#418 Bostoński Tygodnik

Niedziela, czyli czas na Bostoński Tygodnik, gdzie porozmawiamy nie tylko o Bostonie, ale o NBA. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Kolejna wygrana, choć nie było aż tak łatwo jakby się mogło wydawać. NYK gra w sporym osłabieniu, więc i też nasi nie musieli grac na 100%, ale trudno naszym odmówić zaangażowania. Tak to już jest z drużynami Thibsa, że orka parkietu jest cały czas, nawet jak brakuje talentu.

[Timi] Spotkania w Madison Square Garden zawsze mają wyjątkowy charakter. To tak naprawdę kolejny klasyk dla Celtów, dlatego nawet jeśli rywal osłabiony, to nie ma mowy o odpuszczaniu. I w sumie wielka szkoda, że Knicks nie zagrali w pełnym składzie, bo to by się oglądało jeszcze lepiej. Oni w styczniu byli najgorętszą drużyną w lidze, a dopiero w ostatnim czasie z powodu kolejnych problemów zdrowotnych wyhamowali. My tymczasem śrubujemy naszą najdłuższą serię wygranych w bieżącym sezonie.

[Adrian] Na plus – S6, bo chyba można tak pisać w przypadku Bostonu, czyli wyjściowa piątka plus Profesor Horford, zdała egzamin. Każdy z dorobkiem dwucyfrowym, każdy miał na koncie przynajmniej jeden blok lub jedne przechwyt, razem 25 asyst. No takie cyferki muszą się podobać.

[Timi] To prawda, wielkie brawa dla naszej fantastycznej szóstki. Stevens zbudował potwora. Pierwsza piątka znów wypadła znakomicie. Każdy wnosi niesamowicie dużo dobrego. A do tego jest jeszcze Profesor Horford. On w tym meczu zdobył „tylko” 10 punktów, ale tak naprawdę wszystkie jego trafienia były na wagę złota. O jego wartości dla tego zespołu absolutnie nie możemy zapominać.

[Adrian] Ja to mam nadzieję, że jego wartość dla Celtics, to dopiero się okaże w PO. Horford nadal topowym obrońcą w NBA jest, ale na razie nie musi, a właściwie to nawet nie może grać na 100%, bo metryka jest jaka jest. Najważniejsze mecze dopiero nadejdą i dla drużyny, i dla niego.

[Timi] Dlatego finalnie ten ruch z oddelegowaniem Horforda na ławkę w większości meczów może okazać się znakomitym rozwiązaniem w kontekście fazy play-off. Im świeższy będzie Al, tym powinien lepiej wyglądać w tych kluczowych momentach sezonu. A wciąż raz za razem udowadnia, że stać go na naprawdę wielkie występy.

[Adrian] Na minus – 44 minuty Tatuma. No komuś chyba sufit spadł na głowę, żeby w meczu o absolutne nic, grać aż tyle największą gwiazdą drużyny. Hauser tylko 10 minut, a to on powinien dostać jeszcze  z 5-8 minut kosztem Jaysona, żeby nie ryzykować przypadkowego urazu. Bo ja doskonale wiem, że Tatum ma siły, żeby pyknąć nawet pełne 48, ale im więcej jest na parkiecie, tym większe ryzyko przypadkowego urazu. Odliczając mecz z Hornets, w którym była dogrywka, to najdłuższy występ Tatuma w tym sezonie.

[Timi] Spokojnie, to dopiero drugi mecz po przerwie na All-Star Game, dlatego tych kilka minut więcej dla Tatuma to tak naprawdę nic wielkiego. Mecz jest w teorii o nic, ale dopiero pod koniec rozgrywek przyjdzie czas na oszczędzanie. Zresztą tak jak wskazujesz, to jest zupełna anomalia w przypadku Tatuma, który gra sporo, no ale nie jest to poziom Thibsa i tego, co on nieustannie robi ze swoimi najważniejszymi zawodnikami w rotacji.

[Adrian] Uwag kilka – czwarty mecz z Knicks w tym sezonie i czwarta wygrana, choć to taki dziwny sezon, że czeka nas jeszcze jeden mecz z nimi. Rok temu było 1-3, dwa lata temu 2-2, trzy lata temu 1-3, trzeba się cofnąć aż cztery sezony, bo to wtedy mieliśmy też same wygrane z NYK.

[Timi] Każde zwycięstwo nad Knicks mocno cieszy. Jakby nie patrzeć, to to cały czas jest jeden z naszych największych rywali. Został nam jeszcze jeden mecz, w zasadzie na sam koniec sezonu, ale może się okazać, że z Nowojorczykami spotkamy się w fazie play-off. I można być pewnym, że nie będzie to przyjemne dla Celtów starcie, co ten mecz też w sumie pokazał.

