#554 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Zaczęło się granie, to jest i o czym rozmawiać. Zaczęliśmy od wygranej z Cavs. Niby to tylko spotkanie przedsezonowe, ale wygrana naszych rezerw z zespołem z Ohio, który zagrał prawie w optymalnym składzie jest miła dla oka. Tak jak i gra była miła dla oka. Garza, Mitchell i Cenac po 4 zbiórki w ataku i to robiło różnicę, a poniekąd to zrobiło ten wynik.

[Timi] Tak sobie myślę po tym meczu, jaką wyjątkową ekipą są Celtics. Oczywiście patrzę przez zielone okulary, ale my od lat nie schodzimy poniżej pewnego poziomu, a nawet jak wystawisz rezerwy, to i tak ta nasza gra może się po prostu podobać. Dokładnie tak było w tym meczu. Wynik cieszy, ale dużo bardziej raduje właśnie ta nasza bardzo dobra postawa.

[Adrian] Moim zdaniem nie było jednego bohatera meczu – było ich trzech. Carter był świetny i końcowo był plus 22 na parkiecie i to było widać, że z nim gra się lepiej. Mitchell mnie chwilami zachwycał – 10 punktów, 9 zbiórek, 4 asysty i 2 przechwyty, no i masa dobrego grania. A ostatni to Gonzalez, bo z nim gra się dużo łatwiej. Jak Hugo utrzyma taką skuteczność zza łuku – pewnie dostanie ogromne minuty od Mazzulli.

[Timi] Carter chyba sobie tym meczem zapewnił miejsce w składzie na sezon. Oczywiście, to tylko jeden mecz i też nie wszystko było tak super (pięć strat), natomiast udowodnił, że jego miejsce jest w NBA, a ta mocna końcówka poprzedniego sezonu to nie był przypadek. Jak jest zdrowy, to wygląda naprawdę porządnie. Chwalić trzeba też naszych skrzydłowych, bo to nie tylko Hugo, ale i Walsh oraz Scheierman – każdy dał coś fajnego, przy czym Gonzalez był z tej trójki najbardziej skuteczny. Oby to zmierzało rzeczywiście w tym kierunku, że Joe będzie miał kłopot bogactwa.

[Adrian] Jakieś minusy też były – Garza i Cenac z kiepską skutecznością jak na podkoszowych. Jednak obaj wykręcili razem 7 bloków – to więcej niż cała drużyna Cleveland. Conley trochę chyba zmartwił, bo jakaś nadzieje, że coś tam jeszcze w baku ma była – raczej nie ma, niech uczy Cartera wszystko to co umie najlepiej.

[Timi] A mi się Conley całkiem podobał. Szkoda tylko, że żadna trójka nie wpadła, ale poza tym pokazał przede wszystkim to, jakim jest mądrym zawodnikiem. Ja jakichś dużych nadziei wobec niego nie mam na boisku, ale na pewno będzie wsparciem dla naszych w szatni. Cenac Jr. rzeczywiście mało skuteczny, lecz też miał kilka bardzo dobrych akcji. No i znowu cztery bloki, czyli ta jego rekordowa średnia z ligi letniej to nie było dziełu przypadku. Jest potencjał w tym chłopaku.

[Adrian] Jeśli zastawialiśmy się kto będzie tym ósmym zawodnikiem rotacji, to chyba wyścig po cichu wygrał Harper Jr., bo był w tym meczu poza składem, tak jak siedmiu najważniejszych naszych zawodników. W sumie mnie nie dziwi – jednak sezon długi, a Baylor, czy Hugo tanio skóry nie sprzedadzą. 

[Timi] Dokładnie tak, a dla obu ten przyszły sezon będzie też walką o przyszłość. Harper Jr. oraz Walsh podpisali nowe kontrakty, więc u nich ta kwestia już jest rozwiązana, co też powinno im pozwolić na trochę więcej luzu. Hugo dopiero wchodzi w swój drugi sezon, więc tu jest jeszcze trochę czasu, ale już Scheierman będzie walczył o przedłużenie kontraktu za rok, więc też będzie miał dodatkową motywację.

[Adrian] Nie ma co przywiązywać uwagi do wyników, jednak pojedynek Sixers z Knicks mocno elektryzował. Do przerwy grali w miarę na poważnie i górą był zespół z Filadelfii, pomimo absencji Maxeya, Emiida i Bronka. Szalał Brown i można było się tego spodziewać. 22 punkty w 17 minut i forma jakby to były Play Offy. A jeszcze trzeba było oglądać Tacko Falla na ławce rezerwowych – no boli.

