#544 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Nic się nie dzieje w lidze, bo mamy koniec lipca, czyli najgorszy możliwy okres dla Tygodnika. No ale kilka tematów się pojawiło. Shams powiedział, że w trade deadline, Golden State Warriors mogli ściągnąć do siebie Browna, ale Stevens oczekiwał zbyt dużo assetów w pickach. GSW maja praktycznie wszystkie swoje picki w pierwszej rundzie, to nie dziwi nic, że Brad strzelał wysoko – nie dziwi też fakt, że zespół z Kalifornii nie zdecydował się oddać całą swoją przyszłość. Zegar Stefana tyka coraz szybciej i czas przebudowy się zbliża.

[Timi] A że Brown okazał się tym, który w zasadzie przekonał LeBrona Jamesa do gry w Filadelfii, to można założyć, że gdyby Warriors się jednak zdecydowali, to James byłby dziś dalej w Kalifornii. Warto dodać, że The Ringer dołożył tutaj trochę więcej szczegółów. I mamy kolejne tego lata uderzenie w Browna – bo Warriors ponoć nie chcieli tyle oddawać, bo nie wierzyli, że Brown będzie w stanie być liderem drużyny po erze Stepha Curry’ego.

[Adrian] GSW trzykrotnie starali się o Jamesa i ani razu skutecznie. To chyba spokojnie można włożyć miedzy bajki, te wszystkie opowieści jak to James i Curry chcą połączyć siły i razem powalczyć o pierścień. Gdyby faktycznie były takie plany, to by to się wydarzyło w ostatnich sezonach, bo kilka okazji było. Media społeczne sobie, a życie sobie.

[Timi] No niestety Warriors mieli też teraz utrudnione zadanie ze względu na Jimmy’ego Butlera – bo gdyby nie jego uraz, to może łatwiej byłoby go wymienić i zachęcić LeBrona trochę bardziej. A tak wyszło jak wyszło i w zasadzie już pewne jest, że James i Curry paryskiego grania w NBA nie powtórzą.

[Adrian] Dave Joerger został asystentem David Adelmana w Denver. Tak trochę szkoda, że nie u nas, bo mi się bardzo podobało Memphis, gdy to on był ich trenerem. Poniekąd to były ostatnie dobre dni Miśków, gdzie Gasol z Conleyem dawali dużo radości z gry. Potem Jenkins coś pograł w nowej erze, ale stare Memphis zawsze cieszyło oko.

[Timi] Joerger ostatnio pracował u Riversa w Milwaukee, a teraz musiał sobie znaleźć nowe miejsce. Ja się natomiast jednak dużo bardziej cieszę, że jak do tej pory nic nie słychać żeby Sam Cassell był blisko odejścia z Bostonu. To on jest w tej chwili prawą ręką i topowym asystentem Mazzulli w bostońskim sztabie i też pewnie dlatego żadne większe nazwisko typu Joerger właśnie do Bostonu się na ten moment nie wybiera.

[Adrian] Ja przypomnę, że my w Tygodnik, około rok temu, pożegnaliśmy Cassella. Miał dostać posadę na Uniwersytecie, jeśli dobrze pamiętam to w grę wchodziło Florida State, ale finalnie nic z tego nie wyszło, choć kilka portali podawało to za pewnik. Zapomnieliśmy to wtedy w Tygodniku odszczekać :D No to można teraz – Sam Cassell nigdzie na razie się nie wybiera.

