#93 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Zaczniemy od spotkania z Suns, czyli nie było tak łatwo jak miało być. Szczególnie gdy na początku 4 kwarty zbudowaliśmy 17 punktową przewagę, miało być już z górki,a jednak do końca Słońca walczyły. No nie lubimy takich spotkań, z potencjalnie dużo słabszym zespołem, nie lubimy od kilku sezonów. Booker tym razem „tylko” 38 punktów, jednak z nim na parkiecie byli -2. Niby mało na minusie, ale jeśli gra się prawie 40 minut, to ciężko myśleć o zwycięstwie z Bostonem, gdy najlepszy zawodnik jest na minusie przy takich minutach.

[Timi] Niby tak, ale ten Booker wybitnie nam nie leży. Łącznie to jest 108 punktów w dwóch starciach w TD Garden i dobrze, że mamy ich w drugiej konferencji, bo dzięki temu Booker do Bostonu przyjeżdża w sezonie tylko raz. A samo zwycięstwo – wymęczone, można psioczyć, że zła pora, że rozluźnienie na łatwego rywala, ale to już nie pierwszy raz w tym sezonie, gdzie nawet mimo średniej gry wygrywamy z tymi słabymi i to jest rzecz bardzo ważna.

[Adrian] Aron Baynes – 6 punktów i tylko 1 zbiórka, gdy Tyson Chandler miał 14 punktów i 18 zbiórek – te cyferki mówią, że Baynes zagrał słabo, jednak…. na parkiecie w te 17 minut był plus 16. Zbiórki przegraliśmy jako drużyna, a nie poszczególni zawodnicy. Z Arona można być tylko zadowolonym.

[Timi] No tak, przy Aronie też trudno patrzeć w boxscore i tam spodziewać się nie wiadomo czego, choć na przykład już w kolejnym starciu Celtów z Bucks, on w ledwie 15 minut zrobił 10/4/2 i to już robi wrażenie. Nikt nie ma jednak wątpliwości, że Baynes robi mnóstwo dobrego poza boxscore’em i ja podam tylko jeden taki fajny stat: jeszcze w tym sezonie nie przegraliśmy, kiedy nasz Kangur gra 20 lub więcej minut, a było już takich spotkań dziesięć.

[Adrian] Z wszystkich zawodników rotacyjnych (czyli takich, z których Stevens korzysta pod danego przeciwnika) Aron moim zdaniem jest zawodnikiem najważniejszym. Czasami czytam o nim, że jest naszym drwalem, ale to dość krzywdzące, bo pokaż mi takiego drugiego zawodnika w lidze, który jest jednocześnie skałą w obronie, a przy okazji rzuca z 5 metra na 50%. To daje niesamowite możliwości w ataku, gdy niski zawodnik trafia w pułapkę złożoną z 2-3 obrońców i jedyna szansa jest podanie do wysokiego – jak masz pod koszem drwala, to tracisz na 90% posiadanie, a Aron z łatwością takie rzuty egzekwuje.

[Timi] No czyli jest drwalem wyjątkowym! Ale to fakt, zresztą powiem szczerze, że ja kompletnie nie miałem pojęcia, że on ma taki fajny ten rzut, bo co prawda wiadomo było, że świetnie trafia rzuty wolne, ale to nie zawsze się przekłada na mid-range. Tymczasem on jest momentami jak maszyna i myślę, że dlatego też Celtics zdecydowali się iść w umowę z nim. Teraz zostaje jedynie cieszyć, że mamy kogoś takiego i trzymać kciuki, że uda się po sezonie go zatrzymać, bo niestety umowa jest tylko na ten jeden sezon.

[Adrian] Skoro już rozmawiamy przy okazji meczu z Suns, to słówko o samych Suns. Ulis miał być nowym Thomasem, nawet miał kilka przebłysków w poprzednim sezonie, jednak ten sezon jest w jego wykonaniu słabszy. Dostał większe minuty, sporo razy zagrał już w wyjściowym składzie, ale to kompletnie nie klika. To samo Bender – drugi sezon i zero rozwoju, bo przecież obaj maja talent – tylko postępów nie widać.

