#87 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] No to zaczniemy od pierwszej wygranej czyli spotkania z Philą. Nie było łatwo, ale skończyło się dobrze. Tak jak wcześniej mieliśmy atomową 3 kwartę, to tym razem przyszła zapaść. Zwycięstwo ważne, ale nadal daleko jesteśmy od optymalnego grania. To pokazuje jak ważnym ogniwem w tegorocznym systemie miał być Hayward.

[Timi] Trudny mecz na trudnym terenie, pomogła fatalna dyspozycja Embiida tego właśnie dnia, natomiast wielkie brawa za końcówkę, bo tam pokazaliśmy fajny charakter. Pierwsze zwycięstwo w sezonie i jakże ważna wygrana, która pozwoliła zrzucić z siebie spory bagaż związany z  tym pierwszym tygodniem nowego sezonu.

[Adrian] Fatalna dyspozycja Embiida nie wzięła się z zatrutego powietrza w Phili. Nasi wysocy zrobili robotę i ograniczyli go mocno, uprzykrzając mu życie na sto sposobów. Absolutnie się zgadzam, że to zwycięstwo było na przełamanie tego cholernego tygodnia, który na pewno wpłynął na psychikę całej drużyny.

[Timi] Jasne, że się nie wzięła z powietrza – nasza defensywa może się na starcie tego sezonu zresztą bardzo podobać, choć oczywiście jeszcze sporo rzeczy jest do poprawy. Natomiast ten pierwszy tydzień i bilans 1-2 po tych trzech meczach trzeba jednak brać ze sporym dystansem, nie tylko dlatego, że ta drużyna gra ze sobą dopiero pierwsze minuty, ale też dlatego, że tylko pięć minut zagrał Hayward, cały czas gramy bez Morrisa, a problemy ze zdrowiem miał już też Smart, który w ledwie trzecim meczu rozgrywek wypadł z gry.

[Adrian] Jak sobie przypomnisz początek poprzedniego sezonu, gdzie byliśmy teoretycznie bardziej zgrani, bo tych nowych twarzy było mniej, to wyglądaliśmy dużo słabiej.  100 punktów to nam rzucał praktycznie każdy, a i klapsy po 115-120 się trafiały. Naprawdę można być zadowolonym jak to wygląda w tym momencie sezonu, bez Haywarda i Morrisa. 5 spotkań to małą próbka, ale już po 10 spojrzę w statystyki zaawansowane i wtedy zobaczymy porównanie rok do roku.

[Timi] Super, nie mogę się doczekać! Natomiast to jest chyba potwierdzenie tego, o czym wspominałem jeszcze zanim Hayward skończył sezon – w tym zespole jest po prostu więcej talentu niż Celtics mieli w poprzednich latach, nawet jeśli nie gra już GH, a na oficjalny debiut cały czas czeka Morris. Wiadomo, że w składzie jest wielu niedoświadczonych graczy – przecież w meczach z Sixers i Knicks nasz Brad miał do dyspozycji 12 graczy, z czego aż siedmiu nie grało w zeszłym sezonie w NBA! Ale nawet mimo to, uważam że talentu jest więcej i choćby dzięki temu te braki w zgraniu nie są aż tak widoczne.

[Adrian] Kolejny mecz Roziera, gdzie pokazuje on, dlaczego Danny go wybrał w Drafcie i dlaczego jest poza stołem wymian. Czy to będzie sezon Terry’ego? Poprawił chyba absolutnie wszystko – siedzi trójka na 43% po 3 meczach, zbiórki są jego, 2 przechwyty na mecz i w 3 roku pokazuje parkietową mądrość. Ale żeby nie rozmawiać tylko i wyłącznie o dyspozycji meczowej – to wsadzę kij w mrowisko. Musisz wymienić jednego z guardów – Rozier czy Smart poleci?

