#535 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Cleveland zostało zgładzone. To nie były porażki, to raczej rozpatrujemy w kategoriach wpierdoli. To co zrobili z zespołem z Ohio w końcówce pierwszego meczu, oraz w czwartym spotkaniu, to jest deklasacja. Tu nie było żadnego niedopowiedzenia. Najzabawniejsze, iż Harden w wywiadzie raczył powiedzieć, że może przegrali, ale on uważa, że to Cavs jest lepszą drużyną. Trudno go traktować inaczej, niż jako zwykłego kretyna.

[Timi] Harden znów nie dojechał w fazie play-off i tej łatki już raczej nie zmieni. A takimi wypowiedziami na pewno sobie nie pomaga. Po prostu absurd. Knicks tymczasem po 27 latach wracają do finałów. Z jednej strony można powiedzieć, że ten Wschód w tym roku rzeczywiście był wyjątkowo słaby, ale z drugiej strony rozmiary dominacji NYK – dla których to była jedenasta wygrana z rzędu (czyli druga z rzędu seria wygrana do zera) – muszą robić wrażenie. Nowojorski zespół miał w tym sezonie sporo wzlotów i upadków, ale formę złapał w idealnym momencie. A w finałach wszystko się tak naprawdę może zdarzyć.

[Adrian] Niespodziewanie wątek Cavs i Hardena ma swój dalszy ciąg i to w Filadelfii. Mike Gansey czyli do niedawna jeszcze GM z Cleveland został Prezydentem Sixers. No kurczaczki – jakież to procesy myślowe nastąpiły w Phili, żeby Moreya który ściągnął do Sixers Hardena, co było początkiem małej katastrofy, zastąpić gościem, który ściągnął do Cavs Hardena, co skończyło się katastrofą w serii z NYK. Jakieś deja vu mam…

[Timi] Pytanie, czy w Cleveland to na pewno był jego pomysł – bo tam jednak Koby Altman ma chyba najwięcej do powiedzenia, jeśli chodzi o ruchy kadrowe Cavaliers. Gansey od wielu lat pracował w Ohio – najpierw D- League, a od 2017 roku już dla Cavs. Teraz dostanie szansę na bycie szefem szefów i zobaczymy. Nie ma wcale łatwego zadania w Filadelfii, biorąc pod uwagę kontrakty George’a i Embiida.

[Adrian] SAS doprowadziło do remisu, a za wszystkim stoi nieśmiertelny Pop. To on, pomimo swojego stanu zdrowia, udał się do szatni zespołu przed meczem numer 4 i przypomniał wszystkim, jak wygląda koszykówka z San Antonio. No i chłopaki zagrali jak z nut i wyrównali rywalizację. Wszystko zaczyna się od nowa, ale teraz potrzeba już tylko dwóch zwycięstw.

[Timi] Popovich może już nie jest trenerem i przez wylew nie ma już na pewno tyle energii, co kiedyś, ale jego wpływ na Spurs jest dalej niepodważalny. A to najlepszy tego przykład. Zresztą w trakcie tegorocznej fazy play-off ukazało się już kilka artykułów, które zaglądają za kulisy tej nowej rzeczywistości w San Antonio i widać, że Pop cały czas działa bardzo aktywnie, tylko że teraz trochę bardziej z cienia. Fajnie też widzieć, że na meczach Spurs obok Popovicha często pojawia się m.in. Tim Duncan, który w ten sposób “oddaje” swojemu trenerowi te wszystkie lata współpracy, gdy to wybitny trener prowadził fantastycznego zawodnika.

[Adrian] A w kolejnym meczu OKC zagrali na takiej kur… kurczaki jak oni gnietli. Ależ dobra jest ta seria, ale się to ogląda. Tak – zdecydowanie jest to przedwczesny Finał, ale co ciekawe – tak uciekając na chwilkę od tej pary – to NYK stał się faworytem wielu komentatorów, to może z tym przedwczesnym Finałem trochę się śpieszymy i warto poczekać? No tak czy siak – OKC pokazało kły, a Caruso jest wysłannikiem piekieł!

