#518 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No i Bulls zrobili nam to, co my zrobiliśmy Nets dzień wcześniej. Zawaliliśmy drugą połowę, niestety – tylko warto wspomnieć, że byliśmy w B2B, a mecz z Nets trwał “trochę” dłużej, to i mogło nam prąd odciąć. Brown miał w nogach 46 minut, Pritchard 41 minut – tak dzień po dniu, to się jednak kumuluje.

[Timi] Kumuluje się, to prawda, choć mieliśmy swoje szanse w tym spotkaniu. W ostatnich minutach Bulls dali nam sporo okazji, których jednak nie wykorzystaliśmy. Szkoda, ale tych porażek w drugich meczach z back-to-back zdarza nam się tak mało, że nie jest to jakaś duża tragedia.

[Adrian] Na plus – 33 punkty Browna ale większość skosił w pierwszej połowie. 21 punktów Simonsa z ławki. Dużo energii Walsha i Gonzaleza, którzy może i nie oczarowali zdobyczami w ataku, ale byli jedynymi plusowymi zarodnikami – no jak się wnosi tyle energii i obrony, to i innym się gra łatwiej. Amari Williams w s5 – no jest to historia.

[Timi] Fajnie, że Amari Williams dostał swego rodzaju nagrodę po tym, co zrobił na Brooklynie. Bo pomógł tam wygrać nam mecz. Może w Chicago nie błysnął, ale jest potencjał i miejmy nadzieję, że będzie to kolejny wyszlifowany produkt naszego programu rozwojowego. W ostatnich latach naprawdę potrafimy to robić i duża w tym zasługa oczywiście Joe Mazzulli oraz jego sztabu, bo po prostu wiemy, za jakie sznurki pociągać, żeby wyciągać z takich graczy coraz więcej i więcej.

[Adrian] Na minus – White wypoczęty, ale niestety kompletnie rozregulowany. Chyba większość kibiców oczekiwała, że on, jako jedyny nie zajechany meczem z  Nets pociągnie, a wyszło jak wyszło. Druga połowa i zmęczone nogi Browna, było widać, że zaczyna mu brakować prądu – najgorszy plus/minus w drużynie.

[Timi] No niestety White cały czas jest w dołku, tak jak niemal co roku w styczniu. Brown w końcówce próbował jeszcze coś szarpać, ale rzeczywiście już zabrakło pary. No nic, zaraz wracamy do Bostonu i to aż na pięć kolejnych meczów, w tym powroty Jrue Holidaya i Kristapsa Porzingisa do Ogródka, choć ten drugi chyba się nie wyleczy.

[Adrian] Uwag kilka – szkoda tego rzutu w ostatniej sekundzie, gdzie Chicago odesłali nas na tarczy do Bostonu. Dla nich była to wyjątkowa noc, to i porażka mniej gorzko smakuje. Aż przykro byłoby im popsuć takie święto, w końcu tam przyszło ponad 22 tysiące osób – ich tegoroczny rekord.

[Timi] Rzutu szkoda i trochę jednak zabrakło tam lepszej komunikacji między Gonzalezem a Hauserem. No ale Hugo jest młody, więc się uczy. Na Brooklynie miał kluczową akcję w końcówce, tym razem popełnił błąd. Ale takie już jest życie z pierwszoroczniakami. Wiem, że w dłuższej perspektywie ten błąd zaprocentuje tak samo albo może nawet bardziej niż to trafienie na dogrywkę przeciwko Nets.

[Adrian] Czas wziąć rewanż na drużynie z Portland. Wygraliśmy mecz, gdzie  w dupe były 3 kwarty, bo tylko w pierwszej udało nam się wygrać. Jakie udało – zrównaliśmy zespól z Oregonu z ziemią. No i tyle wystarczyło. Udało się nie roztrwonić całkowicie 23 punktowego prowadzenia, to i cieszyliśmy się wygraną w Ogródku.

[Timi] Blazers mieli w tym meczu parę zrywów, ale w zasadzie nie czułem, żeby nasze wysokie prowadzenie było jakkolwiek zagrożone. Faktem stało się więc siódme w tym sezonie zwycięstwo po meczu, w którym prowadziliśmy od początku do końca. Nikt inny w NBA nie ma takich wygranych więcej. A przy okazji miło było zobaczyć Jrue Holidaya, dla którego był to pierwszy mecz w Bostonie od czasu transferu. No i w końcu w Ogródku zagrał też ponownie Rob Williams III, który wcześniej nie miał okazji zagrać przeciwko Celtics przez problemy zdrowotne.

