#86 Bostoński Tygodnik

Pomysły są po to, żeby je realizować. Jakiś czas temu wpadła mi do głowy myśl, żeby w formie wymiany zdań z Timim pozostawiać w formie pisanej masę myśli jakie przebiegają przez głowę przy okazji meczów, czy też innych wydarzeń związanych z Celtami. Myśli są ulotne, naszych rozmów i rozważań na czacie nie widać już po godzinie plotkowania – dlatego taka forma zagości (myślę, że na stałe) na naszej stronie. Dziś kolejny odcinek, w którym porozmawiamy o naszej drużynie. Jak zawsze będzie to zbiór myśli ważnych, mniej ważnych, kompletnie nieistotnych i tych które Adaś skomentuje. Zawsze dobrze jest pogadać, poplotkować i zostawić coś po sobie. Taki bonusik od nas dla was – bo „Dzień Święty należy Święcić”.

[Adrian] Tak jak kibicuje Celtics kilkadziesiąt już lat, tak jak śledzę mecze dzięki dobrodziejstwu internetu tez sporo lat – tak jeszcze nigdy nie zaliczyłem takiego psychicznego dzwona jak w tym meczu otwarcia. Były złe chwile – całe serie kontuzji w PO w erze Big3, ale coś takiego przeżyłem pierwszy raz. Koszmar, istny koszmar. W 5 minucie meczu zmienia się cała nasza optyka na nadchodzący sezon.

[Timi] Dokładnie tak. To jest szok, że taki koszmar przytrafił się tak szybko. Na dodatek, była to najgorsza kontuzja jaką kiedykolwiek widziałem, być może nie tylko w NBA, ale ogólnie w sporcie. Coś strasznego i w zasadzie uleciała już cała ekscytacja związana z tym sezonem. Bo to nie tak miało być, bo tu zupełnie inne rzeczy miały się podziać. Wielka szkoda, tym bardziej że to przecież bardzo poważny uraz.

[Adrian] Bardzo poważny i niestety całkowicie rujnuje plany na ten sezon. Wierzę, że Gordon wróci silniejszy, drużyna będzie bardziej już zgrana i w kolejnym sezonie zaatakujemy Wschód, ale szkoda tego czasu. Szkoda tej szansy na sprawienie kilku niespodzianek, bo teraz już nie jesteśmy na takiej pozycji na jakiej byliśmy przed pierwszym spotkaniem. Także Danny ma utrudniona pracę, bo w lutym nie będzie mógł szukać usprawnień systemu, którego nie zobaczy.

[Timi] Tak niestety jest – mimo że byliśmy trochę „przed czasem” w tej pozycji contendera na Wschodzie to jednak ten stracony rok na pewno będzie bolał. Ja sam nie spodziewam się, że Hayward jeszcze w tym sezonie zagra, natomiast dochodzi do nas sporo optymistycznych informacji – kto wie, najlepszy scenariusz zakłada powrót po 4-5 miesiącach, a wtedy Gordon mógłby podobnie jak niegdyś George wrócić pod koniec sezonu i grać te 10-15-20 minut na mecz, przyzwyczajać się z powrotem do gry, wyrzucać z siebie ten psychiczny także uraz, który na pewno się teraz pojawi. Warto więc pozostać optymistą, choć mi bardzo trudno jest wyobrazić sobie taki scenariusz.

[Adrian] Pomimo tak fatalnego zdarzenia, pomimo tej traumy jaką zawodnicy przeżyli w 1 połowie, drugą zagraliśmy doskonale i tylko doświadczenia zabrakło do wygranej w Ohio. Irving zagrał dobre spotkanie, rozdał 10 asyst a nie zdarzało mu się to za często w Cleveland. To był dopiero 30 taki mecz, miejmy nadzieję, że oznacza to, że rozumie system Stevensa. No i dostał wreszcie swoją drużynę – chciał i dzięki tragedii Gordona ją ma.