[Timi] A pamiętam jak sami się tym Benderem ekscytowaliśmy przed draftem, kiedy był jednym z kandydatów do naszego picku – cały czas trudno jest mu się jednak w NBA odnaleźć, ale jemu akurat dałbym jeszcze trochę czasu i mam spore nadzieje, że to się nie skończy jednak tak jak ma to miejsce z Hezonją. Ulis tymczasem na pewno nie korzysta na tej dziwnej – kolejny już raz – sytuacji Suns na obwodzie, którzy próbują mnóstwo różnych rozwiązań, a przez to nie ma tam żadnej stabilizacji i no nie wygląda to najlepiej.

[Adrian] Pewnie czas dostaną obaj, tylko gdy nie widać żadnego postępu w jego grze, to ciężko być optymistą. W Bostonie patrzysz na młodych zawodników, którzy regularnie grają w NBA i widzisz rozwój z miesiąca na miesiąc. Tymczasem w Suns to jakiś pomór – Bender, Ulis, Chriss – wszyscy w 2 roku gry i wszyscy bez żadnego progresu.  Sam Jackson wygląda na kompletnie zagubionego, bez roli na parkiecie z przebłyskami. Tam chyba zmiana trenera jest potrzebna bardziej niż w Clippers. Natomiast Hezonja skończył tak, jak kończyć powinni cwaniaczki, co przed Draftem wygadują podobne do niego bzdury.

[Timi] Ale tam ta zmiana miała nastąpić, tymczasem tak jak mianowali tego tymczasowego coacha, tak nadal nie znaleźli nikogo na stałe i jestem bardzo ciekaw, co tam dalej planuje nasz Ryan. A z tym Jacksonem to im na razie trochę się odbija, bo takie cyrki robili przed draftem, a pierwsze wrażenie jest takie, że Tatum to zdecydowanie większy talent i choć Jackson pokazuje sporo dobrego w obronie to jednak myślę, że Jayson wcale pod tym względem nie odstaje i pokazuje nawet chyba więcej niż się tego spodziewaliśmy.

[Adrian] Tak z perspektywy czasu, czy to nasze ogromne zainteresowanie Jacksonem nie był aby teatrem dla Suns, żeby nie wpadli na pomysł zamiany picków z Lakers po Tatuma? Było sporo raportów o zainteresowaniu Suns 2 pickiem i być może Ballem. A gdyby Suns ten 2 pick nie chcieli wykorzystać na Lonzo tylko na Jasona? Może Suns też prowadzili grę z Danny’m, żeby tak bardzo go zainteresować Joshem, żeby stworzyć wrażenie tak ogromnego talentu który należy sobie wyrywać, gdy nie udało im się 2 picku przejąć? Zauważ, że te dziwne rzeczy zaczęły się dziać po zamianie picków z Phila. Wcześniej wszystko szło swoim rytmem.

[Timi] Jeśli tak było to na chwile obecną tę grę przegrali, bo Tatum z trójką plus do tego jeszcze jeden potencjalnie topowy pick w drafcie to wygląda na steal i miejmy nadzieję, że to się utrzyma. Jayson naprawdę wygląda jak ogromny talent i choć Fultz jeszcze nie miał zbyt wielu okazji, żeby się pokazać, a Ball i Jackson mają swoje problemy jak prawie każdy rookie na starcie swojej przygody z NBA to jednak na tę chwilę nie zamieniłbym Tatuma na żadnego innego gracza z tego draftu. Ba, nie wiem nawet, czy zamieniłbym go na Davisa.

[Adrian] No to Bucks, Giannis i rewanż za porażkę w drugim meczu sezonu zasadniczego, bo wtedy w Ogródku przegraliśmy. Tak bez historii ten mecz, bo Bucks prowadzili tylko raz, 1 punktem i to we wczesnej fazie 1 kwarty, potem parkiet był tylko nasz. Kilka razy mieli ochotę na run, ale… 45 zbiórek do 28 – nie mieli prawa tego wygrać. Ta wymiana Monroe na Bledsoe, to tak z cyklu – zamienił stryjek siekierkę na kijek, dwa aspekty gry poprawili, trzy inne padły na ryj.

