#521 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] All Star Weekend za nami. All Star Game na plus, bo faktycznie było ciekawie, a nawet bronili. Ostatni mecz nie pyknął, bo jedna drużyna nie trafiała, ale trudno odmówić zaangażowania. Dawno nie było tak ciekawie, więc chyba nowa formuła się sprawdziła.

[Timi] To prawda, zewsząd słychać głosy, że to się zaskakująco dobrze oglądało. W tym wszystkim najwięcej krytyki spadło na… Doncicia i Jokicia, którzy wyraźnie mieli wywalone na All-Star Game, tak jak w poprzednich latach. I z jednej strony nie dziwię się głosom m.in. Anthony’ego Edwardsa, któremu się akurat chciało, ale z drugiej strony to oczywiste, że Jokić i Doncić nie będą sobie wypruwać żył w meczu o pietruszkę, tym bardziej że obaj nie byli ostatnio w pełni sił.

[Adrian] Damian Lillard trzeci raz królem trójek. Co zrobił w ostatnich rzutach Devin Booker, to wie tylko on i wróżbita Maciek. Niesamowita końcówka jego serii… Ciekawi mnie, czy Dame za rok postanowi powalczyć o czwarta koronę – coś mi podpowiada, że owszem.

[Timi] Pobiłby wtedy rekord wszech czasów, ale zapowiada się, że będzie miał za rok bardzo mocną konkurencję, bo udział deklaruje też Stephen Curry, który chciałby pewnie już pod koniec swojej kariery zmierzyć się z Lillardem oraz… Klayem Thompsonem. Jeśli rzeczywiście taki byłby skład konkursu trójek za rok, to z pewnością będzie to jedno z najbardziej wyczekiwanych wydarzeń całego weekendu.

[Adrian] Osobna kwestia to konkurs wsadów – chyba można go zlikwidować. Kiedyś te konkursy budziły zachwyt, dziś można to skwitować uśmiechem, lub milczeniem z politowania. Było kiepsko w ostatnich latach, a jest jeszcze gorzej.

[Timi] Minęło 10 lat od jednego z najlepszych konkursów wsadów w historii ligi. To nie jest tak, że się nie da. Ale potrzeba tutaj jakiegoś impulsu. To jasne, że dziś konkursy wsadów są przede wszystkim odtwarzaniem tego, co już było. Jednak nadal można to zrobić w fajny, ciekawy i widowiskowy sposób. Potrzeba też po prostu trochę większych nazwisk. W przeciwnym razie to naprawdę nie ma większego sensu.

[Adrian] Wracamy po przerwie na ASW, czyli zaczynamy poważne granie. To jest ten moment, gdzie zespoły nie maja już wymówki, albo skład na ten sezon klika, albo spokojnie można myśleć o kolejnym sezonie. No i przez 3 kwarty nasza gra z GSW klikała, oj jak klikała. Jak się to oglądało… A w 4 kwarcie jak ekipa z Kalifornii postawiła wysoką i agresywna obronę, to ta nasza przewaga topniała w oczach. No ale jest kolejny win.

[Timi] Na szczęście to był kolejny nasz mecz w tym sezonie z kategorii tych, że po trzech kwartach przewaga była na tyle duża, że nie dało się tego przegrać. Choć fakt faktem, że mocna i agresywna defensywa Warriors w czwartej odsłonie napsuła nam sporo krwi. Ale najważniejsze, że w odpowiednim momencie przerwaliśmy ten zryw Wojowników i w miarę spokojnie dowieźliśmy wynik do końca. Nie ma się co dziwić, że wkradło się lekkie rozluźnienie po 36 minutach, tym bardziej że to był pierwszy mecz po przerwie. Ale teraz trzeba już się spiąć na całe 48 minut, bo mocniejszy – albo zdrowszy w przypadku Warriors – rywal mógłby nam zrobić więcej krzywdy.

[Adrian] Na plus – Brown z masywnym triple-double, a Pritchard z kolejnymi 26 punktami z ławki. Od kiedy wrócił na ławkę, nie rozgrywa słabych czy przeciętnych spotkań – po prostu, on jest w tym najlepszy. Nie ma co go uszczęśliwiać na siłę inną rolą – skoro robi to doskonale, trzeba budować skład tak, żeby Payton zawsze był ten 6. Dobry mecz Gonzaleza – no ja tam czekam już na jego kolejne sezony, oby nadal się rozwijał tak jak do tej pory.

