Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.
[Adrian] Albo grubo , albo wcale – to postanowiłem, że Tygodnik bedzie gruby – bo zaczyna się wolna agentura. Wymiany, plotki, nowe twarze – bedzie się w tym tygodniu działo. Ja Morant w Portland za Granta i Murraya, czyli za spadający kontrakt i jakiegoś gościa z końca ławki – to tak, żeby zobrazować skalę upadku – nawet pół picka w drugiej rundzie nie trzeba było zapłacić za, kiedyś, jednego z najbardziej energetycznych zawodników, dwukrotnego All Stara, mającego dopiero 27 lat – czyli dopiero dobijającego do swojego prime. Po co czwarty rozgrywający w Portland? Zaraz może ich zostać tylko dwóch, bo nadal maja ochotę na Browna.
[Timi] Blazers biorą tanio, ale ryzyko jest spore. Ciekawe, co zrobią dalej, bo coś tu jeszcze zrobić trzeba, skoro masz teraz w składzie tylu guardów. Grizzlies natomiast na pewno są przeszczęśliwi, że oni sami nie musieli dopłacać do tego transferu, bo przecież wydawało się niemal pewne, że oddając Moranta, będą musieli też oddać co najmniej jeden wybór w pierwszej rundzie. Udało się bez tego i to jest ich sukces. Oficjalnie mogą zaczynać nową erę.
[Adrian] Spuścili też Aldame, to i chyba definitywny koniec tej ery. Teraz zostało kilka zbędnych kontraktów które przyjęli i jeden cel – przebudowa. Sprawę utrudnią nowe zasady loterii i draftu, ale dla wszystkich są jednakowe. A co do Portland – to bedzie największa zagadka tego sezonu. Oczy wszystkich kibiców będą zwrócone na zespół z Oregonu – właściciel, Lillard, Morant, trener za grosze, żądania odnośnie nowej hali – sporo tego, a to tylko część kontrowersji.
[Timi] Blazers to będzie jedna z ciekawszych historii. Zobaczymy, czy Morant w nowym miejscu rzeczywiście może odżyć. Micah Nori lubi szybkie granie, więc będzie miał bardzo ciekawe narzędzia do stworzenia solidnego zespołu. Tym bardziej że jeśli w zespole zostanie Jrue Holiday, no to w sumie Blazers będą mieli idealnego obrońcę obok Lillarda czy właśnie Moranta. Trochę szkoda, że Holiday nie jest kilka lat młodszy, ale wciąż dużo może od niego zależeć – jeśli oczywiście zostanie w Portland.
[Adrian] Sprawa Browna – ja obstawiam, że wyjaśni się po 1 lipca, czyli zaraz jak przeskoczy sezon, przeskoczą pensje i obudzimy się w nowej rzeczywistości. No tak czy siak – jeszcze w tym Tygodniku o tym porozmawiamy, a na razie pozostaje czytać plotki i czekać. No chyba, że Stevens nie pociągnie za spust, ale tu się bardzo zdziwię, bo po tym co mówi Brown w socjal mediach, widać że jest na maksa zirytowany, a dziennikarskie wrzutki tylko podsycają atmosferę.
[Timi] Celtics mieli w miniony weekend bardzo aktywnie szukać partnera do wymiany Browna. Też zastanawiające były te komentarze Stevensa na konferencji po drafcie, kiedy mówił, że nie chce przewidywać przyszłości. To był dla mnie jasny sygnał, że coś jest na rzeczy, bo w przeszłości nie miał problemu z tym, by otwarcie mówić, że chce żeby Brown był w Bostonie na długie lata. A to jednak brzmiało tak, jak gdyby ten transfer po raz pierwszy naprawdę był na horyzoncie.
