#527 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Kolejny tydzień, coraz bliżej końca sezonu zasadniczego i mecz z Hornets. Świetna pierwsza połowa i wyrównana druga, dzięki temu możemy sobie dopisać 50 zwycięstwo w sezonie. Kolejny mecz Hospital Celtics i było dobrze, tak po prostu dobrze.

[Timi] Piąty z rzędu sezon na co najmniej 50 zwycięstw. Mazzulla poniżej pewnego poziomu po prostu nie schodzi. Przejściowy rok, czy nie – no po prostu takie mamy DNA. Udało się też tą wygraną zapewnić sobie kolejny już z rzędu udział w fazie play-off. W tej chwili liczba “12” daje najdłuższą taką serię w całej lidze.

[Adrian] Na plus – świetny mecz Tatuma. Zdecydowanie najlepszy po powrocie. Nie chodzi tylko o ilość punktów, bo 32 to dużo, ale o to jak prowadził drożynę pod nieobecność Browna. Do tego świetna skuteczność, największa ilość asyst i to był taki Jayson, jakiego chciałbym widzieć. Na plus też Pritchard, oraz Scheierman. No a Queta pokazał Diabate, że  w pojedynku tanich centrów, to on jest szefem.

[Timi] Tatum po prostu lubi grać w Charlotte, dlatego absolutnie nie dziwi taki jego występ. Coraz bardziej przypomina siebie sprzed kontuzji i to jest znakomita wiadomość na kilka meczów przed końcem fazy zasadniczej. Warto też dodać, że on w tym meczu został najmłodszym w historii Celtics zawodnikiem z dorobkiem 14 tys. punktów. Oglądamy w akcji naprawdę jednego z najlepszych graczy w dziejach tego klubu. Warto o tym pamiętać!

[Adrian] Na minus – cichy mecz Garzy, słaby Gonzaleza i kontuzja Harpera. No a Walsh gdyby odpuścił ceglenie, to by się tu nie znalazł.

[Timi] Szkoda przede wszystkim Harpera Jr., bo w pierwszej połowie miał kilka bardzo fajnych momentów. Miejmy nadzieję, że ten uraz to nie będzie nic poważnego, choć on wrócił potem po zmianie stron, więc wydaje się, że będzie w stanie nas wspomóc w kolejnych spotkaniach.

[Adrian] Uwag kilka – kolejny mecz do odhaczenia w kalendarzu. Aczkolwiek  nie można wykluczyć, że to będzie nasz rywal w pierwszej rundzie PO. Ta końcówka sezonu w walce o jak najlepsze miejsce w turnieju Play In na Wschodzie jest pasjonująca.

[Timi] To prawda, ale też można było chyba spodziewać się trochę bardziej wyrównanego spotkania, biorąc pod uwagę formę Hornets w ostatnich tygodniach oraz to, jakie nam lanie sprawili wcale nie tak dawno temu w Bostonie. Tym razem to Celtics dyktowali jednak warunki gry, a Jaylen Brown mógł się tylko uśmiechać, bo Celtowie w przejściowym roku wcale nie mieli wyglądać tak dobrze.

[Adrian] Tym razem Hospital Celtics nie dali rady. O wyniku zadecydowała 3 kwarta, nie wiem czy wyszliśmy rozluźnieni, czy w nogach jednak uwydatnił się mecz z poprzedniej nocy, oraz podróż, no ale Atlanta nas w tej kwarcie zgniotła. Nie ma też co płakać, lamentować, bo to tylko jeden więcej mecz w dupe i tyle.

[Timi] Też tak uważam. My lubimy takie mecze w back-to-back, ale nie da się wygrywać każdego takiego spotkania. Zresztą to są często takie starcia, które tak trochę z góry można sobie spisać na stratę, a potem się ewentualnie miło zaskoczyć.

[Adrian] Na plus – Luka Garza takimi meczami poddaje w wątpliwość przydatność Vucevicia w tej drużynie, nie chodzi mi o ten sezon, ale o nową umowę dla Czarnogórca. On nie będzie podstawowym zawodnikiem w NBA, ale może być doskonałym uzupełnieniem składu za niewielkie pieniądze i ten sezon tego dowodzi. Ma wiele braków, ale kto ich nie ma poniżej 50 mln? A on zarabia niecałe 3.

