#531 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Na G4 miał wrócić Embiid, no i wrócił. I bardzo dobrze, ze wrócił, bo ta wygrana smakowała jeszcze lepiej. Smakowała wybornie. Smakowała niczym najlepszy stek z japońskiej wołowiny. Sixers w tym meczu prowadzili tylko raz – gdy wyszli na 5-6 na początku pierwszej kwarty. Potem był tylko wpierdol. Bo to nie jest wygrana, to była dominacja. To był pokaz siły. Szkoda, że nie było confetti.

[Timi] Embiid wrócił, a Celtics choć w wywiadach mówili, że nie zwracają uwagi na to, czy on jest, czy go nie ma – i w związku z tym nie planują specjalnie pod niego – znakomicie ten powrót wykorzystali. Już w pierwszej akcji spotkania tak naprawdę wciągnęli go do akcji i kazali bronić. Fakt faktem, że 76ers w ataku zyskali nowy wymiar z Embiidem w grze, bo jednak on nawet nie będąc w najlepszej formie fizycznej (to oczywiste po przerwie i operacji wyrostka) wytwarza wokół siebie sporą grawitację. No ale w tym meczu nie miało to większego znaczenia.

[Adrian] Na plus – tu były prawie same plusy. Pritchard zagrał mecz życia. Nawet nie sprawdzam, czy kiedykolwiek zdobył więcej punktów, bo to nie ma znaczenia. Kojarzy mi się mecz w zeszłym roku na 40+, ale w sezonie regularnym. W PO jest inne granie i tu 32 punkty to jest już naprawdę COŚ! Jordan Walsh, dla którego nie było straconych piłek. Kochamy takich zawodników w Bostonie, po prostu kochamy! Tatum za drugą połowę, bo w pierwszej to było słabo – 5 punktów i 1 z 7 z gry. A najwiekszym plusem była ławka rezerwowych. Bo to oni gdy weszli w pierwszej kwarcie zaczęli robić z Sixers wiatraki. Do przerwy Phila miała 38 punktów, a nasza ławka rezerwowych 32.

[Timi] To prawda – nasza ławka zrobiła nam ten mecz. Bo i Brown, i Tatum obudzili się tak w zasadzie dopiero po przerwie. Wcześniej nasi rezerwowi, a głównie fantastyczny Pritchard, wykonali kawał świetnej roboty. I nawet Jordan Walsh oraz Baylor Scheierman mają swoje momenty – a to dla wielu było nie do pomyślenia jeszcze rok temu. Muszę też pochwalić Vucevicia po tym, co pisałem o nim wcześniej. Też jest w stanie dać solidne minuty.

[Adrian] Na minus – tylko kilka głupich strat. Strasznie nie lubię, gdy wynikają one z faktu, iż nasz zawodnik nie ma komu oddać bezpiecznie piłki, bo się poustawialiśmy na łuku i nikt nie wyszedł.

[Timi] Na minus też kolejny niestety mecz, w którym Neemias Queta miał problemy z faulami. Portugalczyk jest dla nas zbyt ważny, by łapać takie głupie faule. W sezonie zasadniczym zrobił w tym aspekcie ogromny progres, co też pozwoliło mu stać się tak istotną postacią. Ale od początku fazy play-off znów ma duże problemy. Człowiek zdążył już zapomnieć, że Queta swego czasu był maszynką do łapania fauli, a tu niestety to wróciło.

[Adrian] Uwag kilka – seria jeszcze się nie skończyła, ale to chyba tylko kwestia czasu. Obstawiałem Celtics w 5 i jak skończymy to we wtorek we własnej hali, to dokładnie tak bedzie. Nie ma co przeciągać, każdy mecz to ryzyko kontuzji lub urazu. Zagrajmy swoje, zagrajmy jak w G4 i miejmy Sixers z głowy. Warto odpocząć, zregenerować się i poczekać, bo w pojedynku Nowego Jorku z Atlanta, jest aktualnie 2-2.