[Adrian] Tak – dodatkowo non stop odpalony Jaylen w socjal mediach, który przytaczał jakieś statystyki, które nie mają znaczenia w końcowym rozrachunku. Dlatego napisałem, że spodziewam się tego zaraz na otwarciu sezonu, bo tych symptomów było zwyczajnie za dużo. To wisiało w powietrzu – chyba pierwszy raz w erze Stevesnsa dało się wyczuć jakiś duży ruch.
[Timi] No i stało się. Spodziewaliśmy się wszystkiego, ale chyba nie czegoś takiego…
[Adrian] Brown w Sixers… matko boska – co się tu odbostonowało. No nie tego się spodziewaliśmy, nie tego. George jest już leciwy, choć ostatnie PO to miał wybitne, ale picki tylko 2 w pierwszej rundzie i 2 w drugiej, choć te w drugiej rundzie to trzeba przyznać, że dobre – tylko to niewiele zmienia. Nie tak to miało wyglądać, bo dostaliśmy naprawdę skromny kapitał.
[Timi] Próbuję to przeprocesować, ale jeszcze nie potrafię. Nie rozumiem, dlaczego to się w taki sposób wydarzyło. Zrozumiałbym wymianę za Giannisa. Zrozumiałbym pewnie wymianę za cztery wybory w pierwszej rundzie draftu i jakiś młody talent. Ale nie do końca rozumiem wymianę za George’a i tylko dwa wybory, z czego to może być tak naprawdę tylko jeden. Chcę wierzyć, że Stevens nie sabotował i po prostu lepszych ofert na ten moment nie było, ale w takim razie czy naprawdę trzeba było robić ten transfer już teraz? Przecież sezon nie zaczyna się jutro. No, chyba że te relacje już naprawdę były na tyle złe, że nie dało się tego naprawić. Albo Celtics po prostu uznali, że i tak nic lepszego nie dostaną. Nie wiem. Trudno to zrozumieć, bo wydaje się, że coś musiało się zadziać za kulisami. Ogromny szok, że po 10 latach w taki właśnie sposób kończy się era Jaylena Browna w Bostonie.
[Adrian] Pragnę zwrócić uwagę na dwie kwestie po tej wymianie. Pierwsza to raporty, że Brown odleciał i nie słuchał ani asystentów, ani konsultantów, ani kolegów z drużyny, ani ludzi z biura – totalna odklejka. A drugi aspekt – gdy piszę to kilkanaście godzin po wymianie, nie widzę pożegnań z Brownem innych zawodników Celtics. To co zawodnicy wrzucają natychmiast po takim wydarzeniu, wspólne fotki, życzenia, wspomnienia – tu tego nie ma. Serio wszyscy mieli go dosyć? Serio????
[Timi] No szczególnie ta druga kwestia jest zastanawiająca – bo tej pierwszej tutaj w tej chwili nie rozstrzygniemy. Zresztą w obecnych czasach nie da się zweryfikować wszystkiego, a też wiele tych doniesień to po prostu próba obrócenia narracji. Ale to fakt, że tych pożegnań nie ma. Chyba tylko Derrick White jak do tej pory za pośrednictwem mediów społecznościowych swojego podcastu zabrał głos. Z kolei sam Brown po transferze miał już jeden podcast i zdradził tam, że po wymianie rozmawiał zarówno z zawodnikami Celtics, jak i 76ers. Jestem pewien, że te pożegnania będą, ale sposób rozstania też może nam tutaj wskazywać, że za kulisami nie było wcale tak różowo jak się nam jeszcze jakiś czas temu wydawało…
[Adrian] Zgadzam się, że tej pierwszej pewnie nigdy nie uda nam się rozstrzygnąć, ale ilość raportów, ilość wrzutek nawet od poważnych ludzi i komentatorów nakazuje się zastanowić nad tym wszystkim. A szczególnie gdy widzimy to co napisałem w drugiej części. Brown się tłumaczy, że ludzie do niego dzwonili. No nie tak wygląda XXI wiek. No ale to detal – w sumie nie wiem czy jest sens rozdrapywać takie rany – idziemy dalej.