[Adrian] Na plus – Pritchard znowu to zrobił, nawet dwa razy. No jest jakaś magia w tych jego rzutach w ostatniej sekundzie. Był najskuteczniejszy, a pomagał mu Brown. Ogólnie mecz drużynowy, bo nie było tego jednego – każdy coś od siebie dodał i to lubię.

[Timi] Miejmy tylko nadzieję, że z dłonią Pritcharda jest wszystko w porządku, bo nie dokończył on tego spotkania, gdy w końcówce doznał jakiegoś urazu palca przy próbie zbiórki. Tym bardziej, że wyglądamy naprawdę dużo lepiej jako zespół, gdy Payton ma ten swój agresywny mindset. Takiego uwielbiamy go oglądać.

[Adrian] Na minus – ilość strat Derricka. Nie wiem co się w tym sezonie z nim dzieje, ale brakowało chyba jednej straty, żeby zaliczył wstydliwe double-double. White gra tak bardzo w kratkę, że czasami oczy bolą. Nie wiem czy to nie jest rekord sezonu, bo w poprzednim to Castle z SAS miał 10 w  jednym meczu.

[Timi] Castle ten mecz zaliczył w tym sezonie, na samym początku – także Derrick był blisko, ale dziewięć to nadal o jedną stratę za mało. Marne to jednak pocieszenie. To prawda, mocno w kratkę te występy White’a. Liczyłem, że całkiem udana czwarta kwarta w Chicago da mu znów wiatr w żagle, ale to było za mało. Miejmy nadzieję, że przebudzenie Derricka nastąpi szybciej niż później. Niech ten styczeń już się kończy.

[Adrian] Uwag kilka – jeśli Amari Williams gra czwarty mecz z rzędu i w każdym z nich dostaje coraz więcej minut, to wiedz że coś się dzieje. 3, 5, 10  a w tym meczu aż 24 minuty i nie były to złe minuty. Skuteczność kulała, ale 7 zbiórek, do tego asysta, przechwyt i dwa bloki. Zaraz porozmawiamy o tym, co zdradził Shams Charania, ale widać po minutach, że coś się dzieje. Widać też po grze Quety, że coś siedzi mu w głowie.

[Timi] Bardzo solidny występ Williamsa, po części wynikający też z faktu, że nie grał Luka Garza. Wcześniej na Brooklynie to Queta nie czuł się za dobrze, potem w trakcie meczu wpadł w problemy z faulami (tak samo jak i Garza), więc Amari tam też dostał szansę. Wydaje się, że u Neemy’ego cały czas coś może być nie tak zdrowotnie. Williams daje jednak radę i to jest bardzo fajna historia, a ta akcja od kosza do kosza – gdy zablokował Granta, a potem przebiegł całe boisko i zdobył punkty z faulem Timelorda – pokazuje naprawdę spory potencjał Anglika.

[Adrian] W przyrodzie zawsze wszystko mus wyjść na zero, zawsze!! Atlanta zrobiła nam dokładnie to samo, co my zrobiliśmy Portland. Wystarczyło zrównać z ziemia przeciwnika w pierwszej kwarcie i potem pilnować wyniku. Upilnowali, bo to oni nas zgładzili w pierwszych 12 minutach. Szarpaliśmy, ale nie potrafiliśmy zniwelować straty i finalnie były klapsy.

[Timi] Tak, to było totalne odwrócenie tamtego spotkania. I tutaj też ani przez chwilę nie miałem takiego poczucia, że Celtics przejmują kontrolę nad tym meczem. No nic, zdarza się. Pisałem już wcześniej, żeby ten styczeń – trudny dla nas miesiąc – jak najszybciej się skończył i po tym spotkaniu to podtrzymuje!

[Adrian] Na plus – w sumie poza kolejny dobrym spotkaniem Gonzaleza, to ja tych plusów nie widzę. No może to, że Mazzulla nie zrobił większej krzywdy Cassellowi, gdy ten próbował go odciągnąć od sędziego, żeby nie skończyło się wielką awanturą. Joe się zagotował i złego słowa nie napiszę o tym, skoczyło mu ciśnienie i poszedł przekazać kilka uwag. Jujitsulla ;)

[Timi] Warto odnotować też, że po kilku tygodniach przerwy do gry wrócił Josh Minott. Zagrał pięć minut w końcówce i zdobył w tym czasie pięć punktów. Teraz czas powolutku wracać do rotacji na stałe. Ja cały czas mam nadzieję, że Minott zdoła jeszcze nawiązać w tym sezonie do swoich bardzo dobrych występów z początku rozgrywek.

