#524 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Zaczynają się ciężary – jesteśmy w trakcie najcięższego tripu wyjazdowego i zaczęlismy od meczu w Ohio. Zaczęliśmy dobrze, choć zapowiadało się nawet na bardzo dobrze. Do przerwy Cavs zostali zatrzymani na 36 punktach, potem się trochę odbili, ale mimo wszystko nie na tyle, żeby nam zagrozić. Cleveland po zwycięstwie z Pistons i długim odpoczynku nie pokazali absolutnie nic ciekawego, nawet bym napisał, że zagrali typowy basket z Hardenem na pokładzie – czyli coś co Bostonowi dość mocno leży.

[Timi] Pachniało kolejnym powrotem Cavs przeciwko Celtics w Cleveland. Coś jest w tych meczach w Ohio w ostatnich latach, że potrafimy z jednej strony wypracować sobie w takich spotkaniach dużą przewagę, a z drugiej strony ją potem stracić. No, w tym przypadku: prawie stracić.

[Adrian] Na plus – defensywna demolka w drugiej kwarcie i zrównanie z ziemią ich ławki rezerwowych – tyle wystarczyło. Ich ławka razem 13 punktów uzbierała, u nas Scheierman dowiózł 16 punktów, a Pritchard 18. Mecz wygrała nam obrona, bo ofensywa w wykonaniu Tatuma i Browna to była oparta na niskiej skuteczności.

[Timi] Warto dodać, że nasza obrona w ostatnich spotkaniach – tak naprawdę od przerwy na All-Star Game – weszła na zupełnie nowy poziom. To był szósty mecz z ostatnich dziewięciu, gdzie udało się zatrzymać rywala na 100 punktach lub mniej. I nawet Tatum w tym spotkaniu zrobił swoje w defensywie, kilka razy pokazując znakomitą mobilność jak na gościa, który wraca do gry po 10 miesiącach i po tak poważnej kontuzji.

[Adrian] Na minus – Mobley w ataku wyłączył Quete – zero zbiórek w ataku i skuteczność dramatycznie słaba, no nie było tu przypadku, po prostu Evan jest dzikiem. White w trybie spacerowym, a Gonzalez nadział się na cios, który pogasił mu światła.

[Timi] Ale że White bez ani jednego bloku… To ogólnie jest bardzo ciekawy przypadek, bo Celtics w tym meczu mieli jako zespół dwa przechwyty i nie zablokowali ani jednego rzutu, a ja i tak po tym spotkaniu robiłem highlightsy naszej defensywy.

[Adrian] Uwag kilka – Baylor Scheierman w ostatnich 15 meczach zanotował 4 razy double-double. Jego zdobycze w tym czasie to średnio 9 punktów, 6 zbiórek i 2,5 asysty. Tak po cichu, zupełnie niepostrzeżenie, nasz 25 latek stał się bardzo ważnym ogniwem zespołu. Za to zgasł Walsh, który był rewelacją wcześniejszej części sezonu.

[Timi] To fakt, Walsh ostatnio nam mocno przygasł, ale z drugiej strony bardzo cieszy, że Baylor Scheierman niejako wskoczył w jego buty. I teraz to on błyszczy. Potwierdza się w ten sposób, że na początku rozgrywek warto pamiętać o tym, jak długi jest sezon i że nawet jeśli w listopadzie ktoś nie gra albo zawodzi, to w lutym czy marcu może jeszcze nam przynieść naprawdę sporo pociechy. Scheierman to najlepszy tego przykład – cierpliwość popłaca.

[Adrian] No i mecz z SAS, który zapowiadał się na szlagier, a tymczasem…. O sprawie Browna osobno porozmawiamy na końcu. Do przerwy było to wyrównane spotkanie ze wskazaniem na Boston, ale po przerwie zabrakło jednego ogniwa. Jak dodamy do tego ograniczone minuty Tatuma, to jest to przepis na porażkę – minimalną, ale jednak porażkę.

[Timi] Szkoda, że tak to się potoczyło, bo nawet liga zapowiadała to spotkanie jako starcie dwóch najgorętszych ostatnio drużyn w całej NBA. Mimo wszystko brawa za walkę w zasadzie do samego końca. Porażka przyjemna nie jest, ale kilka plusów po takim meczu na pewno da się wypisać.