[Adrian] Wszystko wskazuje, że NYK będzie swobodnie spadać w tabeli jak Sixers. Niby nadal mają 4 miejsce, ale to już symboliczna przewaga nad 7 zespołem. Wydawało się, że Miami się obudziło, ale już zasnęli i zajmują 8 miejsce – różnice są minimalne i walka o uniknięcie Play In będzie trwała do końca. Embiid ma wrócić do gry pod koniec marca, przynajmniej takie wiadomości ostatnio podał Wojnarowski. Zobaczymy jak nisko do tego czasu spadnie Phila.

[Timi] Po czwartkowych spotkaniach różnica między czwartym a ósmym miejscem na Wschodzie to półtora meczu. Przetasowania mogą być jeszcze naprawdę duże. Tymczasem Bucks dogonili Cavaliers. Wygrali cztery mecze z rzędu, a w trzech zatrzymali rywali poniżej 100 punktów. Co prawda dwa razy ograli Hornets i pokonali 76ers bez Embiida, ale ograli też Wolves na wyjeździe.

[Adrian] To dlatego Doc Rivers tak optował za przejęciem drużyny dopiero po ASW, bo kalendarz tu jest zdecydowanie przyjazny. Ta wygrana nad Wilkami, była wielce szczęśliwa, bo oglądałem ten mecz i do dziś nie wiem co się po przerwie stało z Sotą. Bucks spotkamy na swojej drodze jeszcze dwa razy – 20 marca i 9 kwietnia. Zobaczymy wtedy w jakiej formie jest ekipa Giannisa pod Riversem. Wcześniej, bo już w przyszłym tygodniu grają dwa razy z Clippers – zobaczymy, czy rzeczywiście Doc już ich odmienił.

[Timi] Na pewno ten łatwiejszy terminarz pozwoli im teraz złapać wiatr w żagle. Ta obrona gorzej wyglądać i tak nie może, bo za Griffina to momentami był totalny bezład i ciężko było tam zobaczyć jakiekolwiek koncepcje gry w obronie. Fajnie, że mamy jeszcze dwa spotkania z tym zespołem, bo to rzeczywiście będzie papierek lakmusowy dla Bucks.

[Adrian] Rywalizację w tym sezonie zasadniczym z Sixers kończymy 3-1. Mecz wygrany, a gdy spięliśmy pośladki, było widać, że to żadnen przeciwnik dla nas w tej chwili. Brak Embiida, to dla nich wyrok śmierci. Pierwsza połowa wyrównana, ale w drugiej zrobiliśmy to co do nas należało.

[Timi] Dużo było w tym sezonie narzekania na to, że jak nie siedzi nam trójka, to nie mamy innego pomysłu na zwycięstwo. Tym meczem Celtics pokazali, że to nie jest prawda. Dwie z pięciu trójek trafiliśmy w pierwszych pięciu minutach spotkania. Potem spudłowaliśmy sześć kolejnych prób z dystansu. Przy skuteczności 2/10 była świadomość, że to może nie być nasz dzień, więc przez kolejnych kilkadziesiąt minut Celtics oddali łącznie jeszcze tylko 11 trójek. Zamiast tego była gra do kosza i dominacja w pomalowanym oraz świetne wykorzystanie sytuacji bonusu, który pozwolił na częste wizyty na linii rzutów wolnych. Fakt faktem, że rywal znów osłabiony, ale Mazzulla po spotkaniu stwierdził, że to było jedno z lepszych zwycięstw w całym sezonie jak dotychczas i moim zdaniem ma w tym sporo racji.

[Adrian] Na plus – na trzecią kwartę drużyna wyszła naładowana i rozpoczęli od 9-0, aż Sixers wzięli czas. Gdy zasnęliśmy w 4 kwarcie i oni zniwelowali stratę do 2 punktów, to Mazzulla wziął czas – no i Celtics zrobili 17-0. Było pozamiatane. Jaylen Brown kolejny raz naładowany energią z kosmosu, Tatum 8 asyst. Jayson w ostatnich 10 meczach ma średnią prawie 7 asyst na mecz.

[Timi] JT zaczął już regularnie flirtować z triple-double i to jest znakomita wiadomość, bo to potwierdza, że wszedł w tym sezonie na wyższy poziom. Świetnie się go ogląda. Brown po przerwie na Weekend Gwiazd też wygląda znakomicie, a Porzingis w lutym robił średnio ponad 22 punkty na skuteczności 50/40/90, dokładając do tego jeszcze dwa bloki na mecz. Ogólnie ten luty to nam wyszedł. I to bardzo. Bilans 9-1, a ostatni taki miesiąc, gdzie przy minimum 10 meczach przegraliśmy tylko raz to grudzień 2007 roku (13-1).