[Timi] Tak, wtedy było bardzo blisko, ale na szczęście nic z tego nie wyszło. Cassell prędzej czy później dostanie swój własny zespół do prowadzenia, natomiast mam nadzieję, że to nie nastąpi jakoś super prędko, bo to naprawdę bardzo dobry fachowiec i świetne wsparcie Joe Mazzulli na naszej ławce. Może nie zawsze udaje mu się powstrzymywać Psycho Joe, gdy ten wścieka się na sędziów, ale przecież dobrze wiemy, że to nie jest wcale takie proste…

[Adrian] DeRozan rozmawia z Wizards, a zważywszy, że tam jest już całkiem fajna ekipa, to nie zdziwi mnie, jeśli go faktycznie skuszą. Wszyscy contenderzy oszczędzają pieniądze, a Wizards mają jeszcze sporo do wydania – pełne MLE to jest jednak całkiem sporo, no i walka o PO, a moim zdaniem walka w PO – to jest coś co może DeMara skusić. Young, Dybantsa, Davis i do tego taki weteran jak DeRozan? No to dla kibiców w Waszyngtonie mega gratka, bo ostatni raz, na papierze wyglądali tak fajnie, jak tam jeszcze grał Marcin Gortat.

[Timi] To prawda, ale oczywiście pytanie czy z papieru będą w stanie przenieść to do rzeczywistości, a to będzie już jednak dużo trudniejsze. Anthony Davis może sobie zapowiadać, że w przyszłym sezonie rozegra 82 mecze, ale nikt tego nie bierze na poważnie, bo wszyscy wiemy jak to z nim jest. Wizards oczywiście są bardzo intrygujący w tej chwili, jednak to nadal Wizards. Słowa słowami, ale najpierw stołeczna drużyna musi coś udowodnić na boisku. Nie ma ich co lekceważyć, bo rośnie tam kolejny na Wschodzie ciekawy zespół, który – tak to w tej chwili wygląda – przestaje być w końcu chłopcem do bicia. Wspomnę tylko, że Celtics wygrali z Wizards aż jedenaście ostatnich meczów z rzędu. No i są podstawy by myśleć, że ta seria może się w nadchodzących rozgrywkach skończyć.

[Adrian] Tak sobie myślę, że na przykładzie Wizards zobaczymy reformę draftu w pigułce. Nie chodzi o ich poczynania, ale o inne zespoły, które miały zamiar tankować, a teraz to się zwyczajnie nie opłaca. Jeszcze dwa sezony temu, oni mieliby sporo łatwych zwycięstw nad zespołami, które walczą o jak najgorszy bilans – teraz możliwe, że o każde zwycięstwo trzeba będzie walczyć 48 minut. No a Wschód zrobił się zwyczajnie silniejszy, bardziej wyrównany i chyba pierwszy raz od dawna jest mocniejszy niż Zachód.

[Timi] No ja też bardzo jestem ciekaw jak ta reforma wyjdzie w praktyce. Bo tutaj też mogą być różne “kwiatki” i myślę, że kilka kuriozalnych wydarzeń będziemy mieli, skoro bycie najgorszym się nie opłaca, ale już tylko trochę lepszym niż najgorszym jak najbardziej. To też w sumie będzie ciekawe w kontekście tych drużyn, które oddały kontrolę nad swoimi wyborami w drafcie, bo one też specjalnie mogą się teraz w takim razie ustawiać tak, by utrudniać rywalom przejęcie tego picku. Będzie ciekawie, to na pewno.

[Adrian] Kyrie Irving w 100% wyleczył już zerwane ACL i przystąpi do obozu przygotowawczego w pełni sił. No ja jestem ciekawy jak to będzie wyglądać z Cooperem na parkiecie. A Dallas ponoć handluje Washingtonem i Gaffordem, bo Thompson może być niewymienialny w tym wieku i przy 17 mln kontraktu. Ależ to CBA ugryzło w tyłek takich weteranów – kiedyś byliby rozchwytywani pomimo takiego kontraktu, teraz nikt nawet nie dzwoni. Chyba skończyły się czasy, gdzie zespoły dawały duże kontrakty za nazwisko, bo zawsze można było ich wymienić.

[Timi] Ja troszeczkę nie rozumiem, po co Mavs tak bardzo idą w tę parę Flagg-Irving, tym bardziej że Kyrie ma już 34 lata, a rozgrywający w takim wieku i po poważnych urazach jednak szybciej zaczynają pikować w dół. No chyba, że to tylko taka gra i chcą po prostu zbudować jego wartość transferową, by wymienić go zimą. Wszak o mistrzostwo bić się nie będą, a im szybciej się Irvinga pozbędą, tym mają chyba większe szanse na zyskanie cennego kapitału w drafcie, czyli jednej rzeczy, której im teraz brakuje.