[Adrian] Na plus – White zagrał doskonałą pierwszą połowę, bo w drugiej miał problemy ze skutecznością, Tatum dawał z siebie ile mógł, ale nadal jest zardzewiały, a największym zaskoczeniem był Harper Jr, który kolejny raz się wstrzelił.

[Timi] White szalał też w trzeciej kwarcie. Zaraz po przerwie zdobył 19 ze swoich 34 punktów – no nie pierwszy raz w ostatnim czasie zdarza mu się taka gorąca kwarta. Oby jak najczęściej. Bardzo fajną historię napisał Harper Jr., który zagrał przecież przeciwko swojemu młodszemu bratu i ustanowił swój nowy rekord kariery w punktach (22), podwajając swoje dotychczasowe najlepsze osiągnięcie (11). To kolejny już jego bardzo udany występ w tym sezonie i wygląda na to, że Brad Stevens znów znalazł potencjalnie wzmocnienie na długi czas. A co do Tatuma, to rzeczywiście tej rdzy trochę jeszcze tam jest, ale bardzo mi się podobało w tym meczu te jego szybkie wejścia pod kosz. Widzieliśmy to już też w Cleveland – JT nadal ma tę szybkość i siłę, a przecież to dopiero trzeci mecz po powrocie. Rośnie pewność siebie i to cieszy najbardziej.

[Adrian] Na minus – w drugiej połowie poza Harperem to nasza ławka niewiele wnosiła na parkiet, a niestety wtedy byli najbardziej potrzebni. W drugiej połowie mieliśmy tylko 11 asyst, a przypomnę, że w pierwszej sam Brown w kilkanaście minut miał ich 7. Queta nie radził sobie z Wembym, ale z nim to sobie nikt nie radzi.

[Timi] Wembanyama nam powrzucał tych trójek, ale tak naprawdę nie ma za bardzo na to  recepty. I tak próbowaliśmy go męczyć i wciągać niemal w każdą akcję po drugiej stronie boiska, co przynosiło sporo dobrego. Bo choć jest kandydatem na najlepszego defensora ligi, to mądry atak potrafi wykorzystać jego słabe strony.

[Adrian] Uwag kilka – Brown i jego wyjebka z parkietu. Wyrzucony został słusznie, bo się zagotował niesamowicie i tu nie za bardzo jest miejsce na polemikę, po tym co tam nawymachiwał i nakrzyczał, ale…  Do tego doprowadziła cała sekwencja zdarzeń. W tej konkretnej akcji, to Jaylen był faulowany nie raz, a dwa razy i sędzia który stał dosłownie metr od akcji, albo jest upośledzony, albo niewidomy. Potem nastąpiła erupcja wulkanu i tego już nikt nie mógł powstrzymać. Brown pretensje miał słuszne, ale zagotował się jak dzieciak. Po co z drugim technicznym wtrącił się sędzia niezaangażowany w akcje? Nie wiem, ale się domyślam. Nie pierwszy raz ten sędzia daje się poznać ze złej strony. Jakiś czas temu Udoka też miał z nim pod górkę i nie przebierał w słowach. Ja nawet nie jestem zły, bo uważam że dobrze się stało – może wreszcie ktoś zwróci uwagę na wyczyny kilku panów z gwizdkiem, a wszystko perfekcyjnie skomentował Słusznulla.

[Timi] Ja nie jestem przekonany, czy ktoś zwróci na to uwagę, bo to się dzieje od dłuższego czasu. Ten sędzia, który dał pierwszy faul techniczny, kiedyś… kopnął leżącego Jusufa Nurkicia, gdy ten doznał fatalnej kontuzji nogi jeszcze w Portland. I powiem tak – jeśli zaczynamy kojarzyć jakiegoś arbitra, no to albo musi być super, albo to efekt jego pomyłek i błędów. W tym przypadku chodzi o to drugie. A ja bym wolał, żeby sędziowie pozostali dla mnie anonimowi. Jest jednak grupa arbitrów – i Tyler Ford do tej grupy należy – którzy częściej niż powinni myślą, że tu chodzi o nich i robią z siebie bohaterów pierwszego planu.