[Timi] Zapewne u Danny’ego prędzej Smart, jako że Rozier jest untaczabl, ale pomimo tej poprawy Roziera ja zostawiłbym Smarta. Przede wszystkim dlatego, że Marcus ma tę smykałkę do tych swoich winning plays. Widzę natomiast coraz więcej głosów kibiców, że to Terry powinien dostawać więcej minut, mieć większą rolę, itp. itd. Powód jest prosty: na starcie sezonu to właśnie Rozier wygląda lepiej, bo u Smarta nadal problemy w ataku. Natomiast ten postęp Roziera może koniec końców wpłynąć oczywiście na negocjacje kontraktowe ze Smartem.

[Adrian] Rozier ma znowu smykałkę do trafiania w ostatnich sekundach – w poprzednim sezonie jego statystyki w clutch to 90%. Kiedy kończy się czas można mu w ciemno podawać piłkę – taka odwrotność PG13.  MI z trudem przychodzi wybór, ale ja chyba bym zostawił Roziera. Jego obrona zaczyna być niesamowita, a z punktowaniem ma coraz mniej problemów. Jest w swoim 3 roku i naprawdę niewiele mu brakuje, żeby wystrzelić na poziom jaki ma wielu starterów. Larkin dokłada swoje i mi wychodzi, że jednak jest jeden za dużo. Danny będzie szukał okazji do wymiany? Chyba tak.

[Timi] Rozier ma tę przewagę, że w jego przypadku nie ma jeszcze rozmów o nowym kontrakcie. I fakt faktem, że ma też smykałkę do tych rzutów w crunchtime, ale Smart nie jest wcale pod tym względem gorszy, a na dodatek on w tych ostatnich minutach potrafi też zrobić znacznie więcej niż punkty. Nie ma natomiast wątpliwości co do tego, że jeżeli Rozier nadal będzie grał tak dobrze jak na początku rozgrywek to Ainge’owi znacznie łatwiej przyjdzie Smarta wytransferować. No bo Roziera chyba nie odda… A jeszcze jedna rzecz tak przy okazji tych rozmów, kto lepszy. Wiesz, że jeden od drugiego jest starszy tylko o ledwie 11 dni?

[Adrian] Rozier rok dłużej grał w NCAA, a o tej niewielkiej różnicy wieku rozmawialiśmy kiedyś w jednym z pierwszych Tygodników. Powoli dobijamy do setki, to szmat czasu za nami. Chyba wtedy też zastanawialiśmy się którego z nich wytransferować, bo my często tu wymieniamy naszych zawodników. Dziś na TT przeczytałem, że przy takim rozwoju Browna i Tatuma w tym sezonie, do Danny’ego zgłosi się cała masa GMów po Morrisa. IMO – powinien grzecznie podziękować za każdy telefon, bo raczej All-Stara nikt nie zaoferuje.

[Timi] Wiesz, jestem ciekaw czy przy takim rozwoju Browna i Tatuma to sam Danny się nie zgłosi po Davisa, bo to nazwisko cały czas pojawia się jako cel numer jeden dla Ainge’a, przynajmniej u Zacha Lowe’a. Tak czy siak, na razie Morrisa nie ma i ci nasi młodzi dają radę, ale zanim zaczniemy transferować Morrisa to zobaczmy jeszcze, jak on wygląda. Wiele osób się śmiało, jak pisałem, że Morris jest jednym z lepszych defensorów na LBJ, a jak pokazałem statystyki to się okazało, że coś w tym jednak jest.

[Adrian] Tatum znowu otarł się o double-double. Na moje oko fanatyka, gość będzie maszynka do takich cyferek. Jak dołoży masę – nie do zatrzymania. 19 latek, który gra jakby miał w nogach już kilka sezonów. Prawdę powiedział The Truth – dzieciak wygląda jakby w tej lidze spędził już trochę czasu. Oczywiście PP34 był zbyt skromny, bo on w debiutanckim sezonie rozdawał już na maksa, ale warto pamiętać, że miał wtedy 21 lat – spora różnica.

[Timi] I był po paru latach gry w NCAA, kiedy Tatum spędził tam ledwie jeden rok. Można być naprawdę wielkim optymistą, bo uraz Haywarda spowodował, że Tatum został rzucony na głęboką wodę i okazuje się, że on naprawdę potrafi znakomicie pływać. Przy tym wszystkim co się teraz dzieje przy osobie Fultza – coraz mocniej wierzę w to, że Danny wziąłby Tatuma z jedynką w drafcie, gdyby Sixers nie zaproponowali picku od Lakers i przesuwki na trzeci pick.

