#545 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Ron Harper Jr dostał w Bostonie nowy kontrakt – 4 lata 14 milionów. Brzmi bardzo sensownie, bo on pokazał się z bardzo dobrej strony w ostatnim sezonie. Miał kilka meczów takich, że wlewał sporo optymizmu w serca kibiców. Pierwszy sezon to zaledwie 3,3 mln, czyli niewiele ponad minimum dla weterana. No i warto wspomnieć, że bez szemrania oddał George’owi numer 13.

[Timi] Bardzo fajna nagroda za ciężką pracę. Ron Harper Jr. długo szukał swojego miejsca w NBA, ale wydaje się, że wreszcie znalazł. Dużo lepszym graczem już nie będzie, bo to nie jest jednak wcale taki młody zawodnik, ale w ubiegłym sezonie pokazał, że stać go na naprawdę solidne minuty. To zresztą kolejna świetna historia, która potwierdza tylko, że w Bostonie da się dobrze rozwinąć. A to w tych czasach bardzo ważne – znaleźć i rozwinąć takich graczy – bo w dłuższej perspektywie potrzebujesz właśnie takiego wsparcia na niskim kontrakcie.

[Adrian] No bo tu znowu dochodzimy do nowego CBA i nie sposób uniknąć tego aspektu, przy podpisywaniu takich zawodników. Jeszcze kilka sezonów temu, taki Harper Jr miałby ogromne kłopoty ze stałym miejscem w NBA, a może nie miałby, a przecież MIAŁ. Stevens zdaje sobie sprawę, że na jednosezonowych umowach weteranów, Mazzulla nie zbuduje systemu gry – zawsze potrzeba jest ciągłości. Na kilkunastu zawodników w składzie, to 7-8 musi być podstawą systemu gry. Można rotować resztą, zostawić sobie zawsze margines na ewentualne wymiany, ale jeśli mówimy o systemie gry, to nie osiągniesz tego rezultatu zestawiając rok w rok nowy roster. Czy Harper to marzenie Mazzulli i nasze? No oczywiście, że nie – ale musimy się dostosować do nowych realiów w NBA – a jak kiedyś pisałem i to wiele razy – w NBA budujesz skład na tych zawodnikach, których jesteś w stanie pozyskać, a nie na tych których byś chciał. A przy ograniczeniach nowego CBA to jest jeszcze bardziej widoczne.

[Timi] Tym bardziej trzeba się cieszyć, że potrafimy tych ciekawych zawodników wyszukiwać i potem odpowiednio rozwijać. Harper Jr. nie miał miejsca w lidze, aż trafił do Bostonu. I tutaj dostał szansę i ją wykorzystał – najpierw w G League, a potem już w pierwszej drużynie. My zresztą w ostatnich latach bardzo fajnie wykorzystujemy Maine Celtics i za to też trzeba zarząd pierwszego zespołu jak najbardziej chwalić.

[Adrian] Dillon Mitchell podpisał kontrakt typu Two Way, czyli będzie grał w Maine Celtics, ale też pogra sporo w Bostonie. Gra w NBA to zupełnie  inny poziom, ale szlifować umiejętności będzie głownie z pierwszym zespołem. Fajnie się pokazał w Summer League i to może być kolejna perełka Stevensa, a takich ma już kilka w swoim portfolio.

[Timi] Warto wspomnieć, że ostatnio amerykański sąd wydał wyrok, który pozwala niektórym zawodnikom wrócić do NCAA na kolejny, piąty rok – tak żeby również gracze, którzy zaczynali swoją akademicką przygodę w 2022 roku mogli skorzystać z nowych reguł wprowadzonych niedawno przez władze NCAA. No i tutaj nasz Dillon Mitchell by się łapał. Widziałem nawet jakieś doniesienia, że temat jego powrotu na uniwerek St. John’s jest na stole, natomiast finalnie udało się dopiąć porozumienie w sprawie umowy two-way w Bostonie. I fajnie, bo Mitchell pokazał nam w lidze letniej, że w defensywie ma naprawdę ogromny talent. Będzie miał więc szansę rozwinąć się w G League i być też całkiem blisko pierwszej drużyny.

[Adrian] Z tych wszystkich nabytków Stevensa z ostatnich lat, których wybierał z odległymi pickami, to Mitchell podoba mi się najbardziej na wejściu do NBA. Teraz kwestia czy przychodzi ze swoim sufitem i niewiele z tego będzie, czy w 2-3 lata stanie się dobrym zadaniowcem. Oczywiście jaramy się tymi nowymi zawodnikami, jak co roku, bo jesteśmy fanatykami, ale jak się już uda włączyć obiektywizm, to Dillon naprawdę robi wrażenie w kilku elementach.

[Timi] No właśnie w tym przypadku może się okazać, że mamy zawodnika, który jeden konkretny skill ma naprawdę elitarny, a pozostałe raczej przeciętne (lub słabe). I teraz będziemy patrzeć, czy będzie w stanie się rozwinąć w tych innych elementach na tyle, by rzeczywiście stać się graczem do rotacji. Na pewno warto będzie go śledzić w G League.