[Timi] Brown bardzo szybko pokazał, czego się mniej więcej po nim spodziewać. Pierwsze koty za płoty i widać, że nie będzie miał absolutnie żadnego problemu, żeby utrzymać formę. No to jest jednak bardzo klasowy zawodnik. Natomiast spory szum zrobiły też nagrania z tego meczu pokazowego 76ers, w którym wystąpili wszyscy zawodnicy. I tam rzeczywiście momentami się działa na boisku magia. Czekamy na pierwszy wspólny występ nowej piątki 76ers w spotkaniu przedsezonowym.

[Adrian] Niestety poza graniem zaczęły sie kontuzje. Ariel Hukporti  doznał w pierwszym meczu przedsezonowym kontuzji – zerwany Achilles i koniec sezonu. Miał być ważnym ogniwem rotacji Sixers i tyle z tego wyszło. Ze zmienników Embiida pozostał tylko Adem Bona, który dużo lepiej spisuje się na “czwórce” niż na “piątce”. Zaczynają sie problemy.

[Timi] Czyli znamy już największego pechowca tego sezonu. Katastrofa. Hukporti zamiast grania obok wielkich gwiazd ma teraz przed sobą długie miesiące rehabilitacji, a przecież ten uraz się wydarzył ledwie kilka minut po rozpoczęciu pierwszego przedsezonowego spotkania. Dla 76ers to też jednak spory kłopot, bo miejsca pod pierwszym progiem apron mają w tej chwili bardzo mało, a już trzeba łatać jakąś dziurę.

[Adrian] W drugim meczu Embiid w całej okazałości swojej głupoty o mało nie wysłał do szpitala Browna. Skończyło się chyba tylko na strachu, ale jak można sezon w sezon odstawiać takie numery z symulkami? Tym razem o mało nie rozwalił koledze kolana. Niewiarygodne.

[Timi] Dokładnie, to już niestety nie pierwszy raz, kiedy dzieje się coś podobnego. Embiid już się chyba niestety nie nauczy. Przecież on chyba w każdym meczu upada po kilka razy. Ani to mądre, ani to zdrowe dla jego ciała. Oby tylko nigdy nikogo innego nie naraził na szwank.

[Adrian] Clippersi pokazali, że niekoniecznie będą chłopcem do bicia. Tutaj znowu pod uwagę biorę pierwszą połowę, gdzie te składy były w miarę optymalne. To nadal tylko Pre Season, ale… jakiś obraz stylu gry i możliwości mamy. No a GSW zagrało jak rok temu – emerycki basket.

[Timi] Niestety nadal nie wiadomo, co się dzieje z Porzingisem, a komunikaty Warriors w jego sprawie optymizmem nie napawają. Clippers natomiast nadal mają trochę tego talentu, no a też grali w sporym osłabieniu, bo tam kilku graczy – z Ingramem na czele – nie jest jeszcze gotowych do gry. To prawda, że w kolejnych latach budować będzie się im bardzo ciężko, ale przynajmniej na razie tym chłopcem do bicia nie będą.

[Adrian] Minnesota z Bucks, czyli dwie ekipy do obserwowania w tym sezonu. Od jednych oczekujemy bardzo dużo, od drugich tylko tyle, żeby nie kompromitowali ligi. Jak na razie Minnesota zagrał swoje i fajnie to wyglądało, a Bucks zaprezentowali poziom z dolnych rejonów G-League. Kibiców z Wisconsin czeka baaardzo długi sezon okraszony kompromitacjami.

[Timi] Bardzo lubię nasze starcia z Wolves, bo to w ostatnich latach jest z reguły świetne widowisko. Zobaczymy, jak Anthony Edwards będzie funkcjonował u boku LaMelo. Na razie wszystko jest super w większości ekip. Mówił o tym fajnie Joe Mazzulla, który stwierdził, że preseason ma to do siebie, że nastroje w każdej drużynie są fantastyczne, bo nikt jeszcze nie zaczął narzekać, nie ma zmęczenia materiału, itp. itd. Choć akurat w Milwaukee chyba rzeczywiście te nastroje nie są wcale takie dobre po tym pierwszym meczu…

[Adrian] Tak – jeszcze nikt nie narzeka, ale zaraz się zacznie. Powtórzę się – ten sezon, bez drużyn które chcą zwyczajnie przegrywać, bo tankowanie jest ich nadrzędnym celem będzie najciekawszy od dekad. Nawet słabe drużyny muszą wygrywać, bo to może dać 50% więcej szans w loterii. Chyba kibice wszystkich drużyn powinni być zadowoleni – bukmacherzy może mniej, bo skończyły się łatwe typy w wielu spotkaniach.

[Timi] NBA mimo wszystko i tak była mocno nieprzewidywalną ligą. Nawet w tych starciach z outsiderami często zdarzały się przecież zaskakujące wyniki. Ale to fakt, teraz powinno być jeszcze ciekawiej. Zresztą ja od dawna już powtarzam, że ta reforma loterii ma naprawdę duży potencjał. Zobaczymy jeszcze, jakie z tego wynikną problemy, ale zapowiada się więcej plusów niż minusów po tych zmianach.