[Timi] Tatum pożegnał Browna w mediach społecznościowych. Warto to odnotować, nawet jeśli dla wielu to pożegnanie jest “gorsze” czy mniej więcej takie samo jak wtedy, gdy Tatum żegnał np. Roba Williamsa czy Smarta. Dowiadujemy się też z The Atheltic, że Celtics bardzo nie podobało się, jak JB miał coraz mocniej odcinać się od ich gry, w szczególności w tej nieszczęsnej pierwszej rundzie przeciwko 76ers, która finalnie okazała się ostatnią serią Jayów. No ale te wrzutki anonimowych GM-ów, że nie widzą JB jako top50 gracza w lidze to jednak dla mnie mocna przesada. Niestety jednak rynek zweryfikował wartość Browna i choć z tych doniesień płyną sygnały, że to wcale nie był transfer dyktowany finansowo, to ja nie do końca tak uważam. I nie chodzi tutaj konkretnie o pieniądze, ale po prostu o drugi próg apron i wyzwania z tym związane.
[Adrian] Mike Conley w Bostonie – powiedzmy sobie szczerze – to jest emeryt, ale ktoś musi scalić szatnię. Szczególnie gdyby trzeba było uspokoić i udobruchać Browna po tym letnim handlu jego kontraktem. Za te pieniądze – świetny wet, chyba najlepszy na rynku.
[Timi] Z całym szacunkiem dla Conleya, ale to trochę taki ruch jak Jeff Teague w 2020 roku. Choć w sumie Teague był wtedy dużo młodszy – ale spodziewam się mniej więcej podobnego wpływu na boisku. Na pewno jednak Conley dużo wniesie jako weteran w szatni i to jest oczywiście duży plus. Na parkiecie już nie te lata, żeby się ekscytować, choć trójka cały czas niezła, tak samo zresztą jak wskaźnik asyst do strat.
[Adrian] Mitchell Robinson w Bostonie, czyli Celtics wreszcie mają mięso pod koszem, które potrafi bronić, zbierać i blokować. Był na radarze wielu drużyn, o nas nic nie przeciekło do mediów (jak zawsze), no ale trudno marudzić – MLE wykorzystane na najbardziej newralgiczny punkt w rotacji. Ja jestem zadowolony i to chyba nawet bardzo. No może jedynie nie będę mógł go już nazywać glubą.
[Timi] Nie spodziewałem się, że to będzie akurat Mitchell Robinson, ale okej. Miało być wzmocnienie pod kosze i jest wzmocnienie pod kosz. Cieszy, że udało się też w ten sposób osłabić Knicks, którzy odpuścili Robinsona z obawy o drugi próg apron. Robinson to znakomity zbierający i solidny obrońca obręczy. W ataku pozbiera trochę naszych niecelnych prób z dystansu, a do tego Tatum dostaje kolejnego gościa do łapania lobów. Oczywiście sporym dla nas zmartwieniem będzie zdrowie 28-letniego Robinsona, no ale gdyby nie miał wad, to nie byłby dostępny za wyjątek mid-level.
[Adrian] Dokładnie tak – gdyby nie miał wad, nie udałoby się go ściągnąć do Bostonu. Dodatkowo zabezpieczyliśmy się nowym kontraktem z Quetą za 56 milionów na 4 lata. Do tego Garza i nowy nabytek z draftu, no a to oznacza, że pod koszem nie byliśmy tak dobrze przygotowani do sezonu od wieków. Oznacza to też, że ktoś z tej czwórki może dość szybko odlecieć. Na pewno tworzy to nowe możliwości gry, wraz z pozyskanym Georgem, bo może on i ma 35 lat, ale jak nadal jest dobry, to pokazał nam w ostatnich PO. W ostatnich, decydujących, trzech meczach z Bostonem był plus 39 punktów na parkiecie, gdy Brown był minus 57. Trafił 13 trójek z 23 rzutów, a Brown 6 z 19. Ja absolutnie nie chcę teraz deprecjonować Jaylena jaka koszykarza, bo MVP Finałów nie zostaje się przypadkiem, ja tylko pokazuję pewne cyferki, które są dość istotne w próbie zrozumienia tego co się wydarzyło.