[Timi] Skala dominacji Knicks w tegorocznej fazie play-off jest taka duża, że takie głosy już nie dziwią. Z pewnością nie będą stać na straconej pozycji. Teraz znów mają sporo przerwy, żeby się przygotować – a jest do czego, bo tak jak mówisz, seria Thunder-Spurs dowozi. Wydaje się, że OKC mają ten atut w postaci doświadczenia, ale teksańska ekipa potrafi odpowiedzieć. To jest bardzo trudna, momentami trochę brudna seria, więc z pewnością ktokolwiek do finału awansuje, to będzie wymęczony i poobijany, co też oczywiście może zadziałać na korzyść NYK. Też uważam, że mamy w tej chwili na Zachodzie przedwczesny finał, ale to nie znaczy, że Knicks są bez szans – finał też zapowiada się znakomicie.

[Adrian] No i mamy G7 na Zachodzie. Gdy Tygodnik zostanie opublikowany, będzie już wiadomo czy SAS, czy OKC wystąpi w Finale. A wracając do G6 – San Antonio po prostu zdemolowało OKC i kurczaczki… mimo że ostatni mecz będzie w Oklahomie, to ja faworyta w tym meczu nie widzę. Na pewno ten mecz obejrzę na żywo, już się z Juniorem umówiłem, że od 2 do 5 rano będziemy niezdrowo się odżywiać, pić niezdrowe napoje i oglądać MECZYCHO!

[Timi] To już piąte Game 7 w tegorocznej fazie play-off! Tak dużo ich nie było od lat. Ta seria po prostu zasługiwała na to, by o zwycięzcy zdecydował mecz numer siedem. Spurs w szóstym starciu znów zagrali fantastycznie w obronie. Po raz kolejny “usiedli” na rywalach, a Thunder po raz kolejny byli zaskakująco bezradni jak na obrońców tytułu. Też nie widzę wyraźnego faworyta siódmego meczu – tym bardziej że już wiadomo, że OKC zagrają bez Jalena Williamsa (nie rozumiem, po co wracał na szósty mecz) oraz Ajaya Mitchella. Liczę, że oba zespoły zgotują nam na zamknięcie serii tak samo wspaniałe widowisko jak na otwarcie tej rywalizacji.

[Adrian] Jaylen Brown zdobył 4 miejsce w głosowaniu do All-NBA, ale nie zmieścił się do First Team, gdyż liga zmieniła reguły gry  w trakcie trwania sezonu. Cade i Luka wprawdzie nie rozegrali wymaganej przez NBA liczby meczów, ale to nic…NBA olała własne zasady które wprowadziła. I wcale mi tu nie chodzi o użalanie sie nad faktem, że Brown finalnie był 6 i znalazł się w Second Team, tylko zwracam uwagę na idiotyzm samej NBA, która łamie własne zasady :D

[Timi] Kolejne absurdy – tworzyć przepisy, których w sumie i tak się nie przestrzega. Jeszcze tego Doncicia bym zrozumiał, skoro poleciał na narodziny córki (wyjątkowa, osobista sytuacja), choć z drugiej strony gdyby nie zbierał tylu fauli technicznych, to też nie zostałby zawieszony na jedno spotkania. No ale po coś te zasady zostały wprowadzone, więc w sumie po co, skoro na końcu nie obowiązują wszystkich? Szkoda, bo Brown zasługiwał na miejsce w najlepszej piątce. Druga piątka to też fantastyczne osiągniecie, ale jednak mniej sprawiedliwe.

[Adrian] Adam Silver coraz bardziej zaczyna przypominać Sterna, który też miał wszystko i wszystkich w pompie. W kolejnym Tygodniku porozmawiamy o reformie draftu, bo jeszcze nie wszystkie szczegóły zostały ujawnione, a także warto przeanalizować co to oznacza na rynku wymian, ale… tam jest jeden punkt, że pewne decyzje może komisarz podejmować personalnie, bez żadnych umocowań w przepisach :D Dosłownie o taką transparentność w sporcie całe życie walczyłem.