[Timi] To prawda, w przerwie udało się dotrzeć do zawodników i wiedzieliśmy znacznie lepszą postawę naszych graczy. Szkoda, że nie udało się trafić tych obu prób na dogrywkę. Irving zagrał naprawdę fajnie i teraz rzeczywiście będzie miał to, czego chciał po odejściu z Cleveland – jestem natomiast pewien, że nie do końca tak to sobie wyobrażał. Raz, że sam koszmar tej kontuzji, ale dwa że jednak z Haywardem on miałby znacznie łatwiej w Bostonie i on sam dobrze o tym wie, dlatego nie jestem pewien, czy Irving na tej sytuacji w ogóle skorzysta.

[Adrian] No niestety znowu jest w miejscu w jakim był w Cavs przed przyjściem LeBrona – jest jedyną poważaną opcją w ataku. Na szczęście ma Stevensa, ma wsparcie zdolnych zawodników i być może, mu to wyjdzie na dobre – przesiąknie bostońskim systemem, bostońską walką i w tym sezonie dorośnie do roli sternika takiej drużyny. Bo z Gordonem czy bez, to Kyrie jest najważniejszym elementem tej układanki.

[Timi] Nie ma co w ogóle porównywać Cavs sprzed lat do obecnych Celtics, bo talentu w Bostonie jest znacznie więcej niż Cavs za czasów młodego Irvinga kiedykolwiek mieli. Po tym urazie trzeba szukać pozytywów i Kyrie w tej roli „samotnego wilka” to też na pewno może być dla Celtics bardzo dobra rzecz, bo tak jak mówisz – on teraz jest sternikiem tej drużyny i miejmy nadzieję, że z tygodnia na tydzień będzie lepiej. Już po transferze pisaliśmy, że przez wzgląd na poprzedni znakomity sezon Thomasa poprzeczka jest zawieszona bardzo wysoko, a teraz ona może być jeszcze wyżej. Na razie jednak dwa mecze i zabrakło celnych rzutów w crunchtime.

[Adrian] Doskonały mecz Browna – tak się zastanawiałem, bo w Ohio zawsze mu się grało dobrze, utrzyma taką formę w kolejnych meczach? Jeśli tak to po pierwsze wymiana Bradleya będzie zupełnie inaczej odbierana przez kibiców, a po drugie – Jaylen zgłosi swój akces do wyścigu po MIP. Szczególnie przypiekany był ten lot nad uciekającym spod kosza LeBronem – uciekał, żeby nie załapać się na plakat.

[Timi] Miejmy nadzieję, że utrzyma, bo po kontuzji Haywarda to właśnie na nim spoczywa teraz bardzo ważne zadanie. I bardzo fajnie, że już w pierwszym meczu pokazał się naprawdę z solidnej strony. Szczególnie podoba mi się ta agresja z jaką gra od pierwszej minuty. Bez GH on swoje dostanie, zarówno pod względem minut, jak i rzutów – przecież on w Cleveland we wtorek nie tylko zrobił career-high w punktach, ale też właśnie w próbach. I tu może się okazać, że absencja Haywarda będzie takim szczęściem w nieszczęściu dla naszych młodych.

[Adrian] Młodzi dostaną rok na szlifowanie niemałych już umiejętności, a Brown szanse na walkę o 2 opcje w ataku. No i Brown, i Tatum odcierpią w tym sezonie swoje u sędziów zanim oni zaczną im gwizdać jak zawodnikowi, a nie jak rookasowi. Przed sezonem zakładałem, że jeśli Jaylen dobije do poziomu Bradleya czyli te 14-15 pkt na mecz to będzie to doskonały wynik. Teraz apetyt trochę wzrósł i te 18, a nawet 20 punktów na mecz wcale nie są poza jego zasięgiem.