[Timi] I tu znów napiszę, że bardzo fajnie, że Suns grają z nami tylko dwa razy do roku, bo Monroe to jeden z tych graczy, którzy zazwyczaj robią w meczach z Celtics bardzo fajne i solidne rzeczy. Bucks cały czas mają jeszcze wiele do poprawy i nawet przy tak grającym Greku – choć nasz Big Al znów miał kilka bardzo dobrych akcji w obronie na Giannisie – nie mieli większych szans w Bostonie. Celtics świetnie wypunktowali zespół Kidda, a sam Bledsoe był w tym meczu non-faktorem i zanim on zacznie coś znaczyć to muszą się jeszcze gracze Bucks dotrzeć.

[Adrian] Trochę nie kupuje tego tłumaczenia, że z Bledsoe muszą się dotrzeć, bo mi Eryk to wygląda jakbym miał  kilka ładnych lat więcej niż faktycznie ma. Chyba te kontuzje mocno wpłynęły na jego grę. To nadal świetny zawodnika, ale już tylko drugoplanowy. Wcale nie jestem pewien, czy to dobry ruch Bucks, czy nie lepiej dla Bucks byłoby grać jednak Brogdonem w wyjściowym składzie. Bled zza łuku delikatnie mówiąc nie imponuje, a Brogdon owszem a tego im przy Giannisie potrzeba.

[Timi] Ale sam przecież pisałem, że ja wcale nie uważam, aby Bledsoe nagle z miejsca czynił z Bucks contenderów, kiedy ocenialiśmy tutaj w tygodniku ten transfer – i to właśnie dlatego, że on przez te kontuzje nie jest kimś, kto może mieć aż taki wpływ. To nadal fajny grajek i będą mieli z niego sporo pożytku w Milwaukee, natomiast do tego potrzeba czasu. No i tak szczerze powiedziawszy to naprawdę nie wiem, czy oni wejdą na ten kolejny poziom z Jasonem Kiddem u steru.

[Adrian] Horford po tej serii słabszych meczów znowu jest sobą, 5 ostatnich spotkań to średnio 17 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst w zaokrągleniu. Z nim gra wygląda dużo lepiej, z nim w formie. Tydzień temu pisaliśmy o rozmowie jaką odbył ze Smartem i jak to na niego wpłynęło, po tym meczu powinien pogadać z Morrisem.

[Timi] Morris miewa mecze dobre, ostatnio też trochę słabszych, ale wydaję mi się, że on cały czas nie jest w pełni sił i nie gra tak na sto procent. Dowodem na to może być fakt, że na starcie z Mavs nie wyszedł wcale, bo Celtics chcieli mu dać wolne, aby popracować jeszcze nad tym kontuzjowanym kolanem. A powrót Horforda to znakomita dla nas wiadomość, bo nawet jeśli Kyrie jest najlepszym graczem Celtics to niezmienne pozostaje to, że właśnie Big Al jest chyba tym najważniejszym. Bardzo przyjemnie się ogląda Celtów z tak grającym Horfordem, który w starciu z Bucks był odpowiedzialny m.in. za 14 pierwszych punktów na starcie ostatniej kwarty (asysta albo punkty).

[Adrian] To jeszcze słówko o sytuacji Bucks – ponoć są najbardziej zdeterminowanym zespołem w wyścigu po Jordana. Tylko cena dla nich może być naprawdę spora, bo LAC chce Brogdona i Middletona. Jeśli się na to zdecydują, to znowu poprawią coś kosztem czegoś, a konkretnie spacing padnie im na ryj. Moim zdaniem nie ma to dla nich żadnego sensu, no ale skoro nie ma sensu, to pewnie zgodziliby sie na taką wymianę, bo to Bucks.

