#538 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No i koniec. W meczu numer 5 nie było wątpliwości kto w tym roku był drużyną najlepszą w lidze. San Antonio prowadziło tak długo, jak NYK na to pozwalał, gdy zespół z Wielkiego Jabłka wrzucił wyższy bieg, nie było co zbierać. Brunson potrafi wygrać mecz, nawet wtedy, gdy Towns robi tylko 2 punkty. To  był ich sezon i to kolejny sezon, gdzie jakaś drużyna dominuje – był Boston, było OKC, a teraz Knicks.

[Timi] Nie napiszę, że to Spurs bardziej przegrali te finały, niż Knicks wygrali, ale trzeba przyznać, że teksańska ekipa w każdym z przegranych meczów miała zwycięstwo na wyciągnięcie ręki. No ale budować przewagę to jedno, a drugie to utrzymać. Knicks pokazali, że to jednak duża różnica. Warto dodać, że przez całą fazę play-off przegrali tylko trzy spotkania. Osiągnęli więc bilans 16-3, czyli dokładnie taki sam jak Celtics dwa lata temu. To w pełni zasłużone mistrzostwo – po prostu byli najlepsi. Nowy Jork długo musiał czekać, ale wreszcie Knicks to zrobili. Ósmy sezon i ósmy nowy mistrz w NBA!

[Adrian] Zwycięstwo trzeba jeszcze dowieźć do końca. Można mówić, że na własne życzenie przegrali jeden czy dwa mecze w sezonie, ale nie można tego powiedzieć o serii w Finale. Raz to przypadek, dwa to pech, ale trzy to już jest pewien schemat, który widzieliśmy w grze NYK – dali się wyszaleć i wzięli co swoje.

[Timi] Dokładnie tak – ale też Wemby miał 100% racji, że te finały to największa dla nich nauczka, jaka mogła im się przydarzyć. Ogólnie cały sezon był taką lekcją. Tym bardziej że jeszcze kilka miesięcy chyba absolutnie nikt nie zakładał, że oni już mogą zagrać w finałach. Warto pamiętać, że oni dopiero po wielu latach wrócili do fazy play-off – i od razu zrobili finały. Natomiast to mimo wszystko jest w jakimś sensie stracona szansa. Nigdy nie wiesz, co przyniesie przyszłość. Nam na szczęście udało się dwa lata po nieszczęsnym 2022 roku wrócić do finałów, ale nie wszystkie drużyny mają taką możliwość. Oczywiście z Wembym w składzie można zakładać, że prędzej niż później do tych finałów wrócą, ale to samo w 2012 roku mówili o Thunder, kiedy młodzi Westbrook, Durant i Harden przegrali z Heat. No i z tej trójki jak do tej pory tylko Durant do finałów wrócił i finały wygrał – ale jako gracz Warriors.

[Adrian] Warto chyba porozmawiać o wpływie nowego CBA na notorycznie zmieniającego się mistrza. Wprawdzie to już 8 sezon gdzie następują zmiany na tronie, ale zespoły przygotowywały się do tego od dłuższego czasu. Balans składu jest kluczem i kluczem będzie przez wiele sezonów. A może to absolutny koniec budowania super teamów w oparciu o wiele mega gwiazd? Zobaczymy, nigdy nie mów nigdy, ale do reformy CBA dołączyła reforma draftu i liga robi się coraz bardziej wymagająca pod względem organizacyjnym i finansowym.

[Timi] Nie ma wątpliwości, że nowe CBA ma tutaj ogromny wpływ, ale też jest kilka innych czynników. W przypadku Knicks nie można też zapominać, że Jalen Brunson przy podpisaniu przedłużenia kontraktu zostawił na stole kilkadziesiąt milionów dolarów, żeby pomóc w ten sposób nowojorskiej drużynie budować zespół w tych bardziej wymagających czasach. I to się im teraz bardzo opłaciło. Słychać już zresztą głosy, że teraz wiele drużyn będzie prosić swoje gwiazdy, by “zrobiły Brunsona” i też zgodziły się na niższą pensję.