[Timi] Oby tak było, bo teraz oczekiwania wobec Browna jeszcze bardziej rosną, ale wydaję mi się, że on jest gotów. Oczywistym jest, że tam nadal w jego grze nie wszystko jest tak, jak być powinno, natomiast Jaylen jako ta rzeczywiście druga opcja w ataku naszej drużyny ma szansę zrobić kolejny ogromny krok w rozwoju. Będą błędy, będą wyciągane nauczki i podejrzewam, że po raz kolejny zobaczymy transformację, czyli Brown z każdym miesiącem sezonu będzie coraz lepszy, a pod koniec rozgrywek będzie tak dobry, że nie będziemy już pamiętać o jego bardzo dobrych występach na starcie. To oczywiście spore wyzwanie dla samego Browna, aby tak się naprawdę stało, ale taka sytuacja miała już miejsce w jego debiutanckim sezonie, więc bardzo mocno liczę na powtórkę.

[Adrian] Ostatnim zawodnikiem o jakim porozmawiamy przy okazji pierwszego spotkania jest Jayson Tatum. Przed nim zupełnie niespodziewanie otworzyła się droga do pewnego miejsca w s5, oraz droga do realnych szans w wyścigu o ROTY. Zagrał dobre spotkanie, 10 zbiórek i przynajmniej 14 punktów w debiucie zrobiło zaledwie kilku zawodników w historii NBA. W historii Bostonu tylko Larry Bird, bo nawet Piercowi zabrakła jedna zbiórka do double-double, a debiutował jako 21 letni zawodnik. Wiążemy coraz większe nadzieje z Tatumem – trzymać kciuki, żeby rozwijał się i grał.

[Timi] Tym bardziej, że on nawet nie ma 20 lat! Naprawdę widać ogromny potencjał w tym chłopaku i tutaj sytuacja jest bardzo podobna do tego, o czym pisałem przy Brownie – kontuzja Haywarda powoduje, że teraz przed Tatumem bardzo duża szansa na wielkie minuty już w pierwszym sezonie w lidze. W zeszłym sezonie Jaylen Brown tylko raz grał więcej niż 35 minut w meczu, tymczasem w tym Tatum tę granicę przekroczył już w debiucie. Jeśli więc już wyciągać jakiekolwiek pozytywy z tej koszmarnej sytuacji to jest to właśnie więcej minut dla Tatuma, Browna i innych młodych, którzy teraz będą po prostu dostawać te minuty. Odbije się to zapewne na naszej grze, na naszych wynikach, ale tak jak wspomniałeś na początku tygodnika – ten uraz całkowicie zmienia naszą optykę na ten sezon.

[Adrian] No wydaje mi się, że teraz priorytetem dla Stevensa będzie budowanie chemii w drużynie, będzie budowanie systemu z wszystkimi nowymi zawodnikami i szlifowanie takich diamencików jakim jest Tatum. Tatum przez rok wzmocni się fizycznie, okrzepnie jako zawodnik i na pewno rozwinie indywidualne umiejętności. Wciąż zastanawiam się czy będzie szykowany do walki na czwórce, czy na trójce. Hayward wróci, więc trójka będzie zajęta w s5, natomiast czy on da rade w s5 na czwórce na poziomie PO.

[Timi] Właśnie już wiele razy czytałem, że Tatum teraz jest fajny, a co będzie jak dojrzeje fizycznie. Trudno się z tym nie zgodzić. Weź też pod uwagę to, że on jest znakomitym zbierającym i ma bardzo dobre warunki, dlatego przy tak rozwijającej się grze nie trudno jest sobie wyobrazić go na pozycji numer cztery. Na razie to będzie gdzieś gra pomiędzy, natomiast w perspektywie paru lat i po tym okrzepnięciu, jak to określiłeś, Tatum spokojnie powinien sobie jako silny skrzydłowy poradzić.

[Adrian] Pierwszy mecz w Ogródku i jednak liść. Znowu końcówka do zapomnienia, szkoda, bo nasze zrywy w 3 kwarcie wyglądają w tym sezonie niesamowicie jak na razie. Mnie osobiście martwi, że Irving znowu wraca do granie hero ball – 25 oddanych rzutów, to ponad dwa razy więcej niż Brown, a punktów zdobył mniej. Nie tak to ma wyglądać, nawet przy absencji Haywarda.

