Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych . Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo “Dzień Święty należy Święcić”.
[Adrian] Oj jaki to był dobry mecz w naszym wykonaniu. Po 3 kwartach zespół z Atlanty był pozamiatany na tyle, że Mazzulla wystawił na pełne 12 minut Amariego Williamsa – no był ogień przez 3 kwarty. Tak się powinno grać mecze ze słabszymi drużynami – spinamy dupę, a potem po pół godziny gry, spokojnie można usiąść na ławce rezerwowych i śmieszkować.
[Timi] To o tyle śmieszne, że Trae Young miał być tym, który ciągnie Hawks w dół w defensywie, a tymczasem niedługo po jego transferze Jastrzębie dają sobie rzucić 82 punkty w pierwszej połowie, w tym 52 tylko w drugiej kwarcie. Znakomity mecz Celtics w ataku. Dużo cierpliwej gry, dzielenia się piłką, szukania jak najlepszej pozycji do rzutu. Trochę szkoda, że w czwartej kwarcie ta skuteczność nasza mocno spadła, bo szykowało się na jeden z najwyższych wyników co najmniej w tym sezonie. Ale i tak nie ma co narzekać.
[Adrian] Na plus – Hauser z 30 punktami – 10 trafionych trójek z 21 rzutów. Warto dodać, że Sam nie marnował energii na rzuty za 2 punkty, do tego zbiórki, asysty, przechwyt i blok. Jakby Brownowi, który zagrał na 41 punktów, odjąć 11 punktów z rzutów wolnych, to mieliby identyczny dorobek punktowy. Nie był to jednak najlepszy występ Hausera w NBA, bo kiedyś zaliczył mecz na 33 punkty.
[Timi] Hauser polował na rekord Celtics należący do Smarta, ale w czwartej kwarcie już opadł z sił i finalnie Mazzulla zdjął go z boiska. To kolejny raz, gdy się nie udało, bo przecież był taki mecz w Waszyngtonie, gdzie Hauser już na początku trzeciej kwarty miał 10 trafień z dystansu, ale wtedy doznał niestety kontuzji. Tymczasem dla Browna to był powrót w rodzinne strony. Przed spotkaniem był w szkole średniej na ceremonii zastrzeżenia jego numeru, a potem rozegrał kapitalne zawody przed rodziną i znajomymi.
[Adrian] Na minus – a jednak coś w minusach będzie, nawet po takim meczu. Głębokie rezerwy Bostonu, zostały połamane, przez głębokie rezerwy Atlanty. Połowa 4 kwarty, spoko – przegrywaliśmy, ale tam jeszcze grasowali Okongwu, Johnson, czy NAW – natomiast potem… jednak trochę wstyd.
[Timi] Trochę za długo trwała ta pogoń Hausera za rekordem w czwartej kwarcie, co też mogło mieć wpływ na to, jak to potem wyglądało. Fakt faktem, że nasze głębokie rezerwy nie zachwyciły, natomiast jeśli tylko to ma być w minusach, to ja poproszę tak po każdym meczu!
[Adrian] Uwag kilka – widziałem głupie uwagi, że skoro Derrick White zagrał słabiej, to musiał się odpalić Hauser. White widział co się dzieje na parkiecie i nie szarpał w ataku, nie oddawał rzutów, ustawił kolegów i zaliczył 12 asyst. Jego ofensywny rating w tym meczu, to 190!! STO DZIEWIĘĆDZIESIĄT!! Defensywny 93 – ja nie wiem, czy można zagrać lepiej, mając na parkiecie takie dziki, jak w tym meczu Brown i Hauser. Jak już ktoś patrzy tylko w cyferki, to zalecam patrzeć dokładnie.
[Timi] Absolutnie nie ma się co przyczepiać do White’a, a wręcz przeciwnie – trzeba chwalić, bo tak jak piszesz doskonale dyrygował tym naszym atakiem. A warto też pochwalić kolejny raz Baylora Scheiermana, który wyszedł tym razem w pierwszej piątce pod nieobecność Pritcharda i dorzucił trzy kolejne trafienia z dystansu.
[Adrian] No i kurczaczki, nie pykło nam w końcówce meczu z Pistons. A tak się sytuacji w tym sezonie układa, że to był najważniejszy mecz na Wschodzie. Rywalizacja z zespołem z Detroit przegrana, to była trzecia porażka, a wygralismy tylko raz. Jeśli ktokolwiek w wakacje postawił pieniądze, że w połowie sezonu zasadniczego, to będzie para najlepszych drużyn w naszej Konferencji – jest bogatym człowiekiem.
