#127 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No to dziś podsumujemy sezon Irvinga, okazja do tego jest, bo jak się okazało, on już kilka lat wcześniej chciał grać z Haywardem. TYm razem nie mówimy o plotkach, nie o raportach na Twitterze, a on informacji od byłego GMa Cavs. Kyrie chciał grać z Haywardem i w tym sezonie wreszcie będzie z nim grał, a co za tym idzie kibice Knicks mogą przestać śnić o wielkim nalocie gwiazd na swój klub w kolejnej wolnej agenturze. Sezon Irvinga został przerwany brutalnie, no ale moim zdaniem dobrze, że wyciągnięcie z jego kolana pozostałości po operacji sprzed kilku sezonów nastąpiło teraz, bo wreszcie nie wisi to nad nami. Co do samego grania w tym sezonie – chyba było sporo lepiej niż się spodziewałem, bo defensywa z Irvingiem wyglądała dokładnie tak jak chcieliśmy, czyli paradoksalnie tak, jak nikt o to jego nie podejrzewał – bardzo dobrze.

[Timi] Griffin potwierdził w zasadzie to, co wcześniej mówił już sam Hayward, bo on chyba nawet przed startem ubiegłego sezonu zdradził, że Kyrie bardzo mocno na niego naciskał latem 2014 roku, żeby ten dołączył do niego w Cleveland. No i teraz jest potwierdzenie, że rzeczywiście byli ugadani. To bardzo dobrze zwiastuje na przyszłość, bo Hayward jest pod umową w Bostonie jeszcze przez co najmniej dwa lata i to na pewno jest spory argument za tym, aby zatrzymać Irvinga. Zresztą, przypominając sobie to, jak oni na siebie patrzyli podczas pierwszej wspólnej konferencji, nie mam wątpliwości, że Hayward to jest ogromny argument. No a sam Kyrie? Ten debiutancki w Bostonie sezon miał naprawdę nawet lepszy niż się tego spodziewałem. Wcześniej tego nie widziałem aż tak dobrze, ale to jest naprawdę magik z piłką w ręce.

[Adrian] To co – wstydzimy sie trochę tego, że zanim do nas dołączył, to lekko po nim jechaliśmy? Dla mnie zupełnie nielogiczną rzeczą w tym wszystkim jest to, że Cavs przez tyle lat nie potrafili go pokazać w normalnym, ludzkim świetle. Nie było właśnie takich momentów jak ta słynna konferencja prasowa z Bostonie, gdzie Kyrie i Gordon spojrzeli na siebie jak na miliard dolarów. Mieli tak medialnego zawodnika, tymczasem cała para szła w gwizdek.

[Timi] Może nawet nie lekko, ale obraz rzeczywiście był taki, że Irving to jednak dość głupi zawodnik, który na dodatek niewiele potrafi, jeśli chodzi o liderowanie drużynie. Tymczasem on w te niecałe 365 dni pokazał się z takiej strony, że teraz zupełnie inaczej patrzę ogólnie na poszczególnych graczy w tej lidze. Mało się tak naprawdę wie, gdy widzi się tylko pewien obrazek, a tak to było właśnie w przypadku Irvinga w Cleveland.

[Adrian] W porównaniu jak jechaliśmy po DMC, to Irvingowi oberwało sie lekko. Jednak masz rację, że warto patrzeć na zawodników innych drużyn z większą ostrożnością, bo można się mocno pomylić. Oczywiście w przypadku DMC nie ma mowy o pomyłce, bo to retard :D NBA wprowadziło mnóstwo przepisów jak maja wyglądać zawodnicy na konferencjach, jak mają się ubierać na ławkę rezerwowych i w tym wszystkim zabrakło miejsca na człowieka.

[Timi] Trochę tak, trochę się to też zbiegło z czasem, gdy Irving zaczynał snuć swoje teorie, nie tylko o płaskiej ziemi, gdy wyglądało to tak, jak gdyby naprawdę tak sądził. Potem trochę – choć też nie do końca – się z tego wycofał, natomiast poza tego typu rewelacjami gość brzmi całkiem mądrze (momentami może nawet aż za bardzo) i okazuje się, że jest bardzo dobrym zawodnikiem. Tak sobie myślę, że to też na pewno zasługa Brada, że udało mu się tak dobrze Irvinga wprowadzić do tej drużyny, bo o to też mieliśmy obawy. No ale Stevens po raz kolejny pokazuje, że potrafi sobie z tym wszystkim znakomicie poradzić, więc obawiać się za bardzo nie trzeba.

