Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.
[Adrian] No i koniec przygody w tym sezonie. Skończyło się smutno i zdecydowanie przedwcześnie, choć… czy aby na pewno bylismy drużyną na sukces w PO? O tym za chwilkę. Na razie o pierwszej porażce w PO w historii Bostonu, ze stanu 3-1. Kiedy przegraliśmy tę serię? Nie w meczu siódmym, tylko wcześniej. G7 był po prostu konsekwencją dwóch wcześniejszych spotkań.
[Timi] Brutalny koniec świetnego wcześniej sezonu. Nie ma co ukrywać – nikt z nas się tego nie spodziewał. Nikt nawet nie myślał chyba, że to się tak skończy. Przecież sami chcieliśmy zagrać z 76ers. Nikt też nie przypuszczał, że Philla wreszcie pokona swoje demony. Mieliśmy tę serię w garści, ale po raz kolejny w ostatnich latach przekonaliśmy się, co się może wydarzyć, gdy spuszczasz nogę z gazu. My to niestety znów zrobiliśmy, tym razem w piątym meczu tej serii. Efekt? Pierwsze zwycięstwo 76ers w serii play-off z Celtics od 1982 roku, a co gorsza pierwsza w historii Bostonu porażka w serii mimo prowadzenia 3-1. Szkoda, że ten skład w taki sposób zapisał się w dziejach…
[Adrian] No szkoda, ale to też nauczka, że nie ważne jak grasz w RS, liczy się tylko odporność psychiczna w PO, no a jej chyba zabrakło. Nie tylko zawodnikom. Niby wielu walczaków w tej drużynie, ale Mazzulla nie zawsze korzystał z tego wtedy kiedy powinien. Gdyby jeszcze to przytrafiło się z innym rywalem… a tak – boli bardziej.
[Timi] Nam ogólnie tej odporności często brakuje – nie mówię, że jej w ogóle nie ma, bo to by oczywiście była nieprawda, no ale też nie ma co owijać w bawełnę. Przegrywamy kolejną już w ostatnich latach serię, którą powinniśmy byli wygrać. Z drugiej strony – chyba nie bez powodu od lat nie ma w NBA obrony tytułu. Liga jest tak wyrównana, jak nigdy wcześniej. To oczywiście żadna wymówka, by wypuszczać z garści wygrane mecze/serie, natomiast jak się rozejrzymy wokół, to się okaże, że nie tylko my mamy taki problem. No ale to marne pocieszenie tak naprawdę.
[Adrian] Co miał na myśli Mazzulla zmieniając na ostatni mecz wyjściowy skład? Jako osoba bardzo często krytykująca trenera za różne decyzje, tutaj chyba chciałbym go bronić. Wynik go nie obronił, ale kwestia, czy podjął słuszną decyzję? Skoro personalnie nie klikało to w dwóch wcześniejszych meczach, to warto coś zmienić. Pytanie, czy trzeba było zmieniać aż tyle? Czy wylał dziecko z kąpielą? Raczej tak – bo całkowicie spalił psychicznie Scheiermana, Garzę i Harpera. Być może daliby coś z ławki, jak we wcześniejszych meczach. Czy zaskoczył Sixers? No nie bardzo. Rozumiem chęć zmian, nawet się z nią zgadzam, ale poszedł o jeden most za daleko.
[Timi] Trudno powiedzieć, co tak naprawdę miał na myśli. Widziałem sugestie, że zrobił to specjalnie. Na zasadzie: chcieliście więcej rezerwowych, to macie. Wcale bym się nie zdziwił, bo Mazzulla nie bez powodu ma ksywę “Psycho Joe”. Warto jednak zauważyć, że ta trójka – Scheierman, Garza i Harper Jr. – to ci sami zawodnicy, którzy wygrali nam mecz na koniec fazy zasadniczej z Orlando Magic. Ale tutaj niestety nie dojechali. A w meczach numer siedem trzeba czegoś ekstra właśnie od graczy zadaniowych.
[Adrian] Nawet Psycho Joe powinien zdawać sobie sprawę, że końcówka RS w meczu o nic, ma zerowe przełożenie na G7 w PO. Nie wiem czy to było szukanie alibi, czy plan, taki sprytny… Doświadczenie tych zawodników w PO to praktycznie okrągłe zero. Garza w Socie zgromadził 45 minut przez dwa sezony, Scheierman jeszcze mniej w Bostonie w zeszłym roku. To są szczątkowe minuty średnio na jeden mecz. No gdyby z tej trójki wystawił w S5 jednego, to i tak byłoby to ryzyko, ale akceptowalne. On natomiast poszedł po bandzie i wszystko psu w dupę.