[Timi] Ja tylko dodam, że Luka Garza ma 27 lat, więc od Vucevicia jest o osiem lat młodszy. I na przyszłe rozgrywki ma kontrakt za te niecałe 3 miliony! A pokazuje też w tym sezonie, że nadal może się mocno rozwinąć. Zobaczymy natomiast, co nam pokaże w fazie play-off. Ja tutaj na jakoś specjalnie dużo nie liczę – zarówno od Luki, jak i od Vucevicia, natomiast myślę, że to też będzie miało spore znaczenie w kontekście ewentualnej nowej umowy dla Voocha.

[Adrian] Na minus – no Derrick mógł odpuścić wstrzeliwanie się w kosz trochę wcześniej, ale nie chce mi się wypisywać minusów. To jest ten moment sezonu, że jedna kwarta w meczu B2B nie ma żadnego znaczenia w naszej sytuacji.

[Timi] Falowanie White’a niestety trwa cały czas, choć wydawało się, że po powrocie Tatuma to on najbardziej skorzysta. Nie do końca tak jest, bo Derrick cały czas ma problem żeby się w tym wszystkim na nowo odnaleźć. Ale ja się o Derricka nie boję. Wiem, że nawet jak mu rzut nie siedzi, to i tak ma ogromną wartość dla tego zespołu.

[Adrian] Uwag kilka – czy Atlanta pozyskując Kuminge za Porzingisa bardziej chciała pozyskać Kuminge czy pozbyć się Porzyngisa? To jest jedno z pytań nurtujących mnie od kilku tygodni. Bo rola Kumingi jest niewielka, miał 3 mecze po wymianie gdzie faktycznie błysnął, a teraz pełni rolę niewiadomo kogo? Tani nie jest, to i sensu w tym niewiele żeby podjąć opcję zespołu za prawie 25 mln na kolejny sezon.

[Timi] Kuminga to nadal jest jedna z większych tajemnic NBA. Bo gość momentami wygląda jak materiał na prawdziwą gwiazdę, by chwilę później zniknąć. No ale to nadal młody gracz, więc ja na miejscu Hawks bym się nie zastanawiał. To też nie jest tak, że gwiazdy walą drzwiami i oknami żeby grać w Atlancie. A jednak też trudno tak do końca ocenić zawodnika i jego potencjał w danym zespole, kiedy trafia do klubu w połowie rozgrywek.

[Adrian] Pierwsza kwarta meczu z Miami, to było absolutne szaleństwo. Nie od razu, bo przecież na niecałe 5 minut przed końcem tej kwarty – my wciąż przegrywaliśmy, a potem się zaczęło… coś niesamowitego. Końcówka tej kwarty to 24-3 dla Celtics. Niesamowity mecz, który zapamiętamy na długo.

[Timi] Szaleństwo to dobre określenie. Celtics w tych 12 minutach zdobyli aż 53 punkty, czym ustanowili nowy rekord klubu, jeśli chodzi o największą liczbę punktów w pierwszej kwarcie. W historii NBA tylko Warriors w 2023 roku zdobyli więcej punktów w pierwszej odsłonie meczu. Ale potem też działy się rzeczy historyczne, bo Heat w trzeciej kwarcie trafili 11 trójek… Na szczęście potrafiliśmy ten ich atak odeprzeć i wygrać w bardzo dobrym stylu.

[Adrian] Na plus – Hauser w tej pierwszej kwarcie wpadł w koszykarski amok, zdobył 17 ze swoich 23 punktów i ani razu się nie pomylił. Brown w tej kwarcie zdobył 20 punktów – razem mieli ich więcej niż cała drużyna Heat. Tatum z triple-double, gdzie miał aż 18 zbiórek. Pritchard i Garza z ławki znowu dają drużynie masę dobrych minut. Payton nas do tego przyzwyczaił, a Luka to objawienie ostatnich tygodni, bo wcześniej był dobrym zmienniakiem, a teraz stał się świetnym.