[Timi] Na razie się niczym nie przejmuje – po pierwsze dlatego, że ta drużyna cały czas jest w szoku po wtorku. A po drugie dlatego, że cały plan, wszystkie przygotowania wzięły w łeb. Ta drużyna ostatnie tygodnie spędziła razem z Haywardem, który miał być jednym z głównych punktów ofensywy (ale nie tylko, bo przecież chociażby Horford wiele razy podkreślał, jak bardzo Hayward ułatwia życie w obronie swoją wszechstronnością), tymczasem w zasadzie od początku muszą sobie radzić bez niego. Stevens musi w zasadzie z dnia na dzień wszystko zmieniać i ta ofensywa nie będzie funkcjonować tak, jak byśmy tego chcieli. Dajmy tej drużynie czas, bo mimo kontuzji Haywarda ten sezon nie jest stracony, a wręcz przeciwnie.

[Adrian] Zgadzam się, że teraz Stevensa czeka kilka nocy nieprzespanych bo całkiem nowy plan gry trzeba rozpisać, a później wdrożyć. Zupełnie inna rola czeka Smarta, jednak Irving ma stare tendencje do forsowania gry i tego nie chce oglądać. Choć przypomnijmy sobie ile razy marudziliśmy tu na Thomasa i jego trójki odpalane w 4 sekundzie akcji. Z drugiej strony – taka nasza rola, żeby w Tygodniku pomarudzić na to i tamto.

[Timi] Też nie chcę tego oglądać, ale tak już jest, kiedy trzeba na nowo nauczyć się gry, systemu, kolegów. Thomas też nie od razu był taki super w Bostonie, a tymczasem już w tych paru meczach widać było, jak świetnie Irving może zostać wyprowadzany na pozycje w grze bez piłki. On musi też trochę bardziej zaufać kolegom – bo tak jak piszemy tutaj, że gdy grał w Cavs bez LeBrona to nie miał obok siebie zbyt dobrych graczy, tak teraz nawet bez Haywarda ma do kogo podać, ma na kogo przenieść ciężar gry i teraz tylko czekać, aż to wszystko zacznie klikać i ten system będzie jak dobrze naoliwiona maszyna.

[Adrian] Brown nalewa w moje serca tyle nadziei, że nawet nie pamiętam kiedy aż tak się ekscytowałem jakimś naszym zawodnikiem. Drugi mecz i drugi doskonały występ. Nawet na czacie napisałem, że jeszcze kilka takich spotkań a decyzja o wymianie Bradleya i zwolnieniu dla Jaylena miejsca w rotacji będzie odbierana jako jedna z lepszych decyzji Danny’ego.

[Timi] Mam bardzo podobnie, chociaż Tatum też daje sporo powodów do ekscytacji. Ale po Brownie widać, że ten debiutancki rok bardzo mocno na niego wpłynął i dał potężnego kopa do rozwoju. Naprawdę fajnie się teraz ogląda Jaylena i tak jak w pierwszym sezonie może nie było do końca tego widać, tak teraz możemy z łatwością dostrzec w nim ten potencjał na przyszłego superstara.

[Adrian] Do tego pozycjonowanie go na SG jest doskonałe, bo góruje on warunkami fizycznymi nad innymi zawodnikami w lidze na tej pozycji, dlatego nie chciałbym, żeby Stevens zabierał mu ten atut i przesuwał go na trójkę, kosztem Smarta na dwójce. Choć Jaylen sporo minut też w tych dwóch meczach zagrał na SF, to jednak to w przyszłości będzie dominujący SG. Pomimo kontuzji Haywarda tego powinniśmy się trzymać.

[Timi] Tylko żeby on był dominujący SG to musi do swojego G dodać S – po debiutanckim sezonie wygląda to bardzo obiecująco, a też chyba nawet w którymś z poprzednich tygodników pisałem, że to Brown miał być gorzej rzucającym np. od Ingrama, podczas gdy rzeczywistość jest zupełnie inna. No i też ten podział na pozycje przy Stevensie jakoś do mnie nie trafia, bo od lat widzimy bardzo wszechstronną koszykówkę w Bostonie, gdzie pozycje nie mają tak w zasadzie większego znaczenia, a w tym sezonie to już zupełnie przy tylu wszechstronnych graczach w składzie.