[Timi] Mamy 76ers na tacy – dlatego bardzo głupio byłoby tego nie wykorzystać. Zrobiliśmy dwa bardzo ważne kroki w Filadelfii, wygrywając oba spotkania. Teraz trzeba zrobić kolejny krok i po prostu tę serię zamknąć przed własną publicznością.

[Adrian] No i G5 w dupe. Co się z nami stało w 4 kwarcie, tego nawet Archiwum X nie wyjaśni. Pierwsza połowa układała się dla nas dobrze. Trzecia kwarta już średnio, ale co się odjaniepawliło w czwartej? Szkoda – bo była szansa zamknąć serie już teraz, a tak… czeka nas wycieczka do Phili i nerwy.

[Timi] Najgorsza nasza czwarta kwarta w tym sezonie. 11 punktów – no tak mało w poprzednich 86 spotkaniach nie zdobyliśmy. Kilkanaście pudeł z rzędu na koniec spotkania. Wszystko, co mogło pójść źle  w tej czwartej kwarcie, poszło nie tak. Naprawdę nie rozumiem, dlaczego ten zespół od lat ma takie problemy w fazie play-off w meczach u siebie. Co roku przegrywamy u siebie na potęgę. No, mistrzowski sezon był wyjątkiem, bo wtedy przegraliśmy z Heat i Cavs tylko raz…

[Adrian] Na plus – nikt się nie połamał. W PO liczy się jednak wynik, a ten… dość napisać, że mieliśmy 13 punktów przewagi, a uwaliliśmy mecz 16. No to 30 punktów poszło się gonić. Queta i Tatum zrobili razem 30 zbiórek – no to robi wrażenie.

[Timi] Queta w końcu nie miał problemów z faulami. I to by było chyba na tyle. Plusem jest też to, że nadal mamy dwie szanse na zamknięcie tej serii – no ale to marne pocieszenie, bo powinniśmy być już w drugiej rundzie, a tak znów zupełnie niepotrzebnie rzucamy sobie sami kłody pod nogi i dalej musimy walczyć o awans. 76ers też pokazali charakter, więc znów bardzo głupio budujemy pewność siebie rywali. Szkoda.

[Adrian] Na minus – w 4 kwarcie zdobyliśmy 10 punktów. Słownie – DZIESIĘĆ! Ja wiem, że w śmieciowych minutach jeszcze jedno oczko dorzucił Amari, ale to nie ma znaczenia. Tatum, Brown, White i Pritchard trafili ZERO rzutów z gry w ostatniej kwarcie. Tu nie ma nawet co analizować, bo jak? Jak można myśleć o wygranej, gdy NIC, ale to absolutnie NIC nie wpada.

[Timi] Atak to jedno, ale nasza defensywa też musi zagrać dużo lepiej. Joel Embiid robi na nas takie liczby, mimo że widać po nim, że nie jest w pełni sił. Szacun za to dla niego, natomiast nasza obrona na pewno życia mu nie utrudnia. Coraz mniejszy też optymizm, że Derrick White się przebudzi. Nie wiem, co się stało z jego rzutem, ale z każdym kolejnym takim występem będzie mu coraz trudniej odzyskać to, czym nas zachwycał regularnie jeszcze rok temu.

[Adrian] Uwag kilka – nie przypominam sobie gorszej kwarty, niż ostatnie 12 minut tego meczu. No na pewno nie było takiej w ostatnich 10 latach, gdy piszemy Tygdonik. Zobaczymy jak drużyna zareaguje po tym co się stało, ale do tej pory nasze reakcje były prawidłowe. No i kolejny raz potwierdza się fakt, że nie ma  czegoś takiego jak przewaga parkietu – u siebie dwa razy w dupę, na wyjeździe dwie wygrane. Na razie lepiej gramy wyjazdy- G6 u nich, więc może się uda…

[Timi] Reagujemy prawidłowo – to prawda. Jesteśmy w stanie teraz wygrać szósty mecz. Ale to jednak mocno denerwujące i momentami aż żenujące, że po tylu latach nadal mamy takie problemy. Jakbyśmy cały czas bawili się jedzeniem, choć dobrze wiemy, jak to się może skończyć… Tak jak pisałem – tylko mistrzowski sezon był pod tym względem wyjątkiem. A tak to od lat przegrywamy na potęgę w Ogródku takie mecze. Coś, co powinno być naszym atutem, wydaje się momentami wielką słabością. Nie powinno tak być.