[Adrian] Rodney Purvis jak przypuszczaliśmy został zwolniony i jesteśmy 2,5 mln powyżej progu Luxury Tax. Po podpisaniu Birda jest w rosterze 15 zawodników, czyli na moje oko jeden za dużo, bo jednak Danny na pewno będzie liczył na jakiś ruch na rynku. Z tego wynika, że dalej zwalniamy wirtualnie Yabusele.

[Timi] Zobaczymy – Yabu zawsze można zwolnić w momencie, gdy będzie to po prostu potrzebne. Na ten moment strzelam, że z takim składem rozpoczniemy sezon i do lutego sytuacja się wyjaśni. Wtedy będziemy już po pierwszej połowie sezonu, która da nam sporo odpowiedzi – podejrzewam też, że wtedy może okazać się po prostu, że jesteśmy na tyle dobrzy, że Wyc i spółka nie będą szczególnie naciskać na to, aby jeszcze w tym sezonie zejść pod próg.

[Adrian] Nie myślę o zwalnianiu Yabu, a o wymianie w stylu Nadera, gdzie pozbywamy się teraz gwarantowanego kontraktu, bo kilka drużyn wciąż szuka zawodników. Dałoby to większą elastyczność Danny’emu, no i zostawiło furtkę na zejście poniżej progu. Samo zwolnienie podczas sezonu nic nam nie daje ponad zwolnienie miejsca.

[Timi] Tak, tak – pisałem nawet o takim rozwiązaniu jeszcze zanim podpisaliśmy kontrakt z Birdem, a teraz to już w ogóle tak wygląda, biorąc pod uwagę, że kontrakt Yabu to jest bodajże właśnie ta kwota, która pozwoli nam zejść pod próg. Natomiast jest na to wszystko jeszcze czas.

[Adrian] No niestety nie jest to ta kwota – bo po dokładnym przeanalizowaniu kwot, oraz przepisów to my jesteśmy 3,8 mln ponad progiem luxury. Dokładnie to 3 859 734 dolary, do progu apron luxury brakuje nam 2,2 mln i to też wywołuje kilka konsekwencji. Jedynym lekarstwem jest pozbyce się Morrisa, ale to nie nastąpi o czym też rozmawialiśmy. W tym roku zaczynamy być płatnikiem Luxury i nic nas od tego nie uratuje. No być może jakaś wymiana, ale daje na to 1%.

[Timi] Racja, przecież doszedł jeszcze kontrakt Birda, o którym pisałem, a którego nie policzyłem. Skoro tak to myślę sobie, że ta umowa Morrisa tym bardziej jest wręcz idealna do wymiany, bo z tego co widzę to jeśli udałoby się ją gdzieś odesłać i nic nie przyjąć w zamian to będzie nawet możliwość pozyskania jeszcze kogoś na minimum (przy czym musiałby to być ktoś z maksimum 2-letnim doświadczeniem). Tak czy siak, pytanie jest następujące: płatnikiem będziemy na pewno od sezonu 2019/20, więc skoro można to opóźnić w miarę łatwy sposób to czy warto? Odpowiedzi nie mam, być może będziemy wiedzieć gdzieś w okolicach lutego.

[Adrian] Terry Rozier podpisał kontrakt reklamowy z Pumą. Ogólnie nie byłoby w tym nic dziwnego, tylko Puma wraca na rynek NBA. Najpierw wzięli na celownik młodych zawodników z Draftu, a pierwszym wetsem z którym podpisała kontrakt jest Rozier. Nie chcą rzucać wielkich pieniędzy na wielkie gwiazdy, a sobie te gwiazdy wychować. Sygnał taki, że nie tylko my liczymy na dalszy rozwój Terryego.

