy. Czy pójdziemy w dół, żeby jednak zejść całkowicie z podatku i zrobić reset w obliczu recydywy, czy też jednak pójdziemy trochę za ciosem i dodamy jeszcze trochę jakości na obwodzie. To też bardzo ciekawy transfer w kontekście ewentualnego powrotu Tatuma – no bo teraz można chyba stwierdzić, że szanse na ten powrót lekko wzrosły.

[Adrian] Zejście poniżej próg Luxury Tax wydaje mi się  mało możliwe, musielibyśmy oddać komuś Hausera, bo pozbycie się Pritcharda nie rozwiązuje sprawy. No cóż – inaczej sobie to wyobrażałem, a inaczej wyszło, bo Stevens zrzucił Bouchera, Minotta i Tillmana. Po podpisaniu Williamsa mamy 842 tys wolnej kasy. Mało, ale… Amari Williams kosztuje nas 490 tys, jeśli z opóźnieniem zapełnimy miejsce 13 i 14 w składzie, to to może się udać. Pewnie to jest policzone co do centa przez Stevensa i Zarrena, to chyba udało im się zejść poniżej Luxury Tax. O tyle istotna kwestia, że to resetuje nam kary związane z repetytorium Luxury Tax nie tylko w przyszłym sezonie, ale przez 2 kolejne. To kwestia finansowa, teraz o kwestii sportowej – tu jestem zawiedziony, bo to oznacza, że raczej odpuszczamy walkę w tym sezonie.

[Timi] No właśnie nie do końca resetuje – to dopiero pierwszy krok. Żeby zrobić prawdziwy reset musimy też być pod progiem w przyszłym sezonie. Daliśmy sobie na to szansę tymi ruchami, co nie znaczy, że w przyszłym roku też pod próg zejdziemy. Ale jeśli tak się to potoczy, że znów będzie to miało sens, to możemy to zrobić, co da nam potem większe możliwości finansowe na kilka sezonów z rzędu i pozwoli iść w duże wydatki (bez perspektywy recydywy zwiększającej monstrualnie podatek) pod koniec tej dekady. A czy odpuszczamy walkę teraz? No zobaczymy. I tak przy tych dobrych wynikach zapomnieliśmy trochę, że to od początku miał być sezon przejściowy. Trzecie na ten moment miejsce na Wschodzie jest fantastyczne, ale realistycznie patrząc nie jesteśmy w pierwszym rzędzie kandydatów do mistrzostwa. A przecież może się okazać, że po dodaniu Vucevicia i przesunięciu Pritcharda na ławkę będziemy mieli trochę lepszy balans niż z Simonsem. Teraz poczekajmy na informacje co do ewentualnego powrotu Tatuma.

[Adrian] Jaren Jackson Jr. w Utah – no tego to się chyba nikt nie spodziewał, tym bardziej, że Memphis niewiele dostali. Razem w wyminę zaangażowanych było 8 zawodników, ale powiedzmy sobie szczerze – o reszcie nie ma co wspominać. Natomiast poleciały 3 picki do Memphis – Lakers 2027, najsłabszy z wyboru (Cleveland/Minnesota/Utah) 2027 i jedynie 2031 Phoenix być może będzie naprawdę solidny. Memphis wykreowali sobie 28 mln Trade Exception. Danny znowu kogoś wydymał.

[Timi] Danny zmienił klub, bo jak był w Bostonie to już z nim handlować nie chcieli. No i tym razem wykorzystał pozycję Grizzlies, którzy chcieli przede wszystkim zrobić ten reset. Trzy wybory w drafcie to całkiem niezła cena, bo łącznie z JJJ i Bane’a dostali tych wyborów naprawdę dużo. A zaraz jeszcze pewnie oddadzą Moranta, choć tutaj szaleństw z ceną nie należy się absolutnie spodziewać. Jazz natomiast zyskują najlepszego gracza w tej wymianie, ale też na ten moment trochę trudno sobie wyobrazić, jak to ma tam funkcjonować, bo na skrzydłach i pod koszem robi się coraz większy tłok. Walker Kessler to może być świetny partner dla Jacksona Jr., ale co wtedy z Markkananem?

[Adrian] Utah to zrobili już tyle wymian, że się pogubiłem, kto tam jest, ile picków ma Danny w drugiej rundzie i kogo jeszcze może przytaszczyć. No ale jest czwartkowy poranek, to trzeba poczekać do wieczora, bo to wiele wyjaśni. Natomiast jedno jest pewne, Danny Ainge nadal to ma – no umie w te klocki.

[Timi] Za wiele więcej się nie wyjaśniło tak naprawdę. Jazz kolejne ruchy będą robić pewnie latem. Natomiast trzeba przyznać, że nam pomogli, bo to właśnie Danny i Austin przejęli od Stevensa kontrakt Chrisa Bouchera, co finalnie było jednym z kluczowych dla nas ruchów w kontekście zejścia z podatku. Dzięki, Ainge!

