#534 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Druga runda kończy się z przytupem! Cavs zgruzowali Pistons i Mitchell może wreszcie zagrać w Finale Konferencji. Straszne lanie im urządzili i to we własnej hali. Nie było litości i nie było wątpliwości, kto jest lepszy. Teraz czeka na nich wypoczęte NYK. Tylko czy aby nie za mocno wypoczęte, bo to prawie 10 dni bez meczu w połowie PO – to potrafi mocno rozregulować, a Cavaliers są w gazie!

[Timi] Widać było, jak spięci na ten siódmy mecz wyszli zawodnicy Pistons. No i ta presja ich wręcz przygniotła. Każde pudło miało jakby dwa razy większą wagę. Cavs tym razem nie wypuścili już z rąk tej szansy. Długo czekał na ten awans do finałów konferencji przede wszystkim Donovan Mitchell. Gratulacje – i tak zrobił to szybciej niż Joel Embiid.

[Adrian] Wydawało się, że Cavs nie są w stanie przegrać meczu numer 1 z  NYK, ale jednak im się to udało. Niewiarygodne jak oni to zrąbali w 4 kwarcie. Bo dogrywka była już tylko konsekwencją tego, jak nie istnieli w ostatnich minutach meczu. Nie jestem pewien czy Cavs sie z takiego dzwona podniosą, niby to tylko pierwszy mecz, ale w głowach pewnie pozostanie.

[Timi] Knicks rok temu sami pokpili sprawę w G1 finałów konferencji. Tym razem odwrotnie. Tak to już jest w NBA, choć trzeba przyznać, że takie powroty w czwartych kwartach nie zdarzają się często. Ostatni miał miejsce 14 lat temu. Nadal nie rozumiem, dlaczego Kenny Atkinson nie reagował – ani przerwą na żądanie, ani zdjęciem z boiska Hardena, kiedy akcja po akcji bezlitośnie jechał z nim Brunson. To w sumie jest najgorsze po takim meczu – że zagrałeś trzy zajebiste kwarty, ale w czwartej dałeś dupy i przegrywasz w taki sposób.

[Adrian] G2 już był pod dyktando NYK i to bez konieczności dokonywania cudów w ostatnich 12 minutach, bo w 3 kwarcie zrobili co należało i wystarczyło pilnować wyniku. Bohaterem nieoczekiwanie został Hart, który po prostu trafiał. Co do Atkinsona z G1 –  być może wyszedł z założenia, że drużyna sobie poradzi i nie roztrwoni takiej przewagi, skoro ją wypracowała, ale my jako kibice Celtics doskonale wiemy, że nie ma bezpiecznej przewagi – po prostu nie ma.

[Timi] I jak widać nie tylko nas dotyczą takie przestoje w grze… Dziś tak naprawdę każdy zespół ma takie momenty, co też często wynika z tego, jak łatwo jest przeciwnikowi złapać wiatr w żagle po jednym, drugim i trzecim trafieniu. Knicks tymczasem już w połowie drogi do finałów. Hart po świetnej fazie zasadniczej pod względem skuteczności za trzy w play-off do tej pory jednak mocno zawodził, ale w Game 2 miał dzień konia. Cavs sami się na to zgodzili, dając mu aż tyle miejsca na obwodzie, więc musieli żyć z takim rezultatem.

[Adrian] Na Zachodzie seria finałowa też się zaczęła i to od niespodzianki, która żadną niespodzianką nie jest, bo przeciez w sezonie regularnym, to San Antonio regularnie wygrywało z OKC. Tak samo było tym razem i to w Oklahomie. Po dogrywkach, ale to SAS objęli prowadzenie w serii, maja teraz HCA i przewagę psychiczną. W głowach OKC pojawiły się wszystkie porażki z SAS w tym sezonie, bo RS nie ma znaczenia w PO, no chyba… no chyba że znowu dostałeś po tyłku i ten mecz przypominał poprzednie, gdzie tez dostałeś po tyłku. A San Antonio nie było w najlepszym składzie personalnym. To będzie mega ciekawa seria.

[Timi] Przepiękne otwarcie. Przedwczesny finał – tak na to patrzę. Spurs jeszcze młodzi, ale mają Wembanyamę. Bardzo fajnie ujął to po wszystkim jeden z jego kolegów. Że to były bardzo trudne momenty, ale wszystko staje się łatwiejsze, gdy masz Wemby’ego w składzie. Znakomicie zaprezentował się też Dylan Harper – debiutant, który po raz pierwszy w karierze wskoczył w fazie play-off do pierwszej piątki w miejsce kontuzjowanego Foxa. Ta młodzieńcza energia jest fantastyczna. Ale nie mam wątpliwości, że Thunder odpowiedzą w drugim meczu. Rok temu w drodze po tytuł też im się zdarzyło dwa razy przegrać na otwarcie serii. Potrafią odpowiadać – tym bardziej że Shai może i raczej na pewno zagra lepiej.