[Adrian] Już nawet odkładając na bok tego nieszczęsnego Fultza (nie wierze w jego kłopoty z barkiem, w HS i w NCAA trafiał wolne na 62-64% – więc ktoś mu chciał zmienić rzut i wyszło jak wyszło) – Tatum faktycznie wygląda jak jedynka w Drafcie. Zawodnik na którym można budować. Dzięki zbiegowi okoliczności, on trafił do topowego zespołu, a dostaje minuty jak w tankującej organizacji. Nie można mieć lepszej drogi rozwoju – wygrywający zespół, topowy trener i duże minuty – jest skazany na bycie gwiazdą ligi przy jego talencie.

[Timi] No tak, bardzo trafnie to ująłeś – topowy zespół, ale minuty jak w Lakers czy innym Sixers. I to jest dla niego rzeczywiście najlepsza możliwa sytuacja, tym bardziej że ma okazję robić to wszystko pod Stevensem. Teraz nie pamiętam już kto to mówił, ale chyba w którejś z transmisji ktoś powiedział, że Tatum ma jedną bardzo ważną cechę: jak pokażesz mu, co ma zrobić czy jak się zachować to on momentalnie to przyswoi i w zasadzie od razu będzie mógł tę rzecz robić powtarzalnie. To jest coś, co odróżnia graczy dobrych od znakomitych – taka nauka gry w zasadzie „ot tak”, a przy Stevensie to jest naprawdę wielka sprawa.

[Adrian] No on jest w typie Stevensa – inteligenty. Bo nie wiem czy zauważyłeś, ale od czasu gdy przyszedł Stevens, to Danny wybiera trochę inaczej zawodników, mentalności i intelekt jest bardziej istotny niż aktualne potrzeby i umiejętności. Po wyborze Browna internet płonął – polski TT nazywał Ainge’a durniem, który znowu zjebał Draft – a życie napisało inny scenariusz. Mądremu wytłumaczysz w kilka minut, głupi po 4 sezonach nadal miał nadwagę.

[Timi] Może coś w tym jest, że się Danny trochę przejechał na wyborach typu „dla potrzeb” jak JaJuan, Sully czy Fab. Bo rzeczywiście nawet jak masz talent, ale coś z głową jest nie tak to nic z tego nie będzie – patrz chociażby James Young, choć on i tak się długo trzymał w Bostonie jak na te swoje problemy. Tak czy siak, z prawdziwą oceną draftu zawsze jest warto się wstrzymać – dziś przeczytałem, że Lakers zrobili Celtom ogromną przysługę, że wzięli Ingrama z dwójką.

[Adrian] Mecz z NYK, to mecz kompletnie bez historii, no może taka mała – Jaylen Brown tego dnia kończył 21 lat i sprezentował sobie 23 punkty – największa zdobycz zawodnika z koniczynką na piersi. Doskonałe urodziny, doskonały mecz i nic mnie w tym sezonie nie będzie cieszyć tak, jak takie mecze naszych młodych zawodników, bo Tatum dołożył 22 punkty.

[Timi] Po czterech meczach oni razem robią ponad 33 punkty na spotkanie – znakomicie weszli w tę większą rolę i obaj grają bardzo dobre minuty. Nie wiem, co zaskakuje bardziej – świetna postawa Browna w ataku czy wyśmienita gra Tatuma w obronie. A najlepsze jest to, że oni są tacy młodzi, że tego typu rzeczy nikt od nich już teraz nie wymaga. Mówimy o nich – to jest przyszłość Celtics. Tymczasem obaj pokazują w tym sezonie, że choć to prawda to jednak oni są też teraźniejszością bostońskiego zespołu.