[Adrian] Minnesota spuściła Conleya do Chicago, czym zeszli pod pierwszy apron, a to znaczy, że zdjęli z siebie jakiekolwiek ograniczenia w handlu. Największą niespodzianką w tej wymianie, jest oddanie przez Pistons Jadena Iveya do Chicago za Huertera i Saricia.

[Timi] Timberwolves mocno zabiegają o Giannisa i ten transfer może być w tym całkiem pomocny. Conley tymczasem poleciał już z Cobym White’em do Charlotte i kto wie, czy koniec końców nie wróci do Minneapolis – bo jak go Hornets zwolnią, to będzie mógł podpisać kontrakt z Wilkami.

[Adrian] Harden kolejny raz to zrobił, kolejny raz niezadowolony z wszystkiego, zażądał wymiany i jest już w Cavs za Garlanda. Dla nas to chyba dobrze, bo zespoły z Hardenem stanowiły dla nas  łatwą przeszkodę. Broda może kręcić fantastyczne cyferki do fantasy, bo w PO to nawet jak mu wyjdą 2-3 dobre mecze to 4 zawali.

[Timi] No właśnie, dlatego ta wymiana nie robi absolutnie żadnego wrażenia. Cavs coś jednak musieli zmienić, tym bardziej że cały czas są mocno niepewni, czy Donovan Mitchell z nimi przedłuży. Słychać zresztą, że są też otwarci na wymianę Jarretta Allena. Ale jeśli w przyszłym sezonie naprawdę do Cleveland ma trafić LeBron James na swoje pożegnalne rozgrywki, no to w sumie się nie dziwię, że Mitchell na razie się wstrzymuje…

[Adrian] Anthony Davis w Waszyngtonie. Słodki jesu – najpierw Young za patyki, a teraz Davis za gałązki. Tankowanie im nie idzie zbyt dobrze, bo w loterii szczęścia nie mają, to postanowili pozbierać to co na rynku jest tanie, a być może da jakaś wartość w kolejnym sezonie. Młodych mają kilku – szansę na jeszcze jeden dobry wybór w drafcie i zobaczymy jak się to pokula.

[Timi] Szanuję Wizards za to, że próbują zrobić coś. Nie wiadomo jeszcze, co to jest, ale przynajmniej nie siedzą z założonymi rękoma, tylko działają. I tak muszą zatankować w tym sezonie, żeby nie stracić swojego wyboru, dlatego pozyskanie kontuzjowanych Younga i Davisa w sumie ma sens. Przy odrobinie szczęścia w nowy sezon mogą wejść ze składem w bardzo ciekawym kształcie. Natomiast cały czas mówimy o Wizards, dlatego dużych nadziei raczej nikt sobie tutaj nie robi, tym bardziej znając zdrowie Davisa oraz wszystkie przywary Trae Younga. Dla Mavericks ten transfer to start przebudowy, ale w sumie to wręcz szalone, że rok temu ściągali AD za Doncicia, a teraz oddali go (oczywiście już z innym zarządem po zwolnieniu Nico Harrisona) za… Khrisa Middletona. I tak napisał się kolejny rozdział najgorszej wymiany w historii ligi.

[Adrian] Dallas sprząta po Harrisonie, ale jego nazwisko niekoniecznie będzie przeklęte. Jeśli Luka nie ugra mistrzostwa w Lakers, a Cooper Flagg w dłuższej perspektywie zaprowadzi Dallas po kolejne mistrzostwo, to ten ostracyzm z Nico zostanie zdjęty. Istotny będzie pick 2030 GSW, który dostali za Davisa – czas zmienia perspektywę.

[Timi] Nie jestem przekonany co do Harrisona, bo jednak przy Flaggu jest gwiazdka – że to bardziej los niż cokolwiek innego pomogło tutaj Mavericks. Także coś mi się wydaję, że Nico w Dallas tak czy siak nie powinien się pokazywać przez długi, długi czas…

[Adrian] Collin Sexton w Chicago, a Coby White w Hornets – nikt nie wie po co, ale taka to jest liga. Być może Hornets wierzą, że jak przedłużą White’a to ktoś się po niego zgłosi, bo w ich szeregach to ja go nie widzę. Sexton za to może zostać wykupiony.

[Timi] Sexton nie był jakimś super ważnym graczem w Charlotte, więc Szerszenie – w sumie to jedna z najgorętszych drużyn ostatnich tygodni w NBA – sprawdzą, czy takim może być Coby White. Trochę zamiana siekierki na kijek z nadzieją, że ten kijek będzie bił mocniej.