[Adrian] Po reformie draftu dość ciężko będzie o kilka firstów za Irvinga. Wiek, historia kontuzji, no i spory kontrakt. Aczkolwiek potrafię sobie wyobrazić Miami, które po Irvinga w lutym sięgnie wysyłając, Jovicia i Portisa, czy Mitchella. Kilka swoich picków mają, to może to być dla nich sensowny ruch, skoro ściągnęli Giannisa.

[Timi] Niech to nawet będzie jeden solidny wybór i jakiś talent – to nadal całkiem sporo, biorąc pod uwagę to, co wspomniałeś, czyli wiek i historię kontuzji Irvinga. On zresztą teraz wraca do zupełnie innej rzeczywistości niż przed tym urazem, bo przecież wtedy w Dallas był jeszcze Luka Doncić, a teraz to już całkiem inny zespół. I jemu, i Mavericks to się będzie po prostu opłacać, żeby ten powrót był jak najlepszy, dzięki czemu w lutym Kyrie może być jednym z najbardziej soczystych kąsków na rynku transferowym.

[Adrian] Philadelphia 76ers będą mieć maksymalną liczbę transmisji w telewizji publicznej. Jako jedyni pojawią się 34 razy. Magia Jamesa? Tak i nie ma się co dziwić – na papierze skład jest, ale myślę, że sporo kibiców będzie czekało na piękną katastrofę. Co ciekawe – Windhorst donosi, że LeBron James planuje mieszkać w Nowym Jorku i dojeżdżać do Filadelfii. Dla nas te 150 km to spory dystans, ale na warunki amerykańskie, to nawet dla miliardera zaledwie 90 minut odjazdu do roboty.

[Timi] Magia Jamesa to raz, a dwa że to może być ostatni sezon LeBrona, więc wszyscy będą chcieli z tego wycisnąć jak najwięcej. Oczywiście za rok może się okazać, że to jeszcze nie był koniec, ale na ten moment tego nie wiemy, a to też dodatkowo buduje napięcie i podnosi ciśnienie komentatorom, dziennikarzom czy kibicom. Swoją drogą, ciekawe czy fani Knicks woleliby mieć Jamesa w składzie czy też jednak mistrzostwo. No bo wydaje się, że LeBron wybrałby grę dla NYK, gdyby tego tytułu w tym roku nie zdobyli. Pewnie większość woli pewne mistrzostwo w tym roku, ale podejrzewam, że znajdą się i tacy, którzy troszeczkę dziś żałują.

[Adrian] Sporo plotek o serialu dokumentalnym na ESPN, który opowiadałby historię LeBrona oraz jego “Ostatni taniec” z Sixers. Obóz Jamesa zaprzecza, mówiąc, że to wcale nie musi być ostatni sezon, ale dla mnie to tak na 99% prawdziwa informacja, w końcu można zrobić drugi sezon. Temat medialny i ja wcale się nie zdziwię, jeśli taki jest plan i ten ostatni taniec potrwa.

[Timi] James to chyba tak naprawdę już od kilku lat ma obok siebie ekipę z kamerami, która zbiera materiały, także te informacje nie dziwią. Też wydaję mi się, że nie do końca chodziło o to, że LeBron robi “ostatni taniec” (choć to jest jak najbardziej możliwe), a bardziej może o to, że dokument będzie w stylu “Last Dance”. Albo nie będzie i może też od tego obóz Jamesa chce się odciąć, żeby nie było, że znów w jakimś sensie kopiuje Jordana. Tak czy siak – teraz cały ten cyrk będzie w Filadelfii i to jest z jednej strony zrozumiałe, ale z drugiej strony znów ciekawie będzie zobaczyć, jak to zacznie oddziaływać na środowisko i jak poradzą sobie z tym 76ers.