[Adrian] Na minus – Brown, Pritchard, White i Hauser razem trafili 3 rzuty zza łuku z 19 prób, no to już wiadomo, że to nie mogło się udać. No są takie mecze, że nie siedzi i tyle. Nie odpalaliśmy cegły za cegła, bo tych rzutów było zaledwie 34. Problem w tym, że traciliśmy piłkę bez opamiętania, to nawet opamiętanie w rzutach zza łuku tu nie pomogło. Szkoda.

[Timi] Przeanalizować ten mecz i zapomnieć. Od początku były problemy, a nie pomagało to, że sami sobie kłody rzucaliśmy pod nogi. Pięć zwycięstw i pięć porażek w ostatnich 10 meczach. No, trochę nas przygniótł ten styczeń i taki etap sezonu, gdzie już powoli czuć coraz większe zmęczenie. Dobrze, że zaraz przerwa na All-Star Weekend, to przynajmniej będzie kilka dni odpoczynku. Przyda się po tym intensywnym graniu w styczniu.

[Adrian] Uwag kilka – po tej porażce straciliśmy 2 miejsce na Wschodzie, a 29 wygranych mają nie tylko Knicks, ale też i Toronto i Cavs. Znowu jest mega ciasno. Tak pewnie to będzie wyglądało do samego końca sezonu zasadniczego, a 2 miejsce zajmie drużyna, która przegra w głupi sposób jak najmniej spotkań.

[Timi] Cavaliers wrócili do regularnego wygrywania, a Knicks po tym sporym kryzysie też teraz mają serię zwycięstw. Było ciasno, jest ciasno i będzie ciasno. Przed nami jeszcze sporo grania w tym sezonie. Nie będzie łatwo utrzymać to drugie miejsce, ale walczymy.

[Adrian] Gdy na tablicy w trzeciej kwarcie widnia wynik 85-54 raczej oczywistym było, że mecz zostanie wygrany. Nawet my aż tyle nie jesteśmy w stanie uwalić w 15 minut. Tę końcówkę zagraliśmy słabiej, ale to wystarczyło na spokojne dowiezienie wyniku do końca meczu, który graliśmy bez Browna. O meczu można zapomnieć.

[Timi] Po zmianie stron zaprezentowaliśmy dużo gorszy basket, ale na szczęście atomowa pierwsza połowa wystarczyła. Jakby nie patrzeć, to te ostatnie mecze mają ze sobą dużo wspólnego. Kings to jednak w tej chwili najsłabsza ekipa w lidze. Do Bostonu przyjechali z siedmioma porażkami na koncie z rzędu. My lubimy czasem takim zespołom podawać rękę, ale nie tym razem. I dobrze, bo tak jak pisaliśmy wyżej – takie mecze trzeba wygrywać na tym ciasnym Wschodzie.

[Adrian] Na plus – Pritchard i jego 29 punktów, to na pewno największy plus tego meczu. A może nie, może powinienem zacząć do Scheiermana? Niby 16 punktów to dużo mniej, ale… DeRozan wyglądał przy nim jak zgaszony pet. Garza znowu pokazał, że to perfekcyjnie wydane 2 miliony dolarów. Przed Trade Deadline okazało się, że Boucher żyje :D

[Timi] Pritchard w takich spotkaniach wygląda momentami, jakby sobie grał w 2K. Co z tego, że jest niższy, skoro i tak nie dasz rady go powstrzymać. Znakomity występ. Fajnie, że wspominasz też o Scheiermanie, bo rzeczywiście to był kolejny jego solidny mecz w tym sezonie. Aktywny, agresywny, pewny siebie. Za takie pieniądze to też skarb na ławce rezerwowych, szczególnie jeśli udałoby mu się dobrą formę utrzymać – a z tym nasi młodsi skrzydłowi mają jednak w tym sezonie problem.

[Adrian] Na minus – Walsh i Gonzalez ścigali się, kto więcej zaliczy cegieł, minimalnie wygrał Hiszpan. Ale nic więcej nie zamierzam piętnować – mecz wygrany, mecz do zapomnienia, a takie tam występy jak tych młodych ludzi, czy Derricka wrzucam w teczkę: czasami się zdarza.