[Timi] A może właśnie o to chodziło? Tego nie wiemy. Natomiast mimo wszystko ten mecz i tak był do wyciągnięcia. Zabrakło znów tej egzekucji. Mieliśmy w RS sporo problemów w spotkaniach “na styku”, no i tym razem też przegraliśmy kluczowe minuty.
[Adrian] Uraz Tatuma. Albo czegoś nie wiemy, bo być może to wcale nie jest błaha sprawa, albo jest to rzecz poważniejsza, gdzie ryzyko gry było zbyt duże. A może Mazzulla wykombinował, że będzie to dodatkowa motywacja dla drużyny? No tak czy siak – wyszło źle. To nie był ten okres, gdzie mogło to zmotywować zawodników, raczej zadziałało odwrotnie. Być może lepsza dla drużyny byłaby sytuacja, gdyby Tatum w ogóle nie wracał w tym sezonie.
[Timi] Wieści z Bostonu są takie, że Tatum w sobotę przed meczem po prostu nie wyglądał za dobrze na treningach i dlatego postanowiono tak, a nie inaczej. Bezpieczna opcja przede wszystkim. A czy to źle, że wrócił? Ja tak nie uważam. To nadal jest nasz franchise player. Dobrze więc było widzieć w tych 20+ meczach, że cały czas potrafi grać na fantastycznym poziomie. Miał tym samym bardzo dobre przetarcie przed kolejnym sezonem. Pytanie, czy w odpowiedni sposób zarządzaliśmy jego minutami – bo może jednak w niektórych momentach grał za dużo i to przeciążanie było zbyt duże. No ale tutaj znów dochodzimy do innej kwestii: o co nam tak naprawdę w tym sezonie chodziło. Powrót Tatuma sprawił, że nasze oczekiwania urosły, ale to nadal był jednak rok przejściowy. Oczywiście faza zasadnicza i 3-1 po czterech meczach rozbudziły nasze apetyty, przez co ta porażka – pierwsza taka w historii klubu – jest tym bardziej frustrująca, natomiast okazało się, że ten sezon koniec końców ani przez chwilę nie był walką o mistrzostwo. Tu chodziło przede wszystkim o rozwój, o zmniejszenie finansów i o taki powrót Tatuma, by miał dużo łatwiej w kolejnym sezonie. No i to w sumie się udało.
[Adrian] Z czysto organizacyjnego punktu widzenia – spoko. No ale to sport i ambicje masz sportowe. Jak mówisz A, to musisz powiedzieć B. O to zresztą była spora awantura w socjalach, gdzie aż głos musiał zabrać Brown, bo T-Mac powiedział dużo za dużo. Do wszystkiego odnosił też Stevens i wykręciła się drama. Ja nawet nie mam pretensji o to do T-Maca, bo wg mnie on nie kłamał, nie wymyślał – to co powiedział, pewnie wynikało z frustracji Jaylena, a Jaylen oficjalnie stanowisko ma bardziej dyplomatyczne. Frustracja, to słowo klucz w tym światku. A Brown pewnie najbardziej nie rozumie, że zespół stracił rok na porządkowanie finansów, bo skład był jaki był. Ja mu się nie dziwię, bo to jest jego prime i oczekiwał weteranów otrzaskanych wielokrotnie w PO, a nie np Harpera.
[Timi] A ja myślę, że T-Mac jednak przestrzelił i trochę nie rozumiem, jak ktoś, kto ma być “mentorem” Browna może walnąć coś takiego – bo trudno mi sobie wyobrazić, by Brown był naprawdę aż tak sfrustrowany, a potem mówił, że to był jego “ulubiony sezon”. Jedno z drugim się za bardzo nie zgadza. Zresztą jestem przekonany, że JB doskonale wiedział, jak ten sezon może wyglądać. Transfer po Vucevicia – o którym zaraz porozmawiamy – też wysłał całkiem jasny sygnał, bo przecież przed zamknięciem okienka my zrobiliśmy dużo, żeby zejść pod próg podatkowy. Gdybyśmy liczyli w tym sezonie naprawdę na coś więcej, to raczej byśmy aż tak bardzo tych cięć w budżecie nie szukali.