[Adrian] Zaczęły się małe typowania na zbliżający się sezon – bo w końcu już sierpień, a zaraz we wrześniu zaczynają się obozy przygotowawcze. Tak naprawdę pozostało 7 tygodni do Media Day. Większość stawia Celtics w Top3 Wschodu, najczęściej zaraz po NYK i Sixers. Czy tak będzie rzeczywiście? No ja tez bym tak to widział, a to oznacza, że wracają stare czasy.

[Timi] Rok temu nikt nas w Top3 nie widział, a sezon pokazał co innego. Teraz raczej wszyscy widzą, ale boisko zweryfikuje. Ja wierzę w Boston, ale trzeba jednak pamiętać, że w przyszłym sezonie będzie trochę inaczej. Raz, bo jednak Wschód się wzmocnił. A dwa, bo przed nami pierwszy rok reformy loterii draftu, co też może bardzo mocno wpłynąć na tabelę.

[Adrian] Mnie najbardziej ciekawi czy Mazzulla znowu zaskoczy nas zmianami w systemie gry. Oczywiście nie ma co liczyć, że przestaniemy ładować zza łuku, ale Robinson pod koszem, oraz George w składzie otwierają kilka nowych furtek, które były do tej pory zamknięte. Zobaczymy też jak się rozwinie Hugo, oraz czy Jordan zrobi kolejny krok do przodu. Jedynie co mi się nie podoba w tym okresie, to pisanie, że Pritchard zrobi skok jakościowy jak Brunson w swoim czasie. No to tak nie działa – większa rola, nie oznacza automatycznie skoku jakościowego – gdy w poprzednim sezonie Payton wszedł do s5, to niewiele dobrego z tego było. Dajmy mu być sobą – tylko tyle.

[Timi] System też troszeczkę się zmieni pod kątem tego, co lubi grać nasz lider. Bo rok temu to był Brown, a teraz będzie Tatum – który jednak operuje troszeczkę inaczej i jest przede wszystkim dużo lepszym kreatorem gry niż JB. A co do Pritcharda, to ja się raczej spodziewam, że on zostanie znów w tej roli rezerwowego. Jako starter był solidny, ale jednak to nie było to samo. Tym bardziej że na obwodzie nie mamy w tej chwili urodzaju, a też ciężko mi sobie wyobrazić, by za Pritchardem i White’em do gry na 20-25 minut miał wchodzić Mike Conley, który na początku sezonu będzie już miał 39 lat. Tu więcej sensu ma jednak przesunięcie właśnie Paytona z powrotem do roli pierwszego guarda z ławki, szczególnie że przy powrocie Tatuma będzie miał kto kreować.

[Adrian] Detroit Pistons zakładają 35-38 mln dolarów rocznie dla Jalena Durena, ale on oczekuje więcej. 287 milionów za 5 letnie przedłużenie, zaczynające się od 42 milionów w pierwszym roku. To więcej o 36 milionów, niż dostał Wemby – no a skala talentu jednak inna, nawet można napisać, że kosmicznie inna.

[Timi] Ta różnica w rocznym wynagrodzeniu nie jest aż tak duża, więc pewnie porozumienie da się tu znaleźć. Pytanie, jak ta cała saga wpłynie na relacje między klubem i zawodnikiem. I w teorii Durena trudno tutaj winić – to jest jego pierwszy naprawdę wysoki kontrakt. Nic dziwnego, że chce się ustawić być może już na całe życie i wyciągnąć jak najwięcej. Pistons też mają jednak tutaj swój interes do ugrania. Wembanyama tymczasem mógł iść Spurs na rękę z większą swobodą, no bo on jednak sobie to “odrobi” w kontraktach reklamowych. Tak jak mówisz – jest kosmiczna przepaść między nimi, ale to też się przekłada na markę i rozpoznawalność.

[Adrian] Na pierwszy rzut oka nie jest duża, ale… zaczyna się od 42 mln, a piąty rok kończy na ponad 70. Skoro średnio ma wyjść ok 57 milionów za rok gry, to to będą dość spore roczne podwyżki, o ile insiderzy się nie pomylili przy pierwszej pensji. Bo podwyżka powinna być 8% rocznie dla tego typu kontraktu, a mi tu wychodzi sporo więcej. No tak czy siak, ja tego nie widzę. Nawet nie chodzi o aspekt sportowy, bo za Durena takich pieniędzy to nawet nie ma co rozpatrywać, ale finansowo to tez jest absurd przy nowym CBA.