[Adrian] Dolan powiedział, że NYK będa chcieli pozostać pod progiem drugiego apronu, a to oznacza, że to nowe CBA to boli nawet tak bogate kluby jak Knicks. Boli nawet gdy zdobędzie się mistrzostwo, boli nawet gdy kolejne sukcesy masz na wyciągnięcie ręki. Masz zbudowany skład na, teoretycznie, wiele sezonów, a jednak strach przed konsekwencjami każe ograniczać wydatki. No ciekawy jestem co oni tam zmajstrują w swoim składzie, bo kilku zawodników musi zostać zastąpionych tańszymi.

[Timi] I to tylko pokazuje, jak potężnym narzędziem jest drugi próg apron – co każe się zastanowić, jakim cudem to tak naprawdę zostało “klepnięte” w negocjacjach CBA. No ale dla ligi to w sumie świetna wiadomość, bo takiej ery parytetu w NBA jeszcze nie było. Knicks będą mieli kłopoty, żeby tę drużynę utrzymać bez wchodzenia w drugi próg apron i rzeczywiście może się okazać, że np. Mitchell Robinson zmieni przez to klubowe barwy. Tak sobie myślę, że to może być też szansa dla Jeremy’ego Sochana, który teoretycznie mógłby zostać w Nowym Jorku na minimalnym kontrakcie i w przyszłym sezonie dostać większą rolę.

[Adrian] Trzeba też wspomnieć, że tegoroczne finały oglądała rekordowa ilość osób, a to znaczy, że Silver postawił na właściwego konia, przy reorganizacji transmisji TV i nowej umowy. Sporo było obaw o to, czy wejście w streaming nie zabije TV, a okazuje się, że nawet teraz można kręcić absurdalnie dobre wyniki i zapewnić lidze byt na wiele, wiele lat.

[Timi] Knicks w finałach to był dla ligi złoty strzał. Nie ma co ukrywać – NYK mimo tych wielu lat nieporadności i porażek w XXI wieku to wciąż jedna z największych drużyn w całych Stanach Zjednoczonych bez podziału na dyscypliny. A to przyniosło rekordową oglądalność, która osiągnęła pułap niewidziany tak naprawdę od czasów Jordana. Myślę, że także obecność Wembanyamy w finałach zrobiła swoje. Francuz też przyciąga i będzie przyciągał tłumy przed ekrany jeszcze przez wiele lat.

[Adrian] Do draftu pozostało zaledwie kilka dni, to można coś skrobnąć. Darryn Peterson nie chce trenować dla nikogo innego poza Wizards, ma ochotę na pierwszy wybór i tego się jego obóz trzyma. Ponoć ewentualnie jeszcze Memphis, ale nie po drodze mu z Utah. Chyba zabolało, że zespół z Salt lake City od razu wyraźnie wskazał na Dybantse. Dziecinne to – no ale każdy ma jakiegoś bzika.

[Timi] Może i zabolało, ale nie od dziś wiemy, że i zawodnicy, i drużyny kombinują przed draftem, by finalnie dostać to, czego chcą. Każdy sobie rzepkę skrobię i robi wszystko, by spełnić swoje zachcianki. Nie zawsze się udaje – Jayson Tatum nie był przecież tak do końca przekonany, że chce do Bostonu, a my długo zabiegaliśmy z kolei o uwagę Josha Jacksona.  Swoją drogą, JJ w NBA ostatni raz grał w lutym 2022 roku, a ostatnia jego aktywność koszykarska to cztery dni w G League w styczniu 2023 roku. No, trochę czasu minęło…

[Adrian] A młodzi nadal nie wyciągają wniosków z takich przypadków jak Josh Jackson. Mówiło się, że Trae Young po odrzuceniu opcji zawodnika na przyszły sezon bedzie chciał poszukać nowej drużyny i dlatego Peterson celuje w Waszyngton, ale ponoć na stole jest 3 letnie przedłużenie umowy z Wizards i Young tam zostanie. Zobaczymy co z tego wyniknie, bo draft już za kilka dni, a i nowy sezon zapuka do nas za niewiele ponad tydzień.