[Timi] Tak, ale też Brown grał jednak jako pierwsza, druga opcja, a George był bardziej schowany, o czym też w tym kontekście trzeba pamiętać. To prawda, że w tej pierwszej rundzie pokazał się z bardzo dobrej strony – jak ten najlepszy Paul George – ale trzeba pamiętać o tym, ile ma lat, jaki ma przebieg i że w takim wieku cudów już nie będzie. Zobaczymy, paradoksalnie on bardzo pasuje do naszego systemu, no ale mimo wszystko nadal nie zmienia to faktu, że nikt z nas nie liczył, że jeśli już oddamy Jaylena Browna, to w zamian dostaniemy właśnie PG13. Natomiast co do naszej strefy podkoszowej, to też należy pamiętać, że Robinson ma swoje problemy ze zdrowiem (to raz) i minutami (to dwa), a Queta choć zrobił ogromny progres w ostatnich latach, to w tegorocznej fazie play-off nie pokazał jeszcze, że można mu tak na 100% zaufać. No ale kontrakt, który dostał – a który wejdzie w życie dopiero od sezonu 2027-28, czyli w przyszłych rozgrywkach nadal mamy go na bardzo małej umowie – to dobra umowa dla obu stron.
[Adrian] Boston ponoć bardzo interesuje się Cameronem Johnsonem – w sumie nie dziwi nic, skoro interesujemy sie Murphym, to warto mieć alternatywę w negocjacjach. Denver nim handluje, a my mamy TPE i picki, czyli być może to czego Nuggets oczekują, bo TPE łatwiej wymienić niż zawodników. Sporo mówi sie o naszym zainteresownaiu Aaronem Gordonem, ale tu pensja jest spora, a i oddać trzeba byłoby sporo.
[Timi] Nuggets chcą trochę zejść z wydatków, więc dla nich nawet lepszy taki transfer, gdzie mogą po prostu “zrzucić” kontrakt bez przyjmowania zawodników w zamian. Zobaczymy, co się z tym naszym TPE stanie, bo też po podpisaniu Mitchella Robinsona na pełne MLE mamy w tej chwili hard cap na poziomie pierwszego progu apron.
[Adrian] Aktualnie jesteśmy 7 mln pod apronem, czyli oddając Hausera, Garze i Bantona, możemy przyjąć ok 23,5 mln. Dokładnie tyle zarabia Cameron Johnson. Zatrzymując Hausera i Garze, oraz spuszczając Bantona (bo ma niegwarantowany kontrakt), Denver oszczędza około 9 milionów, czyli razem z luxury tax – kilkadziesiat milionów. Jest to wyjście dla obu drużyn, a my mamy teraz picki. Co do TPE – być może Stevensowi uda się go wtedy częściowo zrolować.
[Timi] Pojawiły się informacje, że wstępnie rozmawialiśmy z Nuggets o wymianie Browna, dlatego może rzeczywiście do tych rozmów wrócimy i zapytamy o samego Johnsona. Choć nie ukrywam, że dużo bardziej wolałbym Treya Murphy’ego III, ale nie jestem jedyny – przecież jego chce minimum pół ligi, dlatego nie będzie łatwo go wcale z Nowego Orleanu wyciągnąć. Czekamy na kolejne ruchy, bo myślę, że nie tylko ja liczę na to, że to ten obecny skład to nie jest jeszcze ten ostateczny, z jakim Celtics chcą rozpocząć nowy sezon.