[Timi] Brown SZEF, bo kontynuuje swój fantastyczny sezon, a Tatum też SZEF, bo zrobić takie cyferki w 12. meczu po powrocie z Achillesa to jest coś niebywałego. Naprawdę mamy ogromne szczęście, że żyjemy w erze tej dwójki. To jest piękne, że oni w taki sposób rozprawiają się z tymi debatami, które trwają od lat. Czy jeden potrafi grać z drugim. Czy mogą razem odnieść sukces. Nawet teraz wielu wątpiło, co to będzie, gdy Brown gra taki sezon, a wróci Tatum. Powtórzę: mamy wielkie szczęście, że Brown i Tatum są liderami tego zespołu. Większość drużyn w lidze dużo by dało, by mieć takich dwóch. Najlepszy duet w lidze i basta.

[Adrian] Na minus – no ta trzecia kwarta, spora zapaść. Miami nawet uwierzyło, że mogą odwrócić losy meczu i już im niewiele brakowało, ale potrafiliśmy znowu odpowiedzieć. Tylko 8 sekund dla Gonzaleza? Mazzulla – czy ja mam rzucić w Twoim kierunku mięsem?

[Timi] Heat złapali wiatr w żagle w trzeciej kwarcie. Z jednej strony – taki to był szalony mecz, że po prostu najpierw jedni zrobili coś historycznego, a potem drudzy odpowiedzieli tym samym. Z drugiej strony – nam w tym sezonie zbyt często zdarzają się takie zapaści przy dużych lub bardzo dużych prowadzeniach. Dobrze jednak, że potrafimy z reguły w porę zatamować krwawienie, tak jak i w tym przypadku.

[Adrian] Uwag kilka – możemy okazać się mordercami zespołów z Florydy. Teraz Miami spadło na 10 pozycję, a przecież jeszcze gramy z Orlando. Pojedynek zespołów w Play In, z miejsc 9 i 10, oznacza, że jeden z nich od razu eliminuje się z walki o PO. Tymczasem Phila, po powrocie George’a wygryzła Toronto z 6 miejsca. No jest to niespodzianka.

[Timi] George wrócił w bardzo dobrej formie, a Maxey dużo czasu po swojej kontuzji też nie potrzebował, by wrzucić ponownie bardzo wysokie obroty. 76ers korzystają też na dość łatwym terminarzu – ostatnio mieli Kings, Jazz, Bulls czy Wizards, no i wszystkie te cztery mecze wygrali. No a na tym etapie sezonu wpadki z takimi zespołami mogą być bardzo bolesne.

[Adrian] Bucks zniszczeni. Cztery kwarty dominacji, a zaczęło się od 43 punktów już w pierwszych 12 minutach. No nie był to miły widok dla kibiców zespołu z Wisconsin.  Oni mają swoje zmartwienia, my mamy swoje radości – taka jest koszykówka.

[Timi] I pomyśleć, że pierwsze starcie tych dwóch drużyn padło łupem Bucks… Ale trzy kolejne to już dominacja Celtów i trzy wygrane różnicą łącznie 87 punktów! Tym razem udało się prowadzić od samego początku aż do końca.

[Adrian] Na plus – w pierwszej kwarcie Queta zmiażdżył Mylesa Turnera. Turner zarabiający ponad 20 mln więcej niż nasz Portugalczyk był tłem, dla punktującego i zbierającego Neemiasa. Uwielbiam takie spotkania, gdzie sześciu najważniejszych zawodników drużyny notuje dwucyfrowe zdobycze punktowe. Nawet Bassey dostał kilka minut i zrobił co miał zrobić.

[Timi] Turner to ogólnie jest smutna historia tego sezonu. Totalnie się w Milwaukee nie odnalazł. A tymczasem Queta przypomina o sobie w końcówce rozgrywek i mam nadzieję, że będzie wysoko w głosowaniu na największy postęp. Kolejny jego bardzo dobry występ, a współpraca z Tatumem – jak to mówią: TOP.