[Adrian] Jaylen był sfrustrowany, o czym świadczy choćby kilka ostatnich akcji z sędziami. No nie panowie z gwizdkiem byli przyczyna tych porażek. Na pewno nie tak sobie wyobrażał serię z Sixers. Czy wiedział jak to się potoczy przez oszczędności? Nie jestem pewien – zawodnicy mają to do siebie, że wierzą iż sami mogą pokonać cały świat. Skoro tak dobrze szło w sezonie zasadniczym, to co stoi na przeszkodzie w PO? Wracając jeszcze do T-Maca – ja nie mam pojęcia kto jest agentem Browna, nawet nie wiem czy go ma, a ten T-Mac tutaj odwalił brudną robotę, właśnie na poziomie agenta. Była wrzutka, której nie mógł zrobić zawodnik sam, to odpalił to T-Mac. Nie twierdzę, że wspólnie i w porozumieniu, ale uważam, że tam coś na rzeczy jest.
[Timi] Absolutna zgoda, że sędziowie nie byli przyczyną, ale Brown ogólnie ma rację, że sędziowanie jest nierówne. Było przez cały sezon – zresztą on nie raz ten problem podnosił, więc akurat w tej kwestii można powiedzieć, że wie, co mówi. Tylko timing tych wypowiedzi jest bardzo zły, bo rzeczywiście nie robi się takich rzeczy kilkanaście czy kilkadziesiąt godzin po porażce, tym bardziej że w mediach społecznościowych wypłyną właśnie takie negatywne rzeczy. A co do słów T-Maca, to Brown w kolejnym streamie niejako odpowiedział właśnie jemu, bo stwierdził wprost, że on bardzo by chciał grać w Bostonie i przez kolejnych 10 lat. Natomiast może tak być, że nadal czuje się tu niedoceniany i stąd też takie wrzutki. Na pewno przez część kibiców, a czy przez klub też? Mam nadzieję, że nie, bo w ostatnich latach Celtics jako klub absolutnie nie dali mu żadnych powodów, by czuć niedocenienie, a wręcz przeciwnie.
[Adrian] Absencja Vucevicia w ostatnim meczu jest dość wymowna. Ta wymiana była konieczna z punktu widzenia finansów organizacji, bo sportowo to się nijak nie broni. Vooch nie dał tej drużynie nic, absolutnie nic. To może być rezerwowy za minimum i to wszystko, tylko nie zarabia minimum i pewnie na takie warunki finansowe się nie zgodzi. Nie wiem, czy nie lepiej było dać go w S5 na ten mecz i zaoszczędzić Garzę.
[Timi] Może byłoby inaczej, gdyby nie ta kontuzja w tym samym meczu, w którym wrócił Tatum – ale to dziś tylko gdybanie. Vucević pomógł nam kilka razy w fazie zasadniczej, ale to jednak za mało. Wszystko wskazuje na to, że skończy się jego przygoda w Bostonie, a my zapamiętamy i jego, i Simonsa jako tych, których wymiana pozwoliła nam uniknąć podatku…
[Adrian] Czy Sixers nas zaskoczyli? Chyba tylko tym, że niewiele się zmieniało w ich grze, a my nadal szliśmy jak barany na ścięcie. Najlepiej to obrazuje sytuacja, gdy przy wyniku 99-98 dla Sixers mieliśmy trzy posiadania, a i tak szukaliśmy głupiego rzutu za 3 punkty, gdy Queta wychodził sam na sam z koszem po ścięciu, bo obrona Sixers twardo pilnowało łuku. TRZY POSIADANIA! Zero refleksji.
[Timi] Myślę, że trochę nas zaskoczył Embiid – tym, jak szybko po powrocie wszedł na absolutnie fantastyczny poziom. Tak, w pierwszym meczu był cieniem siebie, ale potem już dominował, a my nie mieliśmy niestety na to odpowiedzi i wyszły nasze podkoszowe braki (można żałować, że Horford jednak nie został, bo on Embiida potrafiłby spowolnić nawet będąc o kolejny rok starszym). A co do końcówki G7, to widziałem sporo głosów krytyki co do tej akcji Browna, gdy nie podał do ścinającego Quety. Ale ten Queta tym ścięciem otworzył też sporo miejsca na lewym skrzydle, a Brown znalazł tam niekrytego Paytona Pritcharda – jednego z najlepszych strzelców w całej lidze. Ciekawe, czy prowadzilibyśmy dziś te dyskusje, gdyby Payton ten rzut trafił. Nie wiem, jak potoczyłyby się kolejne minuty siódmego starcia, gdybyśmy zdobyli trzy punkty z tej akcji, ale wiem, że absolutnie nie mam pretensji do Browna za jego występ, bo robił co mógł.