[Timi] Dokładnie tak, a też zdaje się, że nie wszyscy do końca doceniają wpływ Middletona na ten zespół i to, jak ważną on tam rolę odgrywa przy Giannisie. Jordan to byłaby fajna dla nich opcja, ale raz że mają jego gorszą wersję w osobie Hensona, a dwa że tak jak piszesz cena byłaby chyba na tyle wysoka, że koniec końców ten transfer po prostu nie wyszedłby im na dobre.

[Adrian] Mecz z Dallas, czyli wraca Boston taki jaki kocham w tym sezonie. Mavs w pierwszej połowie 57 punktów, w drugiej 33 punkty i chwilami nie bardzo ogarniali co się na parkiecie dzieje. Graliśmy bez Browna i Morrisa, a pomimo tego w destrukcji wyglądaliśmy chwilami jak niszczący wszystko buldożer. W 4 kwarcie nikt z Dallas nie trafił więcej niż 2 rzuty, a 5 zawodników nie trafiło żadnej próby. No i Rozier, który w 1 połowie był kompletnie poza grą, natomiast w drugiej zdobył 12 punktów i miał 8 zbiórek – Pan Dzik!

[Timi] Nie układała nam się gra w tej pierwszej połowie, ale tak widzę po tych naszych spotkaniach w tym sezonie, że jeśli gramy w ten sposób to chłopaki jakby w przerwie zdają sobie sprawę z tego, co robią źle i po wyjściu z szatni są zupełnie inną drużyną. Widzieliśmy to bowiem już wiele razy w tym sezonie i podobnie było w tym starciu z Mavs. Mi natomiast najbardziej podobali się Larkin oraz Theis. Ten pierwszy nie grał w pięciu z ostatnich sześciu spotkań i powiem Ci szczerze, że przed tym spotkaniem kompletnie o nim zapomniałem! Theis z kolei może i nie był najlepszym Niemcem na parkiecie (Max Kleber, co za historia!), ale on zawsze robi dobre rzeczy i tylko czekać, aż sędziowie nie będą mu gwizdać tych głupich fauli to będzie jeszcze bardziej efektywny niż jest.

[Adrian] Gwizdki dla rookie to w tej lidze codzienność od dziesiątek lat – to samo przechodzi w wielu akcjach Tatum i ja nawet przestałem się złościć jak to widzę. Taka liga, takie życie, nie ma co walczyć z wiatrakami. Miło, że wspomniałeś o Larkinie bo on znowu to zrobił, dostał szanse od Stevensa jako człowiek do ruszenia drużyny gdy się w dupce pali i znowu to zrobił. Czasami potrzebny jest impuls, jeden rzut, jedna akcja, jeden przechwyt która obudzi i drużynę, i kibiców.

[Timi] Też się nie złoszczę na tę gwizdki, bo doskonale wiem, z czego one wynikają i zresztą w ostatnich latach przeżywaliśmy to naprawdę często, natomiast Theisowi w wielu świetnych akcjach w obronie gwiżdżą jakieś dziwne rzeczy i to wpływa na jego efektywność, na jego grę i dalszą postawę, bo też znacznie lepiej ci się gra, kiedy nie masz problemu z faulami, a sędziowie nie obierają sobie ciebie za cel. Jeśli to zniknie to Theis będzie jeszcze lepszy i jeszcze bardziej efektywny, a wspomnę tylko, że w przeliczeniu per36 on robi double-double i dwa bloki.

[Adrian] Dallas wstaje z kolan, po serii kompromitujących wręcz spotkań, aktualnie częściej wygrywają niż przegrywają i widzą już chyba światełko w tunelu. To światełko to oczywiście nie PO, ale jako taka gra. No a skoro Dallas, to Nerlens Noel – w ostatnim meczu tak zmęczył się siedzeniem na ławce, że w przerwie poszedł kupić sobie hot-doga. Srogo, naprawdę srogo. Pierwszy raz się z czymś takim spotkałem, że zawodnika w meczowym stroju, poszedł w przerwie meczu coś zjeść. Bardziej ostentacyjnie nie można pokazać trenerowi i drużynie gdzie się ich ma.