[Adrian] Spore zamieszanie z nową drużyną z Las Vegas. Wybór nowego właściciela to jedno, ale… okazuje się, że tam nie ma gotowej hali, która spełnia wszystkie wymagania NBA, a te są dość rygorystyczne. Najwcześniej hala zostanie oddana do użytku w 2029 roku – to oznacza przesunięcie rozszerzenia ligi o rok, z planowanego sezonu 2028/29. Okazuje się, że łatwiej zorganizować grupę kapitałową z potencjałem na 12-14 miliardów dolarów, niż zawczasu pomyśleć o hali za 2 miliardy. Swoją drogą mocno się zdziwiłem, że oddana do użytku w 2023 roku Sphere nie spełnia wymogów NBA.

[Timi] Sphere to jednak miejsce z trochę innym przeznaczeniem, natomiast i tak zaskakujące jest, że tych wymogów nie spełnia T-Mobile Arena, która została oddana ledwie 10 lat temu. No nie było to wczoraj, ale też w NBA mamy wiele takich aren, które są jednak dużo starsze i wymagają gruntowanej renowacji. A warto dodać, że w T-Mobile Arena grają na co dzień choćby hokeiści Las Vegas Knight z NHL, więc też zakładałem, że hala to nie powinien być problem w kontekście rozszerzenia ligi. Trochę głupio jednak, jeśli się okaże, że rzeczywiście przez to się wszystko opóźni.

[Adrian] Głupio, bo skoro liga najpierw chciała załatwić kwestie Las Vegas, a dopiero potem Seattle, to może to opóźnić nie tylko wejście do ligi zespołu z Nevady, ale tej ze stanu Waszyngton również. Co do Sphere – jestem zaskoczony, bo przecież właścicielem tego obiektu jest… spółka powiązana z NYK. Byłem pewien, że skoro rozszerzenie ligi o to miasto było po cichu planowane od dawna, to wzięli to pod uwagę.

[Timi] A może to po prostu pretekst, żeby jednak NBA Europe dostało priorytet? Nie wiemy, ale ten projekt też przecież jest teraz mocno grany. Euroliga odrzuciła propozycję NBA, żeby połączyć siły, a to oznacza, że będziemy mieli dwie konkurencyjne wobec siebie ligi. Słychać też, że NBA wcale nie zależy na tym, żeby europejska liga od razu przynosiła zyski. To ma być projekt na długie lata i NBA ponoć liczy się z tym, że przez dłuższy czas będzie musiała do tego biznesu dorzucać sporo pieniędzy.

[Adrian] JaVale McGee i D’Angelo Russell dołączają do chińskiego Shanghai Sharks no i jest to srogi upadek zawodnika wybranego z numerem 2 w drafcie. JaVale był maskotką, ale D’Lo już nie. Ma dopiero 30 lat, kilka sezonów naprawdę dobrego grania, ze średnimi powyżej 20 punktów – a jednak nikt nie zaoferował mu nawet kilku milionów.

[Timi] To jednak chyba nie jest do końca zaskoczenie. Russell w ostatnich latach grał już coraz mniej i był po prostu za mało efektywny, żeby trzymanie go w składzie miało sens. Jednak to jest kolejny rozgrywający bez obrony, dla których dziś w NBA zaczyna brakować miejsca.

[Adrian] Karl-Anthony Towns uważa, że Knicks powinni zaoferować mu wysoki kontrakt, ponieważ swoją grą wpłynął na zdobycie przez klub mistrzostwa w zeszłym sezonie. Towns chciałby otrzymać taką umowę, dzięki której poczuje się doceniony. Shams Charania uważa, że atmosfera w Nowym Jorku będzie coraz bardziej gorąca przed trade deadline, jeśli Karl-Anthony Towns i Josh Hart nie porozumieją się z Knicks w sprawie przedłużenia umowy.

[Timi] Towns ma oczywiście rację i choć jest gotów na zniżkę dla Knicks, to ponoć na razie te oferty od nowojorskiej drużyny nie są dla niego do zaakceptowania. No ciekawe, bo to jakoś może rzeczywiście wisieć nad obrońcami tytułu w trakcie sezonu i spowodować, że o tę obronę mistrzostwa będzie trudniej. Bo tak z reguły jest, gdy te sprawy kontraktowe nie są do końca załatwione.

[Adrian] NYK myślał o kwocie 200 mln, a Towns ma szansę na 276 mln. No jest to przepaść. Bo obniżka o 4-5 mln na sezon niczego tak naprawdę nie załatwi, bo zaraz wleci pewnie 70 mln za sezon dla Brunsona. NYK będzie pod ścianą i pewnie ulegnie dając jakieś 250 mln, co będzie oznaczało drugi apron. Znowu zaczną się cięcia – no chyba, że jednak go przehandlują i to w lutym, bo potem nie będzie takiej szansy.