[Adrian] No do Browna też pretensji nie mam za dużych, ale za tę akcję mam – bo Queta takie wejścia na kosz wykorzystuje w 100%, a Pritchard tego dnia nie trafiał. Są sytuacje, gdzie zwyczajnie nie warto rzucać za łuku. My tego balansu pomiędzy strzelaniem za 3 punkty, a pewnymi punktami z akcji za 2, nie mamy, od dawna nie mamy. Szczególnie w momentach decydujących o losie meczu.
[Timi] Tyle tylko, że tam za plecami Quety już się czaił Embiid, a on w tym meczu mimo wszystkich swoich problemów zdrowotnych wzniósł się na swoje wyżyny w defensywie. Więc kto wie, czy by z tego były punkty. Już się nie dowiemy – dziś można gdybać. Wiadomo też, że nie było punktów z tego rzutu Pritcharda i wiadomo, że u nas rzeczywiście brakuje momentami tego balansu. Zresztą trzeba też przyznać, że 76ers w tej serii – szczególnie po powrocie Embiida – tak nas zdominowali pod koszami, że bardzo mocno ucierpiała jedna z naszych największych broni w tym sezonie, czyli punkty drugiej szansy.
[Adrian] Czy sezon zasadniczy nas oszukał? Czy aby na pewno bylismy drużyną na PO? Można rozważać różne warianty, przyczyny, mecze, ale na końcu są trzy porażki z rzędu przy stanie 3-1. Tak, bilans z sezonu zasadniczego w PO nie gra. To jest zupełnie inny czas i to co się udaje w RS, kompletnie nie klika w PO, gdy przeciwnik gra swoje maksimum. Zrobiliśmy wynik nad wyrost, znacznie nad wyrost, co niestety ugryzie nas w tyłek przy drafcie i zaciemniło obraz drużyny przed PO.
[Timi] Mazzulla zrobił kapitalną robotę z tym zespołem w fazie zasadniczej. I to nie ulega wątpliwości. Może rzeczywiście trochę aż na wyrost i ponad nasze faktyczne możliwości, natomiast progres wielu naszych zawodników to była przecież świetna historia. Szklanka do połowy pełna. Ale faza play-off to rzeczywiście inna para kaloszy. I tutaj szklanka jest do połowy pusta. Bo okazało się, że wielu naszych zawodników jednak nie było gotowych, a to było jedno z największych pytań przed startem playoffs. A to sprawia, że bardzo trudno jest ten sezon tak naprawdę ocenić.
[Adrian] Co dalej? Wymiana Browna? Wymiana White’a? Jeśli chodzi o odpalenie Jaylena, nawet za dobrą paczkę – to nie widzę w tym sensu. Ta latająca w socjalach ewentualna wymiana na Giannisa, to marzenia i to niezbyt mądre, bo lepsze jest zawsze wrogiem dobrego, a czy zdrowie Giannisa jest lepsze od Jaylena gryzącego parkiet? Z Derrickiem to inna sytuacja, ale kolejne pytanie – czy zwrot przy jego wymianie bedzie wystarczający? Bo kogo musimy ogarnąć do drużyny? Dobrego defensywnego rozgrywającego (Jrue…. ale zatęskniliśmy), no i centra (Horford potrafił zrobić z Embiida dziecko do karmienia). Czy można to zrobić bez wymiany Derricka? Chyba tak.
[Timi] Myślę, że u Stevensa jak zwykle na stole są różne opcje. W środę była konferencja prasowa z jego udziałem, no i powiem tak: dawno chyba nie widziałem, żeby Brad był tak wkurzony. To znaczy – on jest bardzo specyficznym człowiekiem, wiec to nie jest tak, że on tam kipiał złością, ale jednak dało się wyczuć frustrację (tą samą co u nas), którą u Stevensa rzadko kiedy widać. I przekaz jest taki, że potrzebujemy dużego wzmocnienia pod koszem. Niekoniecznie typowego środkowego, ale kogoś, kto pozwoli nam przede wszystkim kreować lepsze sytuacje bliżej obręczy. A wiesz, kto od lat przewodzi lidze w punktach z pomalowanego? No oczywiście Giannis, więc absolutnie się nie zdziwię, jeśli się jednak tam gdzieś zakręcimy.
[Adrian] O tym Giannisie to jest już tak głośno… jeśli Windhorst mówi o tym cały czas, to jest grubo. Dodatkowo pojawiają się głosy z Wisconsin, że Bucks mają na oku sytuację Browna. Jeśli mieliby stracić Giannisa, to wymiana na byłego MVP Finałów pozwoliłaby im zachować szanse na grę w PO, bo przecież swoich picków nie mają, ale te kilka lat udałoby się pokulać. Ja tylko nie jestem pewien, czy to dobre wyjście dla Bostonu, bo przypomnę o zdrowiu Greka. Być może do 23 czerwca wszystko się wyjaśni, bo Bucks chcieliby mieć klarowną sytuację podczas Draftu, gdzie będa wybierać, najprawdopodobniej, w Top10.