[Adrian] Hospital Celtics w akcji i niewiele zabrakło. Pomijam ten gwizdek z samego środka dupy w ostatniej sekundzie… Pomimo tego niewiele zabrakło. Dużo bardzo dobrej gry, niesamowita ławka rezerwowych z Bostonu i mecz, który pokazuje, że to OKC jest do ugryzienia.

[Timi] Za niecałe dwa tygodnie rewanż w Ogródku i w sumie już się nie mogę doczekać, bo to było kolejna bardzo dobra koszykarska uczta. Znów – wielka szkoda, że finalnie bez zwycięstwa i znów szkoda, że sędziowie w tej ostatniej akcji odgwizdali coś takiego, natomiast abstrahując od wyniku, to trzeba Celtics chwalić za walkę do samego końca na najtrudniejszym terenie w NBA.

[Adrian] Na plus – świetny Hugo Gonzalez, który coraz bardziej imponuje w swoim debiutanckim sezonie. 34 punkty Browna, choć zabrakło lepszej skuteczności zza łuku. Scheierman z kolejny dobrym meczem. Pritchard z kolejnym buzzerem – gość przejdzie do historii ligi z tymi swoimi rzutami w ostatniej sekundzie, bo można z tego zrobić już całkiem sporą kompilację. No i Jordan Walsh, który odrodził się w tym meczu niczym Fenix z popiołów.

[Timi] Jest za co chwalić naszych i w sumie pomimo tego, że wracamy z tego wyjazdu z bilansem 1-2, to człowiek ma poczucie, jakby to co najmniej było 2-1 albo nawet 3-0. Taki to jest dziwny i fascynujący sezon. Chyba dawno już nie było tak, że po dwóch kolejnych porażkach byśmy wypisali tyle plusów, a tu proszę.

[Adrian] Na minus – Queta w ataku bardzo ograniczony, no to kolejny mecz gdzie nie bardzo potrafi poszukać recepty na wysokich i szczupłych, a przez to szybkich środkowych przeciwnika. Kulała też skuteczność zza łuku, bo jedna trafiona trójka więcej i…

[Timi] Jeśli chodzi o skuteczność z dystansu, to trochę więcej oczekujemy od Hausera. Tylko dwa trafienia z ośmiu prób – no zbyt często w tym sezonie miewa takie mecze. A w takich spotkaniach “na styku” jak widać jedna trójka więcej potrafi naprawdę zrobić wielką różnicę.

[Adrian] Uwag kilka – pomimo porażki jestem zadowolony z gry. Bo skład był jaki był, bez Tatuma i bez White’a, a i tak pokazaliśmy charakter – taki playoffowy charakter. Do końca sezonu zasadniczego 4 tygodnie, to jest to naprawdę dobry prognostyk. Obrona klika, zawodnicy są w gazie, charakterologicznie drużyna zbudowana świetnie. Nic tylko czekać na pierwszą rundę i zapinamy pasy.

[Timi] Dokładnie tak, mam bardzo podobne odczucia, a przecież jakby nie patrzeć, to i przeciwko Spurs, i teraz przeciwko Thunder nie zagraliśmy w pełnym składzie (przy czym trzeba zaznaczyć, że OKC byli bez Williamsa i Hartensteina). Bardzo jestem ciekaw tego kolejnego starcia z obrońcami tytułu w Ogródku pod koniec marca. Tak naprawdę będzie to nasz najcięższy rywal, jeśli chodzi o pozostałe mecze do końca rozgrywek. Na rozkładzie mamy też jeszcze m.in. Timberwolves (22 marca), Hornets (29 marca i 7 kwietnia) czy Knicks (9 kwietnia).

[Adrian] Pistons zanotowali 4 porażkę z rzędu przegrywając z Miami. Fakt, że były to też mecze z Cavs i SAS, ale jednak łomot w 4 kwarcie od Nets jest zaskakujący. Czyżby zaczął się marcowy kryzys? Wprawdzie teraz będa mieć łatwiejszy kalendarz (przynajmniej kilka spotkań), ale jeszcze kilka wpadek z takimi Nets i zacznie się mała panika. Wydawało się, że kwestia pierwszego miejsca na Wschodzie jest rozstrzygnięta, ale jeszcze miesiąc grania i wszystko może się zdarzyć.