[Timi] To jest pokłosie znakomitych wizerunkowo playoffs Roziera. Bo to już nie tylko sam fakt, że on tam grał bardzo dobrze, ale też zdołał się wybić i zaznaczyć swoje miejsce na tej marketingowej mapie NBA. Wcześniej znany głównie w Bostonie, wykorzystał fazę play-off jako taką platformę do pokazania siebie i tutaj przede wszystkim sam pomysł ze „Scarym Terrym” jest strzałem w dziesiątkę. To podziałało bardzo dobrze, bo teraz Rozier będzie budował markę jako twarz Pumy, bo rzeczywiście wśród tych zaciągniętych tam graczy jest najbardziej doświadczonym zawodnikiem i choćby dzięki tym playoffs udało mu się już coś fajnego zbudować.

[Adrian] Tak przy okazji Roziera, warto wspomnieć o Gordonie Hayrwadzie, który ma jakieś propozycje od New Balance. Jest to o tyle ciekawe, że wprawdzie NB kojarzone jest głównie z lekkoatletyką, ale siedzibę mają w Bostonie, a nawet zaledwie 50 metrów od naszego nowego kompleksu treningowego. Coraz więcej firm produkujących sprzęt sportowy puka do bram NBA i to jest sytuacja bardzo korzystna dla zawodników. Opłaci się grać w dobrej drużynie nawet za mniejsze pieniądze, bo kontrakt reklamowy zrekompensuje teoretyczne straty finansowe – a piszę to w kontekście przedłużania umowy z Rozierem, kolejnych umów Browna i Tatuma.

[Timi] Niby tak, ale wcześniej nie powstrzymywało to jakiejś sporej liczby zawodników przed braniem tego typu umów, a przecież tych kontraktów sponsorskich już od lat jest bardzo dużo. A co do Haywarda i New Balance – tak sobie właśnie pomyślałem, że ten mariaż to rzecz całkiem logiczna, skoro NB jest teraz bardzo blisko Celtów i ktoś taki jak Hayward to z pewnością byłaby fajna twarz tej marki.

[Adrian] Tylko do tej pory w lidze dominowały 2 firmy – Nike wraz z brandem Jordana, oraz Adidas. Powrót Pumy, oraz wejście New Balance to wzrost o 100% firm gotowych płacić pieniądze za reklamę, po tym jak Under Amour się z ligi zwinęło. To musi spowodować mała rywalizację o zawodników rozpoznawalnych, którzy będą grać nie do kwietnia, a do czerwca, bo w czasie PO jest największa oglądalność i wzbudza to zainteresowanie nie tylko fanatyków, ale tez „pikników” a to oni sa najważniejszym targetem firm.

[Timi] Jedyna kwestia jest taka, czy Puma i NB będą na starcie gotowe rywalizować z tymi gigantami, czy też jednak będą musieli zadowolić się zawodnikami marketingowo nieco niższego rzędu. Puma zrobiła fajną rzecz i poszła przede wszystkim po tych młodych, gdzie ktoś może naprawdę wypalić i będą mieli swojego wymiatacza.

[Adrian] Jaylen Brown spędza offseason na treningach między innymi z Tracym McGredym, a Jeyson Tatum na treningach z Kobym Bryantem. Czy można wybrać sobie lepszych nauczycieli niż oni wybrali? Moim zdaniem nie – każdy z nich był wyjątkowy, i każdy z nich ma naprawdę sporo sztuczek do przekazania. Szczególnie Jaylen wybrał idealnie, bo Tracy był fenomenem, który tak jak Jaylen był zawieszony pomiędzy pozycjami Sg/Sf. Po jego dwóch pierwszych sezonach w Toronto mówiło się, że to sie nie uda, bo tu za duży a tam za mały – a on wszedł na poziom absolutnie gwiazdorski.

[Timi] Tracy tak, ale ja nie mam nic przeciwko, żeby Tatum to był taki drugi Kobe, tylko że trochę wyższy, no i bez żadnych pozwów. Super jest widzieć, jak te młode wilki cały czas chcą stawać się lepszymi – trzeba przyznać, że latem prawie nikt nie odpoczywa, bo przecież z każdej strony widać zawodników, którzy trenują dzień po dniu i wylewają siódme poty na różnych ćwiczeniach. Jaylen jako nowy Tracy, a Jayson jako nowy Kobe? Jeśli wszystko pójdzie dobrze to obaj będą pisać swoje własne historie. Zresztą już to robią.