[Adrian] Porzyngis dostanie 40 mln za dwa lata, a Draymond odrzuca opcję na przyszły rok za prawie 28 mln, Horford wraca za 14 na 2 lata, wszyscy w GSW mają nadzieję, że LeBron tam dołączy, a jeszcze pójdzie wymiana po Davisa z Wizards. No byłoby to coś pod względem medialnym – absolutny sztos!! Ja bym chyba nawet tego chciał – taki ostatni taniec, ale na pełnej!!
[Timi] Ten transfer po Davisa chyba się nie uda (w sumie dlaczego Wizards mieliby to zrobić), ale Warriors i tak próbują ściągnąć LeBrona. Ale nie są jedyni. Na stole są też powroty do Miami albo do Cleveland. Kilka innych ekip też się gdzieś tam kręci. Mówi się jeszcze o Wolves czy Nuggets, a ponoć także 76ers byliby otwarci, skoro James jest gotów grać za minimum.
[Adrian] Duren nie potrafi się dogadać z Pistons, to umówił się na spotkanie z Sacramento, które oddało zawodnika wybranego dwa drafty temu z 13 pickiem do Atlanty i jeszcze dopłacili do tego pickiem w drugiej rundzie. Jak to nie jest dom wariatów, to nie wiem gdzie on jest.
[Timi] Na ruchy Kings trzeba patrzeć przez pryzmat ich wydatków. Kogoś trzeba zrzucać, a Devin Carter też jakoś super w Sacramento nie rokował i od początku to był raczej chybiony wybór. A przecież nie zrzucą ogromnego kontraktu LaVine’a, bo tego nikt nie weźmie. Natomiast co do Durena, to bardzo ciekawie jest to obserwować. Gdzieś tam pojawił się też w plotkach Boston, ale mimo wszystko to Pistons mają wszystkie karty w ręku. Po słabej fazie play-off środkowego chcą ugrać trochę zniżki w jego kolejnym kontrakcie. Wiadomo, to nie jest dobre dla relacji na dłuższą metę, bo Durenowi mocno zależy na podwyżce – to przecież będzie jego pierwsze duże przedłużenie – ale tak to czasem wygląda jak jesteś wolny, ale zastrzeżony.
[Adrian] Z zawodników których opcje kontraktowe do 29 czerwca Boston musiał podjąć wrócą tylko Walsh i Queta – czyli zero zaskoczenia. Zaskoczenie jest w przypadku Amari Williamsa, bo on poszedł na two way, czyli trochę zabrał minut naszemu nowemu środkowemu – który nie oszukujmy sie, raczej najwięcej będzie grał w Maine. No przynajmniej tak się wydawało, że tam bedzie grał dużo.
[Timi] Amari był już na umowie two-way w zeszłym sezonie, a standardowy kontrakt dostał tak naprawdę tylko dlatego, że po zimowych transferach mieliśmy za mało gracz w składzie i trzeba przecież było dać kilka awansów. Celtics uznali jednak, że Williams nie jest jeszcze gotowy na tyle, by zaczynać sezon na standardowej umowie. To się może zmienić, zobaczymy czy za dwa miesiące nie będzie potrzeby jednak z powrotem go awansować, ale tak czy siak Williams musi jeszcze się sporo rozwinąć, żeby te przebłyski zamienić w regularne solidne minuty.
[Adrian] Jeśli Shams mówi, że Clippers i Rapotrs rozmawiają o wymianie Leonarda – to chyba bedzie tam gruby come back. To jedna z tych rzeczy niemożliwych do wyobrażenia, ale to NBA – tu wszystko może się wydarzyć. Sprawa wyjaśniła się błyskawicznie – Ingram i Dick w Clippers, oraz 2 picki w pierwszej rundzie i swap.