[Adrian] Tak, ale zwróć uwagę szczególnie w obronie – wtedy to pozycjonowanie już widać. Nie przygotowujemy sie na konfrontacje z Orlando, czy Miami a z Cavs lub GSW, tu potrzebne są centymetry na pozycjach. To, że w RS sobie możemy rolować na pozycjach, to jednak PO wyglądały trochę inaczej. Skoro wspomniałeś o tym G i dodawaniu S, to taki DeRozan tego S dodać zza łuku nie może a jednak jest bardzo dobrą dwójką – gdyby mieli jeszcze LeBrona ;)

[Timi] Jasna sprawa, zresztą tego lata właśnie zdaje się, że poszliśmy w takie budowanie składu pod kątem GSW czy Cavs, bo też nie raz wspominaliśmy, że dodaliśmy przez offseason naprawdę sporo centymetrów. I też te centymetry plus wszechstronność naszych graczy sprawiała, że mogliśmy spokojnie wystawiać tak w zasadzie trzech skrzydłowych obok Irvinga i Horforda. Teraz bez Haywarda plany mocno się nam komplikują, ale ten ogólny plan pozostaje w zasadzie taki sam – mamy dwóch graczy z określonymi jasno pozycjami, a do nich dobieramy tych wszechstronnych graczy jak Brown, Tatum czy Morris.

[Adrian] Kontuzja Haywarda stawia Stevensa i Ainge’a przed nowymi wyzwaniami. Do s5 po okresie odpoczynku zawita Morris – tylko pytanie, na jaką pozycję. Czy tak jak wcześniej Stevens planował będzie grał na czwórce, a Tatum wskoczy na trójkę, czy odwrotnie. Natomiast Danny będzie musiał się rozejrzeć za jakimś ogarniętym PFem.

[Timi] Trochę szkoda, że Morris nam wypadł tak od razu, natomiast fakt faktem, że akurat na skrzydle nie jesteśmy wcale ubodzy w tym sezonie, tym bardziej przy tym co prezentują Tatum oraz Brown. Stevens zwrócił się też w kierunku Ojeyele oraz Nadera, a to zwiastuje, że Morris będzie mógł liczyć na sporo minut. Czy wskoczy do pierwszej piątki? Jest to całkiem prawdopodobne, bo z tej roli dobrze znamy go w ostatnich latach z Detroit, natomiast wszystko wskazuje na to, że Celtowie dostaną wyjątek DPE i zobaczymy, czy uda się za jego pomocą wyczarować coś ciekawego.

[Adrian] DPE może być bardzo pomocne, bo jest już kilka kandydatur do tankowania, a w przeciągu miesiąca lub dwóch może ich być jeszcze więcej. W następnym Tygodniku postaram się rozpocząć ten temat jeszcze raz i wtedy popatrzymy na nazwiska, które mogą być potencjalnie dostępne. Natomiast uniknąłeś odpowiedzi na pytanie – Morris na SF czy PF? Bo to będzie rzutowało na pozycję Tatuma. Z korzyścią dla Jaysona chyba byłaby gra na SF, bo siły na masowanie się z wielkimi czwórkami jeszcze brakuje.

[Timi] Morris spokojnie może pograć jako PF, chociaż tutaj znów – wracają pozycje, o których za bardzo nie lubię rozmawiać. Tatum na pewno jest lepszym zbierającym niż Morris, natomiast zawsze możemy wyjść z Baynsem w pierwszej piątce i podwyższyć (i tak wysoki przecież) skład, a Morrisem czy Tatumem grać na skrzydle z ławki. Nie widzę tutaj większego problemu, bo minuty teraz tak czy siak trzeba jakoś zapełnić, a przy tym wszystkim wydaje mi się, że nie będziemy mieć aż takich problemów na tablicach w tym sezonie, żeby martwić się tym, czy Tatum i Morris mogą zagrać obok siebie także w pierwszej piątce.