[Timi] Ja też nie jestem przekonany, co do zdrowia Giannisa. Jednocześnie warto też pamiętać, że JB w ubiegłym sezonie był w ligowej czołówce, jeśli chodzi o punkty z pomalowanego. Był też drugi, jeśli chodzi o wejścia pod kosz. Może się więc okazać, że zamiana Browna na Antetokounmpo pewne rzeczy nam otworzy, ale też zamknie inne drzwi. Trzeba to wszystko wyważyć i przemyśleć, ale od tego właśnie mamy Stevensa, który już nieraz pokazał, że trudnych i ryzykownych decyzji nie boi się podejmować. Tobie ufam, Brad.
[Adrian] Przypuszczam, że z dużej, a nawet olbrzymiej chmury, będzie bardzo mały deszcz. Uzupełnimy skład o rozgrywającego i centra – tyle. Kwestia tylko taka, czy będziemy z tego zadowoleni, bo rynek jest jaki jest. Niby ten sezon może dobrych wetsów przyciągnąć, bo poza perspektywą wygrywania mamy też sporo kasy do zaoferowania. Trzeba być dobrej myśli, a do lipca niecałe dwa miesiące.
[Timi] To fakt – tego lata mamy już dużo większą elastyczność finansową. Nie musimy “zrzucać” kolejnych kontraktów albo szukać wśród zawodników na minimalnych umowach. To daje Stevensowi większe pole manewru, bo nie jesteśmy już uwiązani drugim progiem apron.
[Adrian] Draft się zbliża, mamy pick, ale czy będziemy wybierać? Tu moim zdaniem do gry wchodzą wszystkie wyjątki z wymian jakie Stevens zgromadził i jakie ma wobec nich plany. Mamy chyba 5 Trade Exceptions, z czego największe jest na 27,7 mln. To ogromny kapitał – mogący zmienić oblicze drużyny, bo nie oszukujmy się – zawsze są drużyny, które chcą kogoś zrzucić. Kilka drużyn ma nowych GMów (ale o tym w kolejny Tygodniku, dziś tylko Celtics), to i nowa miotła, będzie chciała wprowadzić swoje koncepcje.
[Timi] To prawda, ten wyjątek może okazać się bardzo przydatny, ale zobaczymy. Na ten moment mamy 14 zawodników pod kontraktami na przyszły sezon. Część z nich jest na opcjach zespołu (np. Queta czy Walsh), a wolnym graczem stanie się tylko Vucević. Mamy też w tej chwili całkiem sporo miejsca do działania pod progiem podatkowym (około 13 milionów na starcie offseasonu), co daje też możliwość wykorzystania pełnego wyjątku MLE.
[Adrian] Jaki to był sezon? Dziwny, ale fajny. Oczekiwaliśmy wpierdoli, ale one przyszły dopiero w PO. Być może lepiej było zatankować, tylko nie ma sensu w celowym niszczeniu drużyny. Naszych zawodników podsumujemy w kolejny numerach Tygodnika, ale teraz można napisać tylko tyle, że kilku naprawdę dobrze rokuje na uzupełnienie Jayów. Tylko to nie może być jedyne uzupełnienie.
[Timi] To był taki sezon, który zaczęliśmy od trzech porażek i skończyliśmy na trzech porażkach. A jakby ktoś przed początkiem rozgrywek nam powiedział, że w międzyczasie wygraliśmy jeszcze 59 meczów, to pewnie byśmy się mocno zdziwili. Sporo było przecież dobrych momentów, o których nie można zapomnieć. To też zresztą dlatego fakt, że odpadamy w pierwszej rundzie – w takim stylu i przeciwko 76ers – jest tym bardziej frustrujący, bo ta drużyna nie zasłużyła na to, by zapisać się w historii klubu w taki sposób.
[Adrian] O tym, że nie odbieramy tego sezonu jako porażkę świadczy też ton tego Tygodnika – może i jesteśmy rozczarowani tym 3-4 z Sixers, ale nie ma mowy o wkurwie jak rok temu. Mogło być lepiej, może nawet powinno być lepiej, ale mogło być dużo gorzej i chyba na to dużo gorzej bylismy przygotowani mentalnie. Cała masa świetnych wspomnień, cała masa nadziei jakie kilku młodych zawodników rozbudziło w nas w tym sezonie! Byle do października…