[Adrian] Na minus – niepotrzebnie Tatum tak długo szukał tej ostatniej asysty do triple-double. Pełne 12 minut w trzeciej kwarcie, gdy wynik jest rozstrzygnięty? Proszenie się o kłopoty. Joe – Ty mnie nie wyprowadzaj z nerw!!!

[Timi] Trochę niepotrzebnie, to fakt, ale też te 31 minut to wciąż było najmniej w ostatnich meczach – tyle samo zagrał w Charlotte, choć tam jeszcze w czwartej kwarcie pojawił się na boisku, a w Milwaukee już sobie odpoczął ostatnie 12 minut.

[Adrian] Uwag kilka – mamy 3 porażki mniej niż Knicks, a zostało nam do końca zaledwie 5 spotkań. Sytuacja jest dla nas korzystna, bo 4 z tych 5 spotkań rozegramy u siebie, wszystko zależy od nas i nawet ewentualna porażka w Madison Square Garden może nam nie zaszkodzić. Być może do Nowego Jorku będziemy jechali już jako 2 drużyna Wschodu po RS, bo jak pokonamy Toronto i Hornets, to będzie pozamiatane, bo w poniedziałek NYK jedzie do Atlanty, a na wyjazdach spisują się przeciętnie, w przeciwieństwie do Hawks we własnej hali.

[Timi] Wszystko w naszych rękach – i to jest najważniejsze. Ten mecz w Nowym Jorku może rzeczywiście nie mieć znaczenia, ale najpierw zróbmy swoje po powrocie do Ogródku. Sytuacja jest bardzo dobra. Nie ma co ukrywać – to drugie miejsce jeszcze kilka miesięcy temu było dla nas nieśmiałym marzeniem, a teraz jest na wyciągnięcie ręki. Nie możemy tego wypuścić.

[Adrian] Zaczęliśmy poprzednio rozmowę o zmianach w drafcie i walce z tankowaniem. No to z tych 3 propozycji, najsensowniejsza, ale też i najłatwiejsza dla kibiców, co nie są maniakami NBA, jest ta trzecia. Losować będzie się wszystkie miejsca w loterii, czyli 18, bo to jest plan na draft po rozszerzeniu ligi. 5 najgorszych drużyn miałoby identyczne szanse na wybór numer 1, ale… to również oznacza, ze najsłabsza drużyna mogłaby spaść nawet na 10 pick, bo pozostałe 13 drużyn też będą miały szanse na najlepszy wybór, choć oczywiście trochę mniejsze. To jest moim zdaniem najsensowniejsza propozycja, z tym, że nadal to głupsze rozwiązanie niż obecne, które cudowne nie jest. Niby zwalczymy tankowanie, ale pewnie jakimś niesamowitym zbiegiem okoliczności Lakers, Dallas, czy inne wielkie rynki będą miały wielkie szczęście.

[Timi] Ja nadal do końca nie rozumiem tych propozycji – to znaczy rozumiem je pomimo tego zagmatwania, natomiast nie rozumiem, jak miałyby rozwiązać sedno problemu, bo one tego nie robią. Nadal będzie nagroda za przegrywanie, a po prostu czasem się zdarzy tak, że ktoś, kto tych szans ma bardzo mało, wylosuje jakiś wysoki pick. Te pomysły nie rozwiązują jednak samego tankowania. Oczywiście pytanie brzmi, czy da się w ogóle ten problem rozwiązać. Zdaję sobie sprawę, że żaden system nie będzie idealny – ten obecny na pewno taki nie jest i te, które mają być poddane pod dyskusje, też absolutnie nie, natomiast ewentualne zaproponowane zmiany raczej nie byłyby niestety krokiem w dobrą stronę.