[Timi] Znakomity mecz Browna, a te cyferki to prawie jak u Rondo swego czasu – choć u Rajona pewnie zamienilibyśmy miejscami punkty i asysty. A co do Pritcharda, to rzeczywiście potwierdza, że jako rezerwowy jest po prostu fantastyczny. Już wiele razy to pisałem, ale to naprawdę ogromny luksus mieć takiego zawodnika, który w taki sposób akceptują swoją rolę, nie narzeka, a po prostu wychodzi na boisko, robi swoje i dominuje.

[Adrian] Na minus – kompletnie nie potrafiliśmy się odnaleźć w 4 kwarcie. Dobrze, że chociaż na desce było aktywnie, bo ilość strat nas zabijała. Na szczęscie udało się doczłapać do ostatniej syreny.

[Timi] Kilka razy w tym sezonie mieliśmy problem z taką agresywną defensywą rywala na całym boisku. Taka presja czasem powoduje, że odcina nam prąd i pojawiają się bardzo głupie błędy. Trzeba nad tym pracować i reagować trochę lepiej musi też w takich sytuacjach Mazzulla, bo jak rywal łapie dzięki temu wiatr w żagle, to tylko się napędza.

[Adrian] Uwag kilka – NYK dostał kolejne klapsy od Pistons i teraz mają dwie porażki więcej od nas. To już kolejna porażka z Pistons i zespół z Detroit na razie leje wszystkich swoich głównych przeciwników na Wschodzie. No nie ma przypadku w ich pozycji w tabeli. Jestem ciekawy ich meczów z OKC i SAS, bo tu mają do rozegrania 4 mecze – to może dać odpowiedź, czy to na serio, czy jeszcze nie.

[Timi] Pistons wygrali wszystkie trzy mecze z Knicks w tym sezonie. Chociaż “wygrali” to mało powiedziane, bo oni łącznie w tych trzech spotkaniach byli lepsi aż o 84 punkty! To jest prawdziwa dominacja. Ale też warto pamiętać, że sezon zasadniczy to jedno, a faza play-off to drugie. Niczego nie umniejszamy Pistons, natomiast sami dobrze wiemy, że w połowie kwietnia wszyscy startują z mniej więcej tego samego pułapu i od bilansu 0-0. Bo my rok temu też zdominowaliśmy Knicks w fazie zasadniczej, a co się potem wydarzyło, to niestety pamiętamy.

[Adrian] W obozie Celtics cisza, czyli chyba realizuje się plan o którym pisałem po Trade Deadline – 14 dni w dwunastoosobowym składzie, a potem pokulamy się na jakichś umowach 10 dniowych, żeby finalnie podpisać dwóch zawodników z naszych kontraktów Two Way i zmieścić się w  tych 800 tysiącach pod Luxury Tax.

[Timi] Tak, wydaje się, że skoro już pod ten próg zeszliśmy, to teraz zrobimy wszystko żeby pod nim zostać, nawet jeśli będzie trzeba co do dnia odmierzyć podpisywanie kontraktów. Warto przy tym pamiętać, że w ten sposób dajemy sobie szanse na reset bycia recydywistą. Jeśli za rok znów będziemy mieli możliwość zejść pod próg, to na pewno pomyślimy o tym trochę dłużej, skoro nam to zrobi ten reset.

[Adrian] No nie wiem czy za rok będziemy znowu się szarpać, żeby zejść pod próg – chyba że bedzie to kolejny raz uwarunkowane czynnikami zewnętrznymi jak teraz. Inaczej tego nie widzę. Po coś Stevens ma te wyjątki TPE. Ja raczej widzę walkę o każdego zawodnika, który bedzie pomocny w zdobyciu kolejnego mistrzostwa, a to oznacza koszty.