[Timi] Znakomity mecz do oglądania. Szkoda, że bez zwycięstwa, choć byliśmy w grze do ostatnich sekund i naprawdę niewiele brakowało, żeby tą wygraną wyrwać. Skończyły się już te czasy, gdy Pistons byli chłopcami do bicia. Dla nich to bardzo ważna wiktoria w kontekście obrony pierwszego miejsca, tym bardziej że przy problemach Knicks w ostatnich tygodniach odskakują teraz reszcie stawki i mają już całkiem niezłą zaliczkę.
[Adrian] Na plus – Pritchard dał dużo dobrego, a Hauser znowu bardzo dobrze zagrał. To trzeci mecz z rzędu, gdzie Sam Hauser daje drużynie wielkie wsparcie – tak długiej serii, w tym sezonie, to jeszcze nie miał. Ma bardzo nierówny sezon, bo skoro tylko 3 dobre i bardzo dobre mecze pod rząd, to wydarzenie, to widzimy jak się to dla niego układa. Brown zostawił masę serca na parkiecie, a finalnie wyląduje też w minusach.
[Timi] Tak, brawa dla Hausera i oby to była zapowiedź równej formy. Na razie są trzy mecze i to już jest dużo, jak sobie spojrzymy w przekroju całego sezonu, ale liczymy na pewno na więcej.
[Adrian] Na minus – Jaylen nie trafił obu kluczowych rzutów wolnych w końcówce. Kluczowych, bo wprawdzie było jeszcze sporo czasu, ale z oddechem przeciwnika na karku, zawsze inaczej się gra, a Pistons dostali prezent. Powinien być remis, a po rzucie Tobiasza wyszli na 5 punktów. O pudło w ostatniej akcji pretensji nie mam, akcja była dobra – zabrakło trafienia.
[Timi] Bolą te rzuty wolne Browna, to prawda, natomiast akurat do Jaylena większych pretensji nie mam. Derrick White tym razem niestety na mecz nie przyjechał, a szkoda, bo jedna czy dwie jego trójki w czwartej kwarcie byłyby bardzo pomocne, szczególnie w takim starciu, które do końca było “na styku”.
[Adrian] Uwag kilka – Pistons są w gazie, mają ekipę i nawet jeśli byliśmy blisko, to i tak za daleko – bo drugie miejsce, to zawsze nagroda pocieszenia. A to, że ta pozycja pocieszenia nawet nie była w sferze naszych marzeń przed sezonem… apetyt rośnie w miarę jedzenia. Jest dobrze, a może bedzie lepiej – zaraz Trade Deadline i być może finalnie się wzmocnimy.
[Timi] No zobaczymy, bo z jednej strony Simons dobrymi ostatnio występami na pewno choć trochę podniósł swoją wartość transferową, ale z drugiej strony stał się na tyle istotną częścią naszej ławki, że nie wiem, czy Stevens będzie tak aktywnie szukał transferu z jego udziałem. To ogólnie może być ciche okienko. W sumie nadal nie wiadomo, w którą stronę to wszystko pójdzie. Wymiana Younga jednak nie ruszyła lawiny, bo słychać, że wszyscy czekają na to, co się w końcu wydarzy w Milwaukee i w razie co chcą być przygotowani, gdyby się okazało, że Giannis będzie “do wyjęcia” latem.
[Adrian] Myślę, że w Trade Deadline dostaniemy kilka odpowiedzi. Najbardziej nurtujące kibiców pytanie brzmi – czy Tatum wróci w tym sezonie? 5 lutego możemy dostać podpowiedź. Jeśli Stevens bedzie bardzo aktywny i wzmocni drużynę, może to oznaczać, że Jayson jest bliżej niż dalej. Wtedy na ławkę powędruje ktoś z s5, a to oznacza, że Simons już tam niezbędny nie bedzie. Jeden klocek może ruszyć kilka innych w naszej układance. Co do oczekiwania na Giannisa – patrze na to trochę inaczej. Okienko się na Wschodzie otworzyło, przynajmniej jeśli chodzi o awans do Finału – Bucks raczej nikogo na Wschodzie wzmocnić nie będą chcieli, to takie Toronto, czy Pistons mogą iść “all in”, a to oznacza ruchy. Cavs tez bym obserwował w trade deadline.