[Timi] Young chce przetestować rynek, ale przecież kto będzie miał w tym roku cap space? Chyba tylko Nets i Bulls, a trudno mi sobie wyobrazić, by te drużyny były zainteresowane. Dlatego powrót do Wizards jest jak najbardziej prawdopodobny. Ciekawe więc, co zrobią władze stołecznej drużyny. Peterson czy Dybantsa? A wcale się nie zdziwię, jeśli po latach najlepszym zawodnikiem z tego draftu będzie Cameron Boozer, choć w jego przypadku i podłoga jest dość niska, i sufit bardzo wysoki.

[Adrian] No to zaczynamy sezon ogórkowy – czyli dwa tygodnie plotek,ploteczek, bo na poczatku lipca zacznie się podpisywanie nowych kontraktów. W Bostonie stabilnie, czasami Giannis na tapecie, a czasami Antetokounmpo. Ilość plotek spora, w większość nie wierzę, ale… ostatnie doniesienia, że Stevensowi nie podoba się wtrącanie obozu i agentów Giannisa w jakiekolwiek rozmowy – to akurat wierzę. Bo że rozmowy trwają, to nie ma wątpliwości – kwestia taka czy w tych rozmowach jest Brown czy nie ma. Stevensowi płacą ogromne pieniądze właśnie żeby rozmawiał, nawet wtedy, gdy nie jesteśmy jakąś opcja zainteresowani.

[Timi] Dokładnie tak. Też może się przecież okazać, że my tam będziemy jako trzeci zespół, który ułatwi zrobienie tej wymiany. Tak czy siak – rozmawiać warto. Natomiast tak sobie teraz myślę, że ten obóz Giannisa to też jest dość ponura sprawa. Na pewno trzeba to dobrze przemyśleć, czy warto się w to pakować, bo momentami wydaje się, że Antetokounmpo i jego ludzie mają do powiedzenia po prostu za dużo. A już tym bardziej, gdyby się okazało, że razem z Giannisem w pakiecie do Bostonu musiałby zawitać też Thanasis.

[Adrian] Thanasis zawsze dostaje dzięki braciszkowi minimum, mi by to nie przeszkadzało. W końcu jest 15 miejsc i jedno może być tylko po to, żeby zadowolić gwiazdę. Nie mam z tym problemu, bo w Bostonie na 15 miejscu w rosterze mieliśmy różnych ananasów – Tillman, Vonleh, czy tam jeszcze był Kabengele :D Jakby ich nie było, nikt by nie zauważył.

[Timi] Niby tak, ale mi się to nie podoba, bo zawodnik nie może być większy niż klub. Wiadomo, można na różne sposoby zawodników łechtać, ale bez przesady. A to moim zdaniem byłaby już lekka przesada. Choć pewnie jeśli to się wydarzy, to się zamknę i będę siedział cicho, a nawet zrobię highlightsy Thanasisa – bo wiem, że tak to po prostu w NBA czasem jest.

[Adrian] Co do ewentualnej wymiany Browna to osobno, bo to fascynująca kwestia ile jest tych plotek. Było o Portland, było o Atlancie, a teraz na tapecie Clippers. Mają 5 wybór w drafcie od Indiany i jest to kapitał, który mogą zaoferować w ewentualnej trójstronnej za Giannisa, przy pozyskaniu Browna. Do tego jeszcze dwa odległe picki mogą dorzucić, bo od czasu wymiany po George’a to kilka lat minęło i odzyskali możliwość wymian picków. Leonard jak się okazało nadal może grać na bardzo wysokim poziomie, to dla nich ściągnięcie takiej gwiazdy jak Jaylen, to gratka.