[Timi] Derrick aż tak nie ceglił, po prostu lekko usunął się w cień – siedem rzutów, ale za to dziewięć asyst, przechwyt, dwa bloki, no i najlepszy w zespole wskaźnik plus/minut na poziomie +28. Warto natomiast nadmienić, że Hugo mimo wszystko i tak też był na plusie. Wiemy już dobrze, że to taki gracz, że nawet jak rzuty nie wpadają, to ma pozytywny wpływ na wydarzenia na parkiecie.

[Adrian] Uwag kilka – w tym sezonie tylko raz przegraliśmy, gdy Jaylen Brown dostał odpoczynek, to była porażka 2 punktami z Indianą. On mnie frustruje do dziś, ale to pokazuje, że ten zespół, to nie jest tylko Brown i koszulki – to jest DRUŻYNA. Ten Joe, to jednak Stevensowi się bardzo udał, pomimo wielu wpadek na początku. No ale tak hartuje się stal.

[Timi] Ten sezon to był duży sprawdzian m.in. dla Mazzulli, no i na razie można powiedzieć, że radzi sobie celująco. Wiadomo, nie jest idealnie, ale biorąc pod uwagę oczekiwania i rzeczywistość, no to nikt chyba złego słowa o Joe nie powie, bo to jest naprawdę idealny trener dla tego zespołu w tej chwili. Twardy, wymagający, ale i bardzo ludzki w swoim podejściu. To był bardzo dobry wybór Stevensa, a przecież Mazzulla też będzie z czasem tylko lepszy, bo to nadal naprawdę bardzo młody szkoleniowiec.

[Adrian] Shams Charania mówi, że Boston poluje na centra, to znaczy, że Stevens dzwoni po lidze i negocjuje. Jeśli Shams twierdzi, że Boston agresywnie działa na rynku, to nie ma tu miejsca na polemikę. Tak po prostu jest. Plotek jest sporo – najczęściej wymienia się Zubaca i Jacksona Jr., o tym ostatnim rozmawialiśmy tydzień temu. To po prostu najłatwiejsze cele, bo obie drużyny mogą zrobić mniejszy, lub w przypadku Memphis, większy reset.

[Timi] Można zakładać, że Stevens jest aktywny, ale z tymi nazwiskami to nigdy nic nie wiadomo. Szczególnie, że Clippers zaczęli ostatnio wygrywać, więc chyba nie będą chcieli oddawać teraz Zubaca, a Grizzlies z tym resetem najprawdopodobniej poczekają do lata. Inni środkowi, wokół których możemy się zakręcić, to m.in. Daniel Gafford (Mavericks) albo Yves Missi (Pelicans). Zostaje nam czekać i zobaczyć, czy i co wyczaruje Magik Brad. Słychać też, że jesteśmy wśród zespołów, które pytały o Keona Ellisa z Sacramento Kings.

[Adrian] Zarówno Gafford, jak i Missi mają bardzo rozczarowujące sezony – jeśli nasze zainteresowanie nimi jest prawdziwe, to chyba wynika tylko z niskiej ceny, za jaką można ich pozyskać. A może to tylko zasłona dymna, żeby zbić cenę z prawdziwego obiektu westchnień Stevensa. Nasze zainteresowanie Ellisem oceniam tylko przez pryzmat wymiany Simonsa, jedno musi wiązać się z drugim, inaczej nie ma sensu. Co do resetu zespołu z Memphis – Stein twierdzi, że oni chcą się pozbyć Moranta już teraz, jeśli im się to uda, to jest szansa, że pójdą w całkowitą przebudowę.

[Timi] Tak mi się właśnie wydaję, że raczej im się to nie uda i na większe ruchy poczekamy do lata. Dlatego raczej odrzucam JJJ jako opcję dla nas. Gafford czy Missi – na pewno będą łatwiejsi do pozyskania, choć nie zrobią aż tak dużej różnicy. Ten pierwszy jakoś nigdy mnie szczególnie nie ekscytował. Ten drugi w debiutanckim sezonie bywał solidny, ale teraz w Nowym Orleanie jest Derik Queen, więc dla Missiego brakuje już minut. A warto przy tym pamiętać, że Kameruńczyk urodzony w Belgii w maju będzie świętował dopiero 22. urodziny. To nie jest więc zawodnik, który zagwarantuje nam jakość tu i teraz – ale z drugiej strony ma nadal spory potencjał, żeby rozwinąć się w wartościowego środkowego.