[Timi] Ale to w ogóle jest bardzo dziwna sytuacja, bo przecież Mavs nie po to po niego transferowali – fakt, nie oddali zbyt dużo – aby teraz takie rzeczy się działy. Najwidoczniej te letnie perypetie z kontraktem, które skończyły się ofertą kwalifikacyjną są tutaj decydujące, ale to nie wyjdzie Mavs na dobre, biorąc pod uwagę przyszłość. Przecież jaki oni wysyłają sygnał innym swoim graczom czy potencjalnym wolnym agentom? Więc ja się wcale Noelowi nie dziwię i ciekawe tylko, czy on odejdzie po sezonie, czy Mavs znajdą mu jeszcze nowy klub przed trade deadline, skoro nie chcą na niego stawiać tak czy siak. W podobnej sytuacji nadal pozostaje też Jahlil Okafor.

[Adrian] Obu zawodników łączy „Trust The Process” – tam chyba jednak zrobiono im wielkie kuku na psychice, bo tego co zrobił Noel jednak obronić się nie da. W sumie tego, że Okafor siedząc na ławce podczas meczu kompletnie nie cieszy się z zagrań kolegów też. Może być wkurwiony na Colangelo, ale nadal jest częścią drużyny i jak koledze wychodzi świetne zagranie, to wyskok w górę i gratki to rzecz w sporcie praktycznie obligatoryjna. To nie Colangelo zapakował piłkę, to ziomek z którym imprezujesz, z którym spędziłeś kilka lat czy miesięcy swojego życia. Ja tego nie rozumiem – postępowanie organizacji wobec zawodników to jedno, ale ich postępowanie wobec drużyny to drugie.

[Timi] Fakt, ale też bardzo trafne spostrzeżenie, że obaj są częścią tego procesu i coś w tym musi być. Swoją drogą, nadal nie wiadomo, co tak w zasadzie się dzieje z Fultzem i to kolejny już przykład na to, że w Filadelfii dzieją się rzeczy bardzo dziwne. Z tych wszystkich graczy, których wybierali w trakcie procesu na razie chyba tylko Ben Simmons wygląda całkiem nieźle, bo o Embiidzie nie będzie można tak powiedzieć, póki nie zacznie grać w back-to-back i póki rozegra choćby jednego sezonu bez jakichś ograniczeń.

[Adrian] Fultz dostał zielone światło do treningów i ma pojawić się na parkiecie w ciągu najbliższych kilku spotkań. My tu gadu gadu o Okaforze, a tymczasem on jest już w Nets i to jest dobra wiadomość dla Nets, dobra do Phili bo dostali Trevora, który zrobi im robotę obok Embiida, dobra dla Celtics, a dobra dlatego, że jest to zła wiadomość dla Cavs którzy mają pick Nets za Irvinga. W tej chwili Brooklyn jest na 10 seedzie, a z Jahilem oni mogą powalczyć o 8 miejsce na Wschodzie, bo tracą tylko 3 zwycięstwa. Nawet jeśli nie wejdą to PO, to ten pick na 99% nie będzie w Top5 Draftu, a na 90% nie będzie w Top10. No raczej nie tak sobie pick Nets wyobrażano w Ohio.

[Timi] Pytanie, w jakiej formie jest Okafor po tych miesiącach w Filadelfii. Ale to fakt, ta wymiana to jeden z niewielu przykładów na to, że obie strony mogą zrobić dobrą wymianę. Swoją drogą, Nets mają teraz tyle samo picków z top3 draftu co… Celtics! D’Angelo oraz Okafor to przecież #2 i #3 naboru w 2015 roku, a obaj zostali pozyskani przez Marksa niewielkim chyba kosztem. Ainge naprawdę miał nosa, że oddał ten pick Nets do Cleveland w takim momencie, bo zdaje się, że o wiele większe szanse na top5 będzie mieć… pick Lakers.