[Timi] To prawda, Silver robi się trochę Sternowaty, choć trzeba przyznać, że za reformą zagłosowało aż 29 z 30 zespołów. Nie zgodzili się tylko Memphis Grizzlies, bo zmiany uderzają tak naprawdę prosto w nich i sprawiają, że wymiana Jarena Jacksona Jr. do Utah jest dla nich dużo gorsza. Bo oni tam przyjęli pick od Jazz, ale jako że ci w 2025 roku wybierali z piątką, a w tym roku mają drugi numer, no to w przyszłym sezonie zgodnie z nowymi regułami na pewno w top5 wylądować nie mogą. Danny Ainge – nadal wizjoner.

[Adrian] Skoro jesteśmy przy Brownie, to porozmawiajmy o plotkach, ale tych z legitniejszych źródeł. Houston i Udoka chcieliby go u siebie i to bardzo. Paczka może zawierać albo Duranta (dla nas kompletnie bez sensu), albo Senguna  (tu już widzę światełko w tunelu). Sam Sengun to za mało, bo ich picki wartościowe przez lata nie będą, dlatego jakby dołożyli do tego Amena Thompsona, to mają moją uwagę. Amen wprawdzie nie umie rzucać za 3 punkty, ale ma dopiero 23 lata (podobnie jak Sengun) i defensywnie to jest już topka ligi. Jeśli nie Amen, to Jabari Smith Jr, tylko tu sytuacja jest trochę bardziej skomplikowana z uwagi na nowy kontrakt. No tak czy siak – jest o czym rozmawiać, jeśli – podkreślam – jeśli Stevens zdecyduje się na wymianę Browna.

[Timi] Brown byłby dla Udoki świetnym wsparciem w Houston, bo tam takiego lidera właśnie cały czas brakuje, więc coś w tych plotkach rzeczywiście może być. Sengun to ciekawa opcja, choć znów: uważam, że to nie jest zawodnik w bostońskim typie. Ale jakby dorzucili Amena Thompsona? Myślę, że Stevens na pewno zamyka żadnych drzwi, natomiast wydaje mi się, że tego lata transfer Browna się nie wydarzy.

[Adrian] Ja bym wcale taki pewny tego nie był, bo że coś trzeba zmienić to jednak jest pewne, pytanie tylko co, a w sumie to kogo? Brown ma 29 lat i do końca swojego prime szmat czasu, a Derrick White bedzie zarabiał ponad 30 mln i zaraz skończy 32 lata. Być może to jest ten czas, gdzie po pierwsze należy poszukać kogoś młodszego, a po drugie, chyba lepszej okazji do zmonetyzowania jego kontraktu nie będzie.

[Timi] Myślę, że byłaby ku temu większa presja, gdyby ten poprzedni sezon wyglądał inaczej. Tak, odpadliśmy we frajerski sposób w pierwszej rundzie, ale jednak ten zespół pokazał dużo dobrego i wydaje mi się, że trzon Tatum-Brown-White zasługuje na co najmniej jeszcze jedną szansę, gdy latem Stevens będzie mógł robić ruchy z myślą o wzmocnieniu składu, a nie o zrzuceniu kontraktów i zmniejszeniu wydatków. Oczywiście nie są to łatwe decyzje, bo tak jak mówisz – lepszej okazji może już po prostu nie być, dlatego trzeba mądrze zdecydować, kiedy jest ten czas na zmianę, żeby nie przespać dobrego momentu.

[Adrian] Ciekawe plotki też z Wisconsin. Giannnis przychylnym  okiem patrzy na dwa kierunki – Miami i Boston. Ogólnie ja mu się nie dziwie, ale…  wszystko zależy od ceny, bo wymiana Jaylen za Giannisa sensu dla nas zbyt wielkiego nie ma, o ile jakikolwiek sens w tym można się doszukać. Jaylen zaprowadził sam zespół do PO i to w topce wschodu, a Giannis… no wyszło jak wyszło. Wprawdzie jest jeszcze efekt Mazzulli i chciałbym zobaczyć Greka pod Joe, ale jestem nadal sceptyczny.