[Adrian] To jak już ten luty podsumowujemy, to ja dołożę od siebie kilka innych cyferek. Ławka rezerwowych – Horforda pominiemy, bo tu nie ma o czym rozmawiać. Pritchard w 10 meczach robił ponad 8 punktów, 38% skuteczności zza łuku. Hauser miał niecałe 8 punktów na mecz, oraz 47% skuteczności zza łuku. Jest to dobry prognostyk na PO, bo to oni będą tam 7 i 8 zawodnikiem.

[Timi] Znakomita skuteczność przede wszystkim Hausera. On w fazie play-off może odegrać naprawdę dużą rolę. Już rok temu pokazał, że w defensywie daje radę. Miał przez chwilę gorszy okres, ale teraz znów wrócił do solidnej trójki. Policzyłem i okazało się, że w lutym ponad 100 zawodników oddawało średnio tyle samo lub więcej rzutów za trzy co Hauser, a tylko pięciu z nich osiągnęło wyższą skuteczność.

[Adrian] Na minus – Tatum znowu macha łapkami i dostaje przewinienia techniczne. Znowu zasnęliśmy w ostatniej kwarcie na kilka minut. Nasze rezerwy zostały zdemolowane przez rezerwy Sixers.

[Timi] Ogólnie to zgadzam się z krytyką Tatuma, bo rzeczywiście ostatnio trochę mu się przypomniało o machaniu łapkami, natomiast nie można nie wspomnieć, że tyle samo przewinień technicznych (9) zebrał w tym sezonie także nasz piękny Krzyś. Obaj są więc w ligowej czołówce. Co ciekawe, wyprzedza ich m.in. nasz stary znajomy Grant Williams, który jak do tej pory dostał już 10 „dachów”. Liderami są Doncić (14), Brooks (14), Trae (13) i Portis (12).

[Adrian] Uwag kilka – 9 zwycięstwo z rzędu brzmi pięknie. No ale to tylko RS czyli rozgrzewka przed poważnym graniem. Najważniejsze zadanie na marzec – nie połamać się. My już nic więcej nie musimy zrobić w sezonie zasadniczym. Należy dbać o zdrowie i rytm meczowy. Liderzy niech grają jak najmniej minut, nawet kosztem wyników.

[Timi] Niby nic, ale mimo wszystko warto tych zwycięstw jeszcze dołożyć i zapewnić sobie najlepszy bilans w lidze. Wiadomo – myślał indyk o niedzieli…. Ale to jest duża wartość, jeśli masz tę przewagę parkietu. Tym bardziej że Celtics w tym sezonie wygrywają u siebie na potęgę i najlepszy bilans w lidze to może być dodatkowy komfort psychiczny. Nie mówię, żeby teraz zajeżdżać naszych, ale do tej pory prowadzenie starterów pod względem minut i odpoczynku można uznać za naprawdę rozsądne i podejrzewam, że w marcu dużych zmian w tym aspekcie jeszcze nie będzie.

[Adrian] Tych zwycięstw to i tak powinno kilka wpaść, bo gramy jeszcze dwa mecze z Hornets, dwa z Wizards, dwa z Pistons, jeden z Portland – jest potencjał na 7 wygranych małym nakładem sił. Trudno też oczekiwać, że resztę spotkań przegramy, nawet oszczędzając najważniejszych zawodników. Dlatego teraz to już na spokojnie – lepsze jest wrogiem dobrego, a skoro jest dobrze to dbajmy o to.

[Timi] W tej chwili według wyliczeń mamy trzeci najłatwiejszy terminarz w lidze – łatwiejszych przeciwników do końca sezonu mają mieć tylko Heat (m.in. trzy razy zagrają z Pistons) oraz Magic (oni z kolei trzy razy zagrają jeszcze z Hornets). To jest znakomita wiadomość dla Celtics, ale też kolejny argument potwierdzający, jak imponująco do tej pory się spisują.

[Adrian] Do Bostonu zawitał Luka i Kyrie. Kyrie od kiedy postanowił podeptać Leprechauna na parkiecie w Bostonie, to jeszcze nie wygrał. No i kolejny raz nie wygrał. W sumie tym razem to nawet nie przegrał, tym razem został zgruzowany.