[Timi] Tatum ostatnio znów bardzo dobrze wyglądał podczas treningu, który obiegł media społecznościowe, więc temat znów jest coraz bardziej grzany. Na pewno to gdzieś tam będzie wpływać na decyzje Stevensa, ale on też nieraz powtarzał, że najważniejsze jest dla niego zachować odpowiednią perspektywę. Oczywiście, to co dziś jest najważniejsze, ale jutro też jest bardzo ważne. A jednak nic się nie zmieniło – nadal w drodze do mistrzostwa trzeba przejść przez Thunder, którzy cały czas wyglądają bardzo mocno. Dlatego tu rodzi się też pytanie, czy warto te wzmocnienia robić, jeśli nie czujemy tak do końca, że to się nam tu i teraz opłaci. Myślę, że podobnie myśli też wiele innych ekip, bo choć Wschód jest rzeczywiście całkiem otwarty, no to jednak trudno będzie komukolwiek zrobić na tyle duży transfer i zyskać gracza robiącego tak dużą różnicę, żeby nagle stanąć w jednym szeregu z OKC.
[Adrian] Na pytanie czy warto zaryzykować, bo OKC wyglądają świetnie, trzeba odpowiedzieć pytaniem – czy pamiętasz ile bardzo ciężkich kontuzji dotknęło contenderów w PO rok temu? Oczywiście nie mam pojęcia czy się to powtórzy, ja NIKOMU nie życzę kontuzji, ale… Jeśli w OKC Shai dozna urazu w PO, to mogą być pozamiatani. Ona nie musi być tak ciężka jak kontuzja Tatuma, ani kontuzja Lillarda, ani kontuzja Haliburtona, czy kontuzja Irvinga która zakończyła jego sezon przed PO. Takie rzeczy się zdarzają i wtedy jest za późno na transfer, który da szanse na baner. Mistrzostwa NBA zawsze naznaczone są urazami czy kontuzjami innych drużyn – wystarczy wspomnieć nasze BIG 3 z poczatku XXI wieku, ile mistrzostw nam uciekło przez urazy. Giannis właśnie doznał MCL i bedzie poza grą najmniej miesiąc, a i tak miał szczęscie. To stawia pod znakiem zapytania jego wymianę, ale pokazuje też, jak bardzo szybko można trafić do koszykarskiego piekła. Mazzulla stworzył bardzo dobry ofensywnie team, ma jeszcze wiele braków, ale od tego jest Trade Deadline. Czy Stevens powinien mimo wszystko dać tej ekipie szansę na walkę o najwyższy cel? Moim zdaniem tak, a jak pamiętasz, ja chciałem tankować :D
[Timi] Ja wszystko wiem, ale najważniejszy tu jest właśnie ten balans – żeby przypadkiem nie poświęcić za dużo na rzecz tego, co jest dzisiaj. Nie jest to proste zadanie. Ja też chciałbym, żeby przed zamknięciem okienka udało się wzmocnić, natomiast dobrze wiemy, że Stevens nie może sobie powiedzieć “YOLO”, bo tak nie działają dobrze prowadzone zespoły.
[Adrian] Rewanż na zespole z Indiany wzięty, tamta porażka boli, ale już trochę mniej. Trochę przespaliśmy finisz trzeciej kwarty, bo było już 23 na plusie, a oni nam to zredukowali nawet do 10. Niepotrzebnie, można było ten mecz zamknąć na spokojnie i w czwartej sobie popatrzeć na Gino z telebimów.
[Timi] To był trochę mecz zrywów, ale mimo wszystko raczej spokojne zwycięstwo. Nie było takiego momentu, żeby Pacers niebezpiecznie się zbliżyli. Jak już zmniejszali straty, to Celtics potrafili odpowiedzieć. Solidna wygrana i tym razem obyło się bez wpadki.
[Adrian] Na plus – to już czwarty z rzędu dobry mecz Hausera. Może trzeba właśnie w Tygodniku mu je liczyć, wtedy on lepiej gra? Różne są zabobony i przesądy w świecie sportu ;) Brown na 30 punktów, czyli norma w tym sezonie – jak to się wszystko niekorzystnie układa dla tych, co twierdzili, że jego kontrakt będzie aspirował do jednego z najgorszych w NBA.