[Adrian] No i odpowiedzieli, ale… coraz więcej jest uwag do pracy sędziów i do tego jak wymusza faule, a w sumie to wymusza gwizdki Shai. Za takie flopy, to ja w Tygodniku nawet wyzywałem Smarta gdy u nas grał – to jest najobrzydliwsza twarz tego sportu. NBA powinna jednak zareagować z pełną stanowczością, bo może i SGA jest wybitny i ma masę kibiców, ale kibiców drużyn przeciwnych zawsze będzie dużo więcej. Nikomu nie jest potrzebna taka gra, tak jak i setki filmików z tymi oszustwami. Tom Haberstroh, dziennikarz Yahoo! Sports prześledził jego rzuty  w tych play-offach – Shai na 187 rzutów flopował 20 razy, co daje 10,7%. No dramat.

[Timi] Nie tyle flopował, co upadał na boisko. Jasne, to często tożsame i nie mówię, że Shai nie flopuje, ale też często odpowiedni upadek na parkiet jest bezpieczniejszy dla organizmu. Co nie zmienia faktu, że jest to kwestia dla NBA problematyczna. Zresztą wokół OKC ogólnie robi się coraz większy szum, że sędziowie pozwalają im na za dużo. Przecież taki Hartenstein to sobie urządzał momentami zapasy w starciu z Wembym – no nie tak to powinno wyglądać. Chcemy fizycznej walki w fazie play-off, ale to ma mało wspólnego z koszykówką.

[Adrian] Tak przy okazji serii OKC z SAS to Shai Gilgeous-Alexander  został MVP sezonu 2025-26. Jest 14 zawodnikiem w historii NBA, który został nagrodzony tą statuetką w dwóch sezonach z rzędu. Zacne grono, zacne wyróżnienie – teraz tylko grać dalej i budować swój rekord w PO.

[Timi] I kolejny już raz wygrywa zawodnik spoza Stanów Zjednoczonych – zresztą to, że ta seria zostanie podtrzymana było pewne już od momentu jak ogłosili top3, w którym znaleźli się też Jokić oraz Wembanyama. Natomiast fajną historię napisał właśnie Wemby, który tego dnia, gdy Shai odebrał statuetkę, pokazał wszem i wobec, że już niedługo ta nagroda będzie należeć do niego. Teraz jeszcze Shai ma swój moment, ale myślę, że cała liga powinna się przygotować na dominację Wembanyamy. Bo ta nastąpi dużo szybciej, niż nam się wszystkim jeszcze jakiś czas wydawało.

[Adrian] SAS zaczęli Game 3 bardzo mocno, ale potem OKC odpowiedzieli jeszcze mocniej. Świetny mecz dla kibica, ale niekoniecznie tego z San Antonio. OKC odzyskali przewagę własnego parkietu i chyba pewność siebie w starciu z zespołem z Teksasu. Zobaczymy teraz co zrobi San Antonio w G4, bo ewentualna porażka może bardzo szybko zamknąć tę serię.

[Timi] Spurs się szybko napompowali, ale równie szybko to ciśnienie uleciało. Trochę potem jeszcze powalczyli i wreszcie mieliśmy też jakieś spięcia między zawodnikami, natomiast w tym meczu różnicę zrobił Sam Presti. Tak – Sam Presti, który zbudował bardzo głęboki skład Thunder i pewnie jeszcze nie powiedział ostatniego słowa. Jared McCain, którego 76ers tak łatwo się pozbyli, zrobił kapitalną robotę. Jaylin Williams świetnie zastąpił Jalena Williamsa, swoje dodał Cason Wallace, Caruso znów dorzucił kilka trójek. A na ławce Spurs tej jakości jednak brakuje. Biyombo, Plumlee, Olynyk są tam tylko w charakterze fanów.

[Adrian] Ostra wymiana zdań pomiędzy Jaylenem Brownem a Stefanem Smithem. No Jaylen nie lubi tego komentatora i nie jest w tym odosobniony, bo to zdecydowanie najmniej lubiany komentator NBA przez zawodników. Swego czasu LeBron wygarnął mu co o nim myśli i to podczas meczu. Ja nie cierpię Smitha, bo to żaden komentator, a jedynie głupek z mikrofonem, który żywi się plotkami i opowiadaniem bzdur. Nie rozumiem jak ESPN może go zatrudniać i płacić ok 20 mln rocznie. No ale to USA, tam logika często nie działa.