[Timi] Dziesiąte z rzędu zwycięstwo Celtów z Irvingiem, czwarte kolejne z Mavericks, no i dziesiąta kolejna wygrana ogółem, a takiej serii to w tym sezonie nie miał jeszcze nikt. Fantastyczna forma Celtics i oczywiście przyjdzie niedługo moment, gdzie będzie słabszy dzień i przegramy, ale oby ta seria trwała jak najdłużej, bo znakomicie się to oglą∂a.

[Adrian] Na plus – wygraliśmy wszystkie kwarty, a to zawsze cieszy. Czwarta kwarta była pokazem siły! Siedmiu zawodników z dwucyfrowym dorobkiem punktowym. Każdy zawodnik, który zagrał przynajmniej 15 minut, miał asystę – dla mnie to naprawdę mega ważne, że się dzielimy piłką. Xavier Tillman dostał większe minuty i pokazał się z bardzo dobrej strony.

[Timi] W tych dziesięciu zwycięstwach aż pięć razy rozdawaliśmy w meczu minimum 30 asyst. Do tego wygrywamy te mecze średnio różnicą prawie 20 punktów! To jest prawdziwy pokaz siły. Tillman udowodnił tymczasem, że on naprawdę może się w fazie play-off przydać. Ani jednej złej decyzji przez cały mecz. Grał co prawda tylko kwadrans, ale w tym czasie i tak zrobił wiele dobrego. Trochę taki Baby Horford, także pod względem prezencji i poruszania się. Fajnie, że Big Al na stare lata ma wreszcie kogoś, kogo może „przyuczyć do zawodu”.

[Adrian] Na minus – druga kwarta była nijaka, Tatum do przerwy miał 4 straty. Kilka razy pozwoliliśmy się Dallas rozbujać, gdzie zniwelowali przewagę do jednego posiadania. Sam Hauser jak nie trafia, to jest kompletnie nieefektywny.

[Timi] A tak chwaliłem Hausera – w złym momencie niestety. Najważniejsze jednak, że nawet jak rywal niweluje przewagę, to my odpowiadamy kolejnymi ciosami. W ostatnich tygodniach naprawdę świetnie nam idzie wyrabianie instynktu killera. A co do Tatuma, to on  swoje pierwsze punkty zdobył pod koniec pierwszej kwarty. A mimo tego Celtics mieli już wtedy na koncie 36 punktów! To wiele mówi o sile zespole. No a JT ostatecznie i tak był najlepszym strzelcem, co z kolei wiele mówi o jego sile jako lidera tej drużyny.

[Adrian] Uwag kilka – po meczu Kidd powiedział, że Boston rozumie każdy schemat defensywy, że nie wpada w panikę jeśli coś się zatnie. No i że to najlepszy zespół w lidze. Wszystko OK – ale chciałbym się zatrzymać, przy tym wpadaniu w panikę. Bo to kolejny mecz, gdzie faktycznie gubimy rytm, pozwolimy się dochodzić, a potem jak Feniks z popiołów – robimy piękny run i nie ma co zbierać.

[Timi] No tak, i na tym właśnie polega siła wielkich zespołów. Tym bardziej dziś, gdy w NBA tak łatwo jest niwelować nawet kilkanaście punktów przewagi w ledwie kilka minut. My nie wpadamy w panikę, gramy swoje i wyprowadzamy kolejne ciosy. Instynkt zabójcy. Pomaga też doświadczenie. Przecież nasz trzon ma już na koncie setki rozegranych meczów. Holiday zdobył mistrzostwo, reszta (prócz Porzingisa) była w finale. Do tego dochodzi fakt, że oni jako grupa mają na koncie już ponad 50 rozegranych spotkań razem, więc czują się ze sobą coraz lepiej i coraz pewniej. To widać po współpracy naszej piątki. Ale tutaj trzeba też oddać Stevensowi, że buduje ten zespół w oparciu o naprawdę mądrych zawodników. Oby tak dalej, bo ta drużyna ma naprawdę znakomity potencjał na wielki sukces.

[Adrian] Trae Young wyleciał ze składu na przynajmniej 4 tygodnie. Operacja lewej ręki i ponowne badanie za miesiąc. Dziwny to okres w Atlancie, bo Hunter stracił miejsce w wyjściowym składzie, a miał być to jego przełomowy sezon, po podpisaniu nowego tłustego kontraktu. Patrząc jak grają Bey i Johnson, to chyba jednak trzeba szukać dla nich miejsca w S5 na stałe, a dla Huntera nowej drużyny.