[Adrian] Fajna propozycję złożył Mark Cuban. Bo skoro liga się rozszerzy, a to już wiemy, że to się wydarzy, bo tak naprawdę po głosowaniu Rady Gubernatorów reszta to tylko papierologia, długo trwająca, ale papierologia. Dojdą dwa zespoły, ale żeby nie zwiększać ilości spotkań, to dodatkowe mecze z ramach dywizji zostaną przeznaczone na cztery spotkania z nowymi drużynami, a – i to jest najważniejsze – Cuban wnioskuje o zmienię czasu trwania meczów z 48 minut do 40. Te 2 minuty zabrane z każdej kwarty, to tak jakby uciąć 14 spotkań w sezonie. Brzmi sensownie, mniej minut w nogach, mniejsze obciążenie – oby się to tylko przełożyło na faktycznie mniej minut dla najlepszych, a nie mniej minut dla ławki rezerwowych.

[Timi] Brzmi sensownie, to prawda – skrócenie liczby minut w sezonie bez rzeczywistego skracania liczby meczów, bo na to się pewnie liga nie zgodzi. Pytanie, czy zgodzi się na skrócenie minut. Podnoszą się też głosy, że przecież 48 minut to rzecz święta i że jak teraz będziemy liczyć rekordy itp. itd. Ale nie to powinno być priorytetem, dlatego jestem za każdą propozycją, która faktycznie zmniejsza obciążenie dla zawodników.

[Adrian] Skrócenie meczu to także ukłon dla TV, a nawet kibiców. Mi samemu coraz częściej trudno wytrzymać dwie i pół godziny na żywo, gdy następnego dnia mogę sobie to samo obejrzeć w góra godzinę, bez tych wszystkich przerw i reklam. Rekordy i tak nie mają znaczenia, w końcu kiedyś nie było rzutów za 3 punkty, oraz były inne przepisy dla gry obronnej. Skrócić mecz o 8 minut, zabrać po dwa czasy i zobaczymy jak to będzie klikać.

[Timi] Dla TV może niekoniecznie, bo jednak im dłuższa transmisja, tym więcej reklam idzie wcisnąć. Dlatego też te przerwy na żądanie nie znikają – bo to też jest dla TV ważne, żeby mieć jak najwięcej tych slotów. Natomiast dla kibiców rzeczywiście byłby to ukłon. Ja też jestem w tym gronie, że coraz trudniej jest oglądać mecze na żywo. Coraz trudniej nam wszystkim jest też się po prostu skupić na tak długi czas. Mówię nie tylko o sobie, ale też przede wszystkim o tych młodszych kibicach. Zresztą nie od dziś faktyczna długość meczów NBA jest problemem.

[Adrian] NBA Europe być może w końcu zacznie nabierać realnych kształtów, bo NBA dogaduje się z Euroliga, oraz FIBA. Nie ma się co oszukiwać, albo Euroliga dogada się z NBA w sprawie rozgrywek, albo nowy twór skończy jak NFL Europe. Silver oczekiwał od klubów inwestycji na poziomie miliarda a może nawet dwóch miliardów dolarów i oczekiwanie 10-15 lat na ewentualne zyski. No to tak nie działa, bo zapłacić za istniejący klub w NBA kilka miliardów ma sens, bo ta liga nie zbankrutuje, ale w Europie tej pewności nie ma, a to nie są drobne na zachcianki, nawet dla szejków.

[Timi] Kilka tygodni temu zmienił się szef Euroligi – Pauliusa Motiejunasa zastąpił Chus Bueno, który ponoć jest dużo bardziej otwarty na współpracę z NBA niż jego poprzednik. Słychać też, że zainteresowanie NBA Europe wyraziło grubo ponad 100 inwestorów, a wśród ofert są i takie opiewające na miliard dolarów – czyli dwa razy więcej niż minimum, jakie sobie Adam Silver założył. Robi się rzeczywiście ciekawie.

[Adrian] Ja nie bardzo wierzę w tych stu inwestorów :D No chyba że policzyli też kluby, co chcą się przykleić, ale nie mają kasy nawet na Euroligę. Gdyby tak grube kwoty były na stole, to NBA nie zawracałaby sobie głowy współpracą z Euroligą. Jednak w tym wszystkim widzę światełko w tunelu, bo wolę biedniejszy Żalgiris z mega historią, niż tworzenie zespołów na koszykarskiej pustyni. No i niech wypier… oba zespoły z Tel Avivu – dla nich powinien być puchar z pizdziszewa w rywalizacji z moskalami.