[Adrian] Nie jest dobrze, a w sumie to jest źle. Bo G6 też uwaliliśmy. Tym razem w trzeciej kwarcie, gdzie zdobyliśmy 14 oczek. W tym meczu usłyszałem najgorszą rzecz w tym sezonie – gdy komentator w pewnym momencie powiedział, że to była jedenasta niecelna próba rzutu za 3 punkty pod rząd w wykonaniu Celtics. Zasadniczo tym można zamknąć podsumowanie tego meczu.

[Timi] Totalnie pogubiony zespół. Niestety. Odeszliśmy od wszystkiego, co działało w sezonie zasadniczym. Jasne, faza play-off to zupełnie inne granie, ale ostatnie sześć kwart to jest tak naprawdę katastrofa. Dlatego też jak prowadzisz 13 punktami w trzeciej kwarcie piątego meczu i masz szansę zamknąć serię, to warto jednak się postarać. A tak 76ers mają wiatr w żaglach i to oni przystąpią do siódmego meczu na fali.

[Adrian] Na plus – nie ma plusów, nie wmawiajmy sobie, że cokolwiek w dwóch ostatnich meczach klikało, bo niewiele działa. Można wyróżnić kogoś i jakiś element gry, ale to nie ma sensu, bo na końcu jest kompromitacja w 3 czy 4 kwarcie.

[Timi] Ja mam nadzieję, że ta końcówka, gdzie pograły rezerwy, da trochę Mazzulli do myślenia, że może jednak warto też dać im trochę więcej minut, żeby powalczyli – tak jak w fazie zasadniczej. I to by było na tyle z plusów.

[Adrian] Na minus – już pomijam cały szereg rzeczy, elementów gry i formy niektórych zawodników, ale ten mikro uraz Tatuma, no to jest zmartwienie przed G7. Gra  Vucevicia w tych PO to jest dramat, co martwi, bo przedłużenie nie ma żadnego sensu.

[Timi] Myślę, że gdyby mecz się inaczej potoczył, to Tatum by grał w czwartej kwarcie. Ale tu już nie było sensu żeby wracał. Tak, takie obrazki oczywiście martwią. Chodzi o tę drugą nogę, czyli można zakładać, że to przez większe oszczędzanie tej kontuzjowanej – a to zawsze stwarza ryzyko kolejnego urazu. No ale mam nadzieję, że zadbają o to. Wszystko wskazuje na to, że będzie gotów na siódme starcie.

[Adrian] Uwag kilka – ja wiem, że najpiękniejsze słowa w sporcie to Game Seven, ale wolałbym jednak w tym przypadku ich nie usłyszeć. Wcale nie jestem pewien czy my się z tego wygrzebiemy. Raczej mam dość pesymistyczne nastawienie i obawiam się, że Sixers wywlekli na światło dzienne każdą naszą słabość w tym sezonie. Tak krawiec kraje, jak materiału staje – my mamy bardzo krótka kołderkę. Życie.

[Timi] No po takim meczu na pewno trudno o optymizm, ale też trzeba pamiętać, że po szóstym meczu sezon się jeszcze nie skończył i że koniec końców zaczniemy ten siódmy mecz od stanu 0-0. I wszystko się może zdarzyć. W ostatnich latach trochę tych dobrych wspomnień z siódmych spotkań w serii mamy. Więcej dobrych, niż złych. No i też ja tak sobie myślę, że ten sezon zasługuje jednak na dużo lepsze zakończenie niż historia od 3-1 do 3-4. Oby tym razem Ogródek nas poniósł w tym trudnym momencie.