[Adrian] Zaczynając od odpowiedzi na Twoje pytanie – chyba obrona Tatuma. Brown już w poprzednim sezonie miał kilka akcji na poziomie zarezerwowanym dla gwiazd NBA, a teraz dokłada kolejne elementy. Musi popracować nad rzutami wolnymi bo 55% to jednak mega słabo na zawodnika, który atakuje obręcz i jest faulowany. Nie mam jednak wątpliwości, że Brown będzie się liczył w wyścigu o MIP, a Tatum o ROTY. Niech tylko omijają ich urazy i kontuzje, a to będzie bardzo wartościowy sezon dla obu, a finalnie dla C’s też – gdy za rok wróci Hayward będziemy mieli zgrany zespół z dwoma dzieciakami zdolnymi do walki tu i teraz.

[Timi] Uważam bardzo podobnie, bo jednak o Tatumie sporo się mówiło, że w obronie może bardzo odstawać i to jest coś, co będzie odejmowało mu minuty w rotacji, a tymczasem jego szybkość, długie ręce i po prostu mądra gra sprawiają, że on nagle ma potencjał nie na dobrego, a na świetnego defensora. Ze swoimi warunkami fizycznymi, zdaje się że nie potrzeba mu dużo czasu, aby po prostu „zrozumieć”, jak się gra w NBA. Tymczasem jak słyszę te historie o Fultzu czy o tym, gdzie Lakers mają chować Balla w obronie to przykro mi, ale znów sobie myślę, że Danny raz jeszcze oszukał wszystkich w tej grze w szachy.

[Adrian] Z Lakersami gramy już niedługo i czekam na Lonzo, no czekam. Nazywajcie mnie hejterem, ale walenie w LOLków zawsze sprawia mi radość. I wiesz co… leje na to czy oni będą musieli schować w obronie młodego Balla, chce zobaczyć minę tego orła gdy wyjdzie na niego Smart. Chcę zobaczyć jak on gra, gdy musi rozrzucić zespół, który umie bronić. Miał przeprawę z Beverlym – to teraz czeka Smart.

[Timi] A czy jakiemuś fanowi Celtics walenie Lakersów nie sprawia radości? Fakt faktem, że najlepiej, kiedy oni są mocny, my jesteśmy mocni i to właśnie wtedy Celtowie wychodzą z tych pojedynków górą, ale pamiętam taki okres, że tak my, jak i Lakers zaczynali przebudowę – po tych paru latach to znów Boston jest górą, a do L.A. cały czas nie zawitał topowy FA.

[Adrian] Czy Daniel Theis wyleczył z większych minut Guerschona Yabusele?  Niemiec gra naprawdę dobrze, robi wszystko to, co można wymagać od wsparcia z ławki. Popełnia jeszcze błędy, ale z grupy ławkowiczów (nie licząc Roziera czy Smarta) jawi sie jako najlepiej rozumiejący NBA. Wie jaka jest jego rola, bierze na siebie brudna robotę i zostawia całe serce. Wszystko to za 800 tysięcy dolarów.

[Timi] Myślę, że bardzo dużą przewagą Theisa jest fakt, że on od lat gra na wysokim poziomie. Mnóstwo meczów w Europie, ale też przecież doświadczenie z reprezentacji. To widać na parkiecie – po tym jak się ustawia, jak pomaga innym graczom, jak instruuje młodszych kolegów, podczas gdy za nim ledwie kilka spotkań w NBA. Szkoda mi trochę Yabusele – przy powrocie Morrisa całkiem możliwe, że wróci do D-League, podobnie jak Ojeleye czy Nader.

[Adrian] Chyba Yabu i Oley trochę przespali ten okres, gdzie mogli pokazać po kontuzji Haywarda, że warto na nich stawiać. Grali ile grali, ale to Niemiec pokazał się z agresywnej strony – tego oczekuje sie od zmiennika – wychodzi i zostawia całe serce, szczególnie po bronionej stronie parkietu. Natomiast chyba nie ma sensu wysyłać do Maine całej trójki – Ojeleye i Nader wydają się najmniej potrzebni w rotacji.

[Timi] Ojeyleye dostał szansę w pierwszym starciu z Bucks, natomiast w tamtym meczu popełnił sporo błędów – mimo to, on nadal jest w rotacji przed Yabusele, który z kolei zdobył już pierwsze punkty w lidze, ale tych błędów też jest w jego grze dużo. Jestem bardzo ciekaw, jak to wszystko będzie wyglądać w kolejnych tygodniach – bo zarówno Yabu, jak i Oley pokazują przede wszystkim fajny potencjał defensywy, natomiast brakuje jeszcze choćby solidnego ataku. A żeby oni dostawali minuty to muszą te swoje rzuty trafiać.