[Timi] Złapał nam Hauser fantastyczny rytm i oby to trwało jak najdłużej, bo świetnie się go ogląda, a i nasz atak bardzo mocno na tym korzysta. Oczywiście swoje Hauser dokłada też w obronie, a w tym meczu miał też chyba jedną z najlepszych asyst w karierze. Przy okazji podnosi też wartość transferową przed zamknięciem okienka…
[Adrian] Na minus – procentowo to wygląda dobrze, bo podciągnął te procenty Hauser, ale Pritchard, White i Simons trafiali fatalnie zza łuku. O zapaści w trzeciej kwarcie już wspominałem – to jeszcze tylko dodam, że straty Browna też są irytujące.
[Timi] White niestety kolejny już rok ma duże problemy w styczniu. No to nie jest po prostu jego ulubiony miesiąc. Dobrze, że daje solidne cyferki w innych aspektach, bo ze skutecznością ma w tym momencie duży kłopot. Dość powiedzieć, że od początku roku trafił niecałe 25 swoich prób z dystansu. Miejmy nadzieję, że to jak najszybciej minie.
[Adrian] Uwag kilka – to taki typowy mecz do zapomnienia. Wygrana, punkt w tabeli i gramy swoje dalej. O wiele ciekawiej jest za naszymi plecami, to mamy grupę pościgową. Nowy Jork pomimo problemów, oraz Toronto depczą nam po piętach. Z NYK zmierzymy się jeszcze dwa razy i to chyba będzie decydujące z perspektywy końcowej tabeli. Ta rywalizacja z Knicks tak po cichutku narasta.
[Timi] Knicks byli w kryzysie, ale odpowiedzieli największą wygraną w historii klubu w derbowym starciu z Brooklyn Nets. Przy czym ten jeden mecz niewiele tak naprawdę może zmienić. Jasne, to poprawi humory po gorszym okresie, ale jeśli słychać, jak Josh Hart mówi, że drużyna musi znaleźć swojego ducha, a Jalen Brunson odpowiada, że to się powinno zadziać już kilka tygodni temu, no to jak na dłoni widać, że nie jest dobrze. Klątwa NBA Cup to może być jednak prawda. Dwóch poprzednich zwycięzców – Lakers i Bucks – kończyło potem sezon na pierwszej rundzie play-off, więc Knicks mają nad czym myśleć.
[Adrian] Kto by pomyślał, że mecz z Nets będzie jednym z najciekawszych w tym sezonie. Najciekawszy – nie mylić z najlepszy, bo gralismy średnio, natomiast ilość emocji jakich ten mecz dostarczył była olbrzymia. Pogoń, wyjście na – wydawało się – bezpieczne prowadzenie w kocówce regulaminowego czasu – zawalone ostatnie minuty, dogrywka, potem druga… Męczyliśmy się, ale jest wygrana.
[Timi] Bardzo trudny mecz, bo Nets chcieli zmazać plamę po tym blamażu przeciwko Knicks, o którym wcześniej wspomniałem. Zagrali bardzo twardo w obronie i tak naprawdę przez długi czas tylko znakomita skuteczność z dystansu trzymała nas w tym meczu. Potem wydawało się, że wszystko mamy już pod kontrolą, no ale jednak w końcówkach nadal mamy spore problemy. Pokazaliśmy jednak charakter – ostatnie sekundy pierwszej dogrywki to był prawdziwy majstersztyk Joe Mazzulli.
[Adrian] Na plus – Pritchard z potężnym występem, do tego Brown i kolejny raz Hauser. To już piaty mecz z rzędu Hausera, gdzie gra jak z nut. Dużo dobrego dał Garza. No a wisienką na torcie by rzut za 3 punkty Gonzaleza, który dał nam druga dogrywkę. Niesamowita historia i niesamowita radość. No a Hugo zaliczył perfekcyjny występ.
[Timi] Tak, podkreślajmy te dobre występy Hausera, bo to naprawdę działa! Ogólnie po tym meczu można prawie każdego pochwalić, bo wszyscy dali cegiełkę. I świetnie, bo choć można powiedzieć, że męczyliśmy się ze słabym zespołem, to jednak takie zwycięstwa budują drużynę i jej charakter. Wielkie brawa dla Gonzaleza za zimną krew, ale też dla Mazzulli, bo miał nosa i zaufał debiutantowi. A skoro o debiutantach mowa, to w dogrywkach sporo dobrego dał nam też Amari Williams. Dostał minuty, bo i Queta, i Garza spadli za faule, no i odwdzięczył się bardzo ważnymi akcjami.