[Timi] Mam podobne podejście. To znaczy, że w sumie to chciałbym się przekonać, jak Giannis by się w Bostonie odnalazł, ale jednak przede wszystkim fakt, że on w ostatnich latach nie jest w stanie pozostać na dłużej zdrowym, mocno mnie odpycha. Pojawiły się też ciekawe informacje, że Bucks mogą zyskać dodatkową przewagę w negocjacjach, bo Greek Freak to jeden z niewielu zawodników w lidze, których można przeciwstawić Wembanyamie, a teraz wiele zespołów będzie myśleć właśnie w kategorii: jak zbudować zespół tak, by być jak najlepiej przygotowanym na Wemby’ego.

[Adrian] Ostatnie raporty o Giannisie mówią, że jest ZERO szans, żeby on pozostał w Bucks. To lato zapowiada się wyjątkowo gorąco, bo ogromna ilość drużyn chce coś zmienić. Nie to, że zawodnicy są w handlu jak to bywało latami, teraz to zespoły chcą coś zmienić, bo CBA postawiło wiele ograniczeń, a  teraz jeszcze zmiany w drafcie nadchodzą i to od przyszłego sezonu. No i to może być też ostatni dzwonek na wymiany z wielką ilością picków z pierwszej rundy.

[Timi] Tak sobie myślę – no da się lubić ta NBA, mimo wielu wad i narzekań z naszej strony, to nie da się ukryć, że w tej lidze NONSTOP coś się dzieje. I to jest piękne. To jak oglądanie świetnego serialu, którym się nie nudzisz, bo scenarzyści co roku mają znakomite pomysły. Jasne, nie wszystkie pomysły okazują się być trafione, ale jak to w dobrej telenoweli – po prostu się dzieje. A w tym wszystkim liczymy, że także Brad Stevens znów coś fajnego nam wyczaruje. Według ostatnich doniesień kontaktów między Celtics i Bucks w sprawie Giannisa nie było, ale sama wymiana Greka najpewniej będzie musiała objąć więcej niż dwa zespoły. I to też może być dla nas ciekawa szansa.

[Adrian] Joe Mazzulla został Trenerem Roku w NBA i jest to zasłużona nagroda. Wszyscy wiedzą, że zawsze w niego wierzyłem ;) Lubie takie pstryczki w nos – to zawsze przypomina, że sport jest kompletnie nieprzewidywalny i gdy dziś popełniasz błędy, to po to, żeby za 2-3 sezony zostać królem życia.

[Timi] Nagroda absolutnie zasłużona, bo w fazie zasadniczej Mazzulla wyciągnął z tego zespołu absolutnie maksimum. Razem ze sztabem odwalił kawal dobrej roboty. Jest pewnie zresztą przeszczęśliwy, że ta nagroda trafiła do niego… Faza play-off po raz kolejny pokazała jednak pewne obawy w stosunku do Psycho Joe. Dlatego ta nagroda cieszy, ale też z tyłu głowy mamy gdzieś cały czas wątpliwości, czy Mazzulla w kolejnych latach będzie w fazie play-off potrafił ciągnąć zespół do góry tak samo jak w rundzie zasadniczej.

[Adrian] Nowym trenerem Orlando zostanie Sean Sweeney, który jest jeszcze asystentem w San Antonio. W sumie to zabawne, bo gość asystentem był już w kilku klubach, łącznie pewnie z kilkanaście lat, a szansę dostał dopiero, gdy niecały rok spędził w San Antonio. Bo jakby ktoś nie pamiętał, to tak dobre 20% trenerów w NBA, to asystenci z San Antonio.

[Timi] Sweeney był też brany pod uwagę na kilka wakatów rok temu, a teraz sukces Spurs – który jest w dużej mierze jego zasługą – sprawił, że stał się topowym kandydatem na rynku. Co ciekawe, on w przeszłości pracował m.in. z Giannisem, z którym stworzył ponoć dobre relacje. I tu od razu pojawiają się spekulacje, że może w takim razie to Orlando Magic będą teraz najpoważniej walczyć o usługi Greek Freaka.