[Timi] Może tak być, ale też chodzi po prostu o to, by mieć taką możliwość. A jakbyśmy teraz nie zeszli, to by tej możliwości po prostu nie było – bo musisz być pod progiem przez dwa kolejne sezony, żeby ten reset zrobić. Stevens dobrze jednak wie, że w NBA trzeba być jak najbardziej elastycznym, bo nigdy nie wiesz, w którą stronę akurat będzie warto iść.

[Adrian] Jayson Tatum odlicza tygodnie – zamieścił tweeta o 40 tygodniach od kontuzji. Chyba zaczyna się niecierpliwić – nic dziwnego, w końcu ma nadal 19 lat, to i chciałby pograć ;)

[Timi] Coraz głośniej mówi się, że powrót Tatuma nastąpi w marcu. Jedno ze spotkań na początku miesiąca dostało nawet transmisję na cały kraj. Przy okazji innego ceny biletów poszybowały natomiast mocno w górę – choć to akurat dotyczy meczu z Mavs, a więc to może być podyktowane pierwszą wizytą Coopera Flagga – chłopaka z Maine – w Bostonie.

[Adrian] Plotki z Los Angeles – to, że Lakers mają ochotę na Giannisa to żadna nowość, ale ponoć nie chcą się żegnać z LeBronem. A może to chłodna kalkulacja – Giannis za duża kasę, bo mała być nie może skoro on ma ważny kontrakt, a James wtedy wreszcie za mała kwotę, żeby nie zapychać salary.

[Timi] Na ten moment mimo wszystko bliżej mi do tego scenariusza, że James wraca na pożegnalne tournee tam, gdzie to wszystko się zaczęło, czyli do Cleveland. I też już zresztą słychać, że Cavs nie mieliby z tym absolutnie żadnego problemu. Fakt faktem, że LeBron już zaraz kończy karierę, a jego pożegnalny sezon na pewno będzie dużym cyrkiem, ale nawet mimo tego – jeśli oczywiście zagra za dużo mniejsze pieniądze – może być dla takich Cavs dużym wzmocnieniem na przyszły sezon.

[Adrian] Zobaczymy jakie to byłby sezon dla Cavs, bo ja tam widzę już szaleńcza pogoń za wszelkimi możliwymi indywidualnymi rekordami, bez patrzenia na wyniki. Zobaczymy – czas pokaże. Być może James jednak zejdzie na ziemie i bedzie chciał poświęcić się dla drużyny. Jak sobie przypomnę pożegnalny sezon Kobasa, to jak to ma wyglądać tak samo, to chyba dobrze dla nas jak wbije do Cavs.

[Timi] Też tak uważam, choć z drugiej strony Cavs mimo wszystko stać na to, by przy tym całym cyrku i tak wbić się do walki o mistrzostwo. I także dla LeBrona to mogłoby być coś świetnego. Zejść ze sceny w chwale – a nie tak jak Kobe. Wierzę w to, że mógłby w to pójść, choć z drugiej strony jakby miał pięć tytułów mistrzowskich, to już tylko o jeden mniej od Jordana, więc tu znów mogłaby się otworzyć inna furtka…

[Adrian] Oglądałem sobie w sobotni poranek derby Los Angeles. No to powiem, że jednak po LeBronie ten wiek zaczyna być widać coraz wyraźniej. Niby oszukał metrykę, ale… Pierwszy krok już nie ten, a od tego wszystko się zaczyna w NBA. W obronie orłem nigdy nie był, a w sezonie zasadniczym to już w ogóle, ale teraz wygląda to po prostu źle. Jak do składu Cavs wstawisz dwóch takich ancymonów jak Broda i Glaca, to ja tego nie widzę. Dla nas to lepiej, więc trzymam kciuki.

[Timi] Tymczasem słychać, że Cavs mogą też spróbować włączyć się do walki o Giannisa Antetokounmpo, która niewątpliwie będzie rozgrywać się latem tego roku. Będzie ciekawie, to na pewno, ale do lata jeszcze sporo czasu i sporo meczów do rozegrania.