[Timi] Według ostatnich doniesień rozmowy totalnie stanęły i wcale nie wykluczone, że przeciągną się aż do września, a Duren cały czas rozważa wzięcie oferty kwalifikacyjnej, choć ja szczerze mówiąc nie pamiętam, czy i kiedy jakiś zawodnik po sezonie all-star zdecydował się na takie rozwiązanie. Zgadzam się natomiast, że ten maks to byłby absurd, szczególnie w obecnych czasach i szczególnie w momencie, gdy Duren jednak nie udowodnił, że jest tak ogromnych pieniędzy wart. Ale on pewnie myśli inaczej i tak jak pisałem – ja mu się nie dziwię.

[Adrian] Minnesota Timberwolves wykazują zainteresowanie Jonathanem Kumingą. Klub dysponuje mid-level exception w postaci 6,06 mln dolarów. Swego czasu GSW oferowało mu dużo większe pieniądze i to w wieloletnim kontrakcie, no a potem liga zweryfikowała Kuminge i to dość brutalnie, patrząc na takie propozycje.

[Timi] Czasem liga cię weryfikuje, a czasem nie pomaga też ten, który ma ci doradzać jak najlepiej, czyli twój agent. I tutaj historia się trochę powtarza, bo agentem Kumingi jest Aaron Turner, u którego kilka lat temu pod skrzydłami był Victor Oladipo. I on też nie dość, że się szybko stoczył (przy czym to głównie za sprawą problemów zdrowotnych), to też miał przecież ponoć na stole spore oferty. 112 milionów za cztery lata w przedłużeniu od Pacers. Potem 45 milionów za dwa lata w przedłużeniu od Rockets. Finalnie nie podpisał ani jednego, ani drugiego, by w kolejnych latach zarobić łącznie “tylko” 20 milionów.

[Adrian] Jeremy Sochan na razie zostaje w NBA. Niespodzianką jest klub, z którym Polak podpisze roczną umowę – Portland Trail Blazers. Niedobra informacja jest taka, że kontrakt nie jest gwarantowany, co oznacza, że Jeremy w każdej chwili może zostać zwolniony. Moim zdaniem i tak ma sporo szczęścia, bo ja dla niego w NBA już miejsca nie widziałem. Jednak życzę powodzenia całym sercem – w końcu to nasz jedynak.

[Timi] Trochę niespodzianka, trochę nie. Z jednej strony nie mówiło się o Blazers w kontekście naszego reprezentanta (tak naprawdę nie mówiło się prawie w ogóle o żadnym klubie), ale z drugiej strony Portland mają deficyt skrzydłowych, więc Sochan – mimo tej niegwarantowanej umowy – ma tam naprawdę szansę na minuty. Musi najpierw oczywiście pokazać, że na to zasługuje, ale chyba sam dobrze wie, że to może być jedna z ostatnich jego możliwości na zakotwiczenie w NBA na kolejne lata, więc kiedy, jak nie teraz?

[Adrian] Chyba zdaje sobie z tego sprawę, bo z filmików w socjalach wynika, że sporo trenuje i to nad aspektami w pomalowanym. Rzutu pewnie już nie wypracuje, moim zdaniem głównym powodem jest tu spory czas zbierania się do rzutu. Robisz to długo, to obrońca zawsze zdąży kontestować rzut. Jeremy musi znaleźć swoje miejsce na parkiecie i tam dojść do perfekcji, inaczej się już chyba nie da.

[Timi] To raz, a dwa to jednak fakt, że jakaś łatka już mu się przyczepiła. I raczej jej tak łatwo nie odklei, bo tu by trzeba naprawdę dużego skoku regularności i skuteczności, by obrońca tego miejsca mu nie zostawiał. Ale tak patrząc na skład Blazers, no to naprawdę jest tam fajna szansa dla niego – jeśli uda mu się przejść ten pierwszy etap i wygrać walkę o gwarantowaną umowę. Wiadomo, obok Avdiji i Moranta raczej go nie wystawisz, bo z tymi zawodnikami chcesz mieć jednak jak najlepszy spacing, natomiast mimo wszystko wierzę, że Jeremy  jest w stanie się tam odnaleźć. Trzymamy kciuki.

[Adrian] Nasz stary znajomy, Lonnie Walker wraca do NBA – dostał roczną umowę w Denver i za 3,3 mln dolarów bedzie biegać po parkietach, o ile zespół go nie zwolni, bo nie cały kontrakt jest gwarantowany. To kolejny zawodnik, który został mocno zweryfikowany przez ligę.

[Timi] Walker IV wraca z Europy, gdzie jednak nie błyszczał jakoś mocno – szczególnie jak się popatrzy na jego skuteczność. Nuggets trochę chyba liczą, że da im coś ekstra poza zdobywaniem punktów, co robić na pewno potrafi. Potencjał ku temu jest (pamiętamy jego solidne występy w preseasonie w barwach Celtics, gdzie nawet w defensywie wyglądał nieźle), choć dobrze wiedzą, że Lonnie nie bez powodu rok temu z NBA wypadł. No ale dużo nie ryzykują, tym bardziej że to na razie umowa tylko na obóz treningowy.