[Adrian] Każdy tydzień, każdy filmik z treningów przypomina mi o filozofii Stevensa, że on chce mieć w drużynie hardorkerów – owszem, utalentowanych zawodników, ale zapierdalających cały rok. Patrzę sobie na zdjęcia Simmonsa z zakupów i się uśmiecham. Nawet przeszukiwałem internet, żeby popatrzeć jak pracuje nad swoim rzutem i… nic. Przyczepiłem się trochę do Simmonsa, ale to się tyczy wielu młodych zawodników, którzy latem postanowili popracować nad mięśniami, a każdy z nich – Simmons, Lonzo czy Giannis, nie grzeszą rzutem.

[Timi] No właśnie to samo chciałem napisać – takiego Simmonsa w ogóle na treningach nie widać. Widziałem natomiast ostatnio przypomnienie pewnej fajnej statystyki: seria Celtics-Sixers, Ben na parkiecie to +63 dla Celtics, a Ben poza parkietem to +48 dla Sixers. Może to i lepiej, że jego na treningach nie widać? Ten plus dla Celtics będzie tylko większy.

[Adrian] Tydzień temu zaczałem dyskusje o najlepszym skrzydłowym Wschodu, zrzucając z piedestału Giannisa. Tym razem trochę inaczej – czy w systemie Stevensa, Giannis, który nie ma rzutu z dystansu – byłby wingiem czy bigiem? Jak dla mnie – w 21 wieku, brak „trójki” to ogromna ułomność, która przeciwnikowi ułatwia grę w obronie, dlatego Giannis ni jak na skrzydłowego mi nie pasuje. W Bostonie nie byłoby eksperymentów i byłby 4/5, z tym, że Stevens orałby nim na treningach, żeby jednak nauczył sie rzucać. Ostatnie zdjęcia Giannisa pokazują, że on poszedł w muskulaturę, a to nie ułatwia rzucania.

[Timi] To raczej jasne, że byłby bigiem – tym bardziej dziś, tym bardziej w tej erze. Poza tym, Bucks z Giannisem na piątce wyglądali przeciwko nam zdecydowanie najgroźniej, bo przecież jakim zagrożeniem były ustawienia z Zellerem czy Hensonem w roli środkowego? Bucks dopiero pod koniec ubiegłego sezonu zaczęli częściej grać Giannisem tak jak powinni byli robić to cały czas. Teraz mają do tego znacznie lepszych zawodników, bo jest Ilyasova, jest też Lopez i jedynym problemem będzie defensywa, o czym już kiedyś wspominaliśmy.

[Adrian] Przypomniało mi sie też zdjęcia Giannisa sprzed Draftu, gdzie pokazywał swoje monstrualne dłonie i komentarze, że z tak wielkimi łapskami, on nigdy dobrze rzucać nie będzie i poniekąd to się sprawdza. O samych Bucks porozmawiamy za kilka tygodni, gdzie jak co roku będziemy omawiać każdą ekipę przed sezonem – ale teraz taka myśl – czy aby na pewno Bucks zrobili dobre ruchy? Bo nie pod koszem oni mieli największe potrzeby – dobrej dwójki nie było i nie ma, a ławka na obwodzie leży.

[Timi] Ale pod koszem też, zresztą to nawet nie chodzi o to, gdzie mieli największe potrzeby tylko bardziej o to, że nie mieli w składzie graczy odpowiednich do gry z Giannisem. Dodatkowo, taki Budenholzer to jest jednak ogromny upgrade i w końcu zobaczymy, co trener z wysokiej półki znaczy dla kogoś takiego jak Grek.

[Adrian] No zobaczymy, choć mi sie przypomina jak dołączył do Bucks Kidd i tak samo go zapowiadali. Budenholzer w Atlancie miał dość mocny zespół, a tak naprawdę siłę pokazali tylko w 1 sezonie. Warto też wspomnieć, że w Atlancie miał do dyspozycji więcej zawodników o doskonałym potencjale defensywnym, dlatego jestem niezmiernie ciekawy – czy aby na pewno ten Budenholzer będzie zbawcą Wisconsin.