[Timi] Całkiem możliwe, że i Young zaraz będzie miał nowy zespół. Kto wie, czy on nie zagrał już ostatniego meczu w barwach Hawks, bo jeśli nie zdąży wrócić po kontuzji przed końcem sezonu, to przecież latem może zostać wytransferowany. A coś mi się wydaję, że Hawks w końcówce RS nie będą chcieli już ryzykować wystawiania Younga, tym bardziej jeśli nie będą już o nic tak naprawdę grać. Tegoroczny offseason to mogą być duże zmiany w Atlancie.

[Adrian] Plotki o wymianie Trae nabierają na sile i nie są pozbawione sensu. Duet Young-Murray ewidentnie nie działa, ale sam Murray w składzie na jedynce spisuje się doskonale, a za Younga można zyskać wiele. Nie wierzę natomiast, że Atlanta puści go tylko dlatego, żeby pozbyć się dużego kontaktu i przyjmie picki i śmieci. No tak to nie będzie wyglądało.

[Timi] Hawks będą oddawać swojego najlepszego gracza i jedynego all-stara w składzie, więc na pewno będą chcieli w zamian otrzymać odpowiednio duży zwrot. Coraz częściej słychać o potencjalnej wymianie z San Antonio Spurs, którzy są zainteresowani, bo w ten sposób mogliby zapewnić Wembanyamie idealnego partnera do gry. No i w ewentualnej wymianie mogą oddać Hawks to, co zabrali im przy transferze Murraya.

[Adrian] Ben Simmons ponownie kontuzjowany, tym razem kolano. Nets w przyszłym sezonie wymienią jego spadające 40 mln dolarów i to będzie jedyne rozsądne wyjście. Na pewno ktoś będzie tankował, to i okazja na wymianę się nadarzy. Co ciekawe, to wcale nie jest najgorszy kontrakt w NBA, bo Jordan Poole, który ma do wypłaty 120 mln ma absolutnie najgorszą umowę ostatniej dekady.

[Timi] Ta umowa Simmonsa już nie jest aż tak zła, bo zaraz rzeczywiście się kończy, czyli przestaje być uciążliwością, a staje się tak w zasadzie szansą. Natomiast co do kontraktu Poole’a, to ja się tak do końca nie zgodzę z taką oceną. To jest zła umowa, biorąc pod uwagę aktualną formę gracza Wizards, natomiast Poole w przeszłości taki kontrakt wywalczył sobie naprawdę dobrą grą. Na takim poziom może już nie wejdzie, bo teraz dopiero widać, jak dużo znaczyła dla niego grawitacja Stepha Curry’ego (choć pod jego nieobecność potrafił też sobie poszaleć w pozytywnym tego słowa znaczenia), natomiast to cały czas jest młody gość, który może zapewnić solidne wsparcie. No a z Simmonsa to już chyba nic nie będzie.

[Adrian] Ja myślę, że dużo ważniejszym aspektem w przypadku Jordana Poole’a, niż jego fatalna forma jest fakt, iż okazało się, że on jest niesamowicie głupi. To co zamaskowali w GSW, nie da się zamaskować w innej drużynie. Tam poruszał się w określonych schematach, nie ważne czy inni zawodnicy byli na parkiecie czy nie – system jest system. W każdym innym przypadku wychodzi, że jego koszykarskie IQ to zero. A po tym sezonie do wypłaty nadal będzie niecałe 100 mln. Przypomina mi się, jak to zespoły rzucały się na naszych zawodników, którzy w systemie Stevensa wyglądali jak złoto, a po transferze kibice innych drużyn płakali w poduszkę.

[Timi] To prawda, że Poole jest boleśnie obnażony w tym sezonie, natomiast trzeba też wziąć pod uwagę, że przejście z Warriors do Wizards to jednak jak spadek z ekstraklasy do ligi niższego rzędu. Porzingis zdołał się tam wybić, ale to tak naprawdę odosobniony przypadek.

[Adtrian] Hornets szuka następcy Mitcha Kupchaka. Mitch dwa tygodnie temu sam zrezygnował z tej funkcji. Nie jestem pewien, czy nie otrzymał propozycji nie do odrzucenia – stary, odejdź sam, żebyśmy nie musieli cie wyrzucić. No jego decyzje kadrowe, to w większości pomyłki. W Drafcie było lepiej, ale i tak przepalił potworną ilość pieniędzy.

[Timi] Zastępuje go wschodząca gwiazda menedżerska, czyli Jeff Peterson, który w ostatnich latach szybko piął się po kolejnych szczeblach w zarządach Hawks i Nets. To gość, który w cztery lata przeszedł drogę od stażysty do asystenta generalnego menedżera. Wśród kandydatów na stanowisko w Charlotte był też m.in. Austin Ainge, ale ostatecznie zostaje on w Bostonie.