[Adrian] No i deser mecz w San Antonio. Mecz bardzo emocjonujący, bo po prowadzeniu Bostonu mecz się wyrównał i do głosu dochodziła raz jedna, raz druga drużyna. Lepsi finalnie byli zawodnicy z Teksasu – szkoda, bo mogliśmy jednak ten mecz wygrać, a było kilka okazji – Irving nie trafił trzech ostatnich rzutów, co się zbyt często nie zdarza. Wcześniej chwaliliśmy Horforda za grę w ostatnim czasie, ale tym razem to był bardzo słaby występ. Nie tylko jego, bo Morris tez swoje cegły dokładał.

[Timi] Kyrie musi trafiać chociaż jedną z tych trzech prób – ta ostatnia była już prawie w koszu, ale wypadła. No zdarza się. Wcześniej jednak trochę się chyba pospieszył z tymi dwoma trójkami, bo wydaję mi się, że można było jednak zrobić lepszą pozycję. Horford niestety tym razem zjedzony przez LMA, no ale znów – zdarza się. Oby jak najrzadziej, choć z drugiej strony – to był naprawdę fajny mecz, sporo emocji i czapki z głów dla Manu.

[Adrian] Tak się zastanawiam – kiedy ostatnio Marcus Smart musiał opuścić parkiet z 6 przewinieniami, no i nie bardzo pamiętam. Sporo gwizdków było dość dziwnych, jednak nie chce stwierdzić, że przegraliśmy przez sędziowanie. Jednak tej samej nocy przegrało też Cavs, przegrało Pistons, ale wygrało Toronto, które wprawdzie ma 6 zwycięstw mniej, ale rozegrali też 4 mecze mniej. Ta kanadyjski maszynka weszła na wyższe obroty i jest w zwycięskiej serii.

[Timi] Czyli ta porażka nas tak bardzo nie zaboli – fajnie, że seria Cavs przerwana, bo zbliżali się niebezpiecznie blisko do tego streaku Celtów, tym bardziej przy dość łatwym terminarzu aż do świąt. No ale świetny jest w tym sezonie Oladipo. No a Raptors rzeczywiście wygrywają, ale też w tych pięciu ostatnich meczach w zasadzie tylko Pacers to był groźny rywal. Dodatkowo, przed nimi też bardzo łatwy kalendarz, bo pięć kolejnych spotkań to Kings x2, Clippers, Suns i Nets.

[Adrian] Po 22 spotkaniach OKC poza PO, a do Nowego Orleanu, który jest na 8 miejscu tracą 2 zwycięstwa. No chyba czas najwyższy, żeby zaczęło im sie w dupce palić, bo teoretycznie jest jeszcze 60 spotkań do rozegrania, ale przecież inni też będą wygrywać. Oni mają tylko 1 zwycięstwo więcej od Suns, to chyba pokazuje skalę dramatu. Może i Presti pozyskał za grosze wielkie gwiazdy, problem chyba tylko w tym, że one do siebie kompletnie nie pasują.

[Timi] A już mu koronę wkładali, ale w NBA tak szybko nie można! George plus Westbrook jawi się super, ale jak dodamy do tego jeszcze Carmelo to już tak różowo nie jest i prawdziwe życie na razie bardzo boleśnie to wszystko weryfikuje fanom OKC. Do tego, żeby zaczęło im się palić zdaje mi się jeszcze droga daleka, ale na pewno Thunder nie są tam, gdzie chcieliby być, ani nawet gdzie myśleli, że będą.

[Adrian] Sam Melo chyba też nie myślał, że po 23-24 meczach Knicks będą mieli więcej zwycięstw na koncie niż OKC. Tylko co dalej w Oklahomie? Zmiana trenera? Szukanie wymian? Bo wygląda to fatalnie, a wcale lepszych perspektyw nie widać. Mobilizują się na kilku mocnych rywali, a resztę spotkań grają od niechcenia. Każdy inteligentny zawodnik by to zauważył po 3-4 wpierdolach i zmienił nastawienie, ale tam chyba tych z wysokim IQ nie ma, skoro nadal jest piach.