[Timi] Ta ilość plotek pokazuje też, jak ceniony w lidze jest Jaylen Brown. I co ciekawe nie słychać za bardzo nic o jego kontrakcie, który przecież wcale mały nie jest. Mam tylko nadzieję, że Stevens jest transparentny w kontaktach z Jaylenem, jeśli rzeczywiście prowadzone są jakieś rozmowy w sprawie wymiany z jego udziałem. Większość insiderów twierdzi, że Celtics wcale Brownem nie handlują, choć z drugiej strony mają być przynajmniej otwarci na sam pomysł transferu. No zobaczymy – teraz znów słychać, że ta szopka z Giannisem może się przeciągnąć jeszcze do początku lipca, a to by oznaczało, że sytuacja wcale nie rozwiąże się przed draftem.

[Adrian] Nowy właściciel Portland to wielki umysł. Tiago Splitter został trenerem w Chicago, po tym jak wypromował się w Portland. Zobaczymy kogo finalnie zatrudni Portland, ale na miejscu kibiców Blazers, to byłbym co najmniej zniesmaczony polityka finansową właściciela. Masowe zwalnianie ludzi z organizacji, absurdalny pomysł z trenerem za maksymalnie milion dolarów – zaraz się okaże, że kibice muszą przynosić na mecz własne krzesełka.

[Timi] Splitter bardzo szybko uciął temat Blazers na pierwszej konferencji prasowej po objęciu stanowiska w Chicago i wygląda na to, że tam rzeczywiście za kulisami nie działo się najlepiej. Najpewniej chodziło o pieniądze, które są zresztą tematem numer jeden w Portland odkąd tylko w klubie pojawił się nowy właściciel. Niestety – są i tacy właściciele, którzy będą oglądać każdego dolara ze wszystkich stron po trzy razy, zanim zdecydują się go wydać.

[Adrian] On miał podobne wejście do NHL, a w tym sezonie oni wygrali ligę i zdobyli Puchar Stanleya, a to go utwierdzi w przekonaniu, ze jego koncepcja jest słuszna. Kibice w Portland muszą uzbroić się w cierpliwość, bo zapowiada się istna droga przez mękę dla nich. Ja jestem bardzo ciekawy kto finalnie zgodzi się na tak niskie warunki płacowe – nie mam wątpliwości, że ktoś się zgodzi, bo to może być trampolina do innego klubu NBA, który tak jak Chicago zapłaci te 7 mln za sezon, bo tyle dostał Splitter.

[Timi] Dla wielu asystentów możliwość objęcia pierwszej drużyny – nawet przy niezbyt wysokich zarobkach – to nadal ogromna szansa, więc absolutnie ktoś się na te warunki zgodzi. Wśród kandydatów jest też zresztą jeden z asystentów Joe Mazzulli w bostońskim sztabie, a mianowicie Tyler Lashbrook, czyli kolejny utalentowany człowiek w Celtics. 34-latek zostałby najmłodszym trenerem w lidze i byłby już trzecim – po Hardym i Lee – asystentem Mazzulli, który dostałby swój własny zespół.

[Adrian] Po ilości plotek (wyłączając te o Giannisie tu lub tam), to widać, że wszyscy chyba czekają na draft, bo i niewiele tego. Ja chyba bym nawet napisał, że nie przypominam sobie takiej połowy czerwca, gdzie nie handlowano połową ligi, a tu mamy zaledwie kilka nazwisk. Ciekawe zjawisko.

[Timi] Pewnie więcej niż połowa ligi czeka na rozwiązanie sytuacji z Giannisem. Do tego dochodzi też fakt, że w tej chwili transferować nie jest już tak łatwo. No i jeszcze to, że przed nami kolejne lato, w którego trakcie tak naprawdę będą tylko 1-2 zespoły z realnie dużymi środkami do wydania na rynku wolnych graczy. Zobaczymy, co nam przyniesie draft, bo pierwsza runda to może być początek ciekawych, większych ruchów.