[Adrian] Na minus – skuteczność Simonsa zza łuku, nic mnie tak nie irytuje, jak szukanie przełamania w meczu, gdzie pali nam się w dupie. Bo jak prowadzisz 20 czy 25 punktami, to sobie odpalaj cegła za cegłą… to nikomu nie szkodzi, poza statystykami. W takich meczach, uważam to za głupotę. No i jeszcze Brown, który zaliczył masywne triple-double, a do minusów wjedzie za 50% z linii rzutów wolnych przy 10 rzutach.
[Timi] Mimo wszystko Brown w tym sezonie trafia najlepszy procent wolnych w karierze (ma ponad 78%), a jednak ma sobie tak dużą odpowiedzialność, że mu wybaczam. Daje tej drużynie mnóstwo dobrego. Zbiera, asystuje, punktuje. Ściąga uwagę dwóch, trzech obrońców, a potem oddaje piłkę i ten nasz atak ma dużo łatwiej. Jasne, chciałbym żeby był bardziej pewny na linii rzutów wolnych, ale tak jak mówię: wybaczam, tym bardziej że w całej lidze tylko Luka Doncić (36,7%) ma w trwających rozgrywkach większy usage niż JB właśnie (36,1%).
[Adrian] Uwag kilka – nie siedzi nam w tym sezonie Nets. Tym razem uciekliśmy spod topora, ale łatwo nie było. Dobrze, ze jeszcze tylko jeden mecz z nimi, to i w strachu będziemy żyli krócej, bo to już pod koniec lutego. Mecze które trzeba zwyczajnie wygrać i zapomnieć o nich, my rozgrywamy na styku, z dramaturgią na poziomie G7 w PO.
[Timi] Tymczasem tej samej nocy Thunder przegrali z… Pacers – czyli nie tylko nam się takie wypadki przy pracy zdarzają, nawet obrońcy tytułu mogą przegrać z czerwoną latarnią. A co do tej dramaturgii, to od czasu do czasu jest jak najbardziej wskazana. Za to kochamy NBA, to po pierwsze. A po drugie, gdyby nie mecz na styku, to Hugo Gonzalez nie miałby szansy pokazać, że potrafi w takich sytuacjach sobie radzić. A że to były nasze dwie pierwsze dogrywki w tym sezonie, to wyszła w sumie cenna lekcja dla naszego zespołu.
[Adrian] Jaylen Brown starterem w All Star Game. To tak z dziennikarskiego obowiązku, bo wątpię żebym ten mecz oglądał, pomimo zmienionej formuły. Może jakiś skrót.
[Timi] Czy będziemy oglądać, czy nie – warto docenić, szczególnie że to pierwsze takie wyróżnienie dla Browna po 10 latach gry w NBA. Naprawdę wielki szacunek dla niego za to, co robi i kim jest w tym sezonie. Warto dodać, że zajął on pierwsze miejsce w głosowaniu mediów i trzecie wśród zawodników, także jak widać jego forma jest mocno doceniana.
[Adrian] Udoka i asysty. Nigdy nie zapomnę jego bufonady, gdy obejmował pozycje trenera w Bostonie i tych szpileczek w kierunku Stevensa, że to wstyd mieć tak mało asyst w prowadzonej przez siebie drużynie. Aktualnie Houston to 25 drużyna w NBA pod względem asyst. W poprzednim sezonie było jeszcze słabiej, bo to była 28 drużyna w tej statystyce. A jak popatrzymy w statystyki zaawansowane, to Houston jest 29 drużyną pod względem zdobywania punktów po asystach. Nic nie uczy pokory tak jak życie.
[Timi] Chyba nikt już w Bostonie za Udoką nie tęskni – całkiem szybko się z niego wyleczyliśmy. Zrobił tu kawał dobrej roboty, no i w Houston też robi, choć rzeczywiście ma w tym sezonie sporo problemów. I te asysty to tak naprawdę jeden z wielu. Rakiety grają mocno w kratkę, a ostatnio Udoka zwracał przecież uwagę, że jeśli najintensywniej grającym twoim zawodnikiem jest 37-latek po zerwanym Achillesie, no to coś jest wyraźnie nie tak.