[Timi] No na pewno nie myślał, ale też skoro się mobilizują na mocniejszych rywali to może będzie to taki typowy zespół na playoffs, czyli my jesteśmy weterani, sezon regularny nas nie za bardzo interesuje, a prawdziwe granie zaczyna się w kwietniu/maju. Jasne, że na ten moment oni muszą całkiem mocno powalczyć, aby się w tej najlepszej ósemce znaleźć i utrzymać, ale za nami nawet jeszcze nie 1/3 sezonu, więc moim zdaniem tylko spokój może uratować Thunder. Swoją drogą, to nie tylko Melo może spoglądać na swój ex-klub: widziałeś że Oladipo już prawie dogonił PG13 pod względem trafień na prowadzenie w ostatnich 35 sekundach meczu dla Pacers? Vic ma w tym sezonie 2/2, George przez ostatnie cztery sezony 2/14, a ogółem w barwach Indiany ledwie 3/19.

[Adrian] Rozmawiamy sobie o tym jak OKC dostaje klapsy od słabszych i w nocy sprał ich Brooklyn. Tak jeszcze patrze w tabele – rok temu Indiana była 7, aktualnie jest 5, NYK był 12 a jest 9, OKC było 6 a jest 9. Do końca sezonu jeszcze daleko, ale jak na razie jedyną drużyną która na tych wymianach straciła jest OKC. No a dogonienie Georga w clutch rzutach, to dośc prosta do wygrania konkurencja :)

[Timi] Jak tak dalej pójdzie to Presti może być całkiem aktywny na rynku, choć tam też ciężko o sklecenie jakiejś paczki, w ramach której Thunder mieliby się wzmocnić. Westbrook niby kontrakt przedłużył, ale latem wolnym agentem może zostać George, a tymczasem tylko czwórka Russ-Melo-Adams-Roberson to już prawie $100 milionów dolarów w umowach. Dlatego też ta sytuacja w Oklahomie nie będzie zbyt ciekawa, jeśli się okaże, że ten marazm potrwa jeszcze długo.

[Adrian] Zgodnie z amerykańskim hasłem w mediach społecznościowych – tydzień bez rodziny Ball, tygodniem straconym, to i my dołożymy cegiełkę. Po meczu z Bucks, Tatum ma wyższy procent zza łuku, niż Lonzo z linii rzutów wolnych. Jednak to nie koniec rewelacji, tatuś zdenerwował się na UCLA i zabiera  syna z uniwerku – tego co świetnie kradnie torebki – i wraz z najmłodszym ich pacholęciem chce umiejscowić poza USA. Ostatnie raporty mówią o Litwie. Czy można upaść niżej?

[Timi] Przeczytałem bardzo dobre zdanie po tym, jak Lavar powiedział, że sam przygotuje lidera NCAA pod względem stealów do gry w NBA i zrobi to lepiej niż UCLA: ciekawe, czy zrobi to tak samo dobrze, jak nauczył rzutów wolnych swojego pierworodnego. To już nawet sami Lakers wprowadzają zasady odnośnie rozmów z Ballem w trakcie spotkań w Staples. A pomysł gry na Litwie? Jakby ich tak dać do polskiej ligi to mamy przynajmniej gwarancję, że PLK zacznie cieszyć się tak dużym zainteresowaniem, jak jeszcze nigdy.

[Adrian] Ta „zasada LaVara” nic nie da, bo ta nowa regulacja mówi o zakazie wstępu dziennikarzy do strefy gdzie przebywają rodziny zawodników, ale przecież LeWar spokojnie może sam wyjść do prasy poza strefę. To jest gaszenie pożaru wężem, który nie jest podłączony do hydrantu. Lakers sami tego matoła zaprosili na pokład, oczywistym było, że wybór Lonzo to także tolerowanie LaVara. No a sama wyprawa na Litwę już nieaktualna, teraz na tapecie ejst Japonia i któryś z krajów bałkańskich. W PLK byłoby zabawnie, natomiast oczekiwania finansowe rodziny Ball są raczej na poziomie bogatych klubów chińskich, a nie europejskich słabeuszy.