[Adrian] Wróćmy jeszcze na chwilę do shitstormu o tankowanie. Adam Silver powiedział słów kilka, kilka ponoć mniej oficjalnie i co pomysł to głupszy. Zakaz handlowania pickami, a przynajmniej zakaz protekcji wysyłanych picków, koniec z premiowaniem w loterii słabych drużyn, a być może koniec samej loterii i bedzie podpisywanie zawodników z FA. Niby to wszystko tylko luźne pomysły, ale ja tu widzę faworyzację drużyn z wielkich rynków. Z naszej perspektywy jestesmy gdzieś pośrodku, a może nawet trochę wyżej, ale… nie o to chodzi w sporcie.

[Timi] To są pomysły typu: wylać dziecko z kąpielą. No przecież większość tych propozycji nie ma większego sensu. Na reddicie pojawił się natomiast ostatnio ciekawy post. Jedna z hokejowych lig ma taki system, że jak drużyna odpadnie z rywalizacji o fazę play-off, to od tego momentu zaczyna zbierać punkty, które potem dają miejsce w klasyfikacji – czyli im więcej masz punktów, tym wyższe miejsce. Punkty zbiera się oczywiście za zwycięstwa. I to ma nawet sporo sensu, bo wtedy nawet jak jesteś słaby i szybko odpadniesz z walki np. o turniej play-in, no to potem musisz jednak się spiąć, by te punkty nazbierać. Oczywiście nie jest to idealne rozwiązanie, ale myślę, że warto zwrócić uwagę w kierunku właśnie innych lig, gdzie funkcjonują tego typu systemy, żeby zobaczyć jak można sobie z problemem poradzić.

[Adrian] No i odbyło się spotkanie z rada Gubernatorów w tej sprawie i kilka pomysłów nabiera konkretnych kształtów. Jedno jest pewne – w przyszłym sezonie walka z tankowaniem nabierze tempa. Zakaz wybierania w Top4 Draftu rok po roku, a nawet w trzech kolejnych sezonach. Zmiany w protekcji picków, a co ciekawsze – zamrażanie protekcji w Trade Deadline. Szanse w loterii obliczane na podstawie 2 sezonów – oraz zmniejszenie % dla zespołów w loterii, a sama loteria rozszerzona na wszystkie drużyny. Potwierdza się, że omawiają nawet te idiotyczne pomysły. Jest jeszcze sporo czasu, jeszcze sporo może się wydarzyć, ale sensownych propozycji – jak na lekarstwo.

[Timi] No właśnie, bo jednak wszystkie te pomysły nie dotykają sedna problemu – nadal żadna z tych propozycji nie sprawia tak naprawdę, że drużynom nie będzie się opłacało przegrywać. Dlatego jestem bardzo ciekaw, co z tego wyniknie, natomiast wydaje się, że NBA znów – tak jak lata temu, gdy reagowała na sławny “proces” Sama Hinkiego – chce po prostu mieć czyste sumienie, że oni przecież coś zrobili i coś nowego spróbowali. Tyle tylko, że za kilka kolejnych lat wrócimy do punktu wyjścia i ten temat znów się pojawi i znów trzeba będzie działać.

[Adrian] Co ciekawe, proces Hinkiego okazał się klapą – po prostu. Phila wiele lat starała się przegrywać, żeby mieć z tego profity, a na końcu okazuje się, że nawet Finału Konferencji nie są w stanie zrobić. Hinkie został zatrudniony w 2013 roku, w 2014 wybrali Embiida, proces trwał dalej i osiągnęli mniej, niż wiele innych zespołów. Dlatego ja nie jestem pewien, czy walka z tankowaniem ma sens. Usprawnienie loterii, draftu, profity dla zespołów które nie przegrywają specjalnie, ale walka z tankowaniem to walka z wiatrakami. Większym dla mnie problemem jest rezygnacja zawodników z treningów dla niektórych drużyn przed draftem, niż samo tankowanie. Bo to jest całość procesu – zwalczasz jedna patologię, ale pozwalasz na inną. Co da zakaz wyboru rok po roku w Top4 draftu, skoro draft draftowi nie równy. Są takie lata, że w Top4 to jest jeden sensowny zawodnik, a rok później może dwóch, a ty zawsze masz 3 wybór i nic nie skleisz. Jedyny sensowny pomysł, to zakaz wysokiego wyboru, gdy sezon wcześniej robisz Finał Konferencji – tylko ja bym to rozszerzył już do 2 rundy, bo sporo mieliśmy takich przypadków.