[Adrian] Tymczasem Knicks zdemolowali Atlante w meczu nr sześć i czekają na kogoś w drugiej rundzie. Atlanta pomimo takiego wpierdolu w tym meczu, nie ma się czego wstydzić w tej serii. Na pewno mają na czym budować. Ciekawe lato przed nimi i na pewno lepsze perspektywy niż z Youngiem.

[Timi] Takiego zgruzowania dawno nie było… I finalnie to Knicks najszybciej pojawili się w drugiej rundzie z zespołów na Wschodzie, choć przegrywali 1-2. Czyli da się zamknąć serię, gdy jest ku temu okazja. No a Hawks trochę się jednak powstydzić muszą po tym meczu. Wcześniej pokazali zęby, to prawda, ale to było jedna z najwyższych porażek w historii play-off.

[Adrian] Brad Stevens otrzymał nagrodę NBA Basketball Executive of the Year. Drugi raz w swojej karierze, bo pierwszy raz… no wtedy gdy…. nie zapeszajmy. Po prostu dostał nagrodę!! SZEF!!

[Timi] Szef szefów. Wyprzedał pół zespołu, zszedł pod podatek, a i tak w Bostonie stworzył drużynę, która pod przewodnictwem Mazzulli okazała się rewelacją sezonu. Stevens i jego droga to zresztą świetny materiał na film. Pamiętam ten dzień, kiedy Celtics ogłosili, że przestaje być trenerem i zastąpi Ainge’a na stanowisku GM-a. To był jednak duży szok, ale też dziś widać, że Stevens ze swoim doświadczeniem w roli trenera to było jak strzał w dziesiątkę, jeśli chodzi o tę funkcję. Oby jeszcze długo nam szefował, bo potrafi jak mało kto.

[Adrian] Oj tak – to był szok porównywalny tylko z wymianą Thomasa na Irvinga. Rzecz której człowiek sobie nie wyobrażał, a która wydarzyła się w ułamku sekundy. Nadal twierdzę, że trenerem był jednym z najlepszych w NBA, no ale managerem jest jeszcze lepszym. Trochę mnie boli, że nie chciał dzielić obu funkcji, a takich przypadków było sporo – w końcu Mike Zarren by go wspomagał, więc to nie byłaby misja samobójcza.

[Timi] Stevens też już zdążył dobrze poznać życie trenera, dlatego wolał działać trochę z cienia, bez konieczności tych wszystkich podróży i mentalnego dźwigania szatni oraz wyników. Ale też to doświadczenie bardzo mu teraz pomaga.

[Adrian] Najgorszą rzeczą w PO są kontuzje. DiVincenzo zerwał Achillesa i wylatuje na rok – doskonale znamy ten ból. Jakby tego było mało – Edwards też nie pogra przez kilka tygodni, a i tak miał wyjątkowe szczęście, że skończyło się przeprostem kolana, a nie zerwaniem ACL. Sota prowadziła w serii z Denver 3-1, a teraz wszystko może się odwrócić.

[Timi] Nuggets lubią wracać z 1-3 – a teraz mają sprzyjające okoliczności. Ogromnie żal kolejnego gracza, który zrywa Achillesa. Co ciekawe, DiVincenzo też gra z “0” na plecach – tak jak Tatum, Haliburton i Lillard… Fatalna sytuacja i okropny uraz. A przecież w fazie zasadniczej rozegrał wszystkie 82 mecze. No ale to też pewnie mogło mieć wpływ. Edwards miał więcej szczęścia, ale może się okazać, że dla niego ten sezon również się już skończył…

[Adrian] No i nie wrócili, pomimo kolejnego urazu w Socie, bo Ayo był poza grą. Niewiarygodnie pechowo się układają te PO dla Soty, a oni pomimo tego nadal w grze i wskoczyli do drugiej rundy. No a Denver… przed sezonem mówiło się o nich, że dokonali najlepszych wzmocnień na ten sezon, tymczasem wszystko zweryfikował parkiet.