[Timi] Był nawet taki moment, że Celtics mieli bliżej w tabeli do Pistons na pierwszym niż do Knicks na trzecim miejscu. No ale zobaczymy. Kryzysy się zdarzają. My też wszystkiego do końca sezonu na pewno nie wygramy, ale warto tę presję na Pistons jak największą wywierać.

[Adrian] Te dwie porażki w tym tygodniu trochę utrudniły pogoń, ale… nadal sprawa jest otwarta. Ważne żeby utrzymać drugie miejsce i ewentualne HCA nad NYK. A skoro pojawiło się NYK – Bridges zdobył 36 punktów, ale w ostatnich 5 meczach razem. Dla porównania – Scheierman w ostatnich 5 meczach zdobył 47 punktów, a Gonzalez 27 punktów. W NYC paniki jeszcze nie ma, ale prasa zastanawia się, jak można było za niego dać aż tyle picków. Z punktu widzenia kibica Bostonu – gdzie wady?

[Timi] Bridges jednak swoją wartość pokazał rok temu w fazie play-off – szczególnie w Ogródku. Może tych pięć picków to była przesada, natomiast słabsza forma Bridgesa to nie jest największy problem Knicks w tym sezonie. A co do tej naszej pogoni, to rzeczywiście znów się zrobiły schody, bo Pistons po serii porażek akurat dwa ostatnie mecze wygrali, podczas gdy my – mimo dobrych nastrojów – wracamy do Bostonu też z dwoma porażkami z rzędu.

[Adrian] Maxey kontuzjowany i Sixers maja już naprawdę spory problem. Wydaje mi się, że 6 miejsce na Wschodzie jest poza ich zasięgiem. W turnieju Play In może być różnie – Atlanta 7 wygranych z rzędu, Hornets na fali, a Orlando tez zaczęło wygrywać seriami. Mieli być czarnym koniem, a tymczasem zapowiada się na koniec grania na początku kwietnia.

[Timi] Na fali są też Heat i okazuje się, że miejsca 10-5 na Wschodzie dzieli w teh chwili różnica czterech meczów. Tu się jeszcze może bardzo dużo podziać – w każdą stronę tak naprawdę. 76ers będą mieli kłopoty bez Maxeya, ale poza dziesiątkę już raczej nie wypadną, dlatego jeśli Maxey wróci na początku kwietnia (a wtedy też skończy się zawieszenie George’a), to będą mieli jeszcze trochę czasu, żeby powalczyć. Dla nas ta bitwa o ostatnie miejsca premiowane awansem do fazy play-off to przynajmniej w teorii dobra wiadomość, bo może się okazać, że w pierwszej rundzie trafimy na dość wymęczonego rywala. Choć do tego droga jeszcze oczywiście daleka, więc może nie ma co aż tak bardzo wybiegać w przyszłość.

[Adrian] Czy podobnie jak ja, życzysz Sixers zajęcia 7 miejsca i pierwszą rundę z nami? Ja sobie bardzo życzę taki scenariusz.  Z tych drużyn które najprawdopodobniej będa walczyć w turnieju Play In to wolałbym uniknąć Hornets i Atlanty – Toronto i Sixers bierzemy na klatę luzikiem. No a nie byłoby nic piękniejszego niż rozpłakany Embiid, najlepiej już po 4 meczu. Te nasze serie w PO z nimi, to jest kawał historii naszego Tygodnika :D

[Timi] 76ers to zawsze fajny rywal dla nas. Dość powiedzieć, że to już sześć kolejnych wygranych serii play-off przez Celtics w tej rywalizacji, w tym trzy od 2018 roku. Dlatego ja nie mam nic przeciwko takiemu rozwiązaniu, natomiast w tej chwili najważniejsze dla nas nie powinno być to, kto awansuje z siódmego miejsca, a to żeby utrzymać drugie.