[Adrian] Już wiemy, że na rynku jest Giannis, ale on jest tylko JEDEN, jakieś organizacje będą potrzebowały nagrody pocieszenia. Morant może być takim pocieszeniem, a jeden klocek… No zobaczymy, na pewno czekają nas emocjonujące dni. Warto przy okazji popatrzeć w kierunku Wisconsin – Myles Turner ma kontrakt poniżej umowy Simonsa, 29 lat i 40% skuteczności zza łuku przy prawie 6 próbach na mecz – tak tylko wspominam.

[Timi] Jeśli Bucks wymienią teraz Giannisa, to rzeczywiście mogą zacząć wyprzedawać także kolejnych zawodników. A dla nich taki reset i przejęcie spadających kontraktów wraz z wyborami w drafcie to coś, co miałoby sens.

[Adrian] Na rynku jest Jeremy Sochan, w sumie już oficjalnie, bo Stein donosi, że jego agencja dostała zielone światło do poszukania nowego miejsca pracy. Wynikają z tego dwie rzeczy – po pierwsze SAS przestali wierzyć w Polaka, a po drugie, nawet nie oczekują za niego jakiegoś zwrotu. A teraz odrzuć jakikolwiek sentyment do rodaka – czy warto przyjąć jego kontrakt, który niestety jest wart 7 mln. Moim zdaniem przez wysokość jego kontraktu, nie ma to dla nas sensu, bo sportowo to by się nawet spinało.

[Timi] Akurat skrzydłowych za bardzo nie potrzebujemy – jest Walsh, teraz po kontuzji miejmy nadzieję do regularnej gry wróci Minott, minuty tutaj zabiera też Gonzalez, a przecież być może ten powrót Tatuma rzeczywiście nastąpi. No nie są to idealne warunki dla Sochana, dla którego priorytetem powinno być trafienie do takiego miejsca, gdzie o te minuty nie będzie miał trudno, bo tylko tak znów się zaprezentuje i powalczy o kolejny kontrakt. Co nie zmienia faktu, że cieszyłbym się, gdyby do Bostonu trafił – szczególnie, że wspominałem już w tym tygodniu, że my potrafimy rozwijać zawodników, więc Sochan – jako nadal bardzo młody zawodnik – mógłby być kolejnym ciekawym projektem/wyzwaniem dla naszego sztabu.

[Adrian] Teraz Ciebie chyba zaskoczę, ale z Sacramento wolałbym pozyskać Westbrooka, niż Ellisa. Jaki jest Russ każdy wie, co ma za uszami też, ale gra naprawdę dobry sezon, ja nie wiem czy nie najlepszy od wielu, wielu lat. Umowę ma na 2,3 mln, czyli do salary jak znalazł, a załatałby nam dziurę na obwodzie, bo jak Pritchard wjechał do S5, to z ławki nie ma nikogo, kto umie nie zgłupieć z piłką. Przy jego wszystkich wadach, no w tym sezonie by się nadał.

[Timi] No sezon ma niezły, ale to nie jest duża sztuka dobrze wyglądać w Sacramento. Nie, nie – ja się jednak trzymam z daleka i podejrzewam, że Stevens też wychodzi z takiego założenia. Zresztą odkąd Brad trafił do Bostonu, to my ogólnie raczej stronimy od takich weteranów. Mi do głowy przychodzi tylko Blake Griffin, ale to chyba wyjątek potwierdzający regułę.

[Adrian]  Jak był jeden wyjątek, to reguły już nie ma. Zgadzam się, że w Sacto łatwo dobrze wyglądać, ale ja patrzę na to jak Westbrook radzi sobie w obronie i jak zespół z nim na parkiecie przechodzi z obrony do ataku. Nie zamierzam się upierać, że Brad po niego sięgnie, bo priorytetem nie jest, ale… Boucher lub Tillman i drugorundowiec, to myślę, że Brad nawet by się nie zastanawiał, bo zyskujesz zawodnika do rotacji na PO, za kogoś kto się nawet z ławki nie podnosi. Tych drugorundowców mamy naprawdę sporo na najbliższe drafty, właśnie po takie wymianki. Co ciekawe, dzień po tym jak napisałem o Boucherze, jest info, że kilka drużyn chce go u siebie i o niego pytało. No i jedziemy z tematem.

[Timi] Ale z Westbrookiem jeszcze dochodzi kwestia charakteru. To nigdy nie był jednak taki wyluzowany gość jak np. wspomniany już Blake Griffin, dlatego też trudno mi sobie wyobrazić, by Stevens rzeczywiście po niego sięgnął.  Często tutaj wracam do tego, że jakiś zawodnik wpisuje się bądź nie wpisuje w profil Stevensa. No i Russa raczej nie widzę jako kogoś, kto znalazły się w kajeciku naszego menedżera w tabelce “warci uwagi”.