[Timi] Totalny szok. Chyba nikt nie przypuszczał, że Kawhi będzie chciał wrócić do Toronto. I że Raptors będą chcieli go z powrotem. Clippers długo też utrzymywali, że Leonard nigdzie się nie wybiera, ale finalnie postanowili inaczej. Przyznali w ten sposób, że cała ta era, sparowanie George’a i Leonarda, to był mniejszy czy większy, ale błąd. I w sumie trochę kapitału odzyskali, a Raptors zapłacili de facto więcej teraz niż osiem lat temu, gdy Kawhi trafiał do Kanady po raz pierwszy. Swoją drogą – czy NBA naprawdę zamiotła pod dywan sprawę kontraktu Leonarda? Przecież gość już zdążył zmienić klub, a liga nadal tak w zasadzie nic w tej kwestii nie zrobiła i nadal nikt – ani Clippers, ani Kawhi – nie poniósł konsekwencji.
[Adrian] W Hornets czystki ciąg dalszy. Oddali Bridgesa do Suns rozmieniając go na Graysona Allena i Royce’a O’Neale’a. Wcześniej poleciał LaMelo, czyli szatnia wyczyszczona z ludzi, którzy albo są debilami, albo mają na koncie debilowate akcje, albo i to i to. No dobra – Allen za mądry nie jest.
[Timi] Ale coś więcej poza tymi krzywymi akcjami na parkiecie z podstawianiem nóg albo innymi brudnymi zagraniami? Poza tym oddanie Bridgesa zawsze należy traktować na plus. No a transfer LaMelo dziś jawi się dla Hornets jako naprawdę udany, tym bardziej jak sobie przypomnimy, że Hawks za Trae Younga nie dostali ani jednego wyboru w drafcie, a teraz także Grizzlies wytransferowali Moranta i mogą się cieszyć, że nie musieli dopłacać do niego.
[Adrian] Smart nie podjął opcji zawodnika w Lakers i jak donosi Marc Stein – opuści Los Angeles Lakers na dobre. Cicho… nie zapeszaj!!! Już nic…. nie ważne ;) Smart w Houston u Udoki i to na bardzo przyjemnym kontrakcie.
[Timi] Smart odżył w zeszłym sezonie. I dobrze, bo tym epizodzie w Memphis i zesłaniu do Waszyngtonu wydawało się, że jego kariera idzie już w bardzo złym kierunku. A on nadal może dać swojej drużynie sporo wartości. Wraca pod skrzydła Udoki, ale Rockets trochę jednak we mgle i tak do końca nie wiadomo, co tam się dzieje. Wygląda na to, że mimo plotek, że prawie każdy jest dostępny – i że Durant czy Sengun mogą się z Teksasem pożegnać – w grę wchodzi też kolejny sezon z mniej więcej tym samym składem z nadzieją, że powrót VanVleeta zmieni na tyle dużo, że Rockets włączą się do walki o wyższe lokaty.
[Adrian] Lakers po stracie Bronka, Smarta i innych zaszaleli. Wyciągnęli z Utah Kesslera za 2 picki i 2 swapy, zaoferowali mu 130 mln za 4 lata, potem przejęli Sandro Mamukelashvili, następnie Grimesa i na koniec Sextona. No muszę przyznać, że robi to wrażenie. Może nie jest to drużyna marzeń, ale… jest lepiej niż było.
[Timi] A ja przyznam, że nie jestem jakoś za bardzo pod wrażeniem. Czy to jest zespół gotowy na walkę o mistrzostwo? Dopiero się przekonamy, ale na papierze tak nie do końca, a w sumie Lakers już totalnie stracili kontrolę nad swoimi wyborami w drafcie na kolejne lata.
[Adrian] To prawda – nie mają prawa wyborów w pierwszej rundzie na maksymalny okres przewidziany CBA. Rozdali wszystko, ale dali sobie szanse i spełnili wolę Luki, który domagał się pewnych ruchów pod koszem i na obwodzie. Lakers musieli sobie zapewni życie po LeBronie i to zrobili. Czy to starczy? Nie wiem – wątpię, ale nie takie rzeczy widziała ta liga.