[Adrian] No i trzecie zwycięstwo stało się faktem i to nie byle gdzie, a na bardzo trudnym terenie. Bucks postawili twarde warunki, to był taki mecz w starym stylu – dużo obrony. Bucks wrócili do starej hali na ten wyjątkowy mecz, to i wróciło stare granie. Główne skrzypce grali zawodnicy zarabiający dużo, a nie najmłodsi jak ostatnim razem. Coraz lepiej wygląda ta współpraca Irvinga z Horfordem – przypomnę tylko dwie identyczne akcje w 4 kwarcie, gdzie Kyrie robiąc dużo zamieszania ściąga 3 zawodników pod kosz, a następnie odrzuca w róg, skąd Al trafia dwie czyste trójeczki. To klika jak cholera!

[Timi] Kilka, ale też bardzo ważną rolę w tych akcjach odgrywał Marcus Smart, który stawiał doskonałe wręcz zasłony dla Horforda. Tak czy siak, ta współpraca naszych dwóch najlepiej zarabiających graczy (nie licząc GH) daje podstawy do optymizmu, bo pamiętamy jak zabójczy w zeszłym sezonie bywał momentami duet Horford-Thomas. Natomiast co do samego Irvinga to to był chyba pierwszy jego mecz w barwach Celtics, w którym on w końcu grał tak jak ten stary dobry Kyrie. Taka wygrana cieszy, bo to nie tylko trudny teren, ale też zespół z Giannisem na czele i w zasadzie może się okazać nasz bezpośredni rywal w walce o miejsca na Wschodzie.

[Adrian] Zatrzymać Giannisa nie można, ale można go ograniczyć i to znacznie jak w pierwszej połowie, i zamęczyć jak w drugiej połowie, gdzie skuteczność mu siadła. Bardzo dobre wnioski wyciągnął z pierwszego spotkania Stevens i pokazał, że można Bucks zamknąć w 90 punktach. Co najważniejsze, Giannis był na parkiecie -10, pomimo różnych wariantów znaleźliśmy jakiś sposób na Greka.

[Timi] Naprawdę podoba mi się w tym sezonie Horford w defensywie, bo odwala kawał kapitalnej roboty, niezależnie od tego, z kim przyjdzie mu się mierzyć. Najpierw poradził sobie całkiem nieźle z Simmonsem, potem zneutralizował wręcz Porzingisa, a teraz dołożył kolejny bardzo dobry pod względem defensywnym mecz na Giannisie. Kilka bardzo dobrych akcji na Greku miał też Semi Ojeleye – jeśli on będzie trafiał swoje rzuty to wyrośnie nam naprawdę świetny role-player.

[Adrian] Tydzień temu zasygnalizowaliśmy kwestię DPE za Haywarda i czas się przyjrzeć kogo ewentualnie można za ten wyjątek pozyskać. Nie ma dużo ciekawych nazwisk, potencjalnie najlepsze to Bradley i Thomas – no, ale nie ma co liczyć na to. Patrząc kto nie doszedł do porozumienia ze swoim zespołem i jest traktowany w tym sezonie po macoszemu – wychodzi mi, że Randle jest perfekcyjnym kandydatem. Tylko co trzeba byłoby dołożyć, żeby Lakers zgodzili się na przeprowadzkę.

[Timi] Bradleya i Thomasa tak czy siak nie przyjmiemy, bo nie możemy po nich transferować. Tych opcji nie ma tak dużo – w DPE fitują chociażby Len czy Noel, a wśród takich graczy „do wyjęcia” mogą być jeszcze np. Ilyasova, Barton czy Portis, który podpadł Bykom po tej ostatniej sprzeczce z Mirtoicem. Randle pojawia nam się w rozmowach już jakiś czas, ale nie jestem pewien, czy Lakers już się poddali, jeśli o niego chodzi. Trochę tak to wygląda w tym sezonie, ale on ma swoje powody do frustracji i dlatego ta sytuacja wygląda tak a nie inaczej. A co by trzeba było dołożyć? Do tego DPE jestem w stanie dołożyć nasz i tylko nasz pick w drafcie.