[Adrian] Ja Ci nawet przyznam rację, bo Russ charakterek ma. Tylko wracamy do kwestii, że w NBA zespół buduje się o tych których możesz pozyskać, a nie tych których chciałbyś. Kluczowa będzie rozmowa z Brownem i Tatumem, oraz Mazzullą. Bo Westbrook jest w stanie dać z siebie sporo jakości, tylko trzeba nad nim zapanować. Jeśli cokolwiek będzie na rzeczy, tam będzie kilka długich rozmów telefonicznych. W ostatnich 2 sezonach on dostał sporo kopniaków od życia, to i w głowie mu się coś zmieniło, patrząc jak teraz gra. Aczkolwiek nie wykluczam, że starego psa nowych sztuczek nie nauczysz.

[Timi] Ostatnie zdanie myślę akurat jest w 100% celne, jeśli chodzi o Westbrooka. Zresztą nie bez powodu Russ tyle czekał na jakikolwiek kontrakt w NBA na ten sezon. A na pewno już wtedy ci, którzy się zastanawiali, wykonali sporo rozmów telefonicznych i nie tylko. Zobaczymy więc, czy gdzieś tam się zakręcimy, bo Kings mogą rzeczywiście być jedną z tych drużyn, które zrobią wyprzedaż przed zamknięciem okienka.

[Adrian] Pomimo kontuzji, Giannis nadal jest na celowniku kilku drużyn i ten uraz może nie powstrzymać wymiany. Budenholzer został zwolniony, po rozczarowującym sezonie, ale od tamtego czasu, nikt nawet do tych 58 wygranych nie doskoczył. Lepsze jest wrogiem dobrego.

[Timi] Antetokounmpo to nadal topowy gracz w lidze, nie ma się co oszukiwać. Z drugiej strony, w ostatnich latach te ciągłe kontuzje i nawracające problemy z łydką nie wyglądają za dobrze. No ale myślę, że cały czas zdecydowana większość klubów w NBA chciałby mieć Greka u siebie. Zobaczymy, co się wydarzy, bo Giannis w jakimś sensie może wstrzymywać całe okienko transferowe.

[Adrian] No i bum. Giannis jest na rynku, czyli Trade Deadline można witać kompotem i ciastkami. Sprawa rozstrzygnie się w najbliższych dniach, a może jeszcze w tym Tygodniku o tym porozmawiamy – choć tego spodziewam się najmniej. Bucks będa przebierać, wybierać, kogoś ogolą na maksa. Nie wierzę, że Portland się w to włączą i oddadzą wszystkie 3 picki Bucks, jakie mają pod kontrolą. Może jeden i to za bardzo dobrego zawodnika. Na pewno bedzie ciekawie, a potem posypia się wymiany.

[Timi] Aż taki hej do przodu to bym jednak nie był, bo Bucks wcale nie muszą tej wymiany robić przed zamknięciem okienka. Zamiast tego mogą spokojnie poczekać sobie do lata. To nie jest tak, że Giannis im ucieknie. A jak poczekają, to wartość Giannisa też wcale przecież nie spadnie. Z drugiej strony latem kilka klubów będzie mogło dać im więcej wyborów w drafcie. Trzeba dalej czekać, bo wiele wskazuje na to, że transfer Antetokounmpo może rzeczywiście nam rozruszać towarzystwo, podczas gdy brak transferu może z kolei skutkować cichym zamknięciem okienka, no bo większość ekip po prostu będzie czekać do lata.

[Adrian] Absolutnie się nie zgadzam, że mogą spokojnie poczekać do lata. Mogą poczekać, to prawda, ale nie ma na co – bo to jest ostatni rok, jak mają jakikolwiek pick w pierwszej rundzie. Ich szczęście polega na tym, że Nowy Orlean gra jeszcze słabiej i Atlanta z tego swapu wybierze tamten (przynajmniej na tę chwilę, bo jest jeszcze loteria). Natomiast jeśli wypchną teraz Giannisa do np OKC, to w Top20 tego draftu będa wybierać 3 razy, a w całej pierwszej rundzie nawet 4 razy, jakby nam dali Turnera za pick tegoroczny, to nawet 5 razy. Następny swój pick maja dopiero na 2031 rok. Ich sytuacja w drafcie przez kolejne lata jest tragiczna – mogą się ratować teraz, albo czekać na cud. Tak czy siak, ewentualna wymianę i tak już wygrało Portland.