[Timi] Amerykanie lubują się też w oglądaniu takich programów. Ten, kto krzyczy najgłośniej często przyciąga ogromną widownię – a że to, co krzyczy, nie ma z reguły większego sensu czy potwierdzenia w rzeczywistości, no to już niestety sprawa drugorzędna…

[Adrian] Derrick White znalazł się w NBA All-Defensive First Team. Bardzo fajna niespodzianka, bo to wcale nie był dobry sezon Derricka, nawet w obronie. W ataku było nierówno, ale w obronie też potrafi być lepszy. Obok Ausara Thompsona z Pistons, to jedyny niski zawodnik w tej ekipie – pozostali to Gobert, Holmgren i Wemby.

[Timi] W obronie jednak poniżej pewnego poziomu Derrick nie zszedł. Jasne, nie był to jego idealny sezon, ale też nie byłby tak plusowy, gdyby nie nadrabiał świetną defensywą swojej mało efektywnej gry w ataku. Zasłużona nominacja – 98 bloków, 88 przechwytów.

[Adrian] Jamahl Mosley nie był długo na bezrobociu. Właśnie został zatrudniony jako trener New Orleans Pelicans, którzy byli nim zainteresowani już od momentu zwolnienia swojego szkoleniowca. No i się doczekali, gdy Mosley stracił pracę. Czeka go tam naprawdę sporo roboty, żeby poukładać tę stajnie Augiasza.

[Timi] Pelicans liczą, że Mosley zrobi w Nowym Orleanie to, co zrobił w Orlando – w kilka lat od loterii draftu do regularnych awansów w fazie play-off. Tylko coś mi się wydaję, że Magic mieli po prostu fajniejsze klocki. Pelikany też mają sporo talentu, ale pytanie teraz brzmi, co dalej z Zionem w tym zespole, bo od tego zależą tak naprawdę kolejne ruchy.

[Adrian] A czyli Orlando miało fajniejsze klocki? Nie jestem pewien – bo Murray + Zion i do tego Murphy, Jones i Bey, oraz rookie Queen to jest baaardzo fajna podłoga zespołu i na tym powinno dać się zbudować ciekawy skład. Jedynie ten Poole to tam pasuje jak świni siodło, ale jest na spadającym teraz. Na papierze to wygląda na świetne wyzwanie dla Mosleya i powinno w końcu zacząć klikać.

[Timi] Wiesz, to wszystko zależy. Murray nie bez powodu jest od lat tak przerzucany. Zion po tylu sezonach to nadal ogromna niewiadoma i w sumie nadal w Nowym Orleanie mogą się trochę łudzić, że da się na nim budować, ale wydaje mi się, że rozsądniej byłoby sobie powiedzieć, że to czas na rozstanie. Murphy czy Jones to łakome kąski transferowe, ale nie są to zawodnicy, na których pobudujesz drużynę. Queen i Fears – no to jest wreszcie jakiś duży potencjał, ale to nadal melodia przyszłości. Zobaczymy. Trzeba by to dobrze wyczyścić i przede wszystkim jasno określić, kto jest w tej drużynie kim, żeby to wszystko miało ręce i nogi. Mosley jako nowa miotła ma szansę to w końcu porządnie posprzątać.

[Adrian] Tak prezentuje się 2025-2026 NBA All-Rookie First team: Cooper Flagg, Dylan Harper, Kon Knueppel, VJ Edgecombe, Cedric Coward  – chyba nie ma zaskoczenia. Jedynie tego Derika Queena bym tu dokoptował, bo końcówkę sezonu miał wręcz fenomenalną i widzę w nim materiał na świetnego zawodnika. Po pierwszym roku można powiedzieć, ze to naprawdę jest fajny nabór.

[Timi] To prawda – sporo talentu w tym drafcie, a ponoć tegoroczny nabór ma być jeszcze silniejszy. Oczywiście wszystko zweryfikuje parkiet, bo niemal co roku słychać takie głosy. Szkoda tylko, że tak mało głosów zebrał Hugo Gonzalez, ale jest to oczywiście zrozumiałe – zbyt mała ekspozycja, a sama statystyka plus/minus, w której był zdecydowanym liderem wśród wszystkich pierwszoroczniaków, to za mało. Nie zmienia to jednak faktu, że za Hugo solidny debiutancki rok i w przyszłym sezonie liczymy na więcej.