[Timi] Szkoda tych kontuzji, bo jak co roku zabierają nam sporo dobrej koszykówki. W drugiej rundzie na Wolves czekają już Spurs – i choć Minnesota przy tych problemach zdrowotnych nie będzie faworytem, to na pewno może ugryźć. Bardzo jestem ciekaw pojedynku Goberta z Wembanyamą. No a w Denver chyba czas na kolejne zmiany.

[Adrian] OKC zakończyło pierwszą rundę błyskawicznie i teraz czekają na rywala. 4-0 i to była seria bez historii. Suns fajnie weszli do PO, ale argumentów w tym starciu nie mieli żadnych. Lakers prowadzą z Houston 3-1 i mają jeszcze 3 szanse na skończenie tego. Ponoć Reaves wróci szybciej niż Doncic, a ten ma wrócić niebawem. To może być fajna seria, jeśli rzeczywiście Lakers zagrają w pełnym składzie.

[Timi] Thunder zrobili robotę. Zadanie wykonane, można odpocząć. Bo Rockets jeszcze broni nie złożyli. Doprowadzili do szóstego meczu mimo powrotu Reavesa i braku Duranta. No a według ostatnich doniesień Doncić na drugą rundę chyba też nie byłby gotowy. Szkoda, bo faza play-off bez Luki dużo traci.

[Adrian] Houston z Udoką i Durantem już na rybach. Lakers w decydującym meczu byli bezlitośni. To co się wydarzyło, w pewnym sensie przejdzie do historii, choć wielu kibiców trzymało kciuki, żeby Jeziorowcy byli pierwszym zespołem w historii, który odpadnie w PO przy prowadzeniu 3-0. No ale nic takiego sie nie wydarzyło. Smart gra dalej.

[Timi] Lakers mogli już czuć spore ciśnienie, ale jednak znakomicie sobie poradzili na wyjeździe i zamknęli tę serię. Brawo. Po tym, co im się przytrafiło na koniec fazy zasadniczej, jest to jednak duży sukces. Tym bardziej że nadal czekają na powrót Luki. Teraz czeka ich dużo większe wyzwanie i ta przygoda w drugiej rundzie się skończy.

[Adrian] Orlando znowu to zrobiło i prowadza z Pistons 3-1. Szykuje się niespodzianka, a może nawet sensacja, bo niespodzianką to będzie wyeliminowanie przez osłabionych Lakers Houston z Durantem (też niezbyt zdrowym). Zespół z Florydy szczęśliwie wszedł do PO i teraz sobie nagle przypomniał, jak się gra defensywę.

[Timi] Przyparty do muru Cade Cunningham rozegrał fantastyczne spotkanie. To był zresztą kapitalny pojedynek gwiazd, bo Banchero w obliczu absencji Wagnera też stanął na wysokości zadania, ale Cade nie pozwolił Pistons przegrać tego spotkania. Tłoki nadal pod ścianą, bo teraz muszą wygrać w Orlando, jednak złapali trochę oddechu.

[Adrian] Mamy trzy mecze numer siedem na wschodzie. Orlando zostali zniszczeni w drugiej połowie G6 przez Pistons. To nie była porażka, to była masakra! Niesamowity mecz i niesamowita druga połowa. Chciałbym zobaczyć Boston tak grający w G7! Natomaist Toronto rzutem życia Baretta wygrało właśnie to życie i też jedzie do Ohio na G7. Wschód miał być nudny – a nie jest! Piękne PO!!!

[Timi] Co się wydarzyło w Orlando – tego się nie da pojąć. Magic byli na autostradzie do drugiej rundy, ale takiej zapaści w drugiej połowie to dawno nikt nie miał. To sięgnęło chyba poziomu Rockets z siódmego meczu przeciwko Warriors w 2018 roku. Co za historia. Z nieba do piekła – a Pistons zupełnie odwrotnie. Playoffs!