[Adrian] Celtics i Smart nie doszli do porozumienia w kwestii nowego kontraktu i Marcus latem przyszłego roku, będzie RFA. Znaczy to tylko tyle, że pewnie będzie nas więcej kosztował, no ale trudno stwierdzić jakie plany na przyszłe lato ma Danny.

[Timi] Danny powiedział po prostu „sprawdzam” odnośnie tej przemiany Smarta. Negocjacje mogą trwać także w trakcie sezonu, a w razie co będziemy mieli przecież prawo do wyrównania oferty. Jedyne co mnie troszeczkę martwi to fakt, że agent Smarta jest tym samym, który wraz z Noelem odrzucił niemałą przecież ofertę od Mavs, przez co podkoszowy Dallas wziął QO i za rok będzie niezastrzeżonym wolnym agentem.

[Adrian] No tylko jest jeszcze kwestia czy ta niemała oferta Mavs miała faktycznie miejsce, bo tu są spore rozbieżności. Tylko jedno źródło i to powiązane z informacjami od agenta mówi o 17 mln, a kilka mówi, że nie było oferty nawet na zbliżonym poziomie do tych 17. Pierwsze dwa spotkania pokazują, że Smart poprawił trójkę ale z innych miejsc na parkiecie jest nadal spory Lipton. Chyba Marcus ryzykuje dużo więcej niż Boston.

[Timi] Fakt, do końca nie wiemy, czy ta oferta rzeczywiście była na stole, ale jednak Noel za rok będzie niezastrzeżonym wolnym agentem i jest to też jedna z opcji dla Smarta (tym bardziej, że jego QO wcale nie jest jakichś małych rozmiarów). Miejmy jednak nadzieję, że do tego nie dojdzie, a muszę się zgodzić z tym, że Marcus na początku sezonu nadal ma sporo problemów w ataku, ale uraz Haywarda otwiera też dużą szansę przed nim i jak już wszystko w Bostonie się w miarę „ogarnie” po tym koszmarze z opening night to Smart powinien udowodnić, że jest wart sporych pieniędzy.

[Adrian] W Chicago jest weselej niż można było przypuszczać, nie tylko tankują oni jeszcze tłuką sie miedzy sobą. Portis tak skutecznie wyprowadził prawy prosty na szczękę Miroticia, że ten wylądował w szpitalu. Wstrząs mózgu i złamana szczęka – kilka tygodni odpoczynku od aktywności fizycznej. Portisa tez pewnie czeka przerwa w graniu.  Walka o pozycję silnego skrzydłowego w Chicago weszła w inny wymiar. Na razie Portis wygrywa przez KO, tak żartem mówiąc.

[Timi] Sytuacja kuriozalna, Portis został zresztą zawieszony na kilka meczów przez Bulls, ale tak jak piszesz – im to jest w zasadzie na rękę. Zdarzyła się natomiast kolejna bardzo poważna i smutna kontuzja – Jeremy Lin podobnie jak Hayward wypadł na cały sezon i to na pewno cios dla Nets, choć D’Angelo spisał się w debiucie znakomicie. Zupełnie inaczej niż Lonzo Ball, który tak jak można było się spodziewać, nie miał łatwego życia w swoim pierwszym meczu w lidze, głównie z racji tatuśka.

[Adrian] To jak go zaraz na początku spotkania wyleczył z NBA Beverly to poezja. Zrobił z niego jełopa, a potem Lonzo już nie mógł włączyć się w grę, nie złapał rytmu, bo mu nie pozwolili. Oglądałem mecz Lakers -Clippers i w takiej formie, to Lakers nie weszliby do PO nawet na Wschodzie. Zbieranina ludzi z róznych planet – Ball jest wolniejszy od Andersona z SAS, a na niego mówią Slow Motion, Ingram nie zrobił żadnego postępu w grze, Kuzma zgasł w RS, Randle stał sie rezerwowym… Mam nadzieje, że za szybko tego burdelu nie ogarną, bo przecież zamiast Fultza, który w pierwszym meczu wyglądał jak ktoś z 3 dziesiątki Draftu dostaliśmy Tatuma i pick LOLków na nadchodzący Draft.