[Adrian] Lena wykluczyłem z uwagi na jego zdrowotne problemy, choć to dobry kandydat i zobaczymy jak daleko posunie się rewolucja w Suns – jednak nie uważam, że mogliby go oddać. Dallas Noela nie odda – przepłaci, a nie odda. Portis – jeśli łapał frustracje na rywalizację z Miroticiem, rywalizacja z Tatumem o minuty mogłaby uczynić z niego seryjnego mordercę. Choć bardzo cenie jego umiejętności i grę. Nasz pick to powinno być wystarczająco, choć jednak niewiele. No, ale skoro sami Lakersi odstrzelili z wyjściowego składu Julka to może starczyć.

[Timi] Fakt, z Portisem trzeba teraz bardzo uważać, ale Mirotić ponoć dał Bulls ultimatum w stylu „albo ja, albo on”, więc może się okazać, że któryś z nich zaraz znajdzie się na bloku transferowym. Lakers podejrzewam za Randle’a chcieliby znacznie więcej, mając w pamięci, że to jest pick numer siedem, zaraz za Marcusem Smartem, z draftu w 2014 roku – ale ich picku, który Danny otrzymał od Sixers na pewno bym na stole nie kładł, tym bardziej, że Lakers wyglądają na starcie rozgrywek tak, że ten wybór może jeszcze w Bostonie wylądować za rok.

[Adrian] Spora awantura w Suns – Bledsoe wyraził swoją opinie w mediach społecznościowych. Został zawieszony jako zawodnik, a teraz szuka się mu nowego miejsca. Gdy rozmawialiśmy przed sezonem o Suns byliśmy zgodni – tam nic nie klika od kilku sezonów. Kandydatów do wymiany jest kilku, a co ciekawe większość ze Wschodu. Oferta Bucks składająca się z Monroe i zastrzeżonego wyboru w 1 rundzie poważna nie jest. NYK wyraziło zainteresowanie i to byłoby dobre miejsce dla Bleda.

[Timi] Oj, byleby to nie byli Bucks – wartość Bledsoe nie jest teraz jakaś duża, natomiast on byłby bardzo fajnym wzmocnieniem dla Bucks, gdzie Giannis wygląda jak MVP i bardzo na poważnie wziął sobie to wyzwanie, które rzucił mu przed sezonem Kobe. Ale sam fakt, że Bled jest na wylocie z Phoenix powoduje, że oni nie będą dostawać jakichś super poważnych ofert plus to jest jednak rozgrywający, a tych mamy w lidze sporo – Knicks są dobrym miejscem dla niego, bo tam akurat tych rozgrywających brak.

[Adrian] A czy SAS nie mogłoby się włączyć w walkę o Bledsoe? Parker młodszy nie będzie, a kolejny zawodnik z doświadczeniem i ogromnymi umiejętnościami Popowie przydałby się bardzo. Phoenix ponoć chcą tylko młodych zawodników – Murray świetnie wygląda teraz gdy dostał duże minuty, ale w PO jednak Bledsoe byłby mega wzmocnieniem. Wiekowo pasuje do Leonarda i Pop miałby swój duet na kolejne lata, gdzie nie musi sie martwić umierającym już Parkerem.

[Timi] Oj, nie oddawałbym Murraya, gdybym był Spurs w żadnej (albo przynajmniej w większości) wymianie. To jest kolejny zawodnik, który trafił im się gdzieś pod koniec pierwszej rundy, a już wygląda jak pick z co najmniej top10 draftu. Wiadomo, to tylko początek sezonu, itp. itd. i oczywiście Bledsoe byłby większym wzmocnieniem na czas playoffs jako bardziej doświadczony gracz, natomiast Spurs mają w Murrayu jedynkę, która potencjalnie może mieć nawet większy sufit niż Bledsoe, który jednak nigdy do końca przez problemy z kolanami nie wypełnił(i już chyba nie wypełni) swojego własnego potencjału.