[Adrian] Kuminga oraz Hield w Atlancie, a Porzingis w GSW. Kuminga miał być wart złote góry, kolejka się miała ustawiać, a tymczasem GSW zadowoliło się rencistą. Bucks nie chcieli zaakceptować ich oferty, a  to oznacza, że tam nie było tych wszystkich picków GSW, o których insiderzy tak donosili. No i poszli w modlitwy, modlitwy o zdrowie Łotysza. To nie kliknie.

[Timi] NBA bywa przewrotna. Horford i Porzingis znów w jednym zespole. Ten sam Porzingis, który w Atlancie miał łapać loby od Trae Younga – a teraz w składzie Hawks ani jednego, ani drugiego. Fajnie, że Kuminga wyrwał się z Golden State. Nareszcie.

[Adrian] CP3 w Toronto – mniejsza o szczegóły tej wymiany, bo ona nie ma żadnego znaczenia, tak jak i kilka innych, ale to takie symboliczne, że Chris Paul najprawdopodobniej rozegrał już swój ostatni mecz w NBA. Jednak nie zasłużył na takie potraktowanie. Bo można go nie lubić, ale nie można mu odmówić etyki pracy, charakteru i wkładu w te ligę.

[Timi] Paul w Kanadzie się stawiać nie musi, więc jest jeszcze szansa, że do NBA wróci. Bo wcześniej, jakby nie patrzeć, był zakładnikiem Clippers, którzy trzymali go na kontrakcie. Także teraz powinno być łatwiej, choć 40-letni rozgrywający zmierzający do końca kariery, na dodatek bez gry od dwóch miesięcy, to nie jest najbardziej pożądany towar.

[Adrian] Zubac w Indianie – nie wierzyłem, że Clippers go oddadzą, ale… no dostali dobrą ofertę. Bo to pick na ten draft, który jeśli nie bedzie w przedziale 5-9, to zostanie zamieniony na niechroniony wybór w 2031 roku, a do tego niechroniony pick 2029. To naprawdę dobra paczka, my tego nie bylibyśmy w stanie przebić, dlatego nie dziwi tak szybkie sięgnięcie po Vucevicia.

[Timi] To spora cena, którą mogliśmy zapłacić, natomiast Stevens zdecydował się tego jednak nie robić i wybrał inną opcję. Pacers dostają bardzo dobrego środkowego, który pozwoli im sprawnie wrócić do walki w kolejnym sezonie, gdy wróci Haliburton, ale najbardziej to się chyba cieszą w Thunder, bo teraz wystarczy tak naprawdę absencja Leonarda, a wybór w drafcie Clippers – który trafi do Oklahomy – może być znów bardzo wysoko.

[Adrian] Reszta ruchów w czwartek, to były tak naprawdę kosmetyczne zmiany. Bo nawet ten Alvarado w NYK to żaden game changer. Zawodnicy latali, picki w drugiej rundzie latały, a wszystko rozbijało się o oszczędzania kasy. Widać po ruchach, że nowe CBA wymusza oszczędności, wymusza zachowawczy styl prowadzenia drużyny, z punktu widzenia księgowości. Skończyło się eldorado dla zawodników, którzy nie są wartością dodaną do składu, nie ma już kontraktów na zachętę.

[Timi] To fakt, za dużo się w czwartek nie podziało i kolejnych fajerwerków już nie było, choć finalnie to przed zamknięciem okienka mieliśmy tych wymian sporo i łącznie ponad 70 graczy oraz 40 wyborów w drafcie zostało wymienionych. Tyle tylko, że część transferów odbyło się już kilka dni przed zamknięciem – najpewniej dlatego, że niektórzy nie chcieli czekać i ryzykować oblanych testów medycznych, tak jak np. rok temu w wymianie Lakers-Hornets.

[Adrian] To jeszcze na koniec kwestia Sochana. Nikt po niego nie sięgnął, bo jego 7 mln, w korelacji z tym co aktualnie prezentuje, to dużo za dużo. SAS nie chcieli dopłacać pickami, nawet drugorundowymi, żeby się go pozbyć, a nikt nie chce wypłacać takich pieniędzy zawodnikowi, który być może jest już poza grą. Gdyby ktoś w niego wierzył, to by go przejął, a tak… Ciężko bedzie Sochanowi dostać w lipcu cokolwiek więcej niż minimalne wynagrodzenie dla 12-14 zawodnika rotacji.

[Timi] Trudna sytuacja dla niego. Musi liczyć na to, że jeszcze jakąś szansę w San Antonio dostanie, bo w przeciwnym razie – skoro nie ma go w rotacji – ciężko mu będzie się jakkolwiek zaprezentować i powalczyć o nowy kontrakt. Nadal uważam jednak, że to nie jest gracz, który latem z ligi wypadnie. Ktoś na pewno da mu szansę. Sochan to cały czas bardzo młody gracz. Może to będziemy my, tak jak latem ubiegłego roku postawiliśmy na Minotta?