[Adrian] Baxter Holmes opublikował gruby artykuł o atmosferze w Lakers, gdy Jeanie Buss była mocno poirytowana zachowaniem LeBrona. Spore szambo tam wybiło. Oczywiście poleciały jakieś sprostowania, odpowiedzi, ale że samozwańczy Król czasami łapie kompletna odklejkę, to wiemy nie od dziś. Kulisy NBA, to druga najciekawsza rzecz po wymianach, jeśli nie rozmawiamy o samej koszykówce.
[Timi] Nie ma żadnych wątpliwości, że tam za kulisami rozgrywa się sporo gierek. Finalnie często bywa tak, że nie da się pogodzić wszystkich ego, tym bardziej że u LeBrona to z reguły tak bywa, że gdy jest sukces, no to cały splendor na mnie, ale gdy nie idzie, no to wina jest wszystkich dookoła. Jeanie Buss też ma jednak swoje za uszami, bo to nie jest przypadek, że za jej rządów Lakers tak słabo szło i większość najgorszych wyników w historii klubu to są właśnie ostatnie lata – już po śmierci Jerry’ego Bussa. Zresztą koniec końców to właśnie Jeanie doprowadziła do tego, że Lakers, czyli jeden z najcenniejszych klubów na świecie, przestali należeć do rodziny Bussów i zostali sprzedani. A już tak odbiegając zupełnie od tematu, to fajnie widzieć jak Baxter Holmes wyrósł na jednego z najlepszych prawdziwych dziennikarzy o NBA, bo jego zakulisowe historie to jest zawsze top, a przecież właśnie takie historie są solą dziennikarstwa. No a Holmes to dla wielu bostońskich kibiców nazwisko znajome, bo on przecież zaczynał w Boston Globe od pisania o Celtics przede wszystkim.
[Adrian] Shams Charania zrzucił małą bombę – powiedział, że widzimy koniec współpracy Lakers z LeBronem. Jeśli Shams to podaje, to wiedz że coś się dzieje. Niby James i Rich Paul ma spotkać się z Jeanie Buss, żeby oczyścić atmosferę, ale ten pociąg to chyba faktycznie już odjechał. Lakers ma nowego właściciela, ale nadal tę sama szefową. Nie widzę tego, że LeBron dostanie nową umowę na 50 milionów, a Lakers mają właśnie wyczyszczone salary, to i będa się rozglądać za wzmocnieniami dla drużyny Luki. Topowych agentów na rynku nie będzie, ale lepiej te 50 mln rozbić na dwóch dobry zawodników.
[Timi] LeBron chyba po raz ostatni w karierze będzie w centrum zainteresowania latem, gdy znów stanie się wolnym graczem, co też nie zdarza mu się przecież często. Ciekawe, co zrobi. To już chyba rzeczywiście koniec tej przygody. Lakers mają Lukę, więc mogą zamknąć ten rozdział bez żalu. A co zrobi James? Powrót do Cleveland pewnie jest na stole, tak samo jak połączenie sił z Currym w Golden State – to mogłoby być w sumie bardzo fajne zakończenie dla LeBrona.
[Adrian] Jimmy Butler zakończył sezon, a GSW chyba zakończa marzyc o ostatnim tytule dla Stefana. ACL i wielkie plany trafiły do kosza. Jimmy gonił za tytułem, a finalnie chyba skończy jako jeden z tych, którym się nie udało. Oczywiście to nie koniec jego kariery, ale wróci mając prawie 38 lat i trudno oczekiwać cudu. Już od jakiegoś czasu po internetach latały śmieszki z Horforda, że jak zmienia drużynę z Bostonu na inną, to zawsze ze szkodą dla siebie, no i masz…
[Timi] Od początku było wiadomo, że jedna kontuzja przekreśla szanse Warriors na cokolwiek więcej w tym sezonie. A że trzon drużyny oparty jest na takich, a nie innych graczach, no to niestety te problemy zdrowotne były tylko kwestią czasu. Butler wytrwał do połowy rozgrywek. Oczywiście wielka szkoda i życzymy szybkiego powrotu do zdrowia, nawet jeśli mamy jakieś tam zaszłości z Jimmym z minionych lat. Ciekawe, co teraz zrobią Warriors na rynku, ale chyba nie uda im się już tego sezonu uratować.