[Timi] Przy czym Kidd był po nieudanych sezonach na Brooklynie, a Budenholzer coś tam jednak w tej Atlancie osiągnął, jest też po dobrej szkole u Popa i to oczywisty upgrade nad kimkolwiek, kto pracował w Wisconsin w ostatnich latach. Może rzeczywiście ma w Milwaukee graczy o mniejszym potencjale defensywnym, ale samymi schematami powinien zrobić bardzo dużo.

[Adrian] Wraz z końcem roku 2018 Sixers pożegnają się z Jerrym Colangelo. To definitywny koniec tego dziwnego mariażu, który warto przypomnieć, powstał po sugestiach komisarza NBA – Adama Silvera. Czy Phila żałuje tego ruchu, czy bardzo żałuje? Bo nie wierzę, że jakikolwiek kibic jest po latach zadowolony ze spławienia Heńka i brania sobie na kark dwóch baranów.

[Timi] W Filadelfii jest na ten moment dobrze, mogło być lepiej, a powinno być świetnie. Więc inne drużyny mogą tylko dziękować Silverowi, że się wtrącił i że Colangelos swoje piętno w Filadelfii odcisnęli. Szkoda, że to już się kończy, natomiast tak sobie myślę, gdyby tylko Sixers nie wygrali tych wszystkich meczów, nie awansowali do fazy play-off to może cieszyliby się teraz z LeBrona? Wszak on sam przyznał, że lubi wyzwania, więc przeniósł się do Lakers, bo przecież oni od lat w playoffs nie grali.

[Adrian] Moim zdaniem tekst o zastanawianiu się nad dołączeniem do Phili czy nawet Houston to kurtuazja. Karty zostały rozdane, gdy Bronny Junior dołączył do szkoły w Los Angeles, a to nastąpiło dużo wcześniej niż wolna agentura. Co do wyzwań LBJ – to tak naprawdę podjął się jednego – baner dla Cavs, ale w pamięci mam ściąganie kolejnego All Stara w postaci Lova i wymiany po dobrych wetsów. On już nic nie musi – nawet jak się nie uda, zawsze może powiedzieć, że chciał, ale nie wyszło.

[Timi] Jasna sprawa, zresztą tym ruchem trochę też pokazał, że chyba nie chce już za wszelką cenę dogonić Jordana w ilości pierścieni i trzeba mu oddać, że przynajmniej postawił sprawę jasno. Tak jak mówisz, on już nic nie musi: ma swoje tytuły w Miami, ma obiecany tytuł w Cleveland, a teraz można już nie tylko pograć w fajnym Los Angeles, ale też przygotować – i tak piekielnie już mocną – pozycję marketingową na tak dużym rynku jak L.A.

[Adrian] No i stało się – NBA podpisała umowę z MGM na zakłady bukmacherskie. Wprawdzie kwota nie oszałamia, bo to tylko 25 mln dolarów, ale nie podano ewentualnego procenta od zawieranych zakładów, a tutaj może być istna kopalnia pieniędzy. Nie wiem, czy prawo USA zostało już na tyle zmienione, żeby te zakłady obowiązywały w całych Stanach – choćby tylko online – ale pierwszy krok został zrobiony i Salary będzie znowu rosło. Dla nas to dobrze, o ile nie bardzo dobrze.

[Timi] Biorąc pod uwagę nowe umowy w przyszłości dla naszych młodych – wzrost salary cap to znakomita dla nas informacja. Natomiast sama umowa NBA z MGM to rzeczywiście bardziej krok pierwszy, bo na ten moment to prawo zostało zmienione w czterech ledwie stanach, a samo MGM ma swoje zakłady w trzech. Dodatkowo, jeśli chodzi o zakłady online to są one legalne w dwóch stanach: w Nevadzie i w New Jersey, więc tam nawet nie da się typować w hali klubu NBA, bo w tych stanach klubów NBA po prostu nie ma.

[Adrian] Tak się zastanawiam – czy ogromne sportowe lobby (NBA, MLB, NFL i NHL) będą teraz bardzo mocno naciskały na Kongresmenów w sprawie zmian w poszczególnych Stanach. Bukmacherka w USA od zawsze jest w szarej strefie – to jest sytuacja podobna do wielkiej prohibicji, która w USA dała półświatkowi fortuny. Gdy został zrobiony pierwszy krok, być może to wszystko przyśpieszy, tak jak rozwinęła się sprawa z legalną marihuaną w wielu Stanach.